A.3.5 Czym jest anarcha-feminizm?

  faq

Chociaż przeciwstawianie się państwu i wszystkim formom władzy
miało silne poparcie wśród wczesnych feministek z dziewiętnastego
wieku, to dopiero nowszy ruch feministyczny, który rozpoczął
się w latach sześćdziesiątych XX wieku, został oparty na doświadczeniach
anarchistycznych. I to właśnie stamtąd pochodzi określenie
anarcha-feminizm, dotyczące kobiet anarchistek, które działają
w obrębie szerszych ruchów feministycznych i anarchistycznych,
ażeby wciąż im przypominać podstawowe zasady.

Nowoczesne anarcha-feministki połączyły feministyczne idee
poprzednich anarchistów, zarówno mężczyzn, jak i kobiet. W
istocie, anarchizm i feminizm zawsze pozostawały ściśle ze sobą
powiązane. Wiele wyróżniających się feministek było także
anarchistkami, włączając w to pionierkę Mary Wollstonecraft (autorkę
A Vindication of the Rights of Woman – Obrony praw kobiety),
bojowniczkę Komuny Paryskiej Louise Michel, Voltairine de Cleyre
oraz niezmordowaną orędowniczkę wolności kobiet, Emmę
Goldman (zobacz jej słynne eseje, na przykład „Handel
kobietami”
, „Głos kobiety”, „Tragedia
emancypacji kobiet”
, „Małżeństwo a miłość”
i „Ofiary moralności”). Freedom,
najstarszy na świecie anarchistyczny dziennik, został założony
przez Charlotte Wilson w 1886 roku. Kobiety anarchistki, takie
jak Virgilia D’Andrea i Rose Pesota odgrywały ważne role zarówno
w ruchu wolnościowym, jak i pracowniczym. Ruch „Mujeres
Libres” („Wolnych Kobiet”)
w Hiszpanii,
działający podczas rewolucji 1936 roku, to klasyczny przykład
kobiet anarchistek, organizujących się, ażeby bronić swoich
podstawowych swobód i stworzyć społeczeństwo oparte na wolności
i równości dla kobiet (zobacz Wolne Kobiety Hiszpanii
Marthy Ackelsberg w celu dowiedzenia się szczegółów o tej ważnej
organizacji). Oprócz tego, wszyscy główni myśliciele
anarchistyczni (z wyjątkiem Proudhona) byli zdecydowanymi
zwolennikami równouprawnienia kobiet. Na przykład Bakunin
zwalczał patriarchat i to, jak prawo „podporządkowuje
[kobiety] absolutnemu panowaniu mężczyzny”
.
Przekonywał, że „mężczyźni i kobiety muszą mieć równe
prawa”
, tak, żeby kobiety mogły „stać się
niezależne i mieć wolność ukształtowania swego własnego
sposobu życia”.
Z nadzieją oczekiwał końca „podobnej
sądowi autorytarnej rodziny”
i „pełnej
seksualnej wolności kobiet”
[Bakunin on
Anarchism (Bakunin o anarchizmie)
, s. 396 i 397].

Dlatego anarchizm począwszy od lat sześćdziesiątych XIX
wieku łączył radykalną krytykę kapitalizmu i państwa z równie
druzgocącą krytyką patriarchatu (rządów mężczyzn). Anarchiści,
a zwłaszcza anarchistki, przyznawały, że współczesne im społeczeństwo
jest zdominowane przez mężczyzn. Jak to wyłożyła Ana Maria
Mozzoni (włoska anarchistyczna emigrantka w Buenos Aires),
kobiety „odkryją, że ksiądz, który je potępia, jest
mężczyzną; że prawodawca, który je uciska, jest mężczyzną,
że mąż, który czyni je
przedmiotem,
jest mężczyzną; że libertyn, który je molestuje, jest mężczyzną;
że kapitalista, który bogaci się ich źle płatną pracą i że
sutener, który cicho ustala cenę ich ciała, też są mężczyznami”
.
Niewiele się zmieniło od tamtych czasów. Patriarchat istnieje
nadal, i, cytując anarchistyczną gazetę La Questione
Sociale
, dalej zazwyczaj jest tak, że kobiety „są
niewolnicami zarówno w życiu społecznym, jak i prywatnym. Jeżeli
jesteś proletariuszką, masz nad sobą dwu tyranów: mężczyznę
i szefa. Jeśli przedstawicielką burżuazji, to jedyną
pozostawioną tobie formą niezależności jest prawo do frywolności
i kokieterii”
[słowa cytowane przez Jose Moyę, Italians
in Buenos Aires’s Anarchist Movement
, ss. 197-8 i 200].

