B.1.4 Dlaczego występuje rasizm, seksizm i homofobia?

  faq

Ponieważ rasizm, seksizm i homofobia (nienawiść i lęk
przed homoseksualistami) są zinstytucjonalizowane w całym społeczeństwie,
ucisk z powodów płci, rasy lub orientacji seksualnej jest
powszechny. Pierwotną przyczyną tych trzech złych skłonności
jest potrzeba ideologii usprawiedliwiających wyzysk i dominację,
nieodrodne w hierarchii — innymi słowy, „teorii”, które
„usprawiedliwiają” i „wyjaśniają” ucisk i
niesprawiedliwość. Jak powiedział Tacyt, „Nienawidzimy
tego, kogo krzywdzimy”
. Ci, którzy uciskają innych
zawsze znajdują powody do traktowania swoich ofiar jako „niższe”,
a zatem zasługujące na swój los. Elity potrzebują jakiegoś
sposobu, by usprawiedliwić swoje wyższe pozycje społeczne i
ekonomiczne. Skoro ustrój społeczny jest w oczywisty sposób
nieuczciwy i elitarystyczny, uwaga musi zostać odeń oderwana w
kierunku innych, mniej niewygodnych, „faktów”, takich
jak rzekoma wyższość opierająca się na biologii albo „naturze”.
Z tego powodu doktryny o płciowej, rasowej i etnicznej wyższości
są nieodzowne w hierarchicznym, podzielonym na klasy społeczeństwie.

Zajmiemy się każdą z tych form bigoterii po kolei.

Z ekonomicznego punktu widzenia, rasizm jest związany z
wyzyskiem taniej pracy w rodzinnym kraju i imperializmem na zewnątrz.
Rzeczywiście, rozwój wczesnego kapitalizmu tak w Ameryce, jak i
w Europie został wzmocniony przez branie ludzi, zwłaszcza
pochodzenia afrykańskiego, w niewolę. W obu Amerykach,
Australii i innych częściach świata mordowanie pierwotnych
mieszkańców i wywłaszczanie ich ziemi stanowiły także jeden
z najważniejszych przejawów rozwoju kapitalizmu. Kiedy podporządkowywanie
innych narodów postępuje przy użyciu siły, wtedy wydaje się,
że naród zdobywców zawdzięcza swoje panowanie szczególnym
cechom swej natury; mówiąc inaczej – swojemu charakterowi
„rasowemu”. Dlatego imperialiści często odwoływali
się do Darwinowskiej doktryny „przeżycia najsilniejszego”,
ażeby dać swojemu rasizmowi podstawę wynikającą z „natury”.

W Europie, jedna z pierwszych teorii wyższości rasowej została
zaproponowana przez Gobineau w latach pięćdziesiątych XIX
wieku, ażeby uzasadnić naturalne prawo arystokracji do rządzenia
Francją. Gobineau przekonywał, że francuska arystokracja jest
autentycznie pochodzenia germańskiego, podczas gdy „masy”
– galijskiego, czyli celtyckiego. A skoro rasa germańska jest
„wyższa”, to arystokracja miała naturalne prawo do rządzenia.
Aczkolwiek francuskie „masy” nie uznały tej teorii za
zbytnio przekonującą, to została ona później przejęta przez
orędowników niemieckiej ekspansji i stała się źródłem
niemieckiej ideologii rasistowskiej, wykorzystanej do
usprawiedliwienia nazistowskiego ucisku Żydów i innych „typów
niearyjskich”. [Gobineau nawymyślał też wiele innych
nonsensów, na przykład zaliczając Słowian do rasy żółtej,
co zostało również wykorzystane przez pruskich nacjonalistów
i później przez hitlerowców – przyp. tłum.]. Mniej więcej w
tym samym czasie w Anglii i w mniejszym stopniu w Ameryce rozwinęły
się pojęcia „brzemienia białego człowieka” i „oczywistego
przeznaczenia”, i zostały wykorzystane do uzasadnienia
anglosaskiego podboju i nadania „humanitarnych” podstaw
panowaniu nad światem.

