D.3.3 Dlaczego media mają zaufanie do rządu, biznesu i „ekspertów” opłacanych i zatwierdzanych przez rząd i biznes?

  faq

Dwa główne powody zaufania mediów do tych dwóch głównych
źródeł to oszczędność i wygoda: już najbardziej pobieżne
przemyślenia doprowadzą nas do wniosku, że media będą skupiać
swoich dziennikarzy tam, gdzie często zdobywa się ważne
informacje, gdzie pogłoski i przecieki są obfite, i gdzie
regularnie zwołuje się konferencje prasowe. Biały Dom,
Pentagon i Departament Stanu w Waszyngtonie to ośrodki takiej
działalności.

Źródła rządowe i korporacyjne mają też przywilej bycia
zauważanymi i uznawanymi za wiarygodne z racji samego swojego
statusu i prestiżu; ponadto posiadają one najwięcej pieniędzy
by wytwarzać przepływ informacji, który będzie mógł zostać
wykorzystany przez środki masowego przekazu. Na przykład
Pentagon ma służbę informacji publicznej zatrudniającą wiele
tysięcy ludzi, wydającą corocznie setki milionów dolarów, co
znacznie przekracza zasoby przeznaczone na informowanie społeczeństwa
nie tylko przez każdego z dysydentów i każdą z grup
dysydenckich, ale nawet przez wszystkie te grupy i jednostki razem
wzięte
.

Jedynie sektor korporacyjny ma zasoby, aby produkować
informacje na użytek publiczny oraz propagandę na skalę
Pentagonu i innych struktur rządowych. Izba Handlowa, będąca zbiorowością
świata biznesu, miała w roku 1983 budżet przeznaczony na
badania, cele informacyjne i działalność polityczną w wysokości
65 milionów dolarów. Oprócz działającej w skali całych Stanów
Zjednoczonych Izby Handlowej istnieją też tysiące stanowych i
lokalnych izb handlowych i stowarzyszeń kupieckich również
zaangażowanych w public relations i w wywieranie nacisków
politycznych.

Ażeby utrzymać swoją pozycję przodujących źródeł, rządowe
i biznesowe agencje informacyjne wkładają mnóstwo wysiłku w ułatwianie
pracy zbieraczom informacji. Zapewniają środkom masowego
przekazu ułatwienia przy zbieraniu wiadomości, dają
dziennikarzom z wyprzedzeniem kopie przemówień i relacje z
wydarzeń mających dopiero nastąpić; aranżują konferencje
prasowe w godzinach wygodnych dla potrzebujących zdobycia
informacji w nieprzekraczalnych terminach; piszą oświadczenia
dla prasy językiem nadającym się do wykorzystania bez większych
poprawek; i starannie organizują konferencje prasowe i sesje z
„okazjami do fotografowania”. Oznacza to, że w
rezultacie wielkie biurokracje elity władzy dotują środki
masowego przekazu przyczyniając się do ograniczenia kosztów
nabywania „surowców” przez media i kosztów produkcji
wiadomości. W ten sposób biurokracje te zdobywają
uprzywilejowany dostęp do mediów.

Dlatego „ekonomia dyktuje, by media skupiały swoich
dziennikarzy tam, gdzie często pojawiają się znaczące wiadomości,
gdzie obfitują ważne pogłoski i przecieki, i gdzie utrzymuje
się regularne konferencje prasowe /…/ [Wraz z organami państwa]
korporacje biznesu i grupy handlowe są regularnymi dostawcami
wiadomości poczytywanych za warte opublikowania. Owe biurokracje
wydają z siebie ogromne objętości materiałów zaspokajających
zapotrzebowanie przedsiębiorstw informacyjnych na wiarygodne,
schematyczne źródła”
[Ibid., pp. 18-19].

Przewaga źródeł oficjalnych oczywiście byłaby osłabiona
przez istnienie powszechnie szanowanych źródeł nieoficjalnych,
które przedstawiałyby opozycyjne poglądy z dużym autorytetem.
Ażeby uśmierzyć ten kłopot, elita władzy wykorzystuje
strategię „kooptowania ekspertów” — to jest
umieszczania ich na listach płac jako konsultantów,
finansowania ich badań i organizowania wielkich instytucji
intelektualnych, w których zostaną oni zatrudnieni bezpośrednio
i będą pomagali rozsiewać przesłania uważane za mające
zasadnicze znaczenie dla interesów elity. „Eksperci” w
dyskusjach telewizyjnych i programach informacyjnych są często
wyłaniani z takich organizacji, których fundusze pochodzą
przede wszystkim od sektora korporacyjnego i bogatych rodzin —
ale tego faktu oczywiście nigdy się nie wymienia w programach,
w których się oni pojawiają.

LEAVE A COMMENT