C.2 Skąd się biorą zyski?

  faq

Jak wspomniano w poprzedniej sekcji,
zyski są siłą napędową kapitalizmu. Jeżeli nie można osiągnąć
zysku, dobro nie jest produkowane, niezależnie od tego, ilu
ludzi je „subiektywnie ceni”. Ale skąd się biorą
zyski?

Ażeby zdobywać jeszcze więcej pieniędzy, trzeba pieniądze
przekształcić w kapitał, tj. zakłady pracy, maszyny i inne
„dobra trwałe”. Jednakże kapitał sam z siebie (tak
jak i pieniądz) niczego nie produkuje. Kapitał staje się
produktywny dopiero podczas pracy, gdy wykorzystują go robotnicy
(„Ani własność, ani kapitał niczego nie produkuje,
gdy nie jest zapładniany pracą”
– Bakunin). W
kapitalizmie pracownicy nie tylko wytwarzają wartość (tzn.
wyprodukowane towary) wystarczającą do utrzymania istniejącego
kapitału i zapewnienia swojego własnego bytu, lecz także i
nadwyżkę. Ta nadwyżka wyraża się w postaci nadwyżki dóbr,
tj. nadmiaru towarów w porównaniu z jego ilością, jaką można
by odkupić za pracownicze pensje. Dlatego Proudhon mówi:

„Człowiek pracujący nie może. . . odkupić
tego, co wyprodukował dla swego pana. Dzieje się tak we
wszystkich możliwych zawodach. . . ponieważ produkując dla
pana, który w takiej czy innej formie czerpie zysk, jest się
zmuszonym do płacenia więcej za swoją własną pracę niż
się za nią dostaje”
[Co to jest własność].

Inaczej mówiąc, cena wszystkich wytworzonych dóbr jest większa
niż wartość pieniężna wyrażona w pensjach pracowniczych (doliczając
do nich surowce oraz koszty bieżące, takie jak koszty zużycia
maszyn), wypłaconych, kiedy te dobra zostały wyprodukowane.
Praca zgromadzona w tych „dodatkowych produktach” to źródło
zysku, jaki musi zostać osiągnięty na rynku. (Oczywiście w
praktyce wartość wyrażana przez te „dodatkowe produkty”
jest rozdzielana w formie zysku między wszystkie wyprodukowane
towary — zysk to różnica między ceną rynkową a sumą kosztów).

Oczywiście prokapitalistyczna ekonomia argumentuje przeciwko
tej teorii o powstawaniu zysków. Ale wystarczy tu jeden przykład,
aby zauważyć, dlaczego to praca jest źródłem zysków, nie zaś
(powiedzmy) „czekanie” czy ryzyko kapitałowe (te i
inne argumenty będą omawiane poniżej). Dobry pokerzysta
wykorzystuje karty (kapitał), podejmuje ryzyko, odkłada
wynagrodzenie na później, angażuje się w strategiczne
zachowania, próbuje nowych sztuczek (wprowadza innowacje), nie
wspominając już o oszustwach, i zdobywa wysokie wygrane (a może
nawet czynić tak regularnie). Ale żaden dodatkowy produkt nie
powstaje z takiego zachowania; wygrane szulera to po prostu
przegrane innych karciarzy, a żadna nowa produkcja tu nie występuje.
Zatem podejmowanie ryzyka, powściągliwość, przedsiębiorczość
itp. mogą być niezbędne do osiągania zysków przez jednostkę,
ale nie wystarczą do tego, aby te zyski nie były czymś innym
niż tylko czystą redystrybucją (można dodać – redystrybucją,
mogącą wystąpić dopiero w kapitalizmie, jeżeli pracownicy
wytwarzają dobra na sprzedaż).

