C.2.1 Dlaczego istnieje ta nadwyżka?

  faq

Istotą kapitalizmu jest obecność monopolizacji wytworów
pracy robotnika przez innych. Dzieje się tak na skutek prywatnej
własności środków produkcji, w „konsekwencji [której].
. . robotnik, gdy jest zdolny do pracy, nie znajdzie żadnego
pola do uprawy, żadnej maszyny do uruchomienia, jeżeli się nie
zgodzi sprzedać swej pracy za sumę niższą od jej rzeczywistej
wartości”
[Piotr Kropotkin, Wspomnienia
rewolucjonisty
].

Dlatego ludzie muszą sprzedawać swoją pracę na rynku. Ale
ponieważ ten „towar” „nie może zostać
oddzielony od osoby pracownika tak jak części własności.
Zdolności pracownika rozwijają się z biegiem czasu i kształtują
nieodłączną część jego osoby i własnej tożsamości; umiejętności
są związane z osobą od wewnątrz, a nie z zewnątrz. Ponadto
umiejętności czy zdolność do pracy, ażeby przyniosły
skutek, nie mogą zostać wykorzystane bez użycia przez
pracownika własnej woli, swojej pojętności i swego doświadczenia.
Wykorzystanie zdolności do pracy wymaga obecności ‚właściciela’
tych zdolności. . . Podpisywanie umowy o wykorzystaniu zdolności
do pracy to marnotrawienie zasobów, jeżeli nie można ich użyć
w sposób wymagany przez nowego właściciela. . . Umowa o pracę
musi dlatego tworzyć stosunek władzy i posłuszeństwa między
pracodawcą a pracownikiem”
[Carole Pateman, Kontrakt
seksualny
].

Więc, „umowa, w której pracownik rzekomo sprzedaje
swoją zdolność do pracy, to umowa, w której, ponieważ nie może
zostać on oddzielony od swych umiejętności, sprzedaje prawo
wydawania rozkazów w sprawach wykorzystywania swojego ciała i
siebie samego. . . Charakter tego uwarunkowania został uchwycony
w określeniu
płatny niewolnik [Ibid.].
Albo, używając słów Bakunina, „pracownik sprzedaje
swoją osobę i swoją wolność przez określony czas”
,
a więc „zawierając umowę tylko na pewien czas,
pozostawiającą pracownikowi prawo do porzucenia swego
pracodawcy, ustanawia się jakiś rodzaj
dobrowolnego
i
przejściowego poddaństwa” [Filozofia
polityczna Bakunina
].

Ta dominacja to źródło nadwyżki, ponieważ „płatne
niewolnictwo nie jest konsekwencją wyzysku – to wyzysk jest
konsekwencją faktu, że sprzedaż zdolności do pracy wymaga
podporządkowania się pracownika. Umowa o pracę czyni
kapitalistę panem; ma on polityczne prawo do decydowania, jak
praca robotnika będzie użyta, i – w konsekwencji – może przystąpić
do wyzysku”
[Carole Pateman, Op. Cit.].

Tak więc zyski istnieją, ponieważ pracownik sprzedaje się
kapitaliście, który odtąd posiada na własność jego działania
i dlatego kontroluje go (albo, mówiąc dokładniej, próbuje
go kontrolować) niczym maszynę. Komentarz Benjamina Tuckera
odnoszący się do tezy, iż kapitał jest uprawniony do nagrody,
jest tu bardzo na miejscu. Tucker zauważa, że niektórzy „zwalczają.
. . doktrynę mówiącą, że wartość dodatkowa — częściej
nazywana zyskami — należy do robotnika, ponieważ to on ją
wytwarza, przekonując, że koń. . . ma słuszne uprawnienia do
wartości dodatkowej, którą stwarza dla swego właściciela. Byłoby
tak, gdyby koń miał rozum, by to stwierdzić i moc przejęcia
tej wartości. . . Ten argument. . . opiera się na założeniu,
że pewni ludzie rodzą się jako własność innych ludzi, zupełnie
jak konie. A więc to
sprowadzenie sprawy do absurdu
zwraca się przeciwko sobie samemu”
[Zamiast książki].

