A.3.1 Na czym polegają różnice między anarchoindywidualistami a społecznymi anarchistami?

  faq

Chociaż w obu obozach zdarzają się pojedyncze głosy,
twierdzące, że propozycje przeciwnego obozu doprowadziłyby do
stworzenia jakiegoś rodzaju państwa, różnice między
anarchoindywidualistami a społecznymi anarchistami nie są zbyt
duże. I jedni, i drudzy są antypaństwowi, przeciwko władzy i
antykapitalistyczni. Główne różnice są dwojakie.

Pierwsza z nich odnosi się do środków działania tu i teraz
(a przez to sposobów, przez które ma nastać anarchia).
Indywidualiści na ogół wolą edukację i tworzenie
alternatywnych instytucji, takich jak banki wzajemnej pomocy, związki
zawodowe, komuny itd. Zazwyczaj popierają strajki i inne formy
protestu społecznego bez używania przemocy (takie jak odmowa płacenia
za dzierżawę, niepłacenie podatków itd.). Przekonują, że
taka działalność zapewni, że obecne społeczeństwo będzie
stopniowo rozwijać się poza zasięgiem rządu w kierunku społeczeństwa
anarchistycznego. Są oni przede wszystkim zwolennikami ewolucji,
nie rewolucji, i nie podoba im się używanie przez społecznych
anarchistów akcji bezpośrednich w celu stwarzania rewolucyjnych
sytuacji. Uważają rewolucję za pozostającą w sprzeczności z
zasadami anarchistycznymi, gdyż obejmuje ona wywłaszczenie
kapitalistów, a zatem środki autorytarne. Chcą raczej, aby
bogactwo odebrane społeczeństwu poprzez własność powróciło
do tego społeczeństwa za pomocą nowego, alternatywnego systemu
ekonomii (opartego na bankach wzajemnej pomocy i spółdzielniach).
W ten sposób ogólne „spłacenie długów społecznych”
dokonałoby się łatwo, a anarchizm zostałby ustanowiony
poprzez reformę, a nie wywłaszczenie.

Większość społecznych anarchistów uznaje potrzebę
edukacji i tworzenia alternatywnych organizacji (takich jak wolnościowe
związki zawodowe), ale przeważnie nie zgadza się z
twierdzeniem, że to wystarczy samo w sobie. Nie myślą oni, że
kapitalizm można zreformować krok po kroku w kierunku anarchii,
chociaż wcale nie ignorują znaczenia reform, osiąganych
poprzez walkę społeczną, która wzmacnia wolnościowe
tendencje w obrębie kapitalizmu. Nie uważają też, że
rewolucja jest zaprzeczeniem zasad anarchistycznych, gdyż
zniszczenie władzy (czy to państwowej, czy kapitalistycznej)
nie jest autorytarne. Więc wywłaszczenie klasy kapitalistów i
zburzenie państwa poprzez rewolucję społeczną, jest wolnościowym,
nie autorytarnym czynem z samej swej natury, gdyż jest
skierowane przeciwko tym, którzy rządzą i wyzyskują
zdecydowaną większość. W skrócie, społeczni anarchiści są
zazwyczaj ewolucjonistami oraz rewolucjonistami, próbującymi
wzmacniać wolnościowe tendencje w obrębie kapitalizmu, a
jednocześnie znieść ten system na drodze rewolucji społecznej.
Jednakże, ponieważ niektórzy społeczni anarchiści również
opowiadają się wyłącznie za ewolucją, ta różnica nie jest
tą najważniejszą, dzielącą społecznych anarchistów od
indywidualistów.

Druga główna różnica dotyczy proponowanego kształtu
anarchistycznej gospodarki. Indywidualiści wolą system podziału
dóbr oparty na rynku, a społeczni anarchiści oparty na
potrzebach. Obie grupy zgadzają się, że obecny system
kapitalistycznych praw własności musi zostać zniesiony, i że
prawa użytkowania muszą zastąpić dotychczasowe prawa własności
środków życia (tj. zniesienie dzierżawy, odsetek i zysków —
„lichwy”, używając ulubionego przez
indywidualistycznych anarchistów określenia tej diabelskiej trójcy).
W rezultacie, obydwie szkoły idą za przykładem klasycznego
dzieła Proudhona Co to jest własność? i przekonują,
że posiadanie musi zastąpić własność w wolnym społeczeństwie
(zobacz dyskusję o anarchistycznych stanowiskach w sprawie własności
w sekcji B.3).