Okazywało się też, że idea wyższości rasowej posiada
ogromną przydatność w polityce wewnętrznej. Jak wskazuje Paul
Sweezy, „nasilanie się konfliktów społecznych w
rozwiniętych krajach kapitalistycznych. . . musi zostać
skierowane tak bardzo, jak to tylko możliwe, do nieszkodliwych
kanałów — nieszkodliwych, ma się rozumieć, z punktu widzenia
klasy kapitalistów, dążącej do utrzymania swej władzy.
Pobudzanie antagonizmów na tle podziałów rasowych to wygodny
sposób odwracania uwagi od walki klasowej”
, która
oczywiście jest niebezpieczna dla interesów klasy rządzącej [Teoria
rozwoju kapitalizmu
]. I rzeczywiście, pracodawcy często
rozmyślnie sprzyjają podziałom na tle rasowym wśród
pracowników w ramach strategii „dziel i rządź”.

Innymi słowy, rasizm (podobnie jak inne formy bigoterii) można
wykorzystać do rozbicia i podzielenia klas pracujących poprzez
doprowadzenie do tego, aby ludzie winili innych ze swojej klasy
za znoszenie przez wszystkich złych warunków życia. Dlatego na
przykład subtelnie zachęca się białych robotników do
winienia Czarnych zamiast kapitalizmu za bezrobocie, a Latynosów
zamiast ubóstwa za przestępczość. Na dodatek, dyskryminacja
przeciwko mniejszościom rasowym i kobietom cieszy się pełną
aprobatą kapitalistycznej ekonomii, „ponieważ w ten
sposób można odmówić miejsc pracy i szans inwestycyjnych
pokrzywdzonym grupom. Ich płace i zyski można obniżyć poniżej
zwyczajowego poziomu, a obłaskawiane grupy ludności mogą
wydzierać dla siebie niezłą materialną odpłatę”
[Ibid.].

Zatem kapitalizm kontynuuje czerpanie korzyści ze swego
rasistowskiego dziedzictwa. Rasizm dostarcza zasobów taniej siły
roboczej, nadających się do pozyskiwania przez kapitalistów (Czarni
wciąż zazwyczaj są opłacani gorzej niż Biali za tę samą
pracę) i pozwala na poddawanie części ludności gorszemu
traktowaniu, zwiększając przez to zyski za pomocą utrzymywania
gorszych warunków pracy i zmniejszania innych kosztów nie związanych
bezpośrednio z płacą.

Wszystko to oznacza, że Czarni są „poddawani
uciskowi i wyzyskowi z podwójnych przyczyn: rasowych i
klasowych, a więc muszą staczać dodatkowe boje przeciwko
rasizmowi i dyskryminacji”
[Lorenzo Kom’boa Ervin, Anarcho-syndykaliści
świata, jednoczcie się
].

Seksizm zaczął wymagać „usprawiedliwienia”
dopiero od czasów, gdy kobiety zaczęły działać na rzecz
siebie samych i żądać równych praw. Aż do tego momentu,
ucisk na tle płci nie potrzebował być „usprawiedliwiany”
— był on „naturalny” (trzeba oczywiście rzec, że równość
płci była bardziej możliwa przed ustanowieniem chrześcijaństwa
jako religii państwowej i przed nastaniem kapitalizmu. Tak więc
„miejsce” kobiety w społeczeństwie pogorszyło się w
ciągu ostatnich stuleci, zanim na nowo się poprawiło dzięki
ruchowi feministycznemu).

Istotę ucisku na tle płci możemy zobaczyć w małżeństwie.
Emma Goldman wskazała, że małżeństwo „opowiada się
za suwerenną władzą mężczyzny nad kobietami”
wraz z
ich „całkowitym podporządkowaniem” mężowskim
„kaprysom i poleceniom” [Mówi czerwona Emma].
Jak odnotowuje Carole Pateman, aż do „schyłku dziewiętnastego
wieku status prawny i położenie żony przypominało sytuację
niewolnika. . . Niewolnik nie miał niezależnego istnienia
prawnego poza swoim panem, zaś mąż i żona stawali się ‚jedną
osobą’, osobą męża”
[Kontrakt seksualny].
Rzeczywiście, prawo „opierało się na założeniu, że
żona jest czymś na kształt własności”
, a tylko
umowa małżeńska „obejmuje jawne zobowiązanie do posłuszeństwa”
[Ibid.].

