C.8.3 Jak kapitalizm dostosował się do kryzysu ekonomii Keynesowskiej?

  faq

Przede wszystkim wykorzystując kryzys lat siedemdziesiątych,
a potem nim kierując tak, aby zdyscyplinować klasy pracujące,
w celu zgarniania zwiększonych zysków oraz zabezpieczenia i
rozszerzenia władzy klasy panującej. Uczyniła to ona
wykorzystując kombinację kryzysu, wolnych rynków i podporządkowanego
keynesizmu – składników prowadzonej przez rządzącą elitę
wojny klas przeciwko światu pracy.

W obliczu kryzysu lat siedemdziesiątych, Keynesowskie
przemieszczanie zysków pomiędzy kapitałami i klasami stało się
ciężarem dla kapitału jako całości i zwiększało
oczekiwania i bojowego ducha ludzi pracy do niebezpiecznych
poziomów. Natomiast kryzys pomógł kontrolować siłę klas
pracujących, a potem został wykorzystany jako środek do
ratowania kapitalizmu.

Początkowo kryzys był wykorzystywany do usprawiedliwiania
ataków na przedstawicieli klas pracujących w imię wolnego
rynku. I rzeczywiście kapitalizm został bardziej oparty na
rynku, chociaż z „siatką bezpieczeństwa” i „państwem
opiekuńczym” dla bogatych. Nastąpił częściowy powrót
do tego, „co ekonomiści nazywają wolnością przemysłu
i handlu, ale co naprawdę oznacza uwolnienie przemysłu od natrętnego
i represyjnego nadzoru Państwa i danie przemysłowi pełnej
wolności wyzyskiwania robotnika, który dalej ma być ogołacany
ze swej wolności”
[Piotr Kropotkin, Wielka Rewolucja
Francuska
]. „Kryzys demokracji” został przezwyciężony
i zastąpiony „wolnością wyzyskiwania pracy ludzkiej
bez żadnego zabezpieczenia dla ofiar takiego wyzysku i władzą
polityczną tak zorganizowaną, aby zapewnić klasie średniej
swobodę wyzysku”
[Op. Cit.].

Zatem pod płaszczykiem retoryki „wolnorynkowego”
kapitalizmu ekonomia Keynesowska była wykorzystywana do
kierowania kryzysem tak samo, jak przedtem do tworzenia dobrobytu.
„Ekonomia podaży” (w połączeniu z neoliberalnymi
dogmatami) została wykorzystana do podkopania siły klas pracujących
i ich konsumpcji, a więc pozwala kapitałowi wydzierać więcej
zysków ludziom pracy. Bezrobocie zostało wykorzystane do
zdyscyplinowania bojowej siły roboczej – jako środek prowadzący
do tego, by robotnicy walczyli o pracę zamiast przeciw
pracy najemnej. W warunkach wiszącej nad ich głowami groźby
utraty posady pracownicy godzą się na przyśpieszanie
produkcji, dłuższy czas i gorsze warunki pracy, mniejszą
ochronę ich bezpieczeństwa i niższe płace. To wszystko powiększyło
zyski, które można było wydobyć zarówno bezpośrednio z
pracowników, jak też i przez ograniczenie kosztów prowadzenia
biznesu – pozwalając pracodawcom zmniejszać bezpieczeństwo i
ochronę zatrudnionych podczas pracy itp. „Rynek” pracy
został w znacznym stopniu rozbity na bezsilne, zatomizowane
jednostki wraz ze związkami zawodowymi toczącymi przegraną
bitwę w obliczu popieranej przez państwo recesji. W ten sposób
kapitalizm mógł pomyślnie zmienić rozkład popytu na korzyść
kapitału kosztem klas pracujących.

