C.4.2 Jakie są społeczne skutki istnienia wielkiego biznesu?

  faq

Nie jest niespodzianką, że wielu prokapitalistycznych
ekonomistów i zwolenników kapitalizmu próbuje zlekceważyć
obszerne dane dowodzące rozmiarów i dominacji wielkiego biznesu
w kapitalizmie.

Niektórzy zaprzeczają, jakoby wielki biznes był problemem –
jeżeli wynikiem działań rynku jest jego dominacja przez kilka
koncernów, to niech tak będzie (prawicowo-libertariańska szkoła
„austriacka” przoduje w zajmowaniu tego rodzaju
stanowiska – chociaż wydaje się nieco ironiczne, że „austriaccy”
ekonomiści i inni „rzecznicy rynku” powinni zatem sławić
stłumienie koordynacji rynkowej przez planową koordynację
w gospodarce, z którą jest jednoznaczny wzrost rozmiarów
wielkiego biznesu). Według ich stanowiska oligopole i kartele
zwykle nie żyją zbyt długo, jeśli nie wykonują dobrej pracy
w służbie klienta.

Zgadzamy się z tym — jest to właśnie konkurencja
oligopolistyczna
, którą tutaj omawiamy. Wielki biznes musi
odpowiadać na popyt (wtedy, gdy nie manipuluje nim i nie stwarza
go przez reklamę), w przeciwnym bowiem razie utraci swoje udziały
w rynku na rzecz swych rywali (zazwyczaj innych dominujących
firm na tym samym rynku lub wielkich firm z innych krajów).
Jednakże analizując odpowiedź „wolnego rynku” na
rzeczywistość oligopoli pomija się fakt, że jesteśmy czymś
więcej niż tylko klientami, i że działalność gospodarcza
oraz skutki wydarzeń na rynku wpływają na wiele różnych
dziedzin życia. Dlatego nasza argumentacja nie skupia się tylko
wokół tego, że płacimy więcej za pewne produkty, niż byśmy
płacili na bardziej konkurencyjnym rynku — jesteśmy tutaj
zaniepokojeni szerszymi skutkami oligopolu. Jeżeli kilka
przedsiębiorstw otrzymuje dodatkowe zyski tylko dlatego, że ich
wielkość ogranicza konkurencję, to skutki tego będą
odczuwane wszędzie.

Na początek – te „dodatkowe” zyski będą dążyły
do lądowania w rękach nielicznych, wykrzywiając przez to
podział dochodów (a więc władzy i wpływów) w społeczeństwie.
Dostępne dowody sugerują, że „bardziej skoncentrowane
gałęzie przemysłu rodzą niższy udział płac pracowniczych”

w wartości dodanej danej firmy [Keith Cowling, Kapitalizm
monopolistyczny
]. Największe firmy zatrzymują tylko 52%
swoich zysków, reszta jest wypłacana jako dywidendy – dla porównania
w mniejszych firmach jest to 79% i „coś, co można by
nazwać udziałem rentierów w korporacyjnej nadwyżce –
dywidendy z odsetkami jako część zysków z odsetkami przed
opodatkowaniem – gwałtownie podniosło się, z 20-30% w latach
pięćdziesiątych do 60-70% we wczesnych latach dziewięćdziesiątych”

[Doug Henwood, Wall Street, p. 75, p. 73]. Najwyższe 10%
ludności Stanów Zjednoczonych posiada dobrze ponad 80% oszczędności
i obligacji należących do osób fizycznych, podczas gdy
najbogatsze 5% akcjonariuszy posiada 94,5% wszystkich akcji należących
do osób fizycznych. Nic więc dziwnego, że bogactwo uległo
takiej koncentracji począwszy od lat siedemdziesiątych [Ibid.,
pp. 66-67]. Najbardziej podstawową sprawą jest to, że takie
skrzywienie dochodów dostarcza kasie kapitalistów więcej zasobów
do walki w wojnie klas, ale wpływ tej sytuacji znacznie
przekracza tę jedną sprawę.

