B.1.1 Jakie są rezultaty autorytarnych stosunków społecznych?

  faq

Władza hierarchiczna jest nieodwołalnie związana z
marginalizacją i ubezwłasnowolnieniem nie posiadających władzy.
Ma to niekorzystne skutki dla tych, nad którymi władza jest
sprawowana, gdyż „ci, którzy posiadają te symbole władzy
i ci, którzy z nich korzystają, muszą tłamsić realistyczne,
tj. krytyczne, myślenie ludzi im podporządkowanych i sprawiać,
aby wierzyli w urojenia [że władza irracjonalna jest rozumna i
potrzebna]. . . [przez co] umysł zostaje wyciszony frazesami aż
do podporządkowania się. . . [i] ludzie zostają uczynieni
niemymi, ponieważ stają się zależni i tracą swoją zdolność
do ufania własnym oczom i osądom”
[Erich Fromm, Op.
Cit.
].

Lub, wedle słów Bakunina, „zasada władzy,
zastosowana do ludzi, którzy doścignęli albo przekroczyli większość
[w swym otoczeniu], staje się potwornością, źródłem niewoli
oraz intelektualnej i moralnej deprawacji”
[Bóg i państwo].

Zostaje to powtórzone przez syndykalistycznych górników, którzy
napisali klasyczną pracę Następny krok górników,
gdzie wskazują oni charakter autorytarnych organizacji i ich wpływ
na ludzi w nie zaangażowanych. Przywództwo (tj. władza
hierarchiczna) „zakłada dzierżenie władzy przez przywódcę.
Bez władzy przywódca jest niedorzeczny. Posiadanie władzy
nieuchronnie prowadzi do korupcji. . . pomimo. . . dobrych
intencji. . . [Przywództwo oznacza] siłę inicjatywy, poczucie
odpowiedzialności i szacunek dla samego siebie, które pochodzą
z okazywania męstwa. Zostają one odebrane ludziom i utrwalone w
przywódcy. Suma ich inicjatyw, ich odpowiedzialności, ich
szacunku dla samych siebie staje się jego. . . [a] porządek i
system, który on utrzymuje opiera się na tłamszeniu ludzi,
robieniu z niezależnie myślących ‚pionków’. . . Jednym słowem,
jest on zmuszony stać się autokratą i wrogiem demokracji”
.
Rzeczywiście, dla „przywódcy” taka
marginalizacja może być korzystna, ponieważ przywódca „nie
widzi żadnej potrzeby jakiegokolwiek wysokiego poziomu
inteligencji w szeregach, za wyjątkiem przyklaskiwania jego działaniom.
Naprawdę ta inteligencja, rodząc krytycyzm i opozycję, jest z
jego punktu widzenia przeszkodą i powoduje zamieszanie”

[Następny krok górników].

Anarchiści przekonują, że hierarchiczne stosunki społeczne
będą miały niekorzystny wpływ na poddanych im ludzi, którzy
nie będą już mogli swobodnie ćwiczyć swoich umiejętności
twórczego i krytycznego myślenia. Jak przekonuje Colin Ward,
ludzie „zaiste przechodzą od kołyski do grobu bez
urzeczywistnienia swojego potencjału ludzkiego, dosłownie
dlatego, że władza podejmowania inicjatyw, uczestniczenia we
wprowadzaniu zmian, wybierania, oceniania i decydowania jest
zarezerwowana dla panów na szczycie”
(i zazwyczaj
rzeczywiście to mężczyźni!) [Anarchia w działaniu].
Anarchizm opiera się na spostrzeżeniu, że istnieją wzajemne
powiązania między strukturami władzy w instytucjach a
psychologicznymi cechami i skłonnościami jednostek. Codzienne
wypełnianie poleceń raczej nie zbuduje niezależnej,
samodzielnej, twórczej osobowości. Jak wyjaśniła Emma
Goldman, skoro „skłonności i osądy [danej osoby] są
podporządkowane woli pana”
(takiego jak na przykład
szef, gdyż w kapitalizmie większość ludzi musi sprzedawać
swoją pracę), to nic dziwnego, że taka autorytarna zależność
„skazuje miliony ludzi na bycie zwykłą nicością”
[Mówi czerwona Emma].

Ponieważ ludzki mózg jest narządem cielesnym, należy go używać
regularnie, aby znajdował się w odpowiednim stanie. Władza ześrodkowywuje
podejmowanie decyzji w rękach tych na szczycie, co oznacza, że
większość ludzi zostaje obrócona w wykonawców, spełniających
polecenia innych. Jeśli jakiś mięsień nie jest używany,
zamienia się w tłuszcz; jeśli mózg nie jest używany,
krytyczne myślenie i zdolności umysłowe zostają stępione i
skierowane na sprawy drugorzędne, takie jak sport czy moda.