Ujmując to inaczej, przekonywanie, że kapitał powinien być
wynagradzany, jest domyślnym zakładaniem, że pracownicy są
tylko czymś na kształt maszyn, jeszcze jednym „czynnikiem
produkcji”, a nie istotami ludzkimi i wytwórcami wartości.
Przecież zyski istnieją dlatego, że podczas dnia roboczego
kapitalista kontroluje działalność i wyroby pracownika (tj.
posiada go podczas godzin pracy, gdyż czynności nie można odłączyć
od ciała i „istnieje całkowity związek między ciałem
a jaźnią. Ciało i jaźń nie są tym samym, ale jaźni nie da
się oddzielić od ciała”
[Carole Pateman, Op. Cit.]).

Rozważając to wyłącznie w kategoriach wytwórczości,
skutkiem tego jest, jak zauważył Proudhon, praca robotników „dla
przedsiębiorcy, który płaci im i zatrzymuje ich wyroby”

[cytat z Martina Bubera, Ścieżki utopii]. Zdolność
kapitalistów do utrzymywania tego rodzaju monopolizacji czasu i
wyrobów kogoś innego jest czczona w postaci „praw własności”,
popieranych zarówno przez publiczne, jak i prywatne państwa.
Dlatego – w skrócie – własność to „prawo do cieszenia
się i rozporządzania według własnej woli dobrami kogoś
innego – owocami pracy i starań innego człowieka”
[P-J
Proudhon, Co to jest własność]. A wskutek tego „prawa”,
zapłata pracownika/pracownicy zawsze będzie mniejsza od
bogactwa, jakie on czy ona produkuje.

Rozmiar tej nadwyżki – ilość nieodpłatnej pracy – może
zostać zmieniony przez zmianę czasu trwania i intensywności
pracy (tzn. przez uczynienie jej dłuższą i cięższą). Jeśli
wzrasta czas trwania pracy, rozmiar wartości dodatkowej wzrasta
bezwzględnie. A jeżeli wzrasta intensywność, np. poprzez
innowacje w procesie produkcyjnym, to wtedy rozmiar wartości
dodatkowej wzrasta względnie (to znaczy – pracownicy wytwarzają
równowartość swojej płacy w ciągu swojego dna roboczego
szybciej, z czego się bierze większa ilość nieodpłatnej
pracy dla ich szefa).

Taka nadwyżka wskazuje, że praca, podobnie jak każdy inny
towar, ma wartość użytkową i wartość wymienną. Wartością
wymienną pracy są płace pracowników, a jej wartością użytkową
ich zdolność do pracy, do robienia tego, co chce kapitalista,
który ją kupuje. Więc istnienie „dodatkowych produktów”
wskazuje, że ma miejsce różnica między wartością wymienną
pracy a jej wartością użytkową – że praca może potencjalnie
wytworzyć większą wartość, niż ta oddawana w formie
płac. Podkreślamy – potencjalnie, ponieważ wydobycie z pracy
jej wartości użytkowej nie jest tak prostą operacją jak
wydobycie tylu a tylu dżuli energii z tony węgla. Nie można
wykorzystać zdolności do pracy bez poddania robotnika woli
kapitalisty – w przeciwieństwie do innych towarów, zdolność
do pracy pozostaje nieodłącznie ucieleśniona w istotach
ludzkich. Zarówno wydobywanie wartości użytkowej, jak i określanie
wartości wymiennej dla pracy zależy od czynów pracowników – i
jest głęboko przez nie modyfikowane. Bez brania pod uwagę
oporu pracowników wobec obracania ich w towary, w wykonawców
rozkazów, nie można określić ani wysiłku dostarczanego
podczas godzin pracy, ani czasu spędzonego w pracy, ani pensji
otrzymywanej w zamian za nie. Mówiąc inaczej, ilość „dodatkowych
produktów” wyciągniętych od robotnika zależy od oporu
wobec odczłowieczania w miejscu pracy, od podejmowanych przez
pracowników prób stawiania oporu niszczeniu wolności w
godzinach pracy.

Dlatego nieodpłatna praca, skutek wyraźnych stosunków władzy
w warunkach własności prywatnej, jest źródłem zysków. Część
tej nadwyżki jest wykorzystywana przez kapitalistów do
wzbogacania się, inna zaś do rozbudowy kapitału, który z
kolei jest wykorzystywany do zwiększania zysków. Tak powstaje
niekończący się cykl (cykl, który jednak nie jest stałym
wzrostem, lecz ulega okresowym zaburzeniom przez recesje bądź
depresje – „cyklowi koniunkturalnemu”. Podstawowe
przyczyny takich kryzysów zostaną omówione później, w
sekcjach C.7 i C.8).

LEAVE A COMMENT