G.1.1 Dlaczego tło społeczne jest ważne przy ocenianiu anarchoindywidualizmu?

  faq

Czytając dzieła ludzi takich jak Tucker i Warren, musimy pamiętać o realiach społecznych, w których głosili oni swoje idee, a mianowicie o Ameryce przeobrażającej się ze społeczeństwa przedkapitalistycznego w kapitalistyczne (patrz Eunice Minette Schuster, Native American Anarchism, ss. 135-137). Indywidualistyczni anarchiści widzieli horror, jakim były narodziny kapitalizmu i narzucanie tego systemu niczego złego się nie spodziewającej ludności Ameryki, dokonywane z czynnym wsparciem i zachętą ze strony państwa (w formie ochrony prywatnej własności ziemi, ograniczenia prawa do wypuszczania pieniędzy tylko do mających metalowe monety banków popieranych przez państwo, dekretów rządowych wspierających kapitalistyczny przemysł, ceł itp.).

Niekapitalistyczny charakter wczesnych Stanów Zjednoczonych można zobaczyć, patrząc na początkową przewagę samozatrudnienia (produkcji rzemieślniczej). Na początku XIX stulecia około 80% ludności zawodowo czynnej pracowało na własny rachunek. Ogromna większość Amerykanów owego czasu była farmerami gospodarującymi na swojej własnej ziemi, przede wszystkim w celu zaspokojenia swoich własnych potrzeb. Większość pozostałych była pracującymi na własny rachunek rzemieślnikami, kupcami, handlarzami i profesjonalistami. Inne klasy społeczne — na Północy pracodawcy i najemni pracownicy, na Południu plantatorzy i niewolnicy — były stosunkowo nieliczne. Ogromna większość Amerykanów była niezależna i wolna od czyjegoklowiek zwierzchnictwa. Posiadała na własność i kontrolowała swoje środki produkcji. Zatem wczesna Ameryka w istocie była społeczeństwem przedkapitalistycznym. Jednakże w roku 1880, na rok zanim Tucker zaczął wydawać Liberty, odsetek samozatrudnionych spadł do około 33% ludności zawodowo czynnej. Obecnie jest on mniejszy niż 10% [Samuel Bowles i Herbert Gintis, Schooling in Capitalist America, s. 59]. Dopiero w tym kontekście możemy zrozumieć czym jest anarchizm indywidualistyczny, mianowicie buntem przeciwko zniszczeniu niezależności klasy pracującej i rozwojowi pracy najemnej, któremu towarzyszyło rozrastanie się dwu antagonistycznych klas społecznych, kapitalistów i proletariuszy.

Zważywszy na to, że wśród ludności była powszechna świadomość dobrodziejstw produkcji rzemieślniczej, trudno się dziwić, że indywidualiści popierali „wolnorynkowe” rozwiązania problemów społecznych. A to dlatego, że w tamtej epoce takie rozwiązania zakładałyby kontrolę pracownika nad owocami swojego trudu i sprzedawanie tychże produktów, a nie osoby samego robotnika czy samej robotnicy. Jak przekonuje Tucker, anarchizm indywidualistyczny polega na pragnieniu „nie zniesienia płac, lecz uzależnienia od nich każdego człowieka i zabezpieczenia, żeby każdy człowiek otrzymywał swoją całkowitą zapłatę” [Instead of a Book (Zamiast książki), s. 404]. Logicznie z tego wynika, że może się to zdarzyć dopiero w warunkach kontroli pracowniczej (tzn. gdy narzędzia będą należały do pracownika itp. — patrz sekcja G.2).

