B.3.2 Jakie rodzaje własności są chronione przez państwo?

  faq

Kropotkin uważa, że państwo jest „narzędziem
ustanawiania monopoli na korzyść rządzących mniejszości”

[Wspomnienia rewolucjonisty]. Jakkolwiek niektóre z tych
monopoli są oczywiste (takie jak cła, wspierane przez państwo
rynkowe monopole itd. – zob. sekcję F.8
o roli państwa w rozwoju kapitalizmu), to jednak większość
„jest ukryta za kulisami” i funkcjonuje w celu
zapewnienia kapitalistycznej dominacji bez konieczności
uciekania się do nagminnego stosowania siły.

Państwo jednak utrzymuje różnego rodzaju „klasowe
monopole”
(używając zwrotu Tuckera „class
monopolies”) dla pewności, by robotnicy nie otrzymali
swojej „naturalnej płacy”, pełnego produktu
ich pracy. Są cztery główne rodzaje własności lub wyzyskujących
monopoli ochranianych przez państwo:

  1. 1) władza puszczania w obieg waluty i kredytów,
    podstawa kapitalistycznej bankowości;
    2) ziemia i nieruchomości, podstawa „landlordyzmu”
    [systemu własności agrarnej];
    3) narzędzia i sprzęt produkcji, podstawa kapitalizmu w
    przemyśle;
    4) pomysły i wynalazki, podstawa zysków płynących z
    praw autorskich i patentowych („dobra intelektualne”).

Narzuciwszy te formy własności, kapitalizm zapewnia takie
warunki, w których ekonomia faworyzuje kapitalistę, gdzie
robotnikowi wolno tylko zaakceptować niewygodne i wyzyskujące
go umowy uderzające w jego autonomię oraz obiecać posłuszeństwo
lub stanąć w obliczu nieszczęścia i nędzy. Zgodnie z uprzednim
„wstępnym przymusem” prowadzącym do podpisania każdej
specyficznej umowy, kapitaliści nie tylko wzbogacają się
naszym kosztem, ale jawnie kpią z wolnego porozumienia (zob. sek.
B.4). Oczywiście pomimo rzekomo nikłej
roli takich „obiektywnych” nacisków w kontrolowaniu
klasy robotniczej, opór tej klasy był taki, że kapitał nigdy
nie był w stanie pozbyć się kontroli ze strony państwa, bezpośrednio
czy też pośrednio. Gdy „obiektywne” środki kontroli
zawiodą, kapitaliści zawsze uciekną się do państwowych
represji by odbudować „naturalny” ład.

By ukazać ważną rolę państwa we wspieraniu monopoli,
nakreślimy ich oddziaływanie.

Monopol kredytowy, dzięki któremu państwo kontroluje to,
kto może, a kto nie może pożyczać pieniędzy, redukuje możliwości
ludzi z klasy robotniczej w dziedzinie tworzenia swoich własnych
alternatyw dla kapitalizmu. Podwyższając stopy procentowe przy
pożyczkach (co jest możliwe jedynie dzięki ograniczeniu
konkurencji) niewielu ludzi może sobie pozwolić na stworzenie
spółdzielni albo jednoosobowych firm. W dodatku, musząc spłacać
pożyczkę z wysokimi odsetkami kapitalistycznym bankom, te
„kooperatywy” często są zmuszone do nagięcia swoich
zasad/założeń wynajmując robotników najemnych by związać
koniec z końcem (zob. sek. J.5.11).
Nic więc dziwnego, że bardzo pomyślnie funkcjonujące spółdzielnie
Mondragon w Kraju Basków stworzyły swoją własną wspólnotę
kredytową, która w dużej mierze jest odpowiedzialna za sukces
eksperymentów.

Tak jak w kapitalizmie trzeba walczyć o wzrost zarobków, ważną
sprawą jest również kredyt. Proudhon i jego następcy
wspierali ideę Banku Ludowego. Gdyby klasa robotnicza mogła
przejąć kontrolę nad wzrastającymi sumami pieniędzy, to mogłoby
odciąć kapitalistów od źródła ich mocy – przez stworzenie własnego,
alternatywnego porządku społecznego (ponieważ pieniądze są
ostatecznie środkiem do nabywania siły roboczej, a tym samym do
władzy nad robotnikiem – co jest kluczem do wytwarzania wartości
dodatkowej). Proudhon miał nadzieję, że dzięki kredytowi
ograniczonemu do kosztów administracyjnych pracownicy byliby w
stanie kupić potrzebne im środki produkcji. Podczas gdy większość
anarchistów uważa, że wzrost dostępu klasy robotniczej do
kredytu nie tyle zniesie kapitalizm, co tylko podwyższy płace,
to już wszyscy zgadzają się, że tak więcej kredytów, jak i
wyższe stawki, tak walka o kredyt, jak i walka o wynagrodzenia
może grać użyteczną rolę we wzroście siły klasy
robotniczej w kapitalizmie. Oczywiste przypadki, jakie przychodzą
tutaj na myśl, to takie, w których pieniądze są zużywane
przez robotników na sfinansowanie walki przeciwko kapitałowi,
od strajkowych funduszy, broni, po czasowe odmówienie
wykonywania pracy, możliwe dzięki wystarczającemu dochodowi
pieniężnemu. Wzrost dostępu do tanich kredytów dałby ludziom
z klasy robotniczej nieco więcej opcji niż sprzedaż swej wolności
lub stanięcie w obliczu nędzy (tak jak wzrost wynagrodzeń oraz
zasiłku dla bezrobotnych daje większe możliwości).