Ponadto „poziom skumulowanej koncentracji pomaga
wskazać stopień centralizacji podejmowania decyzji w gospodarce
i władzy ekonomicznej wielkich firm”
[Malcolm C.
Sawyer, Op. Cit.]. Dlatego oligopol powiększa się i
powoduje centralizację władzy ekonomicznej w sprawach decyzji o
inwestycjach i ich umiejscowieniu. Potem można te decyzje
wykorzystać do podburzania jednego kraju czy regionu przeciwko
drugiemu i (lub) jednej siły roboczej przeciwko drugiej – ażeby
zmniejszyć płace i pogorszyć warunki pracy wszystkim (albo, co
jest równie prawdopodobne – inwestycje zostaną wycofane z krajów
z buntowniczą siłą roboczą czy radykalnymi rządami, a wynikły
z tego kryzys da im nauczkę, czyje interesy naprawdę się liczą).
W miarę rozrostu korporacji władza kapitału nad światem pracy
i społeczeństwem też się zwiększa, a groźba przeniesienia
kapitału w inne miejsce staje się wystarczająca do sprawienia,
by siła robocza zaakceptowała obcinanie zarobków, pogarszanie
warunków pracy, „redukcję etatów” itp., a lokalne
społeczności – wzrost skażenia środowiska, wprowadzanie prawa
sprzyjającego kapitałowi w odniesieniu do strajków, praw związków
zawodowych itd. (i zwiększoną kontrolę wielkich korporacji nad
polityką wskutek mobilności kapitału).

Oczywiście skutki istnienia oligopoli występują też w
dziedzinie władzy politycznej, gdyż ich znaczenie gospodarcze i
zasoby dają im możność wywierania wpływu na rząd w celu
wprowadzenia sprzyjającej polityki — albo bezpośrednio,
poprzez zakładanie partii politycznych, albo pośrednio –
poprzez decyzje inwestycyjne, czy też wpływ na środki masowego
przekazu i zakładanie politycznych ośrodków intelektualnych. Władza
ekonomiczna rozszerza się też na rynek pracy, z czego mogą
wynikać ograniczone możliwości jej podjęcia, jak również
niekorzystny wpływ na sam proces pracy. Wszystko to kształtuje
społeczeństwo, w jakim żyjemy – poprzez prawa, jakim jesteśmy
podporządkowani, „równość” i „gładkość”
„boiska”, której doświadczamy na rynku, oraz dominujące
idee w społeczeństwie (patrz w sekcjach D.2
i D.3).

Tak więc wraz ze wzrostem wielkości przychodzi zwiększenie
się władzy, władzy oligopoli, by „wpływać na
warunki, które [oligopole] wybierają sobie do działania. Nie
tylko one naprawdę
reagują na poziom płac
i tempo pracy, ale również
działają, by
je wyznaczać. . . Wiarygodna groźba przesunięcia produkcji i
inwestycji gdzie indziej posłuży im do zamrożenia płac i
podniesienia poziomu wysiłku [wymaganego od pracowników]. . . [i]
może też być w stanie zdobyć sobie współpracę państwa w
zabezpieczaniu odpowiedniego środowiska do działania. . . [w
celu] dalszego zwiększenia procentowego udziału zysków”

w wartości dodanej i dochodzie narodowym [Keith Cowling i Roger
Sugden, Kapitalizm ponadnarodowych monopoli].

Ponieważ rynkowa cena towarów produkowanych przez oligopole
jest wyznaczana przez znaczne zawyżanie ponad koszty, znaczy to,
że oligopole przyczyniają się do inflacji, gdyż przystosowują
się do zwiększania kosztów bądź spadków ich stopy zysku
podnosząc ceny. Jednakże to nie oznacza, że oligopolistyczny
kapitalizm nie jest podatny na kryzysy. Ani trochę. Walka
klasowa będzie wpływać na podział zarobków (a więc i podział
zysków), gdyż podwyżki płac nie zostaną w pełni pokryte
przez podwyżki cen — wyższe ceny oznaczają niższy popyt, i
zawsze istnieje groźba konkurencji ze strony innych oligopoli.
Do tego jeszcze walka klasowa będzie miała wpływ na wydajność
pracy i ilość wartości dodatkowej w całej gospodarce, co
stanowi główne ograniczenia dla stabilności systemu. Zatem
oligopolistyczny kapitalizm nadal musi się zmagać ze skutkami
społecznego oporu wobec hierarchii, wyzysku i ucisku, które
obarczały w przeszłości bardziej konkurencyjny kapitalizm.