I rzeczywiście, anarchiści indywidualistyczni stanowili część szerszego ruchu na rzecz powstrzymania przekształcania Ameryki w kraj kapitalistyczny. Jak zauważają Bowles i Ginitis, ten „proces miał charakter daleki od spokojnych zmian. Raczej obejmował on rozszerzające się walki, w których znaczne grupy amerykańskiego świata pracy próbowały przeciwstawiać się i osłabiać skutki ich sprowadzania do położenia pracowników najemnych”. Autorzy ci następnie zauważają, że „wraz z narodzinami kapitału inwestycyjnego, grupy dotychczas niezależnych pracowników coraz bardziej były wciągane w system pracy najemnej. Organizacje ludzi pracy zalecały tworzenie wobec niego alternatyw; reforma rolna, tak pomyślana, by pozwolić wszystkim na stanie się niezależnymi producentami, była powszechnym postulatem. Spółdzielnie pracownicze stanowiły szeroko rozpowszechnioną, wpływową część ruchu robotniczego już w latach czterdziestych XIX wieku (…) ale upadały, ponieważ nie mogły znaleźć wystarczającego kapitału (…)” [Op. Cit., s. 59 i s. 62]. Nie jest też zbiegiem okoliczności, że kwestie poruszane przez anarchoindywidualistów (reforma rolna na zasadach „zajmowania i użytkowania”, zwiększenie podaży pieniądza za sprawą banków wzajemnej pomocy itp.) stanowią odzwierciedlenie alternatyw proponowanych przez ludzi z klasy pracującej i jej organizacje. Nie dziwi zatem, że Tucker przekonywał, iż należy:

„uwolnić kapitał organizując kredyty według planu wzajemnej pomocy, a następnie te leżące odłogiem ziemie wziąć w użytkowanie (…) operatorzy maszyn mogliby kupować topory, grabie i motyki, i wtedy byliby niezależni od swoich pracodawców, a więc problem świata pracy zostałby rozwiązany” [Instead of a Book (Zamiast książki), s. 321].

A zatem anarcho-indywidualiści wyrażali aspiracje ludzi pracy doświadczających transformacji społeczeństwa ze stanu przedkapitalistycznego w kapitalistyczny. Jak zauważa Morgan Edwards:

„Jak się okazuje, największa część [czytelników Liberty Tuckera] należała do klasy profesjonalistów/intelektualistów: reszta obejmuje niezależnych wytwórców i kupców, rzemieślników i wykwalifikowanych robotników (…) Twardzi zwolennicy anarchistów stanowili społeczno-ekonomiczny odpowiednik włościan i rękodzielników Jeffersona: klasa wolnych właścicieli, rzemieślników i niezależnych kupców sprzymierzona z wolnomyślicielskimi profesjonalistami i intelektualistami. Grupy te — zarówno w Ameryce, jak i w Europie — posiadały społeczną i ekonomiczną niezależność, i poprzez swoją chęć utrzymywania i polepszania swojego położenia, cechującego się stosunkowo dużą wolnością, miały również motywację do zwalczania narastającej agresji państwa kapitalistycznego” [Benjamin R. Tucker and the Champions of Liberty, pod redakcją Coughlina, Hamiltona i Sullivana, s. 85].

Te przeobrażenia społeczne za sprawą narodzin kapitalizmu wyjaśniają wytworzenie się obydwu szkół anarchizmu, indywidualistycznej i społecznej. „Amerykański anarchizm”, przekonuje Frank H. Brooks, „podobnie jak jego europejski odpowiednik, najlepiej jest widzieć jako wytwór XIX stulecia, jako ideologię, która, tak jak i socjalizm w ogóle, stanowiła odpowiedź na rozwój kapitalizmu przemysłowego, rządu republikańskiego i nacjonalizmu. Chociaż wyraźniej to widać w bardziej kolektywistycznych teoriach i ruchach anarchistycznych schyłku XIX wieku (Bakunin, Kropotkin, Malatesta, anarcho-komunizm, anarcho-syndykalizm), pomaga to również zrozumieć anarchistów z początków i połowy stulecia, takich jak Proudhon, Stirner, a w Ameryce Warren. Dla wszystkich tych teoretyków główną troską był ‚problem świata pracy’ — powiększająca się zależność i zubożenie pracowników fizycznych w gospodarkach uprzemysławianych” [The Individualist Anarchists, s. 4].