Zatem monopol na udzielanie pożyczek ogranicza konkurencję
kapitalizmu ze strony kooperatywów (które generalnie są
bardziej wydajne od kapitalistycznych firm), jednocześnie obniżając
płace wszystkim robotnikom, jako że podaż na pracę jest niższa,
niż byłaby w innym przypadku. To ostatecznie pozwala
kapitalistom użyć groźby zwolnienia w celu wyegzekwowania wyższych
poziomów wartości dodatkowej od zatrudnionych – umacniając
przez to kapitalistyczną władzę (w miejscu pracy i poza nim)
oraz jej ekspansję (zwiększając koszty zakładania firm, a
przez to tworząc oligarchiczny rynek zdominowany przez kilka
firm). W dodatku wysokie stopy procentowe odprowadzają dochód
prosto od producenta do banków. Kredyty, jak i pieniądze, są używane
jako broń w walce klasowej. To dlatego klasa rządząca
nieustannie nawołuje do centralizacji banków i wykorzystuje
działalność państwa (od bezpośredniego regulowania samymi
pieniędzmi do kierowania jego przepływami) w obliczu powtarzających
się zagrożeń dla natury i roli pieniądza w kapitalizmie.

Tak więc monopol na kredyty, sztucznie ograniczając wybór
pracy dla samego siebie, sprawia, że pracujemy dla szefa.

Monopol na ziemię polega na przyznawaniu przez państwo prawa
własności gruntu bez obowiązku osobistego użytkowania i
uprawiania go. Ponadto, wchodzi w to również uznanie squattingu
(zajmowania pustostanów oraz innych form własności) za
nielegalny. To prowadzi do wynajmu ziemi, dzięki któremu właściciele
gruntu dostają pieniądze za zezwalanie innym na używanie ich
ziemi, której sami nie uprawiają. Jakkolwiek w dzisiejszym
kapitalistycznym społeczeństwie nie ma to już dużego
znaczenia (mało kto zna się na uprawie roli) to jednak odgrywało
to dużą rolę przy tworzeniu kapitalizmu (zob. sekcję F.8.3). Ekonomista William Lazonick
podsumowuje ten proces:

„Reorganizacja ziemi uprawnej [praktyka ogradzania]…
nieodwołalnie osłabiła żywotność tradycyjnego „chłopskiego”
rolnictwa… [ona] stworzyła ogromną siłę roboczą z
wydziedziczonych chłopów, tylko luźno związanych z ziemią.
Aby zarabiać na życie, wielu z nich zwróciło się w
kierunku ‚domowego przemysłu’ – produkcji dóbr we własnych
chatach… To była osiemnastowieczna ekspansja domowego
przemysłu… która położyła podstawę pod brytyjską
rewolucję przemysłową. Pojawienie się oszczędzającej
pracę technologii maszyn przekształciło… przemysł
tekstylny… a fabryka zastąpiła rodzinny dom jako główne
miejsce produkcji”
[Organizacja biznesu i mit
wolnego rynku
].

Mogąc „legalnie” odsunąć ludzi od „swej”
własności, klasa właścicieli ziemskich użyła monopolu na
ziemię do stworzenia klasy ludzi nie mających niczego do
sprzedania oprócz własnej pracy (tzn. wolności). Ziemia została
zabrana tym, którzy tradycyjnie jej używali, gwałcąc
zwyczajowe prawa, i została wykorzystana przez właścicieli do
produkcji zysku (w nowszych czasach podobny proces zachodzi w
Trzecim Świecie). Zajmowanie ziemi przez jej mieszkańców zostało
zastąpione ‚landlordyzmem’ i opłacanym niewolnictwem w
rolnictwie, tak więc „Dekrety o ogradzaniach… pogrążyły
ludność rolniczą w nędzy, zdając ją na łaskę właścicieli
ziemskich, i zmusiły ogromną ich część do migracji do miast,
gdzie, jako proletariat, byli zdani na łaskę przedsiębiorców
klasy średniej”
[Piotr Kropotkin, Wielka Rewolucja
Francuska
].