Dlatego „hierarchiczne instytucje sprzyjają
wyalienowanym i wyzyskującym stosunkom pomiędzy tymi, którzy w
nich uczestniczą, ubezwłasnowolniając ludzi i oddalając ich
od swoich realiów. Hierarchie czynią niektórych ludzi zależnymi
od innych, winią uzależnionych za ich zależność, a potem
wykorzystują tę zależność jako usprawiedliwienie dla
dalszego sprawowania władzy. . . Ci na stanowiskach względnego
panowania starają się wyznaczać nawet sam charakter psychiczny
osób im podporządkowanych. . . Anarchiści przekonują, że
pozostawanie zawsze w stanie, w którym działa się nad kimś, a
nigdy temu komuś nie pozwala się na działanie, musi skazywać
na życie w zależności i rezygnacji. Ci, którym ciągle się
rozkazuje i których się chroni przed samodzielnym myśleniem,
wkrótce dochodzą do zwątpienia w swoje własne zdolności. . .
[i mają] trudności z działaniem według [własnego] wyczucia
wbrew normom społecznym, standardom i oczekiwaniom”
[Martha
Ackelsberg, Wolne kobiety Hiszpanii].

Zatem, według słów Colina Warda, „system tworzy
swoich kretynów, a potem pogardza nimi za ich brak zdolności, i
nagradza ‚nielicznych obdarzonych’ za ich rzadkość”
[Op.
Cit.
].

Oprócz tych ujemnych skutków psychologicznych wynikających
z braku swobody, autorytarne stosunki społeczne także prowadzą
do nierówności społecznych. Dzieje się tak, ponieważ
jednostka podporządkowana władzy kogoś innego musi słuchać
nakazów ludzi stojących wyżej w hierarchii społecznej. W
kapitalizmie oznacza to, że pracownicy muszą wypełniać
polecenia swojego szefa (zobacz następną
sekcję
), polecenia, których przeznaczeniem jest uczynienie
szefa bogatszym (na przykład, jedynie z roku 1994 na 1995,
wynagrodzenie najwyższych dyrektorów wykonawczych (CEO) w
Stanach Zjednoczonych wzrosło o 16 procent, natomiast dla porównania
wynagrodzenie robotników tylko o 2,8 procent, co nawet nie dorównywało
inflacji. Za stagnację płac pracowniczych nie można winić
zbyt niskich zysków przedsiębiorstw, które wzrosły o dobre 14,8
procent tego roku). Nierówność pod względem ilości
posiadanej władzy będzie przekładać się na nierówność pod
względem bogactwa (i na odwrót). Skutki takiej nierówności
społecznej mają szeroki zasięg.

Na przykład ubodzy ludzie obciążeni są większym
prawdopodobieństwem choroby i śmierci w młodszym wieku w porównaniu
z bogatymi. Ponadto ważny jest tutaj stopień tej nierówności
(tj. rozmiar przepaści między biednymi a bogatymi). Według
redakcji British Medical Journal „tym, co ma
znaczenie jako czynnik decydujący o umieralności i zdrowiu w
społeczeństwie jest w mniejszym stopniu całkowite bogactwo
tego społeczeństwa, a bardziej sposób, w jaki to bogactwo jest
rozdzielane. Im bardziej równo jest dzielone bogactwo, tym
lepsza zdrowotność tego społeczeństwa”
[Vol. 312,
April 20, 1996, p. 985].

Badania w Stanach Zjednoczonych dostarczyły przytłaczających
dowodów na to. George Kaplan i jego współpracownicy mierzyli
nierówność w pięćdziesięciu amerykańskich stanach i porównywali
ją z umieralnością uporządkowaną według wieku, niezależnie
od przyczyn śmierci. Wyłonił się wzorzec: im bardziej nierówny
podział dochodów, tym większa umieralność. Mówiąc inaczej,
to właśnie dystans dzielący biednych od bogatych, a nie średni
dochód w każdym ze stanów jest tym, co najlepiej się przybliża
do umieralności [„Inequality in income and mortality in
the United States: analysis of mortality and potential pathways”
,
British Medical Journal Vol. 312, April 20, 1996, pp. 999-1003].

Ten pomiar nierówności dochodów był również sprawdzany w
stosunku do innych społecznych uwarunkowań poza zdrowotnością.
Stany z większymi nierównościami w podziale dochodu miały także
wyższe odsetki bezrobocia, wyższe odsetki więźniów, wyższe
odsetki ludzi odbierających pomoc społeczną i znaczki na żywność,
wyższe odsetki ludzi pozbawionych opieki medycznej, większą częstotliwość
występowania noworodków urodzonych z niską wagą ciała, większą
częstotliwość morderstw, większą częstotliwość przestępstw
z użyciem przemocy, wyższe koszty opieki medycznej w
przeliczeniu na jedną osobę, i wyższe koszty ochrony
policyjnej w przeliczeniu na jedną osobę.