Natomiast gdy kobiety zaczęły kwestionować założenia męskiej
dominacji, rozwinęły się liczne teorie wyjaśniające,
dlaczego ucisk kobiet i panowanie nad nimi mężczyzn są „naturalne”.
Ponieważ mężczyźni wymuszali swoje rządy nad kobietami siłą,
męska „wyższość” – przekonywano – jest „naturalnym”
wytworem płci, która się kojarzy z większą siłą fizyczną
(w oparciu o przesłankę, że „siła tworzy prawo”). W
XVII wieku przekonywano, że kobiety są bardziej podobne zwierzętom
niż mężczyźni, „dowodząc” w ten sposób, że
kobiety mają dokładnie takie same prawo do równości z mężczyznami,
jak owce. W nowszych czasach elity wysunęły socjobiologię w
odpowiedzi na rozwój ruchów kobiecych. „Wyjaśniając”
ucisk kobiet w kategoriach biologicznych, można pominąć ustrój
społeczny kierowany przez mężczyzn dla mężczyzn.

Służebna rola kobiet ma także ekonomiczną wartość dla
kapitalizmu (powinniśmy odnotować, że Goldman uznawała
kapitalizm za jeszcze jeden „układ paternalistyczny”,
podobnie jak małżeństwo. Obydwa te układy obdzierają ludzi z
ich „przyrodzonych praw”, „hamują”
ich rozwój, „zatruwają” ich ciała i utrzymują
ludzi w „niewiedzy, ubóstwie i zależności” [Op.
Cit.
]). Kobiety często wykonują niezbędną (i nieodpłatną)
pracę, utrzymującą robotnika (zazwyczaj) płci męskiej w
dobrym stanie; i to właśnie przede wszystkim kobiety są tymi,
które wychowują kapitalistycznym właścicielom następne
pokolenie płatnych niewolników przeznaczonych do wyzyskiwania (znowu
nieodpłatnie). Ponadto podporządkowanie kobiet daje mężczyznom
z klas pracujących kogoś, na kogo mogą oni spoglądać z góry,
a czasami też wygodny cel, na którym mogą oni wyładowywać
swoje frustracje (zamiast wywoływania kłopotów w pracy). Jak
wskazała Lucy Parsons, kobieta z klas pracujących to „niewolnica
niewolnika”
.

Ucisk lesbijek, gejów i biseksualistów jest nieodłącznie
powiązany z seksizmem. Patriarchalne, kapitalistyczne społeczeństwo
nie może postrzegać praktyk homoseksualnych jako normalnych
odmian ludzkiego zachowania, jakimi są, ponieważ rozmywają one
sztywną rolę każdej z płci w tymże społeczeństwie oraz
seksistowskie stereotypy. Większość młodych gejów utrzymuje
swoją orientację w tajemnicy wskutek strachu przed wyrzuceniem
z domu. Zaś wszyscy geje odczuwają strach, że jacyś „normalni
ludzie” będą próbować „oduczania” gejów ich
upodobań, jeśli będą oni wyrażać te upodobania swobodnie.

Geje są uciskani nie dla kaprysu, ale z powodu szczególnego
zapotrzebowania kapitalizmu na nuklearną rodzinę. Nuklearna
rodzina, zarówno jako najważniejszy – i mało kosztujący – twórca
uległych ludzi (wzrastanie w autorytarnej rodzinie przyzwyczaja
dzieci do hierarchii i podporządkowania się oraz „odczuwania
szacunku” wobec hierarchicznych instytucji – zobacz sekcję B.1.5), jak też i dostarczyciel oraz
nosiciel siły roboczej, spełnia ważną potrzebę kapitalizmu.
Alternatywna orientacja seksualna przedstawia sobą zagrożenie
dla tego modelu rodziny, ponieważ dostarcza ludziom inne wzorce
ról. Oznacza to, że homoseksualiści będą znajdować się na
pierwszej linii ataków, ilekroć tylko kapitalizm zechce umacniać
„wartości rodzinne” (czyli podporządkowanie się władzy,
„tradycji”, „moralności” i tak dalej).
Wprowadzenie paragrafu 28 w Wielkiej Brytanii jest dobrym tego
przykładem. Rząd uczynił lansowanie homoseksualizmu (tj.
przedstawianie go jako cokolwiek innego niż zboczenie) przez
organa publiczne nielegalnym. Dlatego ucisk ludzi z powodu ich
orientacji seksualnej nie skończy się, dopóki seksizm nie
zostanie wyeliminowany.

