A.3.3 Jakie rodzaje Zielonego anarchizmu można wyróżnić?

  faq

Nacisk na to, że anarchistyczne idee są sposobem rozwiązania
kryzysu ekologicznego, jest wspólnym wątkiem większości form
dzisiejszego anarchizmu. Tendencja ta ma swe początki w końcu
dziewiętnastego wieku, w dziełach Piotra Kropotkina i Elisee
Reclusa. Na przykład ten drugi przekonywał, że „istnieje
tajemna harmonia między ziemią a ludźmi, których ona żywi, a
gdy niebaczne społeczeństwa pozwolą sobie na naruszenie tej
harmonii, to zawsze w końcu tego żałują”
. Podobnie
żaden ze współczesnych ekologów nie kwestionowałby jego
komentarza, że „prawdziwie cywilizowany człowiek
rozumie, że jego istota pozostaje w związku z interesem
wszystkich ludzi i interesem przyrody
. Naprawia on [albo
ona] zniszczenia spowodowane przez swoich poprzedników i
pracuje, aby ulepszyć swoje władztwo”
[cytat podany
przez George’a Woodcocka we wprowadzeniu do książki Marie
Fleming, The Geography of Freedom, s. 16].

Jeśli zaś chodzi o Kropotkina, to przekonywał, że
anarchistyczne społeczeństwo będzie opierać się na
konfederacji społeczności, które połączą pracę fizyczną i
umysłową, jak również zdecentralizują i zintegrują przemysł
i rolnictwo (zobacz jego klasyczne dzieło Pola, fabryki i
warsztaty
). Ta koncepcja gospodarki, w której „małe
jest piękne”
(używając tytułu klasycznego dzieła
ruchu Zielonych E.F. Schumachera) została zaproponowana niemal
siedemdziesiąt lat zanim przyjęto ją przez tych, którzy mieli
się stać ruchem Zielonych. Na dodatek, w Pomocy wzajemnej
Kropotkin udokumentował, jak współpraca wewnątrzgatunkowa
oraz między gatunkami zwierząt a ich środowiskiem zazwyczaj
daje im więcej korzyści niż konkurencja. Prace Kropotkina, w
połączeniu z dziełami Williama Morrisa i braci Reclus (którzy
obydwaj, podobnie jak Kropotkin, byli światowej sławy
geografami), oraz wielu innych położyły podwaliny pod obecne
zainteresowanie anarchistów sprawami ekologicznymi.

Jednakże, chociaż przedstawiciele klasycznego anarchizmu często
poruszali sprawy natury ekologicznej, to dopiero względnie
niedawno temu podobieństwa między myślą ekologiczną a
anarchizmem wysunęły się na czoło (w zasadzie od chwili
publikacji klasycznego eseju Murraya Bookchina „Ekologia
a myśl rewolucyjna”
w 1965 roku). Rzeczywiście, nie byłoby
przesady we stwierdzeniu, że to właśnie idee i dzieła Murraya
Bookchina umieściły ekologię i sprawy ekologiczne w sercu
anarchizmu, zaś anarchistyczną analizę i ideały w wielu
postaciach ruchu Zielonych.

Przed omawianiem rodzajów Zielonego anarchizmu (zwanego także
eko-anarchizmem) warto byłoby wyjaśnić dokładnie dlaczego
anarchizm i ekologia mają ze sobą tak wiele wspólnego. Cytując
Murraya Bookchina, „zarówno ekolog, jak i anarchista kładzie
silny nacisk na spontaniczność”
i „zarówno
dla ekologa, jak i dla anarchisty, nieustannie wzrastająca jedność
osiągana jest przez wzrost zróżnicowania.
Rozszerzająca
się całość jest tworzona przez urozmaicanie i wzbogacanie
swoich części składowych
. Ponadto, „właśnie
w taki sposób, w jaki ekolog usiłuje rozszerzać zasięg
ekosystemu i promować swobodne wzajemne oddziaływania między
gatunkami, w taki sam sposób anarchista usiłuje rozszerzać
zasięg eksperymentów społecznych i usuwać wszelkie pęta dla
ich rozwoju”
[Post-Scarcity Anarchism (Anarchizm ery
dobrobytu)
, s. 72 i 78].