Ale w ramach tych praw użytkowania, dwa odłamy anarchizmu
proponują różne systemy. Społeczni anarchiści na ogół
argumentują na rzecz komunalnej (bądź społecznej) własności
i użytkowania. Obejmowałoby to społeczną własność środków
produkcji i rozdziału dóbr, z pozostawieniem własności
osobistej rzeczy, których się używa, ale nie takich, które są
wykorzystywane do ich wytwarzania („twój zegarek jest
twoją własnością, ale fabryka zegarków należy do ludu”

[Alexander Berkman, What is Anarchism (ABC anarchizmu)]). „Faktyczne
wykorzystywanie”
, przekonuje Berkman, „będzie
uznawane za jedyny tytuł — nie własności, lecz posiadania.
Organizacja górników węglowych, na przykład, będzie opiekować
się kopalniami węgla, nie jako właściciele, lecz tylko jako
agencja wykonawcza. . . Zbiorowy majątek, wspólnie zarządzany
w interesie społeczności, zajmie miejsce własności
indywidualnej skierowanej na czerpanie zysku”
[Op.
Cit.
, s. 217]. Ten system opierałby się na samorządzie
pracowniczym w miejscu pracy i (zdaniem większości społecznych
anarchistów) swobodnym podziale wytworów tej pracy (tj.
bezpieniężnym systemie gospodarczym). A to dlatego, że „przy
obecnym stanie rozwoju przemysłu, w którym wszystko jest powiązane
siecią współzależności, w której każda gałąź produkcji
jest powiązana z całą resztą, próby dowodzenia
indywidualnego źródła powstawania poszczególnych wyrobów
przemysłowych byłyby bezskuteczne”.
Zważywszy na to,
niemożliwe jest „oszacowanie udziału każdego człowieka
w powstawaniu bogactw, kiedy
każdy przyczynia
się do ich nagromadzenia”
i do tego jeszcze „wspólne
posiadanie narzędzi pracy z konieczności musi przynieść ze
sobą wspólne cieszenie się owocami wspólnej pracy”
[Kropotkin,
The Conquest of Bread (Zdobycie chleba), s. 45 i 46]. Społeczni
anarchiści rozumieją przez to po prostu, że społeczny
produkt, który jest wytwarzany przez wszystkich, byłby dostępny
wszystkim i każda osoba, która produktywnie przyczyniła się
do jego powstania, mogłaby brać, czego potrzebuje (jak szybko będziemy
mogli osiągnąć taki ideał jest kwestią sporną, co omawiamy
w sekcji I.2.2). Niektórzy społeczni
anarchiści, jak na przykład mutualiści, są przeciwni takiemu
systemowi libertariańskiego (czyli wolnego) komunizmu, ale na ogół
znaczna większość społecznych anarchistów oczekuje końca
pieniądza, a przez to kupowania i sprzedawania. Natomiast
wszyscy się zgadzają, że anarchia spowoduje „powstrzymanie
kapitalistycznego i właścicielskiego wyzysku”
i „zniesienie
systemu płac”
, czy to przez „równą i
sprawiedliwą wymianę”
(jak chciał Proudhon) czy
przez swobodne dzielenie się (jak chciał Kropotkin). [Proudhon,
The General Idea of the Revolution (Ogólna idea
rewolucji)
, s. 281].