Dlatego anarchizm opiera się na świadomości, że walka z
patriarchatem jest równie ważna, co walka przeciwko państwu
czy kapitalizmowi. Zacytujmy Louise Michel:

„Pierwszą rzeczą, jaka musi się zmienić, są
stosunki między przedstawicielami obu płci. Ludzkość składa
się z dwu części, mężczyzn i kobiet, i powinniśmy
maszerować ramię w ramię; zamiast tego mamy antagonizm, i
będzie on trwał dopóty, dopóki ‚silniejsza’ połowa będzie
kontrolowała ‚słabszą’ połowę, albo będzie myślała,
że ją kontroluje”
[The Red Virgin:
Memoirs of Louise Michel (Czerwona Dziewica – pamiętniki
Louise Michel)
, s. 139].

Zatem anarchizm, tak jak i feminizm, walczy z patriarchatem o
równouprawnienie kobiet. Obydwa nurty łączy wiele wspólnych
dziejów oraz troska o wolność osobistą, równość i godność
przedstawicielek płci żeńskiej (jednakże, jak dokładniej
wyjaśniamy poniżej, anarchiści zawsze pozostawali bardzo
krytyczni wobec głównego (liberalnego) nurtu feminizmu jako nie
idącego wystarczająco daleko). Dlatego nie jest zaskoczeniem,
że nowa fala feminizmu lat sześćdziesiątych wyrażała się
na sposób anarchistyczny i czerpała dużo inspiracji z
wybitnych postaci anarchizmu, takich jak Emma Goldman. Cathy
Levine wykazuje, że w tym czasie „niezależne grupy
kobiet zaczęły funkcjonować bez struktur, przywódców i
innych totumfackich męskiej lewicy, tworząc, niezależnie i równocześnie,
organizacje podobne do tych, jakie przez dziesięciolecia
tworzyli anarchiści w wielu regionach. I to znów nie jest żaden
przypadek”
[„The Tyranny of Tyranny”, Quiet
Rumours: An Anarcha-Feminist Reader
, s. 66].

Nie jest to żadnym przypadkiem, ponieważ jak zauważyły
feministyczne uczone, kobiety znalazły się pośród pierwszych
ofiar hierarchicznego społeczeństwa. Uważa się, że rozpoczęło
się ono wraz z narodzinami patriarchatu i ideologii panowania w
późnym neolicie. Marilyn French przekonuje (w Poza władzą),
że pierwsze główne rozwarstwienie społeczne ludzkiej rasy
dokonało się, gdy mężczyźni zaczęli panować nad kobietami,
w wyniku czego kobiety stały się „niższą” i „gorszą”
klasą społeczną.

Powiązania między anarchizmem a nowoczesnym feminizmem występują
zarówno w sferze idei, jak i w sferze działania. Czołowa myślicielka
feministyczna Carole Pateman zauważa, że jej praca o teorii
kontraktów i jej autorytarnych i patriarchalnych fundamentach
„sporo zawdzięcza” ideom wolnościowym, to jest „anarchistycznemu
skrzydłu ruchu socjalistycznego”
[The Sexual
Contract (Kontrakt seksualny)
, s. 14]. Ponadto w latach
osiemdziesiątych zauważyła ona, że „w okresie
ostatnich dwudziestu lat głównym autorem krytyki autorytarnych,
hierarchicznych, niedemokratycznych form organizacji był ruch
kobiecy (…) Po tym, jak Marks pokonał Bakunina w Pierwszej Międzynarodówce,
przeważające formy organizacji w ruchu robotniczym, upaństwowionym
przemyśle i w lewicowych sektach naśladowały hierarchię państwową
(…) Ruch kobiecy ustrzegł się przed tym i wprowadził w życie
dawno wypowiedzianą ideę [anarchistów takich jak Bakunin], że
ruchy na rzecz przemian społecznych i eksperymenty w tej
dziedzinie muszą ‚odwzorowywać’ przyszłą formę organizacji
społeczeństwa”
[The Disorder of Women (Choroba
kobiet)
, s. 201].