Skutkiem działalności oligopoli jest wykrzywienie się
podziału dochodów, dlatego stopień monopolizacji ma główny
wpływ na nierówności w dochodach gospodarstw domowych. Przepływ
bogactwa w górę pomaga odwrócić produkcję od zaspokajania
potrzeb klas pracujących (firmy, które wytwarzają dobra dla
elity, mają w swoich rękach rynki i przelicytowują inne w
konkurencji o zasoby). Dowody empiryczne przedstawione przez
Keitha Cowlinga „nasuwają wniosek, że redystrybucja na
rzecz zysków kosztem płac będzie miała hamujący wpływ na
konsumpcję”
[Op. Cit.], co może spowodować
depresję. Wysokie zyski oznaczają też, że firmy mogą więcej
sobie zatrzymać w funduszach inwestycyjnych (oczywiście – mogą
też płacić najwyższemu kierownictwu wyższe wynagrodzenia,
albo zwiększać dywidendy). Kiedy kapitał rośnie szybciej niż
dochody świata pracy, narasta problem przeinwestowania i
skumulowany popyt nie może utrzymać swego przeciwdziałania
spadkowi udziałów w zyskach (zobacz więcej o cyklu
koniunkturalnym w sekcji C.7).
Ponadto, ponieważ zasoby kapitału są większe, oligopol będzie
wykazywał tendencję do pogłębiania ewentualnego kryzysu,
sprawiając, iż będzie on trwać dłużej i trudniej będzie z
niego wyjść.

Spoglądając na oligopol pod kątem efektywności, istnienie
dodatkowych zysków oznacza, że wyższe ceny na rynku pozwalają
niewydajnym firmom na kontynuowanie produkcji. Mniejsze firmy mogą
wytwarzać przeciętne (nie oligopolistyczne) zyski pomimo
posiadania wyższych kosztów produkcji, nie najlepiej wyposażonych
fabryk itp. Skutkiem tego jest niewydolne wykorzystywanie zasobów,
gdyż siły rynkowe nie mogą teraz zadziałać na rzecz
wyeliminowania firm, posiadających wyższe koszty niż przeciętne
(co jest jedną z kluczowych cech kapitalizmu zdaniem jego
zwolenników). I oczywiście oligopolistyczne zyski naginają
skuteczność w lokowaniu zasobów, gdyż garstka firm może
przelicytować całą resztę, co oznacza, że zasoby nie wędrują
tam, gdzie są najbardziej potrzebne, ale tam, gdzie znajduje się
największy efektywny popyt.

Tak ogromne zasoby dostępne oligopolistycznym przedsiębiorstwom
pozwalają też niewydolnym firmom na przetrwanie na rynku, nawet
w obliczu konkurencji ze strony innych firm oligopolistycznych.
Jak wskazuje Richard B. Du Boff, skuteczność może zostać też
„osłabiona, gdy siła rynkowa tak ogranicza naciski
konkurencji, że można obyć się bez reform administracyjnych.
Powszechnie znanym przypadkiem tego typu był. . . koncern U. S.
Steel [utworzony w roku 1901]. Tym niemniej koncern ten trudno było
uznać za ekonomiczny niewypał, gdyż przez dziesięciolecia
utrzymywał on skuteczną kontrolę rynku, a rozwodniony kapitał
akcyjny przynosił zwroty wyższe od normalnych. . . Innym takim
przypadkiem był Ford. Koncern ten przetrwał lata trzydzieste
tylko dlatego, że wywalono rezerwy gotówkowe w czasach jego
chwały. ‚Ford dostarcza wyśmienitej ilustracji faktu, że
naprawdę duża organizacja w biznesie może wytrzymać zdumiewającą
ilość niewłaściwego zarządzania'”
[Akumulacja a
władza
].

A więc wielki biznes ogranicza wydajność w gospodarce na
wielu poziomach, jak również ma znaczący i trwały wpływ na
społeczną, gospodarczą i polityczną strukturę populacji.

Skutki koncentracji kapitału i bogactwa w społeczeństwie są
bardzo ważne. I to właśnie dlatego omawiamy tendencję
kapitalizmu do tworzenia wielkiego biznesu. Na wpływ bogactwa
nielicznych na życie wielu wskazujemy w sekcji
D
tego FAQ. Jak tam wykazaliśmy, poza sprawowaniem bezpośredniej
władzy nad zatrudnionymi kapitalizm obejmuje też pośrednią
kontrolę nad społecznościami przy pomocy władzy, która
wynika z bogactwa.

Dlatego kapitalizm nie jest wolnym rynkiem opisywanym przez
takich ludzi jak Adam Smith — poziom koncentracji kapitału
uczynił idee wolnej konkurencji czystą kpiną.

LEAVE A COMMENT