Indywidualistyczni anarchiści, przeciwnie, zaprzeczają temu,
że ten system praw używania powinien obejmować też wytwory
pracy robotników. Zamiast społecznej własności,
anarchoindywidualiści proponują bardziej rynkowy system, w którym
pracownicy posiadaliby swoje własne środki produkcji i
swobodnie wymienialiby wytwory swojej pracy z innymi pracownikami.
Przekonują, że kapitalizm faktycznie nie jest prawdziwie wolnym
rynkiem. Raczej, przy pomocy państwa, kapitaliści narzucili
rynkowi kajdany, ażeby tworzyć i ochraniać swoją ekonomiczną
i społeczną władzę (mówiąc inaczej, rynkową dyscyplinę
dla klasy pracującej i pomoc państwa dla klasy rządzącej). Te
monopole stworzone przez państwo (na pieniądz, ziemię, cła i
patenty) i utrzymywanie siłą przez państwo kapitalistycznych
praw własności jest źródłem ekonomicznych nierówności i
wyzysku. Wraz ze zniesieniem rządu, prawdziwa wolna
konkurencja przyniosłaby owoce i zapewniła koniec kapitalizmu i
kapitalistycznego wyzysku (zobacz znakomite streszczenie tego
argumentu w eseju Benjamina Tuckera State Socialism and
Anarchism (
Państwowy Socjalizm a Anarchizm)).

Indywidualistyczni anarchiści przekonują, że środki
produkcji (oprócz ziemi) są wytworem indywidualnej pracy, a więc
zgadzają się, aby ludzie mogli sprzedawać środki produkcji,
których używają, jeśli tak sobie życzą. Jednakże odrzucają
kapitalistyczne prawa własności, a zamiast nich zalecają
system „używania i zajmowania”. Jeśli środek
produkcji, powiedzmy ziemia, nie jest używany, wraca z powrotem
pod wspólne posiadanie i staje się dostępny do używania przez
innych. Anarchoindywidualiści uważają, że ten system, zwany
mutualizmem, zaowocuje pracowniczą kontrolą nad produkcją i
zakończeniem kapitalistycznego wyzysku i lichwy. A to dlatego,
że zarówno z logicznego, jak i z praktycznego punktu widzenia,
ustroju „zajmowania i używania” nie można przystosować
do pracy najemnej. Jeżeli zakład pracy wymaga grupy ludzi, żeby
nim się posługiwała, to musi on być własnością tejże
grupy ludzi go wykorzystującej. Jeśli zaś jedna osoba
twierdzi, że posiada go na własność, a faktycznie jest on
wykorzystywany przez większą liczbę ludzi, to oczywiście
stanowi to naruszenie „zajmowania i używania”.
Podobnie jeśli właściciel zatrudnia innych, by wykorzystywali
jego miejsce pracy, to wtedy szef może zawłaszczyć sobie
wytwory pracy robotników, naruszając przez to zasadę, iż
powinni oni otrzymywać pełny produkt swojej pracy. A zatem
zasady indywidualistycznego anarchizmu prowadzą do wyciągnięcia
antykapitalistycznych wniosków (patrz sekcja G.3).

Druga różnica jest najważniejsza. Indywidualiści obawiają
się bycia zmuszonymi do wstąpienia do społeczności i przez to
utraty swojej wolności (wliczając w to wolność swobodnej
wymiany z innymi). Max Stirner dobrze wyraża to stanowisko, gdy
przekonuje, że „Komunizm, poprzez zniesienie wszelkiej
osobistej własności, jedynie wpycha mnie jeszcze bardziej w
zależność od kogoś innego, to jest ogółu bądź zbiorowości.
. . [co jest] warunkiem utrudniającym moje swobodne ruchy,
suwerenną władzą nade mną. Komunizm słusznie buntuje się
przeciwko naciskowi, jakiego doświadczam od indywidualnych właścicieli;
ale jeszcze straszliwsza jest moc, którą przekazuje on w ręce
zbiorowości”
[The Ego and Its Own (Jedyny i jego własność),
s. 257]. Proudhon także argumentował przeciw komunizmowi,
twierdząc, że społeczność staje się właścicielem w
komunizmie, a więc kapitalizm i komunizm są oparte na własności,
a przez to władzy (zobacz rozdział „Charakterystyka
komunizmu i własności”
w Co to jest własność?).
Zatem indywidualistyczny anarchista przekonuje, że własność
społeczna stwarza zagrożenie dla wolności jednostki, gdyż
jakakolwiek forma komunizmu podporządkowuje jednostkę społeczeństwu
czy komunie. Anarchoindywidualiści obawiają się, że uspołecznienie
spowodowałoby zarówno dyktowanie moralności jednostce, jak i
skutecznie usunęłoby kontrolę pracowniczą, gdyż „społeczeństwo”
mówiłoby robotnikom, co mają produkować i zabierałoby
wytwory ich pracy. W rezultacie, indywidualiści przekonują, że
komunizm (albo społeczna własność w ogóle) byłby podobny do
kapitalizmu, z tym, że wyzysk ze strony szefa i jego władza
zostałyby zastąpione przez wyzysk i władzę ze strony „społeczeństwa”.