To dyscyplinowanie klas pracujących zaowocowało wzrostem
dochodów przeznaczonych dla kapitału o więcej niż dwukrotność
dochodów przeznaczonych dla „pracy”. Między 1979 a
1989 rokiem całkowite dochody świata pracy wzrosły o 22,8%, całkowite
dochody kapitału o 65,3%, a zyski z upłynnionego kapitału o
205,5%. Rzeczywista wartość standardowego pakietu świadczeń
socjalnych również zmniejszyła się o jakieś 26 procent od
1972 roku [Edward S. Herman, „Immiserating Growth: The
First World”
, Z Magazine]. Victor Fuch,
ekonomista ze Stanford University ocenia, że amerykańskie
dzieci straciły 10 do 12 godzin czasu spędzanego ze swoimi
rodzicami między 1960 a 1986 rokiem, co doprowadziło do
pogorszenia się wzajemnych stosunków w rodzinach i ich
znaczenia dla ludzi. Bezrobocie i zatrudnienie w niepełnym
wymiarze jest wciąż powszechne, a większość nowo tworzonych
miejsc pracy to niepełne etaty.

Powinniśmy zaznaczyć, że wzrost dochodów przeznaczonych
dla świata pracy obejmuje wszystkie dochody „pracownicze”
i jako taki zawiera w sobie też „płace” dyrektorów
generalnych i kierownictwa wyższego szczebla. Jak już
odnotowaliśmy, owe „płace” to część wartości
dodatkowej wyciąganej z pracowników, a więc nie powinno ich się
wliczać jako dochodów „pracy”. Faktyczny stan
toczonej przez Reagana wojny klas lat osiemdziesiątych wyglądał
tak, że chociaż dochody wyższego kierownictwa podskoczyły w
zawrotnym tempie, to płace pracownicze zazwyczaj pozostawały
stałe albo zmniejszały swoją bezwzględną wartość. Na przykład
mediana [czyli wartość mająca tyle samo mniejszych, co większych
od siebie] ze stawek godzinowych amerykańskich pracowników
sfery produkcyjnej spadła o jakieś 13% od 1973 roku (nie zakładamy
tutaj, że jedynie robotnicy pracujący przy produkcji tworzą
wartość dodatkową albo są „klasą pracującą”).
Dla kontrastu, członek amerykańskiego zarządu otrzymuje
dzisiaj 150 razy tyle, co zarabia przeciętny robotnik. Nie jest
zatem niespodzianką, że 70% nowo wzrastającego dochodu na głowę
mieszkańca dostało się szczytowemu jednemu procentowi zarabiających
(podczas gdy doły zanotowały bezwzględne straty) [Chomsky, Op.
Cit.
]. Wzrosła nierówność dochodów – dochody najniższej
jednej piątej amerykańskiej populacji spadły o 18%, podczas
gdy w przypadku najbogatszej jednej piątej wzrosły one o 8%.

Były też wykorzystywane pośrednie sposoby zwiększania
udziału kapitału w dochodach społecznych – takie jak
ograniczanie regulacji w sprawie ochrony środowiska, a więc
przerzucanie kosztów zanieczyszczeń na obecne i przyszłe
pokolenia. W Wielkiej Brytanii należące do państwa monopole
zostały sprywatyzowane po bardzo niskich cenach, co pozwoliło
prywatnemu kapitałowi na zwiększenie swoich zasobów za ułamek
rzeczywistych kosztów. Rzeczywiście, niektóre znacjonalizowane
gałęzie przemysłu zostały sprywatyzowane jako monopole,
pozwalając na wyciąganie monopolistycznych zysków od klientów
przez wiele lat, zanim państwo zezwoliło na konkurencję na
tych rynkach. Wzrosły też podatki pośrednie, wykorzystywane do
zmniejszenia konsumpcji klas pracujących, zmuszając nas do
bulenia za keynesizm w stylu Pentagonu.

Zwiększył się wyzysk krajów rozwijających się, z których
418 miliardów dolarów zostało przeniesionych do krajów wysoko
rozwiniętych między 1982 a 1990 rokiem [Chomsky, Op. Cit.].
Kapitał przybierał też coraz bardziej międzynarodowe
rozmiary, gdyż wykorzystywał postęp technologiczny do
przenoszenia kapitału do krajów Trzeciego Świata, gdzie państwowe
represje gwarantowały mniejszą bojowość klas pracujących. Te
przesunięcia przynosiły też korzyść w postaci wzrostu
bezrobocia w rozwiniętej części świata, co lepiej tłumiło
opór klas pracujących.