Zmiana uwarunkowań społecznych wyjaśnia też, dlaczego anarchizm indywidualistyczny musi zostać uznany za socjalistyczny. Murray Bookchin zauważa:

„Coraz silniejsze przechodzenie od gospodarki rzemieślniczej do przemysłowej dało też początek stopniowym, lecz zasadniczym przegrupowaniom w samym stronnictwie socjalizmu. Dla rzemieślnika socjalizm oznaczał spółdzielnie wytwórców złożone z ludzi, pracujących wspólnie w małych stowarzyszeniach kolektywnych, chociaż dla mistrzów rzemiosła oznaczał społeczności oparte na pomocy wzajemnej, uznające ich autonomię jako prywatnych wytwórców. Dla przemysłowego proletariusza, przeciwnie, socjalizm zaczął oznaczać uformowanie masowej organizacji, dającej robotnikom fabrycznym kolektywną władzę wywłaszczenia fabryki, której prawowitym właścicielem nie mógłby zostać żaden pojedynczy pracownik. Różnice te doprowadziły do odmiennych interpretacji ‚kwestii społecznej’ (…) Bardziej postępowi rękodzielnicy dziewiętnastego wieku podejmowali próby uformowania sieci spółdzielni, opartych na będących własnością indywidualną lub kolektywną warsztatach i wspólnego scalenia rynku honorowym zobowiązaniem się do sprzedawania towarów po ‚sprawiedliwych cenach’, czyli według ilości pracy niezbędnej do ich wyprodukowania. Zakładali oni, że taka własność na małą skalę i wspólne nakazy moralne doprowadzą do zniesienia wyzysku i chciwego czerpania profitów. Świadomy klasowo proletariusz (…) myślał o zupełnym uspołecznieniu środków produkcji z ziemią włącznie, a nawet o zniesieniu rynku jako takiego, rozdzielaniu dóbr raczej według potrzeb niż według pracy (…) Orędował za publiczną własnością środków produkcji, czy to w rękach państwa, czy też klasy robotniczej zorganizowanej w związki zawodowe” [The Third Revolution (Trzecia rewolucja), t. 2, s. 262].

Tak więc w obrębie tejże ewolucji ruchu socjalistycznego możemy umiejscowić rozmaite odcienie anarchizmu. Anarchizm indywidualistyczny w oczywisty sposób stanowi socjalizm rzemieślniczy (co odzwierciedla jego amerykańskie korzenie), podczas gdy anarcho-komunizm i anarcho-syndykalizm są formami socjalizmu przemysłowego (czy też proletariackiego). Odzwierciedla to ich europejskie korzenie. Mutualizm Proudhona jest pomostem między tymi skrajnościami. Zaleca dla drobnego przemysłu i rolnictwa to samo, co socjalizm rzemieślniczy, zaś dla wielkiego przemysłu zrzeszenia spółdzielcze (i jest to odzwierciedlenie stanu francuskiej gospodarki z okresu od lat czterdziestych do sześćdziesiątych XIX wieku). Stąd też wzięło się poparcie anarcho-indywidualistów dla „zasady sprzedaży po kosztach” (albo też „koszt jest ograniczeniem ceny”) i produkcji rzemieślniczej („Ziemia dla oracza. Kopalnia dla górnika. Narzędzia dla robotnika. Wyrób dla wytwórcy”), uzupełnione „zasadą stowarzyszania się” i bankowością wzajemnej pomocy.

Innymi słowy, istniało wiele szkół socjalizmu. Na wszystkie wywierały wpływ przemiany otaczającego społeczeństwa. Według słów Proudhona „nowoczesny socjalizm nie został założony tak jak jakaś sekta czy kościół; zawierał sporą liczbę odmiennych szkół” [Selected Writings of Pierre-Joseph Proudhon (Pisma wybrane), s. 177]. Jak zauważa Frank H. Brooks, „zanim marksiści zmonopolizowali nazwę socjalizm, było to szerokie pojęcie, co rzeczywiście wykazuje dokonana przez Marksa krytyka ‚nienaukowych’ odmian socjalizmu w Manifeście komunistycznym. Dlatego kiedy Tucker twierdził, że indywidualistyczny anarchizm zalecany na łamach Liberty jest socjalistyczny, to nie wplątał się w jakąś niejasność czy brawurę retoryczną” [The Individualist Anarchists, s. 75]. Spoglądając na społeczeństwo, w którym idea ta się rozwinęła (zamiast dokonywać ahistorycznej projekcji dzisiejszych idei wstecz), możemy dojrzeć socjalistyczny rdzeń anarcho-indywidualizmu. Mówiąc prościej – stanowił on niemarksistowską formę socjalizmu (tak jak i anarcho-komunizm).