Nie trzeba mówić, że społeczni anarchiści się z tym nie
zgadzają. Przekonują, że stanowiska Stirnera i Proudhona są
całkowicie prawidłowe — ale tylko w odniesieniu do
autorytarnego komunizmu. Jak przekonywał Kropotkin, „do
roku 1848 włącznie, teoria [komunizmu] była wysuwana w takim
kształcie, że można w pełni wytłumaczyć brak zaufania
Proudhona co do jej wpływu na wolność. Dawna idea komunizmu była
koncepcją wspólnot zakonnych pod surowymi rządami starszych
lub mędrców kierujących kapłanami. Ostatnie pozostałości
swobód i osobistej energii zostałyby zniszczone, gdyby ludzkość
musiała kiedykolwiek przejść przez taki komunizm”
[Act
for Yourselves (Działaj dla siebie samego)
, s. 98].
Kropotkin zawsze argumentował, że anarchokomunizm to nowe
wydarzenie, a wiedząc, że datuje się ono od lat siedemdziesiątych
XIX wieku, spostrzeżenia Proudhona i Stirnera nie mogą być
uznawane za skierowane przeciwko niemu, gdyż nie mogli oni się
już z nim zapoznać.

Społeczni anarchiści przekonują, że własność komunalna
raczej stworzyłaby niezbędne ramy dla ochrony wolności
osobistej we wszystkich dziedzinach życia poprzez zniesienie władzy
posiadaczy, jakąkolwiek formę ona by nie przybrała, niż
podporządkowałaby jednostkę społeczności. Na dodatek,
zamiast zniesienia wszelkiej indywidualnej „własności”,
komunistyczny anarchizm uznaje ważność własności osobistej i
osobistej przestrzeni życiowej. Dlatego widzimy, jak Kropotkin
argumentuje przeciwko formom komunizmu, które „pragną
kierować społecznością na wzór rodziny (…)[gdzie] wszyscy
[żyją] w tym samym domu (…) więc są zmuszeni do ciągłego
spotykania tych samych ‚braci i sióstr’ (…) narzucać
wszystkim ‚wielką rodzinę’ zamiast, przeciwnie, próbować
zagwarantować każdej osobie swobodę i życie domowe po równo,
[jest] zasadniczym błędem”
[Small Communal
Experiments and Why They Fail (O małych eksperymentach
komunalnych i o tym, dlaczego one upadają
), ss. 8-9]. Celem
anarchokomunizmu jest, ponownie cytując Kropotkina, przekazanie „owoców
pracy, zebranych albo wyprodukowanych, do dyspozycji wszystkich,
pozostawiając każdemu swobodę konsumowania ich, jak mu się
tylko podoba w swoim własnym domu”
[The Place of
Anarchism in the Evolution of Socialist Thought (Miejsce
anarchizmu w ewolucji myśli socjalistycznej)
, s. 7]. Zapewni
to indywidualne wyrażanie swoich gustów i pragnień, a przez to
własnej odrębności — zarówno w dziedzinie konsumpcji, jak
i
produkcji, ponieważ społeczni anarchiści to zdecydowani
zwolennicy samorządności pracowniczej.

Więc, zdaniem społecznych anarchistów, sprzeciw
anarchoindywidualistów wobec komunizmu ma znaczenie jedynie w
przypadku państwowego bądź autorytarnego komunizmu i jest
wyrazem nieznajomości zasadniczej istoty anarchokomunizmu.
Komunistyczni anarchiści wcale nie zastępują indywidualności
zbiorowością, ale raczej wykorzystują zbiorowość do obrony
jednostki. Społeczny anarchizm jest raczej oparty na znaczeniu
jednostki i indywidualnej ekspresji niż na „społeczeństwie”
kontrolującym jednostkę, jak się tego obawiają
indywidualistyczni anarchiści:

„Anarchokomunizm utrzymuje tę najwartościowszą
ze wszystkich zdobyczy — wolność osobistą — a ponadto
rozszerza ją i daje jej trwałą podstawę — wolność
ekonomiczną — bez której swobody polityczne są złudne;
wcale nie prosi jednostki, która odrzuciła boga,
kosmicznego tyrana, boga-króla i boga-parlament, o oddanie
się bogu straszliwszemu niż którykolwiek z powyższych —
bogu-Społeczności, ani o zrezygnowanie na jego rzecz ze
swojej niezależności, swojej woli, swoich upodobań i
odnowienie ślubów ascetyzmu, oficjalnie złożonych przed
ukrzyżowanym bogiem. Przeciwnie, anarchokomunizm mówi jej:
‚Żadne społeczeństwo nie jest wolne tak długo, jak nie
jest wolna jednostka! (…)'”
[Op. Cit., ss.
14-15].

W dodatku, społeczni anarchiści zawsze uznawali potrzebę
dobrowolnej kolektywizacji. Jeśli ludzie pragną pracować
samodzielnie, nie jest to uważane za problem (zobacz The
Conquest of Bread (Zdobycie chleba)
, s. 61 oraz Act for
Yourselves (Działaj dla siebie samego)
, ss. 104-5
Kropotkina, jak również Errico Malatesta: His Life and Ideas
(Życie i idee
) Malatesty, s. 99, s. 103). Społeczni anarchiści
podkreślają, że w żaden sposób to nie zaprzecza wyznawanym
przez nich zasadom ani komunistycznemu charakterowi wymarzonego
społeczeństwa, gdyż takie wyjątki są zakorzenione w systemie
„praw użytkowania”, na którym opiera się i jedno, i
drugie (zobacz pełną dyskusję na ten temat w sekcji I.6.2). Oprócz tego, stowarzyszenie
według społecznych anarchistów istnieje wyłącznie dla korzyści
jednostek, które się na nie składają; jest środkiem, przy
pomocy którego ludzie współpracują, ażeby zapoznawać się
ze swymi wspólnymi potrzebami. Dlatego wszyscy anarchiści
podkreślają znaczenie wolnego porozumienia jako podstawy
anarchistycznego społeczeństwa. Zatem wszyscy anarchiści
zgadzają się z Bakuninem:

„Kolektywizm mógłby zostać narzucony tylko
niewolnikom, i tego rodzaju kolektywizm byłby więc
zaprzeczeniem człowieczeństwa. W wolnej społeczności,
kolektywizm może nadejść tylko poprzez nacisk okoliczności,
nie przez odgórny nakaz, lecz przez wolny, spontaniczny,
oddolny ruch”
[Bakunin on Anarchism (Bakunin o
anarchizmie)
, s. 200].

Jeżeli indywidualiści pragną pracować dla siebie samych i
wymieniać dobra z innymi, społeczni anarchiści nie wyrażają
sprzeciwu. Stąd nasze uwagi, że te dwie formy anarchizmu nie
wykluczają się nawzajem. Społeczni anarchiści popierają
prawo jednostki do niewstępowania do komuny, a jednocześnie
indywidualistyczni anarchiści popierają prawa jednostek do
lokowania swojej własności osobistej we wspólnej kasie jak im
się tylko podoba, włączając w to komunistyczne stowarzyszenia.
Jednakże, gdyby w imię wolności jednostka zażyczyła sobie
praw własności po to, by wyzyskiwać pracę innych, społeczni
anarchiści szybko odparliby tę próbę wskrzeszenia etatyzmu w
imię „wolności”. Anarchiści wcale nie respektują
„swobody” bycia władcą! Słowami Luigiego Galleaniego:

„Nie mniej pokrętne jest dążenie tych, którzy
pod wygodnym płaszczem anarchistycznego indywidualizmu,
byliby gotowi powitać ideę dominacji (…) Ale głosiciele
dominacji pozwalają sobie realizować indywidualizm w imię
swojego własnego ja, ponad posłusznym, zrezygnowanym, lub
bezwładnym ja innych ludzi”
[The End of
Anarchism (Koniec anarchizmu?)
, s. 40].