Dlatego aby w kapitalizmie rodził się zysk, konieczne są
dwie rzeczy. Po pierwsze, grupa robotników musi wypracować dostępny
kapitał. Po drugie, muszą oni wytwarzać większą wartość od
płaconej im w pensjach. Jeśli spełniony jest tylko pierwszy
warunek, to wszystko sprowadza się do tego, że bogactwo społeczne
jest poddawane redystrybucji między jednostkami. Przy spełnieniu
drugiego warunku jest rodzona nadwyżka w ścisłym znaczeniu
tego słowa. Jednakże pracownicy w obu przypadkach są
wyzyskiwani, ponieważ bez ich pracy nie byłoby dóbr ułatwiających
redystrybucję istniejącego bogactwa ani też produktów stanowiących
nadwyżkę.

Wartość nadwyżki wytwarzanej przez pracę jest dzielona
pomiędzy zyski, odsetki i czynsze (lub, dokładniej, pomiędzy właścicieli
rozmaitych czynników produkcji innych niż praca). W praktyce ta
nadwyżka jest wykorzystywana przez właścicieli kapitału do: (a)
inwestowania; (b) płacenia sobie dywidend od akcji, jeśli się
je ma; (c) wydawania na czynsze i odsetki; oraz (d) płacenia
swoim dyrektorom i kierownikom (którzy czasami są tymi samymi
osobami, co właściciele) o wiele wyższych zarobków niż
pracownikom. Ponieważ nadwyżka jest dzielona między różne
grupy kapitalistów, oznacza to, że nieraz może mieć miejsce
rozdźwięk interesów między (powiedzmy) przemysłowcami a
finansjerą. Na przykład wzrost stóp procentowych może uderzyć
w przemysłowców, kierując większą niż dotychczas część
nadwyżki w ręce właścicieli dzierżaw. Taka podwyżka może
spowodować upadłość wielu firm i przez to kryzys (doprawdy,
podwyższanie stóp procentowych to kluczowa metoda regulowania
siły klas pracujących poprzez tworzenie bezrobocia w celu
zdyscyplinowania pracowników pod groźbą zwolnień). Nadwyżka,
podobnie jak praca zużyta na odtwarzanie istniejącego kapitału,
zostaje ucieleśniona w gotowych towarach i uzyskana, gdy tylko
zostaną one sprzedane. Znaczy to, że robotnicy nie otrzymują
pełnej wartości swojej pracy, skoro nadwyżka przywłaszczona
sobie przez posiadaczy na inwestycje itp. reprezentuje wartość
dodaną towarom przez pracowników — wartość, za którą się
im nie płaci.

Kapitalistyczne zyski (jak również czynsze i wypłaty odsetków)
są więc w istocie nieodpłatną pracą, a zatem
kapitalizm opiera się na wyzysku. Jak zauważył Proudhon, Produkty,
mówią ekonomiści,
kupuje się tylko za produkty.
Ta maksyma to potępienie własności. Posiadacz nie produkujący
niczego swoją własną pracą ani swoim sprzętem, a otrzymujący
wyroby w wymianie za nic, jest albo pasożytem, albo złodziejem”

[Op. Cit.]. I właśnie to odbieranie bogactwa
pracownikowi przez właściciela różni kapitalizm od prostej
produkcji towarowej w gospodarstwach rzemieślników i chłopów.
Wszyscy anarchiści zgadzają się z Bakuninem, twierdzącym, że:

czym jest własność, czym jest kapitał
w swojej obecnej formie?
Dla kapitalisty i
posiadacza własności znaczą one władzę i zagwarantowane
przez państwo prawo do życia bez pracy. . . [a więc] władzę
i prawo do życia z wyzysku czyjejś innej pracy. . . tych .
. . [którzy są] zmuszeni do sprzedawania swojej siły
produkcyjnej szczęśliwym posiadaczom obojga”
[Filozofia
polityczna Bakunina
].