Peggy Kornegger zwraca uwagę na silne powiązania między
feminizmem a anarchizmem, zarówno w teorii, jak i w praktyce.
Pisze, że „radykalnie feministyczne stanowisko jest
prawie czystym anarchizmem”
. „Zasadnicza teoria
uważa nuklearną rodzinę za podstawę wszystkich systemów
autorytarnych. Lekcja, jaką otrzymuje dziecko od każdego, począwszy
od ojca, poprzez nauczyciela, szefa aż do boga, polega na tym,
by
być posłusznym wielkiemu anonimowemu głosowi
Władzy. Przechodzić od dzieciństwa do dorosłości to stać się
skończonym automatem, niezdolnym do kwestionowania czegokolwiek,
ani nawet do przejrzystego myślenia”
[„Anarchism:
The Feminist Connection”
, Quiet Rumours: An
Anarcha-Feminist Reader
, s. 26]. Podobnie, Kolektyw Zero
przekonuje, że anarcha-feminizm „polega na uznawaniu
anarchizmu w feminizmie i świadomym jego rozwijaniu”
[„Anarchism/Feminism”,
ss. 3 -7, The Raven, no. 21, s. 6].

Anarcha-feministki wskazują, że autorytarne cechy i wartości,
na przykład dominacja, wyzysk, agresywność, rywalizacja,
znieczulica itd., są wysoko cenione w hierarchicznych
cywilizacjach i tradycyjnie uważane za „męskie”. W
przeciwieństwie do nich, nieautorytarne cechy i wartości, takie
jak współpraca, dzielenie się, współczucie, wrażliwość,
ciepło itd. są tradycyjnie uważane za „kobiece” i
lekceważone. Feministyczne uczone prześledziły to zjawisko
wstecz do czasu rozrostu społeczeństw patriarchalnych we
wczesnej epoce brązu i podbicia przez nie opartych na współpracy
społeczeństw „organicznych”, w których „kobiece”
cechy i wartości przeważały i były szanowane. W następstwie
tych podbojów więc takie wartości zaczęły być uważane za
„gorsze”, zwłaszcza dla mężczyzny, skoro mężczyźni
znajdowali się w stanie panowania i wyzysku w czasach
patriarchatu. (Zobacz na przykład Riane Eisler, Kielich i
miecz
; Elise Boulding, Dno historii). Tak więc
anarcha-feministki uważają stworzenie nieautorytarnego,
anarchistycznego społeczeństwa opartego na współpracy,
dzieleniu się, wzajemnej pomocy itd. za „feminizację
społeczeństwa”
.

Anarcha-feministki odnotowują, że „feminizacja”
społeczeństwa nie może zostać osiągnięta bez samorządności,
jak też decentralizacji. Dzieje się tak dlatego, że
patriarchalno-autorytarne wartości i tradycje, które pragną
obalić, są ucieleśniane i odtwarzane w hierarchiach. Dlatego
feminizm zakłada decentralizację, która w konsekwencji zakłada
samorządność. Liczne feministki uznawały to, gdyż takie
stanowisko odbijało się w ich eksperymentach z kolektywnymi
formami organizacji feministycznych, eliminującymi strukturę
hierarchiczną i formy podejmowania decyzji oparte na rywalizacji.
Niektóre feministki przekonywały nawet, że bezpośrednio
demokratyczne organizacje to specyficznie kobiece formy
polityczne [zobacz np. Nancy Hartsock „Feminist Theory
and the Development of Revolutionary Strategy” („Feministyczna
teoria a rozwój rewolucyjnej strategii”)
w książce
pod redakcją Zeili Eisenstein, Capitalist Patriarchy and the
Case for Socialist Feminism (Kapitalistyczny patriarchat a
argumenty na rzecz socjalistycznego feminizmu)
, ss. 56 – 77].
Podobnie jak wszyscy anarchiści, anarcha-feministki uważają,
że samowyzwolenie jest kluczem do równouprawnienia kobiet i
przez to do wolności. Więc Emma Goldman mówi:

„Jej rozwój, jej wolność, jej niezależność
musi pochodzić z niej samej i przez nią samą. Po pierwsze,
aby zapewniła sobie, że będzie osobowością, a nie
seksualnym towarem. Po drugie, aby odmawiała komukolwiek
prawa do posiadania jej własnego ciała; odmawiając
rodzenia dzieci, o ile tylko ona sama ich nie chce, odmawiając
służby Bogu, Państwu, mężowi, rodzinie itd., czyniąc
swoje życie prostszym, lecz głębszym i bogatszym. To
znaczy, próbując uczyć się znaczenia i istoty życia ze
wszystkimi jego powikłaniami; uwalniając się od strachu
przed opinią społeczną i publicznym potępieniem”

[Anarchism and Other Essays (Anarchizm i inne eseje),
s. 211].

Anarcha-feminizm próbuje chronić feminizm przed wpływami i
zdominowaniem przez autorytarne ideologie, czy to z prawa, czy też
z lewa. Proponuje akcję bezpośrednią i samopomoc zamiast
masowych kampanii na rzecz reform, zalecanych przez „oficjalny”
ruch feministyczny wraz z kreowaniem hierarchicznych i
centralistycznych organizacji. Ruch ten stwarza złudzenie, że
posiadanie większej ilości kobiet-szefów, polityków i żołnierzy
to postęp w kierunku „równouprawnienia”. Anarcha-feministki
wskazałyby, że tak zwana „nauka o zarządzaniu”, której
kobiety muszą się uczyć, ażeby stać się kadrą kierowniczą
w kapitalistycznych przedsiębiorstwach, jest w istocie zbiorem
technik kontrolowania i wyzyskiwania pracowników najemnych w
korporacyjnych hierarchiach, podczas gdy „feminizacja”
społeczeństwa wymaga zupełnego usunięcia kapitalistycznego płatnego
niewolnictwa i panowania kadry kierowniczej. Anarcha-feministki
zdają sobie sprawę, że uczenie się, jak zostać skuteczną
wyzyskiwaczką czy ciemiężycielką nie jest drogą do równouprawnienia
(jak pewna członkini Mujeres Libres to wyłożyła, „nie
chcemy zastępować męskiej hierarchii kobiecą hierarchią”

[cytat z Marthy A. Ackelsberg, Free Women of Spain (Wolne
Kobiety Hiszpanii)
, s. 2] — zobacz także dalszą dyskusję
o patriarchacie i hierarchii w sekcji B.1.4).

Stąd się bierze tradycyjna wrogość anarchizmu do
liberalnego (czyli głównego nurtu) feminizmu, pomimo popierania
wyzwolenia i równouprawnienia kobiet. Federica Montseny (czołowa
postać w hiszpańskim ruchu anarchistycznym) przekonywała, że
taki feminizm zaleca równouprawnienie kobiet, ale wcale nie
rzuca wyzwania zastanym instytucjom. Uzasadniała, że „jedyną
ambicją [głównego nurtu feminizmu] jest dać kobietom z określonej
klasy społecznej szansę pełniejszego uczestnictwa w obecnym
systemie przywilejów”
, zaś skoro te instytucje „są
niesprawiedliwe, gdy mężczyźni czerpią z nich korzyści, wciąż
pozostaną niesprawiedliwe, jeżeli kobiety będą czerpać z
nich korzyści”
[cytowana przez Marthę A. Ackelsberg, Op.
Cit.
, ss. 90-91 i 91]. A więc zdaniem anarchistów wolność
kobiet nie oznacza równych szans na zostanie szefową albo płatną
niewolnicą, wyborcą albo politykiem, ale raczej na zostanie
wolną, równą innym jednostką współpracującą z innymi jako
równymi sobie w wolnych stowarzyszeniach. „Feminizm”,
podkreśliła Peggy Kornegger, „nie oznacza władzy
kobiet w korporacjach czy kobiety-prezydenta; oznacza żadnej władzy
dla korporacji i żadnych prezydentów. Poprawka do konstytucji o
równouprawnieniu nie przekształci społeczeństwa; da ona
jedynie kobietom ‚prawo’ do wepchnięcia się do hierarchicznej
gospodarki. Rzucenie wyzwania seksizmowi oznacza rzucenie
wyzwania wszystkim hierarchiom — ekonomicznym, politycznym i międzyludzkim.
A to oznacza anarcha-feministyczną rewolucję
[Op.
Cit.
, s. 27].