Ponadto, według społecznych anarchistów, pomysł, żeby środki
produkcji mogły być sprzedawane, zakłada, że własność
prywatna mogłaby zostać wprowadzona na nowo w anarchistycznym
społeczeństwie. Na wolnym rynku, niektórzy odnoszą sukces, a
inni ponoszą klęskę. Jak przekonywał Proudhon, w konkurencji
zwycięstwo odnoszą najsilniejsi. Gdy czyjaś pozycja
przetargowa jest słabsza, wtedy każda „wolna wymiana”
będzie dawała korzyść stronie silniejszej. Zatem rynek, nawet
niekapitalistyczny, będzie raczej wykazywał tendencję do powiększania
nierówności bogactwa i władzy wraz z upływem czasu niż do
wyrównywania sił. W kapitalizmie jest to oczywistsze, gdyż
posiadający jedynie siłę roboczą do sprzedania są w gorszej
pozycji niż posiadający kapitał, ale indywidualistyczny
anarchizm także znajdowałby się pod wpływem tej tendencji.
Dlatego społeczni anarchiści przekonują, że w dużym stopniu
wbrew swej woli społeczeństwo anarchoindywidualistyczne
ewoluowałoby od uczciwej wymiany z powrotem do kapitalizmu. Jeśli,
co wydaje się prawdopodobne, „przegrana” konkurencja
zostałaby zmuszona do bezrobocia, mogłaby poczuć się zmuszona
do sprzedania swojej pracy „zwycięzcom”, ażeby przeżyć.
To zaś stworzyłoby autorytarne stosunki społeczne i panowanie
garstki nad rzeszą poprzez „dobrowolne kontrakty”.
Utrzymanie siłą takich umów (i innych im podobnych), według
wszelkiego prawdopodobieństwa „otwiera. . . drogę do
ponownego ustanowienia, tytułem ‚obrony’, funkcji Państwa”

[Piotr Kropotkin, Anarchism (Wspomnienia rewolucjonisty),
s. 297].

Benjamin Tucker, anarchista pod najsilniejszym wpływem
liberalizmu i idei wolnego rynku, także stawiał czoła
problemom towarzyszącym wszystkim szkołom abstrakcyjnego
indywidualizmu — w szczególności, akceptacji autorytarnych
stosunków społecznych jako wyrazu „wolności”. A to
wszystko wskutek podobieństwa własności do państwa. Tucker
przekonywał, że państwo cechuje się dwoma rzeczami, agresją
i „objęciem władzy nad danym obszarem i wszystkimi w
jego obrębie, sprawowanej na ogół w podwójnym celu: pełniejszego
ucisku jego poddanych i rozszerzenia jego granic”
[Instead
of a Book (Zamiast książki)
, s. 22]. Lecz szefowie albo właściciele
ziemscy także mają władzę nad danym obszarem (omawianą własnością)
i wszystkimi w jego obrębie (pracownikami i dzierżawcami). Ci
pierwsi kontrolują działania tych drugich zupełnie tak samo,
jak państwo rządzi obywatelami czy poddanymi. Mówiąc inaczej,
własność indywidualna wytwarza takie same stosunki społeczne
jak państwo, gdyż pochodzi z tego samego źródła (monopolu władzy
nad danym obszarem i tymi, którzy go wykorzystują).

Społeczni anarchiści przekonują, że akceptowanie własności
indywidualnej przez indywidualistycznych anarchistów i ich
indywidualistyczne pojmowanie osobistej wolności może
doprowadzić do zaprzeczenia osobistej wolności poprzez
stworzenie stosunków społecznych, które byłyby zasadniczo
autorytarne i (lub) państwowe ze swej natury. „Indywidualiści”,
przekonywał Malatesta, „przyznają największe znaczenie
abstrakcyjnemu pojęciu wolności, a nie biorą pod uwagę, ani
nie zastanawiają się nad tym, że rzeczywista, konkretna wolność
jest wynikiem solidarności i dobrowolnej współpracy”

[The Anarchist Revolution (Rewolucja anarchistyczna), s.
16]. A więc na przykład praca najemna stawia pracowników w tym
samym stosunku wobec szefów, co obywatelstwo obywateli wobec państw,
mianowicie w stosunku panowania i podporządkowania. Podobnie z
dzierżawcami i właścicielami ziemskimi.