Przed omówieniem, jak zdaniem anarchistów można się pozbyć
tych trzech form ucisku, należy uwydatnić, dlaczego są one
szkodliwe zarówno dla tych, którzy je praktykują (i w jakiś
sposób czerpią z nich korzyści), jak i dla uciskanych.

Seksizm, rasizm i homofobia dzielą klasy pracujące, co
oznacza, że biali, heteroseksualni mężczyźni krzywdzą samych
siebie utrzymując zasoby konkurencyjnej wobec nich samych taniej
siły roboczej. Przez to zapewniają niskie płace swoim własnym
żonom, córkom, matkom, krewnym i przyjaciółkom. Takie podziały
stwarzają gorsze warunki i płace dla wszystkich, gdyż kapitaliści
zyskują w konkurencji, wykorzystując ten zasób taniej siły
roboczej, zmuszający wszystkich kapitalistów do obcinania płac
i pogarszania warunków w celu przetrwania na rynku (do tego
jeszcze takie hierarchie społeczne, podkopując solidarność
przeciwko pracodawcy i państwu, mogą stworzyć grupę
wykluczonych robotników, mogących zostać łamistrajkami).
„Uprzywilejowane” grupy klas pracujących także na tym
tracą, ponieważ ich płace i warunki życiowe są gorsze niż
tych, którzy dzięki jedności zdołali wywalczyć lepsze. Tylko
szef naprawdę na tym wygrywa.

Można to zobaczyć w badaniach tego przedmiotu. Badacz Al
Szymanski starał się systematycznie, naukowo sprawdzić tezę,
że biali robotnicy zyskują na rasizmie [„Racial
Discrimination and White Gain”
, w: American
Sociological Review
, vol. 41, no. 3, June 1976, pp. 403-414].
Porównywał położenie „białych” i „kolorowych”
(tj. czarnych, indiańskich, azjatyckich i latynoskich) robotników
w Stanach Zjednoczonych i odkrył kilka kluczowych zjawisk:

  1. (1) im mniejsza różnica między płacami Białych i
    Czarnych w danym stanie, tym wyższe zarobki Białych w
    porównaniu z zarobkami Białych gdzie indziej. To
    znaczy, że „Biali nie czerpią ekonomicznych
    korzyści z dyskryminacji. Biali robotnicy zdają się
    czerpać korzyści ekonomiczne z
    braku
    dyskryminacji. . . zarówno jeśli chodzi o bezwzględny
    poziom ich zarobków,
    jak i względną
    równość wśród Białych”
    [p. 413]. Inaczej mówiąc,
    im dyskryminacja przeciwko czarnym robotnikom pod względem
    płac była mniejsza, tym biali robotnicy dostawali
    lepsze płace.
    (2) im więcej było „kolorowych” w
    populacji danego amerykańskiego stanu, tym większa nierówność
    istniała między Białymi. Mówiąc inaczej, istnienie
    ubogiej, uciskanej grupy robotników obniżało płace
    białych robotników, chociaż zbytnio nie wpływało na
    zarobki Białych spoza klas pracujących („im większa
    dyskryminacja przeciwko „kolorowym”, tym większa
    nierówność wśród Białych”
    [p. 410]). Zatem
    biali robotnicy wskutek tej dyskryminacji ponosili
    oczywiste ekonomiczne straty.