Anarchizm, jak można zauważyć, obejmował klasową i
ekonomiczną analizę położenia kobiet, jakiej brak w głównonurtowym
feminizmie. A równocześnie wykazywał świadomość znaczenia
stosunków władzy w domu opierających się na płci, która
umknęła głównemu nurtowi ruchu socjalistycznego. Wszystko to
wypływa z naszej nienawiści do hierarchii. Jak to wyłożyła
Mozzoni, „Anarchia broni sprawy wszystkich uciskanych i
z tego powodu w szczególny sposób broni Waszej sprawy, o
kobiety!, podwójnie uciskane przez obecne społeczeństwo zarówno
w sferze społecznej, jak i prywatnej”
[cytat podany
przez Moyę, Op. Cit., s. 203]. Znaczy to, że,
cytując chińską anarchistkę, to, co anarchiści „rozumieją
przez równość między płciami nie polega tylko na tym, że mężczyźni
nie będą już uciskać kobiet. Chcemy też, aby mężczyźni
nie byli już więcej uciskani przez innych mężczyzn, a kobiety
przez inne kobiety”
. Dlatego kobiety powinny „całkowicie
obalić władzę, zmusić mężczyzn do rezygnacji ze swoich
szczególnych przywilejów i stania się równymi kobietom, i
stworzenia świata bez ucisku ani kobiet, ani mężczyzn”

[He Zhen, cytat podany przez Petera Zarrowa w książce Anarchism
and Chinese Political Culture (Anarchizm a chińska kultura
polityczna)
, s. 147].

Więc w historii ruchu anarchistycznego, jak zauważa Martha
Ackelsberg, główny, liberalny nurt feminizmu był uznawany za „nastawiony
zbyt wąsko jako strategia emancypacji kobiet; walka płci nie może
zostać oddzielona od walki klasowej czy też od anarchistycznej
koncepcji jako całości”
[Op. Cit., s. 91].
Anarcha-feminizm kontynuuje tę tradycję przekonując, że
wszystkie formy hierarchii są złe, nie tylko patriarchat, i że
feminizm kłóci się ze swymi własnymi ideałami, jeśli po
prostu pragnie pozwolić kobietom na posiadanie takiej samej
szansy bycia szefem, jaką posiada mężczyzna. Anarcha-feministki
po prostu stwierdzają rzecz oczywistą, mianowicie to, że „nie
wierzą, że władza w ręku kobiet mogłaby doprowadzić do społeczeństwa
bez przemocy”
, ani też w to, że „z masowego
ruchu z elitą przywódczą może wyjść cokolwiek dobrego”
.
Dla nich „najważniejszymi sprawami są zawsze władza i
hierarchia społeczna”
, a więc ludzie „są
wolni dopiero wtedy, gdy mają władzę nad swoim własnym życiem”
[Carole Ehrlich, „Socialism, Anarchism and Feminism”,
Quiet Rumours: An Anarcha-Feminist Reader, s. 44].
Ponieważ, jak to wyłożyła Louise Michel, skoro „proletariusz
jest niewolnikiem; żona proletariusza jest jeszcze większym
niewolnikiem”
, to zapewnianie, że żona doświadcza
ucisku na równym poziomie z mężem mija się z sensem [Op.
Cit.
, s. 141].