Tak działa monopol na ziemię (zobacz też sekcję F.8.3), a z niego wywodzi się monopol
na narzędzia i sprzęt, jako że przemysł domowy nie mógł
przetrwać w obliczu przemysłowego kapitalizmu. Monopol na narzędzia
i sprzęt opiera się na tym, że kapitaliści odmawiają
robotnikom dostępu do kapitału [w tym wypadku kapitałem jest
sprzęt, środek produkcji], chyba że robotnik zapłaci „daninę”
właścicielowi za używanie. Podczas gdy kapitał jest „zmagazynowaną
pracą, która została już w pełni opłacona”
, a więc
„ten, kto pożycza kapitał, ma prawo do odzyskania go w
nienaruszonym stanie, ale nic poza tym”
(używając słów
Tuckera), to zgodnie z prawnym przywilejem kapitalista może
wymuszać „honorarium” za jego używanie. Dzieje się
tak, ponieważ będąc zupełnie odgrodzonym zarówno od ziemi,
jak i od dostępnego kapitału (środków życia), członek klasy
robotniczej nie ma praktycznie wyboru poza zgodą na kontrakt, który
pozwala kapitaliście wyciągnąć „opłatę” za używanie
jego sprzętu (zob. sek. B.3.3).

Podczas gdy wstępny kapitał na inwestowanie w przemyśle wziął
się z dóbr zrabowanych zza morza lub z dochodu feudalnej i
landlordystycznej [czyli kapitalistycznych właścicieli
ziemskich] eksploatacji, fakt ochrony własności przez państwo
dawał przedsiębiorcy możliwość wyegzekwowania „lichwy”
od pracowników. „Opłata” narzucona pracownikom była
częściowo reinwestowana w kapitał, co obniżyło ceny dóbr
rujnując domowy przemysł. W dodatku inwestycja również
spowodowała wzrost kosztów zakładania potencjalnych
konkurencji, co jeszcze bardziej uniemożliwiło klasie
robotniczej posiadanie środków produkcji na własność, jako
że z tych „naturalnych” barier wkroczenia na rynek wypływa
fakt, że niewielu członków tej klasy ma wystarczające
fundusze, by stworzyć kooperatywne zakłady pracy odpowiednich
rozmiarów. Więc, jako że monopol na ziemię był podstawą
tworzenia kapitalizmu, wywodzący się z niego monopol na narzędzia
i sprzęt szybko stał się głównym źródłem systemu.

W ten sposób lichwa stała się „samonakręcająca”,
z pozornie „wolną wymianą pieniężną”, będącą środkiem,
dzięki któremu dominacja kapitalistyczna trwa. Innymi słowy,
„przeszłe wszczynania rozwiązań siłowych”, połączone
z obecną państwową ochroną własności sprawiają, że
kapitalistyczna dominacja w społeczeństwie utrzymuje się już
tylko przy użyciu „defensywnej” siły (tzn. przemoc użyta
w celu ochrony potęgi właścicieli przed związkami zawodowymi,
strajkami okupacyjnymi itp.). „Opłaty” wyciągnięte
od poprzedniej generacji pracowników wpływają na to, że
obecna jest w sytuacji uniemożliwiającej ponowne przejęcie ze
środków do życia na drodze „wolnej konkurencji” (innymi
słowy, płacenie lichwy zapewnia jej trwanie). Nie trzeba
powtarzać, że nadwyżka wyprodukowana przez tę generację będzie
użyta, by wzmocnić zasoby kapitału i tym samym pozbawić
przyszłe pokolenia jakiejkolwiek własności. I w ten sposób
lichwa nakręca się sama. A ochrona przez państwo „własności”
przed „kradzieżą” przez klasę robotniczą sprawia,
że własność pozostaje skradziona, a prawdziwi złodzieje
zachowują swoje łupy.