Tak więc anarchistyczna troska o swobodny rozwój,
decentralizację, różnorodność i spontaniczność jest
odzwierciedlana w troskach i ideach ekologicznych. Hierarchia,
centralizacja, państwo i koncentracja bogactwa ograniczają różnorodność
i swobodny rozwój jednostek i ich społeczności z samej swej
natury, a przez to osłabiają zarówno społeczny ekosystem, jak
też konkretne ekosystemy, których częścią są ludzkie społeczeństwa.
Jak przekonuje Bookchin, „odtwórczym przesłaniem
ekologii (…) [jest to, że] musimy zachowywać i promować
rozmaitość”
, lecz w nowoczesnym społeczeństwie
kapitalistycznym „wszystko, co jest spontaniczne, twórcze
i zindywidualizowane zostaje ograniczone przez zestandardyzowane,
uregulowane i masowe”
[Op. Cit., s. 76 i 65]. Tak
więc, na wiele sposobów, anarchizm może zostać uznany za
zastosowanie koncepcji ekologicznych do społeczeństwa, gdyż
anarchizm ma na celu uwłasnowolnienie jednostek i społeczności,
zdecentralizowanie władzy politycznej, społecznej i
ekonomicznej, tak, żeby zapewnić, by jednostki i życie społeczne
rozwijało się swobodnie i przez to stawało się coraz bardziej
zróżnicowane z natury. To właśnie z tego powodu Brian Morris
przekonuje, że „jedyną tradycją polityczną, która
uzupełnia ekologię, i, jak to nieraz bywało, całościowo łączy
się z ekologią — w rzeczywisty i autentyczny sposób — jest
tradycja anarchizmu”
[Ecology and Anarchism,
s. 132].

Zatem jakie są rodzaje Zielonego anarchizmu? Chociaż niemal
wszystkie formy nowoczesnego anarchizmu przypisują sobie wymiar
ekologiczny, to specyficzny eko-anarchistyczny nurt w obrębie
anarchizmu ogniskuje się wokół dwóch głównych punktów, ekologii
społecznej
oraz „prymitywistycznego”
anarchizmu. Oprócz tego, niektórzy anarchiści znajdują się
pod wpływem głębokiej ekologii, chociaż nie
jest ich wielu. Bez wątpienia ekologia społeczna jest
najbardziej wpływowym prądem. Ekologia społeczna jest
kojarzona z ideami i pracami Murraya Bookchina, który pisze o
sprawach ekologicznych począwszy od lat pięćdziesiątych, zaś
od lat sześćdziesiątych połączył te sprawy z rewolucyjnym
społecznym anarchizmem. Jego prace obejmują Anarchizm ery
dobrobytu
, Ku społeczeństwu ekologicznemu, Ekologię
wolności
i mnóstwo innych.

Ekologia społeczna umieszcza przyczyny kryzysu ekologicznego
zdecydowanie w stosunkach dominacji między ludźmi. Panowanie
nad przyrodą jest postrzegane jako rezultat dominacji w społeczeństwie,
ale ta dominacja osiąga rozmiary kryzysu dopiero w kapitalizmie.
Słowami Murraya Bookchina:

„Rozumowanie, że człowiek musi panować nad
przyrodą, wynika bezpośrednio z panowania człowieka nad człowiekiem
(…) Lecz to nie miało miejsca, dopóki organiczne stosunki
w społeczności (…) nie rozpłynęły się w stosunkach
rynkowych, tak, że sama planeta została sprowadzona do
zasobów przeznaczonych do eksploatacji. Ta trwająca od
stuleci tendencja znajduje największe zaostrzenie swojego
rozwoju w nowoczesnym kapitalizmie. Z winy swej wrodzonej
konkurencyjnej natury, burżuazyjne społeczeństwo nie tylko
przeciwstawia ludzi sobie nawzajem, lecz także przeciwstawia
masę ludzkości światu przyrody. Zupełnie tak, jak obrócono
ludzi w towary, każda postać przyrody zostaje obrócona w
towar; zasób, który ma być produkowany i przehandlowywany
dowolnie (…) Spustoszenie ludzkiego ducha przez rynek
znajduje swój odpowiednik w spustoszeniu ziemi przez kapitał”

[Op. Cit., s. 63].

„Tylko wtedy” – podkreśla Bookchin – „gdy
ekologia będzie
świadomie
pielęgnowała antyhierarchiczną i wolną od dominacji wrażliwość,
strukturę organizacyjną i strategię przemiany społecznej, mogła
będzie zachować swoją własną
tożsamość
jako głos na rzecz nowej równowagi między ludzkością a
przyrodą i swoje dążenie do osiągnięcia
celu,
jakim jest społeczeństwo prawdziwie ekologiczne”.

Ekologowie społeczni przeciwstawiają to temu, co Bookchin określa
jako „ochroniarstwo”, ponieważ ekologia społeczna
„dąży do wykorzenienia pojęcia panowania nad przyrodą
wykorzeniając panowanie człowieka nad człowiekiem, zaś
ochroniarstwo odzwierciedla wrażliwość ‚instrumentalną’ albo
techniczną, w której przyroda jest postrzegana po prostu jako
bierne siedlisko, skupisko zewnętrznych obiektów i sił, którym
trzeba zapewnić, by znalazły się ‚w lepszym stanie’ dla pożytku
człowieka, niezależnie od tego, jaki to może być pożytek.
Ochroniarstwo (…) nie kwestionuje rozumowania stanowiącego
podstawę obecnego społeczeństwa, a mianowicie tego, że człowiek
musi panować nad przyrodą. Przeciwnie, dąży ono do ułatwienia
tego panowania rozwijając techniki zmniejszania ryzyka
spowodowanego tą dominacją”
[Murray Bookchin, Towards
an Ecological Society (Ku społeczeństwu ekologicznemu)
,
s. 77].

Ekologia społeczna proponuje wizję społeczeństwa w
harmonii z przyrodą, takiego, które „zawiera w sobie
fundamentalne odwrócenie wszystkich tendencji znaczących
historyczny rozwój kapitalistycznej technologii i burżuazyjnego
społeczeństwa — drobiazgowej specjalizacji maszyn i pracy,
koncentracji zasobów i ludzi w gigantycznych przedsiębiorstwach
przemysłowych i zbiorowiskach miejskich, rozwarstwienia i
biurokratyzacji przyrody i istot ludzkich”.
Taka
ekologiczna wizja „ustanawia całkowicie nowe eko-społeczności
artystycznie dostrojone do ekosystemów, w których zostały
umieszczone”.
Wtórując Kropotkinowi, Bookchin
przekonuje, że „taka eko-społeczność (…) zagoiłaby
rozdarcie między miastem a wsią, między ciałem a umysłem,
stapiając pracę umysłową z fizyczną, przemysłową z rolniczą
za pomocą rotacji bądź zróżnicowania zadań zawodowych”.
Takie społeczeństwo opierałoby się na wykorzystaniu
odpowiedniej, sprzyjającej środowisku technologii, „technologii
nowego rodzaju — czyli eko-technologii — złożonej z
wielozadaniowych, uniwersalnych maszyn, których zastosowanie w
procesie produkcji byłoby nastawione na trwałość i jakość,
a nie budowanych już w okresie swego wychodzenia z użycia i służących
szaleńczemu wytwarzaniu jak największych ilości bubli oraz
szybkiemu obrotowi towarów do zbycia (…) Taka eko-technologia
wykorzystywałaby odnawialne zasoby przyrody — energię słoneczną
i wiatr, pływy i cieki wodne, różnice temperatur powierzchni
Ziemi oraz obfitujące wokół nas zasoby wodoru jako paliwo — ażeby
zaopatrzyć eko-społeczność w surowce nie powodujące
zanieczyszczenia czy też odpady nadające się do ponownego
wykorzystania”
[Bookchin, Op. Cit., ss.
68-9].

