D.1 Dlaczego występuje interwencja państwa?

  faq

Państwo jest zmuszane do interweniowania w społeczeństwie z powodu antyspołecznych skutków kapitalizmu. Abstrakcyjnie indywidualistyczna teoria, na której się opiera kapitalizm („każdy myśli o sobie”) powoduje wysoki stopień etatyzmu, ponieważ system ekonomiczny sam w sobie nie zawiera żadnych sposobów zwalczania swych własnych, społecznie destruktywnych działań. Państwo musi również interweniować w gospodarce, nie tylko żeby chronić interesy klasy rządzącej, ale także by chronić społeczeństwo przed atomizującym i niszczycielskim wpływem kapitalizmu. Ponadto kapitalizm posiada przyrodzoną tendencję do okresowych recesji czy depresji, i usiłowanie zapobiegania im stało się częścią funkcji państwa. Jednakże ponieważ zapobiegnięcie im jest niemożliwe (są one częścią składową systemu — patrz sekcja C.7), w praktyce państwo może jedynie próbować je opóźniać i łagodzić ich przebieg. Zacznijmy od potrzeby interwencji w sprawy społeczne.

Kapitalizm opiera się na obróceniu w towar zarówno pracy, jak i ziemi. Jednakże, jak opisuje Karl Polanyi, „praca i ziemia nie są niczym innym, jak tylko samymi istotami ludzkimi, z których się składa każde społeczeństwo oraz środowiskiem naturalnym, w którym ono istnieje; włączenie pracy i ziemi w mechanizmy rynkowe oznacza podporządkowanie istoty samego społeczeństwa prawom rynku” [The Great Transformation, p. 71]. A to znaczy, że „społeczeństwo ludzkie staje się dodatkiem do systemu ekonomicznego”, a człowieczeństwo zostaje całkowicie oddane w ręce podaży i popytu. Lecz taka sytuacja „nie mogłaby istnieć przez dłuższy czas bez unicestwienia ludzkiej i naturalnej istoty społeczeństwa; fizycznie zniszczyłaby człowieka i przeobraziłaby jego otoczenie w pustynię” [Ibid., pp. 41-42].

Oczekiwanie, że społeczność pozostanie obojętna na plagi bezrobocia, niebezpiecznych dla zdrowia warunków pracy, szesnastogodzinnych dni roboczych, przemieszczania się przemysłu i miejsc pracy oraz towarzyszącej temu wszystkiemu moralnej i psychologicznej degrengolady — po prostu dlatego, że skutki ekonomiczne na dłuższą metę mogłyby być lepsze — jest absurdem. Podobnie, oczekiwać, że pracownicy pozostaną obojętni na przykład na złe warunki pracy, spokojnie czekając, aż nowy szef zaproponuje im lepsze warunki, lub że obywatele będą czekali biernie aż kapitaliści zaczną z dobrej woli działać odpowiedzialnie w stosunku do środowiska – to wyznaczać ludzkości rolę służalczą i apatyczną. Na szczęście siła robocza nie zgadza się na bycie towarem, a obywatele nie zgadzają się na stanie z założonymi rękami, gdy niszczone są ekosystemy planety.

Dlatego też występuje interwencja państwa, jako forma ochrony przed skutkami funkcjonowania rynku. Ponieważ kapitalizm opiera się na atomizacji społeczeństwa w imię „wolności” na konkurencyjnym rynku, trudno się dziwić, że obrona przed antyspołecznym funkcjonowaniem rynku powinna przyjmować formy etatystyczne — istnieje niewiele innych struktur zdatnych do zapewnienia takiej obrony (gdyż takie instytucje społeczne zostały podkopane, jeżeli nie zniszczone, przede wszystkim przez narodziny kapitalizmu). Zatem jak na ironię, „indywidualizm” stwarza „kolektywistyczne” tendencje w społeczeństwie, gdyż kapitalizm niszczy komunalne formy organizacji społecznej na rzecz form opartych na abstrakcyjnym indywidualizmie, władzy i hierarchii — a ucieleśnieniem tego wszystkiego jest państwo. W wolnym (tj. komunalnym) społeczeństwie samoobrona wspólnoty nie miałaby charakteru państwowego, lecz byłaby podobnej natury do związków zawodowych i spółdzielni — jednostki pracowałyby wspólnie w dobrowolnych stowarzyszeniach, aby zapewnić wolne i sprawiedliwe społeczeństwo (patrz sekcja I).