Dlatego anarcha-feministki, podobnie jak wszyscy anarchiści,
zwalczają kapitalizm jako zaprzeczenie wolności. Ideał
kapitalizmu „równych szans”, który wyzwoliłby
kobiety pomija bowiem fakt, że w jakimkolwiek systemie tego typu
kobiety z klas pracujących wciąż byłyby uciskane przez szefów
(czy to mężczyzn, czy też kobiety). Według anarcha-feministek,
nie można oddzielać walki o wyzwolenie kobiet od walki
przeciwko hierarchii jako takiej. Jak to ujmuje L. Susan
Brown:

„Anarchistyczny feminizm, jako wyraz
anarchistycznej wrażliwości zastosowanej do spraw
feminizmu, bierze jednostkę za swój punkt wyjścia, w
opozycji do stosunków panowania i podporządkowania,
argumentuje na rzecz takich form gospodarki, w których człowiek
nie jest narzędziem, chroniących osobistą egzystencjalną
wolność, zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet”

[The Politics of Individualism (Polityka indywidualizmu),
s. 144].

Anarcha-feministki wniosły ogromny wkład do zrozumienia
przez nas początków kryzysu ekologicznego w autorytarnych wartościach
cywilizacji hierarchicznej. Na przykład, sporo uczonych
feministek przekonywało, że panowanie nad przyrodą znalazło
odpowiednik w panowaniu nad kobietami, które były utożsamiane
z przyrodą w ciągu dziejów (zobacz na przykład napisaną w
1980 roku książkę Carline Merchant, The Death of Nature –
Śmierć przyrody
). Zarówno kobiety, jak i przyroda są
ofiarami obsesji na punkcie kontroli, jaka cechuje osobowość
autorytarną. Z tego powodu rosnąca liczba zarówno radykalnych
ekologów, jak i feministek zaczyna przyznawać, że dla osiągnięcia
ich poszczególnych celów, hierarchie muszą zostać
rozmontowane.

Oprócz tego, anarcha-feminizm przypomina nam o znaczeniu równego
traktowania kobiet i mężczyzn, lecz jednocześnie o szanowaniu
różnic dzielących kobiety od mężczyzn. Mówiąc inaczej, o
tym, że uznawanie i szanowanie różnorodności obejmuje zarówno
mężczyzn, jak i kobiety. Zbyt często bowiem anarchiści płci
męskiej przypuszczają, że ponieważ zwalczają seksizm (w
teorii), to nie są seksistami w praktyce. Takie przypuszczenie
jest błędne. Anarcha-feminizm porusza sprawę spójności pomiędzy
teorią a praktyką w działalności społecznej i przypomina nam
wszystkim, że musimy walczyć nie tylko przeciwko przymusom z
zewnątrz, ale również przeciw wewnętrznemu zniewoleniu.

To zaś oznacza, że anarcha-feminizm nakłania nas do
praktykowania tego, co głosimy. W obliczu seksizmu anarchistów
płci męskiej mówiących o równouprawnieniu płci, kobiety-anarchistki
w Hiszpanii zebrały się w organizacji Mujeres Libres,
aby go zwalczać. Nie wierzyły w odłożenie swojego wyzwolenia
do jakiegoś pięknego dnia po rewolucji. Ich wyzwolenie było
integralną częścią tej rewolucji i musiało się rozpocząć
zaraz. W tej sprawie Hiszpanki powtórzyły wnioski kobiet
anarchistek z miast zagłębia węglowego w stanie Illinois, które
znużyło słuchanie swoich towarzyszy-mężczyzn „krzyczących
na rzecz”
równości płci „w przyszłym społeczeństwie”,
podczas gdy nie robili oni nic w tej sprawie tu i teraz. Kobiety
te użyły szczególnie obraźliwej analogii, porównując swoich
towarzyszy płci męskiej do księży, którzy „czynią
fałszywe obietnice głodującym masom (…) [że] będzie
nagroda w raju”.
Argumentowały, że matki powinny uczyć
swoje córki „rozumieć, że różnica płci nie pociąga
za sobą nierównych praw”
i że na równi z byciem „buntowniczkami
przeciwko dzisiejszemu ustrojowi społecznemu (…) powinny one
szczególnie walczyć przeciwko uciskowi ze strony mężczyzn, którzy
chcieliby zachować kobiety w moralnej i materialnej niższości”

[Ersilia Grandi, cytat podany przez Caroline Waldron Merithew, Anarchist
Motherhood (Anarchistyczne macierzyństwo)
, s. 227].
Uformowały one grupę „Luisa Michel”,
ażeby walczyć przeciwko kapitalizmowi i patriarchatowi w
dolinie górnej Illinois ponad trzy dziesięciolecia przed
zorganizowaniem się ich hiszpańskich towarzyszek.