Ale to jeszcze nie wszystko. Jak Bookchin podkreśla, społeczeństwo
ekologiczne „to coś więcej niż tylko społeczeństwo
próbujące zahamować narastający brak równowagi między
ludzkością a środowiskiem naturalnym. Ograniczywszy się do
prostych spraw technicznych czy politycznych, taka słabowita
wizja funkcjonowania ekologicznego społeczeństwa umniejsza
kwestie podnoszone przez ekologiczną krytykę i prowadzi do
czysto technicznego i instrumentalnego podejścia do problemów
ekologicznych. Ekologia społeczna jest przede wszystkim
wrażliwością,
obejmującą nie tylko krytykę hierarchii i dominacji, lecz także
pewien obraz do odtworzenia (…) wyprowadzony z etyki kładącej
nacisk na rozmaitość bez różnic tworzących strukturę
hierarchicznego porządku (…) przykazaniami takiej etyki (…)
są uczestnictwo i różnicowanie się”
[The
Modern Crisis (Współczesny kryzys)
, ss. 24-5].

Dlatego społeczni ekologowie uznają za zasadniczą sprawę
zaatakowanie hierarchii i kapitalizmu, a nie cywilizacji jako
takiej, jako właściwej przyczyny problemów ekologicznych. Jest
to jeden z kluczowych obszarów, co do których nie zgadzają się
oni z ideami „prymitywistycznych” anarchistów, którzy
dążą do daleko bardziej posuniętej krytyki wszystkich
przejawów nowoczesnego życia, a niektórzy z nich posuwają się
aż do domagania się „końca cywilizacji”,
obejmującej najwyraźniej wszelkie formy technologii i
organizacji na szeroką skalę. Omawiamy te idee w sekcji A.3.9.

Musimy zaznaczyć, że inni anarchiści, chociaż na ogół
zgadzają się z analizą i sugestiami ekologii społecznej, głęboko
krytykują poparcie udzielane przez ten nurt dla wysuwania
kandydatów w wyborach municypalnych [tzn. „samorządowych”].
Podczas gdy ekologowie społeczni widzą to jako środek
tworzenia samorządnych zgromadzeń ludowych i przeciwwagi dla państwa,
niewielu anarchistów się z tym zgadza. Raczej postrzegają to
jako nieodrodnie reformistyczne, jak również beznadziejnie
naiwne w sprawie możliwości wykorzystania wyborów w celu
spowodowania zmian społecznych (zobacz pełniejszą dyskusję na
ten temat w sekcji J.5.14). Zamiast
tego proponują akcję bezpośrednią jako środek przyśpieszania
realizacji idei anarchistycznych i ekologicznych, odrzucając
startowanie w wyborach jako ślepą uliczkę, która kończy się
rozmydlaniem radykalnych idei i korumpowaniem zaangażowanych w
nie ludzi (zobacz sekcję J.2 — Czym
jest akcja bezpośrednia?
).