Poza ochroną społeczeństwa interwencja państwa jest wymagana, by chronić gospodarkę kraju (a więc interesy ekonomiczne klasy rządzącej). Jak opisuje Noam Chomsky, nawet USA, ojczyzna „wolnej przedsiębiorczości”, była nacechowana „interwencją w gospodarce na dużą skalę po uzyskaniu niepodległości oraz zdobywaniem zasobów i rynków /…/ [gdy tymczasem zbudowano] scentralizowane państwo rozwojowe, związane z tworzeniem i ochroną rodzimego przemysłu i handlu, dotując do miejscowej produkcji i blokując tańsze brytyjskie towary z importu, budując podstawy prawne dla władzy prywatnych korporacji, i na wiele innych sposobów wydobywając się z opałów niekorzystnej konkurencji” [World Orders, Old and New, p. 114].

W przypadku Anglii i całego zastępu innych krajów (a w nowszych czasach Japonii i nowo uprzemysłowionych krajów Dalekiego Wschodu, takich jak Korea) interwencja państwa była, co może się wydawać dosyć dziwne, kluczem do rozwoju i sukcesu na „wolnym rynku”. W innych krajach „rozwijających się”, które miały nieszczęście zostać poddane „wolnorynkowym reformom” (np. neoliberalnym Programom Dostosowania Strukturalnego) zamiast postępować według interwencjonistycznych wzorców japońskich i koreańskich, skutki okazały się wyniszczające dla ogromnej większości, z drastycznym wzrostem ubóstwa, bezdomności, niedożywienia itp. (dla elity skutki te są oczywiście nieco inne).

W dziewiętnastym wieku państwa przeszły na politykę laissez-faire dopiero wtedy, gdy mogły z tego czerpać korzyści i miały wystarczająco silną gospodarkę, by to przetrwać. „Dopiero w połowie dziewiętnastego wieku, kiedy stała się wystarczająco potężna do przezwyciężenia jakiejkolwiek konkurencji, przyjęła Anglia [sic!] wolny handel” [Noam Chomsky, Op.
Cit.
]. Do tego czasu wykorzystywano protekcjonizm i inne metody, aby kształtować rozwój gospodarczy. A odkąd laissez-faire zaczęło osłabiać gospodarkę kraju, szybko się z niego wycofano. Na przykład protekcjonizm jest często wykorzystywany by chronić kruchą gospodarkę, a militaryzm zawsze był dla rządzącej elity ulubionym sposobem pomagania jej, co w dalszym ciągu ma miejsce, na przykład w „Systemie Pentagonu” w USA (patrz sekcja D.8).

Państwowa interwencja była cechą kapitalizmu od początku. Jak przekonywał Kropotkin, „system ‚nieinterwencji państwa’ nigdzie nigdy nie istniał. Wszędzie Państwo było, i dalej jest, głównym filarem i twórcą, bezpośrednim i pośrednim, Kapitalizmu i jego władzy nad masami. Nigdzie, odkąd powstały państwa, masy nie miały wolności stawiania oporu uciskowi ze strony kapitalistów /…/ Państwo zawsze ingerowało w życie gospodarcze na korzyść kapitalistycznego wyzyskiwacza. Zawsze gwarantowało mu ochronę rabunków, dawało pomoc i wsparcie w celu dalszego wzbogacenia się. I nie mogło być inaczej. Robienie tego stanowiło jedną z funkcji — główną misję — Państwa” [Ewolucja a środowisko]. Ograniczone próby wprowadzania laissez-faire zawsze okazywały się niewypałami i skutkowały powrotem do etatystycznych korzeni. Zjawisko wybiórczego laissez-faire i kolektywizmu było cechą kapitalizmu w przeszłości tak samo, jak jest teraz. Rzeczywiście, jak przekonuje Noam Chomsky, „to, co jest nazywane ‚kapitalizmem’, jest w zasadzie ustrojem korporacyjnego merkantylizmu z olbrzymimi i w znacznej mierze nie odpowiadającymi przed nikim prywatnymi tyraniami sprawującymi szeroką kontrolę nad gospodarką, systemami politycznymi oraz życiem społecznym i kulturalnym, działającymi we ścisłej współpracy z potężnymi państwami, które dokonują ogromnych interwencji w gospodarce swoich krajów i w społeczności międzynarodowej. Jest to dramatyczna prawda Stanów Zjednoczonych, wbrew wielu złudzeniom. Bogaci i uprzywilejowani nie chcą już stawiać czoła dyscyplinie rynkowej, jak to czynili w przeszłości, chociaż uważają właśnie ją za wspaniałą dla ogółu ludności” [„Anarchizm, marksizm i nadzieja na przyszłość”, Red and Black Revolution, issue 2].