Ta polityka prowadzonej przez kapitał wojny klas, będąca
odpowiedzią na pomyślne zmagania klas pracujących w latach sześćdziesiątych
i siedemdziesiątych oczywiście doprowadziła do wydarcia przez
kapitał zamierzonych profitów. Dochody przeznaczone dla kapitału
wzrosły, zaś przeznaczone dla świata pracy zmalały, a „rynek
pracy” został w dużym stopniu zdyscyplinowany (ale musimy
dodać, że nie totalnie). Ludzie pracy zostali w znacznej mierze
z uczestników obróceni w widzów, czego wymaga każdy system
hierarchiczny. Nie da się zmierzyć wpływu takiej polityki na
ludzi. Nie dziwi więc użyteczność neoliberalnych dogmatów
dla elity – mogły one zostać wykorzystane przez bogatych i potężnych
ludzi do usprawiedliwiania prowadzenia polityki społecznej, która
tworzy ubóstwo i skazuje dzieci na śmierć.

Jak przekonuje Chomsky, „jednym z aspektów
internacjonalizacji gospodarki jest rozszerzanie się
dwuwarstwowego modelu Trzeciego Świata na bogate kraje. Doktryna
rynkowa staje się więc istotną bronią ideologiczną również
u siebie, a jej wysoce wybiórcze zastosowanie zostaje
bezpiecznie zasłonięte systemem doktrynalnym. Bogactwo i władza
ulegają coraz większej koncentracji. Służba dla powszechnej
zbiorowości – oświata, ochrona zdrowia, transport, biblioteki
itp. – staje się tak samo zbędna jak ci, którym jest
potrzebna, i dlatego można ją ograniczyć lub też pozbyć się
jej całkowicie”
[Rok 501].

Kierowana przez państwo recesja odniosła swój sukces. Zyski
przedsiębiorstw zwyżkują, gdyż „konkurencyjne koszty”
zatrudniania pracowników zostają ograniczone wskutek strachu
przed utratą pracy. Przeprowadzony przez Wall Street Journal
przegląd osiągnięć gospodarczych ostatniego kwartału 1995
roku jest zatytułowany „Zyski przedsiębiorstw podskoczyły
o 61% dzięki wyższym cenom i redukcjom kosztów”
.
Zyski po opodatkowaniu wzrosły o 62% od 1993 (a jeszcze w
trzecim kwartale tylko o 34%). W czasach, gdy pracująca Ameryka
stawia czoło siłom rynkowym, korporacyjna Ameryka odnotowała
rekordowe zyski w 1994 roku. Business Week ocenił, że
zyski z 1994 roku mają wynosić „ogromne 41% ponad [poziom
z 1993]”
pomimo zaledwie dziewięcioprocentowego wzrostu
sprzedaży, co było „kolosalnym sukcesem”, w dużej
części wynikającym z „ostrego” spadku „porcji
przeznaczonej dla świata pracy”
, chociaż „ekonomiści
twierdzą, że świat pracy będzie czerpał z tego korzyści —
w ostatecznym rozrachunku”
[słowa cytowane przez Noama
Chomsky’ego, „Rollback III”, Z Magazine,
April 1995].

Poza tym dla kapitału ekonomia Keynesowska jest nadal
kontynuowana tak jak i przedtem, w połączeniu (jak zwykle) z
pochwałami dla cudów dokonywanych przez rynek. Na przykład
Michael Borrus, jeden z dyrektorów Berkeley Roundtable on the
International Economy (ufundowanego przez korporacje instytutu
badawczego w dziedzinie handlu i technologii) cytuje studium
Departamentu Handlu z 1988 roku, które stwierdza, że „pięć
z sześciu najszybciej rozwijających się gałęzi amerykańskiego
przemysłu w okresie od 1972 do 1988 było sponsorowanych lub
podtrzymywanych, bezpośrednio albo pośrednio, przez federalne
inwestycje”
. Borrus kontynuuje, twierdząc, że „zwycięzcami
[w dawniejszych latach] były komputery, biotechnologia, silniki
odrzutowe i wahadłowce”
, z których wszystkie stanowiły
„produkt uboczny wydatków publicznych” [cytat z
Chomsky’ego, Stary i nowy porządek świata].