Oczywiście zwolennicy kapitalizmu się z tym nie zgadzają. Mówią
oni, że zyski nie są produktem wyzysku pracowników, a
kapitalistom i ziemianom płaci się wartość ich wkładu do
wyrobów. Niektórzy mówią nawet o „zmuszaniu pieniędzy
do pracy dla siebie” (jak gdyby świstki papieru same mogły
naprawdę wykonywać jakąkolwiek formę pracy!), podczas gdy to
oczywiście istoty ludzkie muszą wykonywać rzeczywistą pracę
(i to zwykle za pieniądze). Ale wszyscy się zgadzają, że
kapitalizm nie jest wyzyskiem (niezależnie od tego, na jak
wielki wyzysk może on wyglądać) i przedstawiają rozmaite
argumenty, dlaczego kapitaliści zasługują na zatrzymywanie
przy sobie wyrobów produkowanych przez innych. Niniejsza sekcja
FAQ przedstawia niektóre powody odrzucania tej tezy przez
anarchistów.

Na koniec chcielibyśmy nadmienić, że niektórzy obrońcy
kapitalizmu cytują udokumentowany fakt, że w nowoczesnej
gospodarce kapitalistycznej ogromna większość wszystkich
dochodów przechodzi do „świata pracy”, a zyski,
odsetki i renty dzierżawne w sumie stanowią mniej niż dwadzieścia
procent całkowitych dochodów. Oczywiście, nawet jeżeli wartość
dodatkowa wynosiłaby mniej niż 20% wkładu pracowników, w
niczym to nie zmienia istoty wyzysku. Ci sami obrońcy
kapitalizmu wcale nie powiedzą, że podatki przestają być
„złodziejstwem” tylko dlatego, że wynoszą zaledwie
10% całego dochodu. Jednakże ta cyfra w odniesieniu do zysków,
odsetek i czynszów opiera się na statystycznym kuglarstwie, gdyż
mianem „pracownika” określa się każdego, kto pobiera
pensję w przedsiębiorstwie, z kierownikami i dyrektorami
generalnymi włącznie (czyli inaczej – dochód „świata
pracy” obejmuje zarówno płace szeregowych pracowników, jak
i
zarobki szefów). Wysokie dochody, uzyskiwane przez wielu
dyrektorów i wszystkich prezesów zarządów, wobec tego dają
pewność, że ogromna większość wszystkich dochodów
przechodzi do „świata pracy”. Zatem ten „udokumentowany
fakt” polega na pominięciu roli większości dyrektorów
jako faktycznych kapitalistów i wyzyskiwaczy wartości
dodatkowej, a także zmian w przemyśle, jakie się dokonały w
ostatnim półwieczu (patrz sekcja C.2.5 – Czy kierownicy nie są pracownikami i nie
tworzą wartości rynkowej?
).

Aby dać lepszy obraz istoty wyzysku w nowoczesnym
kapitalizmie musimy porównać płace robotników z ich wydajnością
pracy. Według Banku Światowego, amerykańskie płace w przemyśle
w 1966 roku były równe 46% wartości dodanej podczas produkcji
(wartość dodana to różnica między ceną sprzedaży a
kosztami surowców i innych nakładów potrzebnych do
przeprowadzenia procesu produkcji). W roku 1990 ta cyfra spadła
do 36%, a (podając dane ze spisu gospodarczego z 1992,
zorganizowanego przez Biuro Spisów Ludności USA) w 1992 roku
osiągnęła 19,76% (39,24%, jeżeli weźmiemy całą listę
płac, obejmującą też dyrektorów itp.). W amerykańskim
budownictwie płace pracowników stanowiły 35,4% wartości
dodanej w 1992 roku (a cała lista płac 50,18%). Dlatego
przekonywanie, że kapitalizm jest piękny, ponieważ ogromny
odsetek dochodów przechodzi do „świata pracy”, wynika
z ukrywania realiów tego ustroju oraz wyzysku, będącego
skutkiem jego hierarchicznego charakteru.

A teraz przechodzimy do omawiania, dlaczego istnieje wartość
dodatkowa.

LEAVE A COMMENT