Dlatego, wbrew potocznej wiedzy, interwencja państwa zawsze będzie towarzyszyła kapitalizmowi na skutek: (1) jego autorytarnej natury; (2) jego niezdolności do zapobiegania antyspołecznym skutkom konkurencyjnego rynku; (3) jego błędnego założenia, że społeczeństwo powinno być „dodatkiem do systemu ekonomicznego”; (4) interesów klasowych rządzącej elity; oraz przede wszystkim (5) potrzeby narzucenia jego autorytarnych stosunków społecznych niechętnej ludności.

Interwencja państwa jest dla kapitalizmu czymś tak naturalnym jak praca najemna. Jak streszcza Polanyi, „wycofywanie się z liberalizmu gospodarczego i laissez-faire posiadało bez uchybień wszystkie cechy charakterystyczne spontanicznej reakcji /…/ [a] ściśle zbliżona zmiana z laissez-faire na ‚kolektywizm’ miała miejsce w wielu krajach na określonym etapie rozwoju ich przemysłu, ukazując głębię i niezależność przyczyn stojących za tym zjawiskiem” [Op. Cit., pp. 149-150]. A to dlatego, że „rząd nie może chcieć, żeby społeczeństwo się rozpadło, ponieważ znaczyłoby to, że rząd i klasa panująca zostaną pozbawione źródeł wyzysku; nie może on też pozostawić społeczeństwa, by utrzymywało same siebie bez urzędowej interwencji, ponieważ wtedy ludzie szybko by sobie uzmysłowili, że rząd służy jedynie obronie posiadaczy własności /…/ i popędziliby, aby pozbyć się obojga” [Errico Malatesta, Anarchia].

I nie powinno też się zapominać, że interwencja państwa była konieczna przede wszystkim do stworzenia „wolnego” rynku. Cytując Polanyi’ego jeszcze raz, „ponieważ dopóki system [rynkowy] nie zostanie ustanowiony, ekonomiczni liberałowie będą musieli bez wahania nawoływać do interwencji państwa w celu ustanowienia takiego systemu, a odkąd zostanie ustanowiony, w celu jego utrzymywania” [Op. Cit., p. 149]. Protekcjonizm i subsydiowanie (merkantylizm) — wraz z wykorzystywaniem przez liberałów przemocy państwa przeciwko klasie pracującej — był konieczny na początku do stworzenia i ochrony kapitalizmu i przemysłu (zobacz sekcję F.8 – Jaką rolę odegrało państwo w stworzeniu kapitalizmu?).

W skrócie – chociaż laissez-faire może być ideologiczną podstawą kapitalizmu — religią, która usprawiedliwia system — to tak naprawdę było stosowane rzadko, jeśli w ogóle kiedykolwiek. Zatem chociaż ideolodzy chwalą „wolną przedsiębiorczość” jako źródło współczesnego dobrobytu, to korporacje i spółki obżerają się przy stole Państwa.

Dzisiejszy entuzjazm dla „wolnego rynku” jest faktycznie wytworem długotrwałego boomu – który z kolei był rezultatem wojennej gospodarki koordynowanej przez państwo i silnie interwencjonistycznej ekonomii Keynesowskiej (boomu, który obrońcy kapitalizmu wykorzystują, jak na ironię, jako „dowód”, że „kapitalizm” się sprawdza) – w połączeniu z niezdrową dawką nostalgii za przeszłością, która nigdy nie istniała. To dziwne, w jaki sposób system, który nigdy nie istniał, mógł tyle wyprodukować!

LEAVE A COMMENT