    (3) Szymanski także odkrył, że „im
    silniejsza jest dyskryminacja na tle rasowym, tym niższe
    są zarobki Białych
    z powodu. . . [jej
    ujemnego wpływu na] solidarność klas pracujących”

    [p. 412]. Innymi słowy, rasizm niekorzystnie wpływa na
    sytuację ekonomiczną białych robotników, ponieważ
    podkopuje solidarność pomiędzy białymi a czarnymi
    pracownikami i osłabia organizacje związków zawodowych.

Tak więc, ujmując rzecz całościowo, ci biali robotnicy
czerpią z rasizmu pewne oczywiste przywileje, ale tak naprawdę
to są oni przezeń tłamszeni. Zatem rasizm i inne formy
hierarchii naprawdę działają przeciwko tym ludziom z klas
pracujących, którzy je praktykują — i osłabiając jedność
w miejscu pracy i w społeczeństwie, dają korzyści klasie rządzącej.

Na dodatek, bogactwa odmiennych punktów widzenia, intuicji,
doświadczeń, kultur, myśli są negowane przez rasistów,
seksistów i homofobów. Ich umysły zostały uwięzione w
klatce, pozostając w zastoju monokultury — a zastój to śmierć
osobowości. Takie formy ucisku odczłowieczają tych, którzy je
praktykują, ponieważ ciemiężyciel żyje jako rola, nie
jako osoba, a więc jest ograniczany przez tę rolę i nie może swobodnie
wyrażać swojej osobowości (a więc czyni to na bardzo
ograniczone sposoby). To wypacza i zubaża jego osobowość oraz
jego własne życie. Homofobia i seksizm także ograniczają giętkość
wszystkich ludzi, gejów i „normalnych”, w wyborze
ekspresji seksualnych i relacji, które by im odpowiadały.
Trudno oczekiwać, że hamowanie się w życiu płciowym seksisty
i homofoba będzie dobre dla ich zdrowia psychicznego, stosunków
międzyludzkich i ogólnego rozwoju.

Z anarchistycznego punktu widzenia, ucisk opierający się na
rasie, płci lub orientacji seksualnej pozostanie na zawsze
trudny do zwalczania w warunkach kapitalizmu czy, zaprawdę, w
warunkach jakiegokolwiek ekonomicznego ustroju opartego na
panowaniu i wyzysku. Podczas gdy pojedynczy członkowie „mniejszości”
mogą prosperować, rasizm jako usprawiedliwienie dla nierówności
jest zbyt pożytecznym narzędziem dla elit, ażeby został
zarzucony. Wykorzystując skutki rasizmu (tj. ubóstwo) jako
usprawiedliwienie rasistowskiej ideologii, krytyczny stosunek
wobec istniejącego stanu rzeczy może jeszcze raz zostać zastąpiony
przez brednie o „naturze” i „biologii”.
Podobnie z seksizmem i dyskryminacją gejów.

Na dłuższą metę rozwiązanie jest oczywiste: rozmontować
kapitalizm i hierarchiczne, podzielone na ekonomiczne klasy społeczeństwo,
z którym jest on związany. Wyzbywając się kapitalistycznego
ucisku i wyzysku oraz wynikających z nich: imperializmu i ubóstwa,
wyeliminujemy także zapotrzebowanie na ideologie rasowej lub płciowej
wyższości, przywykłe usprawiedliwiać ucisk jednej grupy przez
inną lub dzielić i osłabiać klasę robotniczą.

W ramach tego procesu, anarchiści zachęcają i wspierają
wszystkie grupy ludności, ażeby stawały w obronie swego człowieczeństwa
i swojej indywidualności opierając się rasistowskiej,
seksistowskiej i antygejowskiej działalności i rzucając
wyzwania takim poglądom w swoim codziennym życiu, wszędzie (jak
wskazuje Carole Pateman, „seksualna dominacja kształtuje
zarówno miejsce pracy, jak i dom małżonków”
[Op.
Cit.
]). Oznacza to walkę wszystkich ludzi pracy przeciwko
wewnętrznym i zewnętrznym tyraniom, jakich doświadczamy —
musimy walczyć z naszymi własnymi uprzedzeniami, popierając równocześnie
walczących przeciwko naszym wspólnym wrogom, nie patrząc na
ich płeć, kolor skóry czy orientację seksualną. Słowa
Lorenzo Kom’boa Ervina o walce z rasizmem można zastosować do
wszystkich form ucisku:

„Rasizm musi być energicznie zwalczany
gdziekolwiek zostanie dostrzeżony, nawet w naszych własnych
szeregach, a nawet w piersi każdego z nas. Zatem musimy skończyć
z systemem przywilejów z powodu białej skóry, używanym
przez szefów do tworzenia rozłamów w obrębie naszej klasy
i poddawania uciskanych na tle rasowym robotników
dodatkowemu wyzyskowi. Biali robotnicy, szczególnie ci ze świata
zachodniego, muszą opierać się próbie wykorzystywania
jednej części klasy robotniczej, polegającej na pomaganiu
jej w posuwaniu się naprzód przy jednoczesnym cofaniu
zdobyczy innego segmentu z powodu rasy lub narodowości. Ten
rodzaj oportunizmu klasowego i kapitulanctwa ze strony białego
świata pracy musi zostać bezpośrednio wyzwany do walki i
pokonany. Nie może być jedności świata pracy, dopóki nie
położy się kresu systemowi dodatkowego wyzysku i światowej
supremacji Białych”
[Op. Cit.].

Postęp w kierunku równości może zostać i już został
poczyniony. Chociaż wciąż jest prawdą, że (według słów
Emmy Goldman) „nigdzie kobieta nie jest traktowana według
zasług swojej pracy, lecz raczej jako seks”
[Op. Cit.],
i że edukacja jest wciąż patriarchalna. Młode kobiety wciąż
są często zniechęcane do tradycyjnie „męskich”
kierunków studiów i pracy (co uczy dzieci, że mężczyznom i
kobietom przypisano odmienne role w społeczeństwie i tak je
ustawia, aby zaakceptowały te ograniczenia, gdy dorosną). Ale
jest też prawdą, że pozycja kobiet, podobnie jak Czarnych i
gejów, poprawiła się. Zawdzięczamy to rozmaitym,
samodzielnie organizowanym ruchom na rzecz samowyzwolenia, jakie
stale się rozwijały w ciągu dziejów i to jest właśnie klucz
do walki z uciskiem na krótszą metę (tworzący także potencjał
do rozwiązania na dłuższą metę, jakim jest rozkład
kapitalizmu i państwa).

Emma Goldman przekonywała, że emancypacja zaczyna się „w
duszy kobiety”
. Tylko poprzez proces wewnętrznej
emancypacji, w którym uciskani zdobywają się na poznanie
swojej własnej wartości, na szacunek dla siebie samych i swojej
kultury, mogą stworzyć sobie warunki do skutecznego zwalczania
(i pokonania) ucisku i zakus z zewnątrz. Wymagać szacunku od
innych można dopiero wtedy, kiedy się szanuje samego siebie. Ci
spośród białych, heteroseksualnych mężczyzn, którzy są
przeciwni bigoterii, nierówności i niesprawiedliwości, muszą
popierać uciskane grupy i odmawiać wybaczania sobie i innym skłonności
i aktów rasizmu, seksizmu i homofobii. Według anarchistów, „żaden
pojedynczy członek ruchu robotniczego nie może być bezkarnie
dyskryminowany, tłamszony czy ignorowany. . . Organizacje
pracownicze [i inne] muszą być budowane na zasadzie równej
wolności wszystkich swych członków. Ta równość oznacza, że
dopiero, gdy każdy z pracowników jest wolną i niezależną
jednostką, współpracującą z innymi wskutek swych wzajemnych
interesów, wtedy może cała organizacja pracownicza działać
skutecznie i stawać się potężna”
[Lorenzo Kom’boa
Ervin, Op. Cit.].