Taki stosunek społeczny nie może wytworzyć niczego innego,
jak tylko inne przejawy państwa. Jak wskazuje Albert Meltzer,
nie może to mieć innych następstw niż państwowe, bo „szkoła
Benjamina Tuckera — na podstawie swego indywidualizmu — zgodziła
się na potrzebę istnienia policji w celu łamania strajków
tak, żeby zagwarantować ‚wolność’ pracodawców. Cała ta szkoła
tak zwanych indywidualistów przyjmuje (…) konieczność
istnienia sił policyjnych, a zatem rządu, zaś naczelną
definicją anarchizmu jest
żadnego rządu
[Anarchism: Arguments For and Against (Anarchizm: argumenty za
i przeciw)
, s. 8]. I to właśnie częściowo z tego powodu
społeczni anarchiści popierają własność społeczną jako
najlepszy środek ochrony swobód osobistych.

Akceptując własność indywidualną ten problem można
„obejść” jedynie poprzez uznanie, razem z Proudhonem
(źródłem ekonomicznych idei Tuckera), potrzeby tworzenia spółdzielni
w celu kierowania miejscami pracy wymagającymi więcej niż
jednego pracownika. Z natury rzeczy są one uzupełnieniem dla
popierania zasady „zajmowania i używania” w
odniesieniu do ziemi, która to zasada skutecznie zlikwidowałaby
ziemiaństwo. Tylko gdy ludzie, którzy wykorzystują dane
zasoby, posiadają je na własność, może własność
indywidualna nie skutkować tworzeniem władzy hierarchicznej (tj.
państwowej albo kapitalistycznej). Takie rozwiązanie, jak
przekonujemy w sekcji G, jest tym, które
indywidualistyczni anarchiści naprawdę zdają się
przyjmować. Na przykład, widzimy jak Joseph Labadie pisze do
swojego syna, namawiając go do zerwania z zarabianiem poprzez
pracę najemną i „zwierzchnictwem innych” [cytowane
przez Carlottę Abderson, All American Anarchist,
s. 222]. Jak William Gary Kline prawidłowo wskazuje,
anarchoindywidualiści Stanów Zjednoczonych „oczekiwali
społeczeństwa z przewagą samozatrudnionych fachowców bez
znacznych różnic bogactwa między kimkolwiek z nich”
[The
Individualist Anarchists (Indywidualistyczni anarchiści)
, s.
104]. I to właśnie ta wizja samozatrudnionego społeczeństwa
jest tym, co zapewnia, że ich koncepcje są naprawdę
anarchistyczne.

Ponadto, atakując „lichwę”, indywidualiści
zazwyczaj pomijają problem akumulacji kapitału, który skutkuje
naturalnymi barierami wejścia na rynki i przez to
odtwarza lichwę w nowych formach (zobacz sekcję C.4 „Dlaczego rynek zostaje zdominowany
przez wielki biznes?”
). Zatem „wolny rynek”
banków, w kształcie zalecanym przez Tuckera i innych
indywidualistycznych anarchistów, mógłby spowodować dominację
kilku wielkich banków, mających bezpośredni interes
ekonomiczny raczej w popieraniu kapitalistycznych niż spółdzielczych
inwestycji (dlatego, że zapewniłoby to wyższe zwroty kosztów).
Jedynym prawdziwym rozwiązaniem tego problemu byłoby
zapewnienie, że banki będą posiadane i zarządzane przez
lokalną społeczność, jak tego chciał Proudhon od początku.

Właśnie ta znajomość kierunków rozwoju w kapitalistycznej
gospodarce sprawia, że społeczni anarchiści odrzucają
anarchoindywidualizm na rzecz komunalizacji, a przez to
decentralizacji produkcji dokonywanej przez swobodnie
stowarzyszoną i spółdzielczą pracę. (Zobacz szerszą dyskusję
o koncepcjach indywidualistycznych anarchistów w sekcji G – „Czy indywidualistyczny anarchizm ma
charakter kapitalistyczny?”
).

LEAVE A COMMENT