Do tego jeszcze stany z większymi nierównościami w podziale
dochodów wydawały mniej na edukację w przeliczeniu na jedną
osobę, miały mniej książek na osobę w szkołach, i słabiej
realizowały tę edukację, co obejmowało słabsze umiejętności
czytania, słabsze umiejętności matematyczne i niższe odsetki
ukończenia szkół średnich.

Wraz ze wzrostem przepaści między bogatymi a biednymi (wskazującej
na wzrost społecznej hierarchii w miejscach pracy i poza nimi)
pogarsza się zdrowotność ludzi a tkanina, jaką jest społeczeństwo,
strzępi się. Poza jakimikolwiek skutkami wynikającymi z
mieszkania, odżywiania, czystości powietrza, okazji do
rekreacji i opieki medycznej poniżej norm, doświadczanych przez
uboższych, jeszcze i trudności psychologiczne wynikające z
pozostawania na samym dole drabiny społecznej mają szkodliwy wpływ
na ludzi [zobacz artykuł George’a Daveya Smitha, „Income
inequality and mortality: why are they related?”
British
Medical Journal
, Vol. 312 (April 20, 1996), pp. 987-988].

Narastająca przepaść między bogatymi a biednymi nie została
powołana do życia zrządzeniem boga, natury, czy jakiejś innej
nadludzkiej siły. Została stworzona przez specyficzny system
społeczny, jego instytucje i funkcjonowanie – system oparty na
autorytarnych stosunkach społecznych, które mają na nas zarówno
fizyczny, jak i umysłowy wpływ.

Wszystko to przedstawiliśmy nie po to, by sugerować, że ci
na dole hierarchii są ofiarami, ani też że ci na jej szczytach
tylko czerpią korzyści – jesteśmy dalecy od tego. Ludzie na
dole stale stawiają opór ujemnym skutkom hierarchii i tworzą
niehierarchiczne sposoby życia i walki. Ten nieustanny proces
samodzielnej działalności i osobistego wyzwolenia można
dostrzec w ruchu robotniczym, kobiecym i innych – w których, do
pewnego stopnia, ludzie stwarzają swoje własne alternatywy
oparte na swoich własnych nadziejach i marzeniach. Anarchizm
opiera się na tym procesie (z którego zresztą wyrósł) oporu,
nadziei i bezpośrednich akcji.

Jeśli spojrzymy natomiast na tych ze szczytów systemu,
owszem, rzeczywiście często im się bardzo dobrze
powodzi pod względem ilości posiadanych dóbr materialnych,
dostępu do edukacji, wolnego czasu, zdrowotności itd., ale mogą
oni zatracić swoje człowieczeństwo i indywidualność. Jak
wskazał Bakunin, „siła i władza psują tych, którzy
je posiadają w równym stopniu, co tych, którzy są zmuszani się
im podporządkować”
[Polityczna filozofia Bakunina].
Władza działa destruktywnie, nawet na tych, którzy mają ją w
swych rękach, ograniczając ich indywidualność, gdyż „sprawia,
że stają się głupi i brutalni, nawet jeśli początkowo byli
obdarzeni największym talentem. Ten, kto ciągle stara się
zmuszać wszystko do przestrzegania mechanicznego porządku, w końcu
sam staje się maszyną i traci wszelkie ludzkie uczucia”

[Rudolf Rocker, Anarcho-syndykalizm].

Rzecz się sprowadza do tego, że hierarchia niszczy samą
siebie, ponieważ jeżeli „bogactwem są inni ludzie”,
to traktując innych gorzej od siebie samego, ograniczając ich
rozwój, traci się wszystkie potencjalne umiejętności i dary
intuicji, jakie mają te osoby, a przez to zubaża się swoje własne
życie i ogranicza się swój własny rozwój. Na nieszczęście,
w naszych czasach bogactwo materialne (szczególnie wąska forma
„korzyści własnej”) zastępuje troskę o całościowy
rozwój osoby oraz o prowadzenie spełnionego i twórczego życia
(szeroko pojęta korzyść własna, umiejscawiająca jednostkę w
obrębie
społeczeństwa, taka, która uznaje, że stosunki z
innymi kształtują i rozwijają wszystkie jednostki). W
hierarchicznym, klasowym społeczeństwie każdy traci do pewnego
stopnia, nawet ci na „szczycie”.

LEAVE A COMMENT