Jeżeli chodzi o monopol na „pomysły”, został on
wykorzystany do wzbogacania kapitalistycznych korporacji kosztem
ogółu społeczeństwa oraz wynalazcy. Jak David Noble zauważa,
„wynalazca, pierwotnie najważniejsza postać systemu
patentowego, coraz bardziej ‚zrzekał się’ swych praw do patentu
w zamian za ochronę korporacji; dał licencję na swoje prawa
patentowe albo sprzedał je korporacjom przemysłowym, albo też
przeznaczył je spółce, w której został zatrudniony,
wymieniając swój geniusz na comiesięczną wypłatę. Ponadto
poprzez kontrolę patentów, osiągniętą przez kupno,
konsolidację, ‚składki patentowe’ oraz ‚porozumienie na wymianę
licencji’, jak i dzięki tworzeniu patentów przez systemy
badania przemysłu, korporacje powoli rozwinęły swój ‚monopol
na monopole'”
. Oprócz tego korporacje używają „patentów,
by wymigać się przed antymonopolowymi ustawami”
. To
zgarnianie plonów monopolu kosztem klienta poczyniło „ogromny
skok”
pomiędzy 1900 i 1929 rokiem i „osiągnęło
takie rozmiary skutkiem tego, że na to, aby sprawdzanie
korporacyjnych monopoli poprzez kontrolę patentów pociągnęło
za sobą prawne i sądowe skutki, zostało ono przeprowadzone za
rzadko i za późno”
[American By Design].

Kreując „legalne” monopole i zgarniając nadmiar
zysków, jakie one przyniosły, kapitaliści nie tylko wzbogacili
się kosztem innych, ale również umocnili swoją dominację na
rynku. Część tych zysków zgarniętych zgodnie z prawem przez
monopole, jest inwestowana z powrotem w spółkę, zabezpieczając
jej korzyści przez tworzenie różnych barier dla potencjalnej
konkurencji.

Ponadto klasa rządząca, z pomocą państwa, wciąż próbuje
rozwinąć nowe formy prywatnej własności tworząc nienaturalny
niedostatek i monopole, np. wymagając drogie licencje na określone
rodzaje działalności, takie jak emisja programów radiowych i
telewizyjnych. W „Wieku Informacji” [„Information
Age”], „lichwa” (opłaty za wykorzystywanie) płynąca
z własności intelektualnej staje się coraz ważniejszym źródłem
dochodu elit, co się objawia w zwracaniu uwagi na potężniejący
mechanizm przymusu przestrzegania praw autorskich w ostatnich
porozumieniach GATT-u [Układ Ogólny w Sprawie Ceł i Handlu],
lub w naciskach Stanów na obce państwa (np. Chiny) w sprawie
respektowania praw autorskich, i tak dalej.

Innymi słowy, kapitaliści pragną ograniczyć konkurencję
na „wolnym rynku”, zapewniając, że prawo będzie
odzwierciedlało i chroniło ich interesy, nazywając je „prawami
własności”. Tym sprawiają, że kooperatywne tendencje w
społeczeństwie zostaną stłamszone przez wspierane przez państwo
„siły rynku”. Jak Noam Chomsky to określa, nowoczesny
kapitalizm to „państwowa ochrona i publiczne subsydia
dla bogatych, natomiast rynkowa dyscyplina dla biednych”

[„Rollback, część I”, Z Magazine].
Samozwańczy obrońcy „wolnorynkowego” kapitalizmu
zwykle nie mają z nim nic wspólnego, podczas gdy nieliczni, którzy
naprawdę go wspierają, sprzeciwiają się jedynie przejawom
„publicznych subsydiów” w nowoczesnym kapitalizmie,
lecz radośnie wspierają ochronę przez państwo praw własności.
(Więcej o kapitalizmie bazującym na chronionych przez państwo
monopolach dowiesz się z książki Benjamina Tuckera „Zamiast
książki – uwagi człowieka zbyt zajętego, aby taką napisać”
).

Wszystkie te monopole mają na celu wzbogacenie kapitalistów
(i wzmocnienie zasobów ich kapitału) kosztem pracujących
ludzi, ograniczenie ich zdolności do osłabiania siły rządzących
elit oraz ich majątku. Wszystko służy temu, by jakakolwiek możliwość
byśmy pracowali dla samych siebie (albo indywidualnie, albo
kolektywnie) była ograniczona prawnie, dając pewność, że nie
będziemy mieli innego wyjścia, jak sprzedać własną pracę na
„wolnym rynku” i być wyzyskiwanym. Innymi słowy, różnorakie
monopole zapewniają stworzenie „naturalnych” barier
dla wejścia konkurencji (patrz sekcja C.4,
pozostawiając serce gospodarki pod kontrolą wielkiego biznesu,
podczas gdy alternatywy dla kapitalizmu są spychane na margines.

Tak więc to dla tych rodzajów własności oraz autorytarnych
stosunków społecznych, które one tworzą, istnieje państwo –
by je chronić. Należy wspomnieć, że zamiana własności
prywatnej na państwową (tzn. nacjonalizacja) nie zmienia
fundamentalnej natury stosunków własnościowych; tylko usuwa
kapitalistów-prywaciarzy i zastępuje ich przez biurokratów.

LEAVE A COMMENT