Wszyscy musimy traktować ludzi jak równych sobie, chociaż
jednocześnie szanować ich odmienność. Zróżnicowanie to siła
i źródło radości, i anarchiści odrzucają koncepcję, by równość
oznaczała dostosowywanie się. Tymi metodami wewnętrznego
samowyzwolenia i solidarności przeciwko uciskowi z zewnątrz możemy
walczyć przeciw bigoterii. Rasizm, seksizm i homofobia mogą
zostać ograniczone, może wręcz wyeliminowane jeszcze przed
wybuchem rewolucji społecznej — przez tych, w których są one
wymierzone — za pomocą organizowania się, samodzielnego
ich zwalczania, i odmawiania uczestnictwa w rasowych, płciowych
czy antygejowskich nadużyciach oraz pozwalania, aby innym
uchodziły one na sucho (co odgrywa zasadniczą rolę w uświadamianiu
innym ich własnych skłonności i czynów, skłonności, których
oni sami mogą nawet nie widzieć!). Dla takich autonomicznych
grup istotną częścią tego procesu jest aktywne wspieranie
innych w walce (włącznie z przedstawicielami dominującej rasy,
płci i orientacji). Taka praktyczna solidarność i kontakt mogą,
gdy są połączone z radykalizującym wpływem samej walki na
ludzi w nią zaangażowanych, pomóc w przełamywaniu uprzedzeń
i bigoterii, podkopując hierarchie społeczne, które uciskają
nas wszystkich. Na przykład, grupom gejowskim i lesbijskim
popierającym strajk brytyjskich górników w 1984 i 1985 roku
został dany zaszczyt udziału w wielu marszach górniczych.

Jedyną anarchistyczną postawą Białych, mężczyzn i
heteroseksualistów jest popieranie walki innych, odmawianie
tolerowania bigoterii u innych i wykorzenianie swoich własnych lęków
i uprzedzeń (ale też odrzucanie bezkrytycznej postawy wobec
walk na rzecz samowyzwolenia — solidarność nie zakłada wcale
wyłączenia swojego mózgu!). To oczywiście obejmuje podjęcie
sprawy ucisku społecznego we wszystkich działaniach i
organizacjach klas pracujących, w celu zapewnienia, że żadna z
uciskanych grup nie zostanie w nich zepchnięta na margines.

Tylko w ten sposób punkt oparcia dla tych chorób społeczeństwa
może zostać osłabiony, i lepszy, niehierarchiczny ustrój
zostać stworzony. Krzywda wyrządzona jednemu to krzywda wyrządzona
wszystkim.

Przykład Mujeres Libres (Wolnych Kobiet) w
Hiszpanii w latach trzydziestych XX wieku pokazuje, co jest możliwe.
Kobiety anarchistki zaangażowane w działalność CNT i FAI
zorganizowały się samodzielnie, podniosły kwestię seksizmu w
szerszym ruchu wolnościowym w celu zwiększenia zaangażowania
kobiet w organizacjach wolnościowych i udzielenia pomocy
procesowi wyzwolenia osobistego kobiet od ucisku ze strony mężczyzn.
Przez cały czas musiały także zwalczać (ciągle zbyt
powszechne) skłonności seksistowskie swoich „rewolucyjnych”
męskich kolegów anarchistów. Książka Marthy A. Ackelsberg Wolne
Kobiety Hiszpanii
to znakomite podsumowanie tego ruchu i
spraw, którymi on zainteresował wszystkich ludzi zatroskanych o
wolność.

Nie trzeba powtarzać, że anarchiści całkowicie odrzucają
taki rodzaj „równości”, który przyzwala na inne
odmiany hierarchii, który akceptuje panujące priorytety
kapitalizmu i państwa oraz wyraża zgodę na dewaluację stosunków
międzyludzkich i indywidualności w imię władzy i bogactwa.
Istnieje pewien rodzaj „równości”, polegający na
posiadaniu „równych szans”, na obecności czarnych,
homoseksualnych, bądź kobiecych szefów i polityków. Ale ten
rodzaj „równości” mija się z sensem. Mówienie
„Ja również!”, zamiast „Co za bałagan!”
nie sugeruje prawdziwego wyzwolenia, a tylko innych szefów i
nowe formy ucisku. Należy patrzeć na sposób, w jaki społeczeństwo
jest zorganizowane, nie zaś na płeć, kolor skóry, narodowość
czy orientację seksualną tych, którzy wydają rozkazy!

LEAVE A COMMENT