I wreszcie, istnieje jeszcze „głęboka ekologia”,
którą, z powodu jej biocentrycznego charakteru, wielu anarchistów
odrzuca jako antyludzką. Jest garstka anarchistów, którzy
twierdzą, że to ludzie, jako ludzie, są przyczyną
kryzysu ekologicznego, co zdaje się sugerować wielu głębokich
ekologów. Na przykład Murray Bookchin wyraża bez ogródek swoją
krytykę głębokiej ekologii i towarzyszących jej często
antyludzkich koncepcji (zobacz na przykład pracę Which Way
for the Ecology Movement? (Którą drogą pójdzie ruch
ekologiczny?)
. David Watson również argumentuje przeciwko głębokiej
ekologii (zobacz jego tekst How Deep is Deep Ecology? (Jak głęboka
jest ekologia głęboka?)
napisany pod nazwiskiem George
Bradford). Większość anarchistów przekonywałoby, że to nie
ludzie, ale obecny system właśnie jest problemem, i że tylko
ludzie mogą go zmienić. Słowami Murraya Bookchina:

„[Problemy głębokiej ekologii] wyrastają z
autorytarnej domieszki do surowego biologizmu, który
wykorzystuje ‚prawo naturalne’, ażeby zataić ciągle
zmniejszające się poczucie człowieczeństwa i owija się w
głęboką nieznajomość rzeczywistości społecznej,
ignorując fakt, że to właśnie
kapitalizm
jest tym, o czym mówimy, nie zaś jakaś abstrakcja zwana
‚Ludzkością’ czy ‚Społeczeństwem'”
[The
Philosophy of Social Ecology (Filozofia ekologii społecznej)
,
s. 160].

Zatem, jak podkreśla Morris, „skupiając się całkowicie
na kwestii ‚ludzkości’, głębocy ekologowie pomijają albo całkowicie
zaciemniają społeczne źródła problemów ekologicznych, albo
dla odmiany przypisują źródła biologiczne temu, co w istocie
jest problemem społecznym”.
Topienie krytyki i analizy
ekologicznej w naiwnym proteście przeciwko rasie ludzkiej
ignoruje prawdziwe przyczyny i dynamikę spustoszeń
ekologicznych i z tego powodu uniemożliwia położenie kresu tym
spustoszeniom. Mówiąc prościej, trudno jest winić „ludzi”,
kiedy ogromna większość nie ma tak naprawdę nic do
powiedzenia podczas podejmowania decyzji, które wpływają na
ich życie, społeczności, przemysł i ekosystemy. To właśnie
raczej system ekonomiczny i społeczny jest tym, co stawia zyski
i władzę ponad ludźmi i planetą. Skupiając się na „ludzkości”
(a przez to nie będąc w stanie rozróżnić między bogatymi a
biednymi, mężczyznami a kobietami, białymi a kolorowymi,
wyzyskiwaczami a wyzyskiwanymi, oprawcami a uciskanymi)
skutecznie pomija się system, w jakim żyjemy, a to właśnie
jest instytucjonalna przyczyna kłopotów ekologicznych. Może to
powodować „zarówno reakcyjne, jak i autorytarne
implikacje, i krytyczne studiowanie rzeczywistych spraw i trosk
społeczeństwa zostaje zastąpione naiwnym rozumieniem ‚natury'”
[Morris, Op. Cit., s. 135].

Stawiając czoło nieustannej anarchistycznej krytyce pewnych
idei swych orędowników, wielu głębokich ekologów odwróciło
się od idei antyludzkich towarzyszących ich ruchowi. Głęboka
ekologia, szczególnie zaś organizacja Earth First!
(EF!), znacznie zmieniła się z czasem, a teraz EF! w swoich
działaniach posiada ścisłe powiązania z Robotnikami
Przemysłowymi Świata
(IWW), syndykalistycznym związkiem
zawodowym. Chociaż głęboka ekologia nie jest nurtem eko-anarchizmu,
podziela wiele z jego koncepcji i staje się coraz bardziej
akceptowana przez anarchistów, ponieważ EF! odrzuca swe
nieliczne mizantropijne idee i zaczyna dostrzegać, że to
hierarchia, a nie rasa ludzka, jest tutaj problemem (przeczytaj
dyskusję między Murrayem Bookchinem i czołowym działaczem
Earth First! Dave’em Foremanem w książce Defending the Earth
(W obronie Ziemi)
).

LEAVE A COMMENT