Według anarcha-feministek zwalczanie seksizmu jest kluczowym
przejawem walki o wolność. Nie jest to, jak przekonywało wielu
marksistowskich socjalistów przed narodzinami feminizmu,
odwracanie uwagi od „rzeczywistej” walki przeciw
kapitalizmowi na rzecz spraw, które po rewolucji jakoś
automatycznie rozwiążą się same. Jest to istotna część
walki:

„Nie potrzebujemy żadnych waszych tytułów
(…) Nie chcemy żadnego z nich. Tym, czego chcemy, jest
wiedza, wykształcenie i wolność. Wiemy, jakie są nasze
prawa i żądamy ich przestrzegania. Czyż nie stoimy obok
was tocząc ostateczną walkę? Czy nie jesteście dość
silni, mężczyźni, by częścią ostatecznej walki uczynić
zmagania o prawa kobiet? A wtedy mężczyźni i kobiety razem
zdobędą prawa całej ludzkości”
[Louise Michel, Op.
Cit.
, s. 142].

Kluczowym składnikiem niezbędnym do takiego
zrewolucjonizowania nowoczesnego społeczeństwa jest przekształcenie
obecnych stosunków między obu płciami. Małżeństwo jest
szczególnym złem, ponieważ „stara forma małżeństwa,
oparta na Biblii, ‚dopóki śmierć was nie rozłączy’ (…)
jest instytucją wspierającą suwerenną władzę mężczyzny
nad kobietami, instytucją całkowitego ich podporządkowania
jego kaprysom i rozkazom”
. Kobiety zostają zredukowane
„do funkcji służących mężczyzny i rodzicielek jego
dzieci”
[Goldman, Op. Cit., s. 220-21].
Zamiast tego anarchiści zaproponowali „wolną
miłość”
, czyli pary i rodziny oparte na
wolnym porozumieniu między równymi sobie, nie zaś jednego
partnera u władzy, a drugą stronę tylko mu posłuszną. Takie
związki nie miałyby sankcji kościoła czy państwa, ponieważ „dwie
istoty kochające się nawzajem nie potrzebują pozwolenia osoby
trzeciej, aby pójść do łóżka”
[Mozzoni, cytat
podany przez Moyę, Op. Cit., s. 200].

Równość i wolność dotyczą czegoś więcej niż tylko związków
partnerskich. Ani mężczyźni, ani państwo nie powinno mówić,
co kobieta ma robić ze swoim ciałem. Znaczy to, że kobieta
powinna kontrolować swe własne ciało, a to oczywiście oznacza
też kontrolę nad swoimi narządami rozrodczymi. Dlatego anarcha-feministki,
tak jak anarchiści w swojej masie, są za wolnością wyboru
urodzenia dziecka bądź przerwania ciąży i za prawami
reprodukcyjnymi kobiety (tzn. za prawem kobiety do decydowania o
rodzeniu swoich własnych dzieci). Stanowisko to ma długą
tradycję. Emma Goldman była prześladowana i więziona z powodu
publicznego zalecania metod kontroli urodzeń i ekstremistycznego
zapatrywania, że kobiety powinny decydować o tym, kiedy chcą
zajść w ciążę (jak powiedziała feministyczna pisarka
Margaret Anderson, „W 1916 r. Emma Goldman została
zamknięta w więzieniu za publiczne głoszenie, że ‚kobiety nie
muszą zawsze trzymać swoich ust zamkniętych, a łon otwartych'”
).