James Midgley informuje, że „skumulowane rozmiary
sektora publicznego wcale się nie zmniejszyły w latach
osiemdziesiątych. Za to polityka budżetowa zaowocowała
znacznym przesunięciem istniejących środków ze świadczeń
socjalnych do wojska i organów przymusu”
[„Skrajna
prawica, polityka i społeczeństwo”
, Skrajna prawica
a państwo opiekuńcze
, pod redakcją Howarda Glennerstera i
Jamesa Midgleya].

Rzeczywiście, państwo amerykańskie funduje jedną trzecią
wszystkich projektów w dziedzinie Badań i Rozwoju, zaś państwo
brytyjskie dostarcza podobnych subsydiów [Chomsky, Op. Cit.].
A po powszechnych bankructwach stowarzyszeń oszczędnościowo-kredytowych
w warunkach nie poddanych regulacjom spekulacji i korupcji,
popierająca „wolny rynek” republikańska administracja
lat osiemdziesiątych szczęśliwie dała im poręczenia
finansowe, udowadniając, że siły rynkowe są tylko dla jednej
klasy.

Należące do korporacyjnych właścicieli środki masowego
przekazu atakują socjalny keynesizm, zachowując milczenie w
sprawach interwencji państwa na korzyść biznesu albo ją
usprawiedliwiając. W połączeniu z powszechnym fundowaniem
przez korporacje prawicowych ośrodków intelektualnych, które
wyjaśniają dlaczego (w niewłaściwych formach) programy
socjalne są marnotrawstwem, korporacyjny system państwowy próbował
ogłupiać ludność, narzucając jej myślenie, iż nie ma żadnej
alternatywy wobec praw rynku, gdy tymczasem elita bogaci się
kosztem podatników.

Tak więc socjalny keynesizm został zastąpiony przez
keynesizm Pentagonu, schowany pod płaszczykiem retoryki o „wolnorynkowych”
dogmatach. W połączeniu z dziwną mieszanką wolnego rynku (dla
większości) i interwencji państwa (dla nielicznych wybrańców)
spowodowało to, że państwo stało się silniejsze i bardziej
scentralizowane, a „więzienia także oferują
Keynesowski bodziec gospodarce – zarówno przedsiębiorstwom
budowlanym, jak też poprzez zatrudnianie urzędników; raporty
podają, że najszybciej rozwijającą się profesją jest praca
w personelu więziennym”
[Chomsky, Rok 501]

Chociaż opór klas pracujących trwa, to jest on bardzo
defensywny. Ale – tak jak w przeszłości – może to się zmienić
i zmieni się. Nawet najciemniejsza noc kończy się brzaskiem, a
światełka oporu klas pracujących można zobaczyć na całym
globie. Na przykład walka z wprowadzeniem pogłównego w
Wielkiej Brytanii przeciwko rządowi Thatcher zakończyła się
sukcesem, podobnie jak wiele innych zmagań przeciwko obcinaniu
wydatków na cele socjalne w całych Stanach Zjednoczonych i
zachodniej Europie; powstanie zapatystów w Meksyku napawa
nadzieją, a na całym świecie mają miejsce ciągłe strajki i
protesty. Nawet w obliczu represji państwa i sterowanej recesji
gospodarczej [mającej miejsce w Polsce od 1998 roku]
przedstawiciele klas pracujących wciąż odpierają ataki.
Zadaniem anarchistów jest dodawać odwagi tym iskierkom wolności
i pomóc im zwyciężyć.

LEAVE A COMMENT