A zatem patrzenie na anarchistów indywidualistycznych z perspektywy „nowoczesnego socjalizmu” (powiedzmy anarcho-komunizmu albo marksizmu) oznacza mijanie się z sensem. Uwarunkowania społeczne, które wytworzyły indywidualistyczny anarchizm, były zasadniczo odmienne od występujących dzisiaj. I to, co było możliwym rozwiązaniem „kwestii socjalnej” wtedy, może nie mieć zastosowania teraz (i, rzeczywiście, odnosi się do socjalizmu innego rodzaju niż ten, który się później rozwinął). Do tego jeszcze Europa w latach siedemdziesiątych XIX wieku była zdecydowanie odmienna od Ameryki (chociaż oczywiście Stany Zjednoczone już ją doganiały). Na przykład w USA wciąż jeszcze leżały odłogiem ogromne połacie niczyjej ziemi (oczywiście od chwili usunięcia z niej rdzennych Amerykanów), dostępne robotnikom (co wyjaśnia rozmaite akcje państwa amerykańskiego, by konrolować dostęp do ziemi — patrz sekcja F.8.5). W miastach i miasteczkach produkcja rzemieślnicza „miała nadal duże znaczenie (…) jeszcze w latach osiemdziesiątych XIX wieku” [David Montgomery, The Fall of the House of Labour, s. 52]. Aż do tej dekady możliwość samozatrudnienia była całkiem realna dla wielu robotników, chociaż działania państwa powodowały utrudnienia w tej dziedzinie (na przykład za sprawą zmuszania ludzi do kupowania ziemi na mocy ustaw o gospodarstwach, ograniczania praw do działalności bankowej na korzyść podmiotów posiadających metalowe monety itp.). Nic więc dziwnego, że anarchoindywidualizm był uważany za realne rozwiązanie problemów zrodzonych przez stworzenie kapitalizmu w USA i że w ciągu lat osiemdziesiątych XIX wieku komunistyczny anarchizm (a później anarcho-syndykalizm) stały się dominującymi formami anarchizmu. W latach osiemdziesiątych XIX stulecia przeobrażanie Ameryki było już bliskie ukończenia. Zatrudnienie na własny rachunek nie stanowiło już realnego wyjścia dla większości robotników.

Peter Sabatini wykłada:

„Chronologia anarchizmu w Stanach Zjednoczonych odpowiada temu, co wcześniej wygasło już w Europie i innych miejscach. Zorganizowany ruch anarchistyczny przepojony rewolucyjną orientacją kolektywistyczną, później komunistyczną, doszedł do rozkwitu pod koniec lat siedemdziesiątych XIX wieku. W owym czasie Chicago było najważniejszym ośrodkiem działalności anarchistycznej w Stanach Zjednoczonych, częściowo za sprawą swojej wielkiej populacji imigrantów (…) Proudhonowska anarchia, reprezentowana przez Tuckera, została w Europie w dużej mierze zastąpiona przez rewolucyjny kolektywizm i anarcho-komunizm. Taka sama wymiana wystąpiła w Stanach Zjednoczonych, chociaż głównie w podgrupach imigrantów z klasy robotniczej, osiedlających się na obszarach miejskich. Dla tych nowych przybyszy, spętanych przez kiepskie warunki życia w wirze tworzącego się korporacyjnego kapitalizmu, rewolucyjna anarchia miała większe znaczenie niż opierający się na powolnych zmianach mutualizm” [Libertarianism: Bogus Anarchy (Libertarianizm – fałszywa anarchia)].

Murray Bookchin przekonuje, że rozpowszechnienie się komunistycznego anarchizmu „umożliwiło anarchistom dostosowanie się do nowej klasy pracującej, przemysłowego proletariatu (…) To dostosowanie się było konieczne tym bardziej, że kapitalizm przekształcał już wtedy nie tylko europejskie [i amerykańskie] społeczeństwo, ale też i sam charakter europejskiego [i amerykańskiego] ruchu robotniczego” [Op. Cit., s. 259]. Wraz ze zmianą uwarunkowań społecznych w Stanach Zjednoczonych zmieniał się też i ruch anarchistyczny. Stąd narodziny anarcho-komunizmu poza bardziej rodzimą tradycją indywidualistyczną i przemiana samego anarchoindywidualizmu:

„Greene kładł silniejszy nacisk na zasadę stowarzyszania się niż czynił to Josiah Warren i niż czynił to Spooner. I znowu wpływ Proudhona potwierdza się (…) Co do zasad nie ma istotnej różnicy między Warrenem a Proudhonem. Różnica między nimi wyrasta z braku podobieństw między środowiskiem każdego z nich. Proudhon żył w kraju, gdzie szczegółowy podział pracy nadawał zasadnicze znaczenie współpracy w społecznym procesie produkcji, gdy tymczasem Warren musiał mieć do czynienia przede wszystkim z drobnymi indywidualnymi wytwórcami. Z tego powodu Proudhon kładł o wiele większy nacisk na zasadę stowarzyszania się od Warrena i jego następców, chociaż Warren w żaden sposób nie sprzeciwiał się takiemu poglądowi” [Rudolf Rocker, Pioneers of American Freedom (Pionierzy amerykańskiej wolności), s. 108].

Społeczne tło ma zasadnicze znaczenie dla zrozumienia myśli takich ludzi jak Greene, Spooner i Tucker. Na przykład, co zaznacza Stephen L. Newman, Spooner „przekonuje, że każdy człowiek powinien być swoim własnym pracodawcą i roztacza wizję świata wolnych włościan-farmerów oraz niezależnych przedsiębiorców” [Liberalism at Wit’s End (Liberalizm w ślepym zaułku), s. 72]. Tego rodzaju społeczeństwo było właśnie niszczone, gdy Spooner pisał swoje dzieła. Jednakże indywidualistyczni anarchiści nie uważali tej transformacji za nieodwracalną i proponowali, tak samo jak i inne grupy amerykańskiego świata pracy, rozmaite rozwiązania problemów, wobec jakich zostało postawione społeczeństwo. Ponadto anarchoindywidualiści też dostosowywali swoje idee do zmieniających się uwarunkowań społecznych, co widać na przykładzie poparcia Greene’a dla spółdzielni („zasady stowarzyszania się”) jako jedynego sposobu zakończenia wyzysku pracy przez kapitał.

Dlatego Rocker miał rację argumentując, że anarchizm indywidualistyczny był „ponad wszystko (…) zakorzeniony w szczególnych uwarunkowaniach społecznych Ameryki, różniących się fundamentalnie od uwarunkowań Europy” [Op. Cit., s. 155]. Gdy te uwarunkowania się zmieniły, żywotność proponowanych przez anarchoindywidualizm rozwiązań kwestii społecznej słabła. Morgan Edwards przekonuje, że okazało się, iż indywidualistyczny anarchizm „osłabł aż do braku znaczenia politycznego w głównej mierze z powodu erozji swojego zaplecza polityczno-ekonomicznego, nie zaś z powodu zwyczajnego fiaska strategii. Wraz z wybuchem wojny secesyjnej kapitalizm i państwo uzyskały zbyt dobrą pozycję wyjściową do centralizacji życia politycznego i gospodarczego, by anarchiści mogli dotrzymać im kroku. Centralizacja ta zmniejszyła niezależność intelektualisty/profesjonalisty oraz grup kupców i rzemieślników, stanowiących ostoję kręgu czytelników Liberty [Op. Cit., ss. 85-6].

Jeśli nie weźmie się pod uwagę tych uwarunkowań, idee ludzi podobnych Tuckerowi i Spoonerowi zostaną wypaczone ponad wszelką miarę. Podobnie też pominięcie zmian istoty socjalizmu w obliczu zmian społeczeństwa i gospodarki sprawi, że zagubimy oczywiste socjalistyczne aspekty ich idei. Analizowanie indywidualistycznych anarchistów na modłę ahistoryczną oznacza ostateczne wypaczenie ich koncepcji i ideałów. Ponadto ich zastosowanie w gospodarce nie opierającej się na rzemiośle bez chęci radykalnego przeobrażenia społeczno-gospodarczego charakteru tegoż społeczeństwa w kierunku społeczeństwa opartego na produkcji rzemieślniczej oznaczałoby stworzenie świata całkowicie odmiennego od tego, który anarchoindywidualiści sobie wyobrażali (patrz sekcja G.3).

LEAVE A COMMENT