Anarcha-feminizm na tym się nie zatrzymuje. Tak jak anarchizm
w ogóle, ma na celu zmianę we wszystkich dziedzinach
życia społecznego, a nie tylko tego, co dzieje się w domu.
Dlatego Goldman pytała się: „ile zyskuje się niezależności,
jeżeli małe pole wyboru i brak wolności w domu zostają
zamienione na małe pole wyboru i brak wolności w fabryce, zakładzie
pracy niewolniczej, placówce handlowej czy w biurze?”

Zatem o równouprawnienie i wolność kobiet musimy walczyć wszędzie
i bronić ich przed wszelkimi formami hierarchii. Nie można ich
także osiągnąć przez głosowanie. Prawdziwe wyzwolenie,
przekonują anarcha-feministki, jest możliwe jedynie na drodze
akcji bezpośredniej, a anarcha-feminizm opiera się na
samodzielnej działalności kobiet i ich samowyzwoleniu, ponieważ
choć „prawo do głosowania, czy też równe prawa
obywatelskie mogą być dobrymi postulatami (…) prawdziwa
emancypacja nie zaczyna się ani w urnach wyborczych, ani w sądach.
Zaczyna się ona w duszy kobiety (…) jej wolność zajdzie tak
daleko, jak jej moc osiągnięcia tej wolności”
[Goldman,
Op. Cit., s. 216 i 224].

Historia ruchu kobiecego potwierdza te słowa. Każda zdobycz
nadeszła oddolnie, przez działania samych kobiet. Jak to ujęła
Louise Michel, „my kobiety nie jesteśmy złymi
rewolucjonistkami. Bez błagania kogokolwiek bierzemy udział w
walkach; w przeciwnym razie mogłybyśmy przystępować do
przekazywania gestów aż do końca świata i niczego nie zyskać”
[Op. Cit., s. 139]. Gdyby kobiety czekały
na innych, żeby za nich działali, ich położenie społeczne
nigdy by się nie zmieniło. Uwaga ta obejmuje przede wszystkim
otrzymanie praw wyborczych. Wobec wojowniczego ruchu sufrażystek
walczących o prawa wyborcze dla kobiet brytyjska anarchistka
Rose Witcop przyznała, że jest „prawdą, iż ruch ten
pokazuje nam, że kobiety, które do tej pory tak bardzo były
podporządkowane swoim panom, mężczyznom, zaczynają się budzić
nareszcie i dostrzegać fakt, że nie są istotami niższymi od
tych panów”
. Przekonywała też, że kobiety nie
zostaną wyzwolone za pomocą głosowania, lecz „swoją
własną siłą”
[cytat podany przez Sheilę Rowbotham,
Hidden from History (Zakryte przed historią),
ss. 100-101 i 101]. Ruch kobiecy lat sześćdziesiątych i
siedemdziesiątych ukazał prawdziwość tych spostrzeżeń.
Pomimo równych praw wyborczych, miejsce kobiety w społeczeństwie
pozostawało niezmienione od lat dwudziestych.

W ostateczności, jak to podkreślała anarchistka Lily Gair
Wilkinson, „nawoływanie do ‚głosowania’ nigdy nie może
być odezwą wolności. Bo czymże jest to głosowanie? Głosować
to rejestrować swoje przyzwolenie na bycie rządzonym przez
jednego lub drugiego ustawodawcę, czyż nie?”
[cytat
podany przez Sheilę Rowbotham, Op. Cit., s. 102].
W ten sposób nie dostaniemy się do sedna sprawy, mianowicie
hierarchii i autorytarnych stosunków społecznych, jakie ona
tworzy. Patriarchat jest tylko ich podzbiorem. Dopiero pozbywając
się wszystkich szefów, politycznych, ekonomicznych, społecznych
i seksualnych, można będzie osiągnąć autentyczną
wolność kobiet i „umożliwić kobietom być ludźmi w
najprawdziwszym znaczeniu tego słowa. Wszystko to, co w nich
pragnie obrony swoich praw i aktywności powinno osiągnąć swój
najpełniejszy wyraz; wszystkie sztuczne bariery winny zostać złamane,
a droga ku większej swobodzie oczyszczona z wszelkiej skazy
stuleci podporządkowania i niewoli”
[Emma Goldman, Op.
Cit.
, s. 214].

LEAVE A COMMENT