I.3.0 Jak mogłaby wyglądać ekonomiczna struktura anarchii?

  faq

Tutaj rozważymy możliwe ramy ekonomii wolnościowego socjalizmu. Podkreślamy, że to raczej ramy niż rama, bo prawdopodobnie każde anarchistyczne społeczeństwo widziałoby wiele różnych systemów ekonomicznych funkcjonujących równolegle na różnych terenach, zależnie od tego, czego chcieliby ich mieszkańcy. Diego Abad de Santillan argumentował, że “W każdej lokalności poziom komunizmu, kolektywizmu i mutualizmu będzie zależał od panujących warunków. Po co dyktować zasady? My, którzy nosimy wolność na sztandarach, nie możemy odmówić jej w ekonomii. Musi więc być wolność eksperymentowania, wolność inicjatywy i pomysłów, jak I wolność organizacji.” W ten sposób anarchizm “może zostać zrealizowany w wielości ekonomicznych rozwiązań, indiwidualistycznych i kolektywistycznych. Proudhon popierał mutualizm; Bakunin – kolektywizm; Kropotkin, komunizm. Malatesta zrozumiał możliwość mieszanych rozwiązań, szczególnie w pierwszym okresie.” [After the Revolution, str. 97 i str. 96]

Będziemy tu podkreślać i dyskutować cztery główne szkoły anarchistycznej mysli ekonomicznej: anarchizm indywidualistyczny, mutualizm, kolektywizm i komunizm. To czytelniczka będzie musiała ocenić, która szkoła najlepiej maksymalizuje jednostkową wolność i dobre życie (jak mądrze powiedział indywidualistyczny anarchista Joseph LaBadie, “Anarchizm nie będzie dyktował ludziom żadnych konkretnych zasad co do tego, co mają robić, ale da im okazję wprowadzenia w praktykę własnych pomysłów na zwiększenie swojego szczęścia” [The Individualist Anarchists, str. 260-1]). “Nic nie jest bardziej sprzeczne z prawdziwym duchem Anarchii od jednolitości i nietolerancji”, mówił Kropotkin. “Wolność rozwoju implikuje różnice w rozwoju, stąd różnice w ideach i działaniach.” Doświadczenie jest więc “najlepszym nauczycielem, a niezbędne doświadczenie można zdobyć tylko dzięki pełnej wolności działań.” [cytowany przez Ruth Kinnę, „Fields of Vision: Kropotkin and Revolutionary Change”, str. 67-86, SubStance, Vol. 36, No. 2, str. 81] Mogą funkcjonować też, oczywiście, inne praktyki ekonomiczne, ale te mogą nie być wolnościowe. W słowach Malatesty:

Przyjmując podstawową zasadę anarchizmu – że nikt nie powinien chcieć ani mieć możliwości sprowadzać innych do stanu poddaństwa i zmuszać ich do pracowania dla niego – jest jasne, że wszystkie te drogi życia, i tylko te, które szanują wolność i uznają, że każda jednostka ma równe prawo do środków produkcji i pełnego cieszenia się produktem swojej pracy, mają cokolwiek wspólnego z anarchizmem.” [Errico Malatesta: His Life and Ideas, str. 33]

Należy przy tym pamiętać, że oddzielenie sfery ekonomicznej od sfery społecznej i politycznej jest w praktyce niemożliwe, bo mają one wiele punktów wspólnych: anarchistyczni myśliciele jak Bakunin sądzili, że “polityczne” instytucje wolnego społeczeństwa opierałyby się na stowarzyszeniach w miejscu pracy, a Kropotkin widział komunę w centrum jego wizji anarchokomunistycznej ekonomii i społeczeństwa. Podział pomiędzy formami społecznymi i ekonomicznymi jest więc niejasny w anarchistycznej teorii – i tak powinno być, bo społeczeństwo nie jest i nie powinno być traktowane jak by było oddzielone od ekonomii lub jej podległe. Anarchistyczne społeczeństwo będzie starało się łączyć kwestie społeczne i ekonomiczne, osadzając te drugie w tych pierwszych w celu ukrócenia wszelkich szkodliwych skutków ubocznych związanych z przekazaniem działalności gospodarczej społeczeństwu. Jak argumentował Karl Polanyi, kapitalizm “oznacza nic innego jak pogoń społeczeństwa jako dodatku do rynku. Zamiast ekonomii osadzonej w relacjach społecznych mamy społeczne relacji osadzone w systemie ekonomicznym.” [The Great Transformation, str. 57] Biorąc pod uwagę negatywne efekty takiego układku trudno się dziwić, że anarchistki_ści chcą go odwrócić.

Mówiąc w pierwszej kolejności o ekonomii nie chcemy sugerować, że rozwiązanie problemu ekonomicznej dominacji czy wyzysku jest ważniejsze niż rozwiązanie innych aspektów całościowego systemu dominacji, tj. hierarchii społecznych, patriarchalnych wartości, rasizmu itd. Przyjmujemy taką kolejność bo musimy mówić o jednej kwestii jednocześnie, ale równie łatwo mogłybyśmy zacząć od społecznej i politycznej struktury anarchii. Rudolf Rocker ma jednak rację twierdząc, że transformacja ekonomiczna jest zasadniczym aspektem rewolucji społecznej:

Rozwój społeczny w takim kierunku [tj. społeczności bezpaństwowej] nie był możliwy fundamantalnej rewolucji w obowiązujących układach ekonomicznych; bo tyrania i wyzysk wyrastają z jednego drzewa i są ze sobą nierozerwalnie związanie. Wolność jednostki jest pewna tylko, kiedy opiera się na ekonomicznym i społecznym dobrobycie wszystkich […] Osobowość jednostki sięga tym wyżej, im bardziej jest zakorzeniona w społeczności, z której pochodzą najbogatsze źródła jej moralnej siły. Tylko w wolności powstaje w człowieku świadomość odpowiedzialności za własne czyny i poszanowanie dla praw innych; tylko w wolności może w pełni ujawnić się najcenniejszy ze społecznych instytnktów: dzielenie radości innych ludzi i współczucie dla ich smutków i wynikający z tego impuls do wzajemnej pomocy, na którym opiera się każda etyka społeczna, wszystkie idee sprawiedliwości społecznej.” [Nationalism and Culture, str. 147-8]

Celem każdej anarchistycznej społeczności byłoby poszerzanie wolności, a przez to pracy twórczej:

Jeśli prawdą jest, a sądzę, że jest, że fundamentalnym elementem natury ludzkiej jest potrzeba pracy twórczej lub twórczego dochodzenia prawdy, wolnej twórczości bez arbitralnych ograniczeń instytucji przymusu, to jasne, że przyzwoite społeczeństwo dawałoby jak największe możliwości realizacji tych podstawowych cech człowieka. A federacyjny, zdecentralizowany system dobrowolnych stowarzyszeń, na które składałyby się zarówno ekonomiczne, jak i społeczne instytucje to to, co nazywam anarchosyndykalizmem. I wydaje mi się, że to odpowiednia forma organizacji społecznej dla zaawansowanego technologicznie społeczeństwa, w którym ludzie nie muszą być przymuszani do funkcjonowania jako narzędzia, trybiki w maszynie.” [Noam Chomsky, Manufacturing Consent: Noam Chomsky and the Media, str. 31]

Więc, jak możnaby się spodziewać, ponieważ anarchizm w swej istocie jest sprzeciwem wobec hierarchicznej władzy, anarchistki_ści całkowicie sprzeciwiają się temu, jak obecnie jest zorganizowana ekonomia. A to dlatego, że władzę w sferze ekonomicznej ucieleśniają scentralizowane, hierarchiczne miejsca pracy, które dają elicie klasowej (kapitalistom) dyktatorską władzę nad prywatnymi środkami prodkucji, zmieniając większość ludzi w wykonujących rozkazy (tj. niewolników płacowych). Dla kontrastu ekonomia wolnościowego socjalizmu będzie się opierała na zdecentralizowanych, równościowych miejscach pracy, gdzie pracownicy demokratycznie samozarządzają produkcją a środki produkcji są własnością społeczną.

Kluczowe zasady wolnościowego socjalizmu to decentralizacja, samozarządzanie, socjalizacja, dobrowolne stowarzyszanie się i wolna federacja. Te zasady określają formy i funkcje zarówno ekonomicznych, jak i politycznych systemów. W tej sekcji zajmiemy się tylko systemami ekonomicznymi. Bakunin dał świetny ogląd takiej ekonomii, kiedy napisał, że w wolnym społeczeństwie „ziemia należy tylko do tych, którzy uprawiają ją własnymi rękami; do komun rolniczych. Kapitał i wszelkie narzędzia produkcji należą do pracowników; do stowarzyszeń pracowniczych.” Te stowarzyszenia są często nazywane „kooperatywami” i „syndykatami” (zobacz sekcję I.3.1). „Samozarządzanie pracownicze” to ważna koncepcja dla wolnościowych socjalistów. Oznacza tych, którzy wykonują pracę zarządzając nią, gdzie ziemia i miejsca pracy „należą do samych pracowników i to oni nimi zarządzają: poprzez swoje swobodnie zorganizowane federacje pracowników przemysłowych i rolniczych” (zobacz sekcję I.3.2). Dla większości anarchistów „socjalizacja” jest niezbędną podstawą wolnego społeczeństwa, bo tylko ona zapewnia powszechne samozarządzanie zapewniając powszechny dostęp do środków produkcji (zobacz sekcję I.3.3). Anarchistyczna ekonomia opierałaby się więc na „ziemi, narzędziach produkcji i wszelkim innym kapitale […] przekształconym we wspołną własność całego społeczeństwa i wykorzystywanym tylko przez pracowników, tj. ich rolnicze i pracownicze stowarzyszenia” [Bakunin on Anarchy, str. 247, str. 400 i str. 427]. Jak podsumował Berkman:

Rewolucja obali prywatną własność środków produkcji, dystrybucji a z nimi kapitalistyczny biznes. Własność osobista pozostanie tylko w przypadku rzeczy, których się używa. To znaczy, twój zegarek jest twój własny, ale fabryka zegarków należy do ludu. Ziemia, maszyny i wszelkie inne użyteczności publiczne będą własnością społeczną, nie będzie można ich sprzedać ani kupić. Faktyczne korzystanie z czegoś będzie uważane za jedyny tytuł [w anarchistycznym komunizmie] nie do własności, ale do posiadania. Organizacja górników, na przykład, będzie odpowiedzialna za kopalnie, nie jako właściciel ale jako agencja operacyjna. Podobnie organizacje kolejowe będą zarządzały koleją, i tak dalej. Posiadanie społeczne, grupowo zarządzane w interesie społeczności, zajmie miejsce osobistej własności prywatnej służącej zyskowi.” [What is Anarchism?, str. 217]

A więc rozwiązanie proponowane przez anarchistów społecznych to ogólnospołeczna własność środków produkcji i dystrybucji, gdzie każde miejsce pracy byłoby wspólnie zarządzane przez jego członków. Jednak żadne miejsce pracy nie istnieje w nicości i chciałoby stowarzyszać się z innymi, by upewnić się, że będzie otrzymywało surowe materiały potrzebne do produkcji i by ich produkty docierały do osób, które ich potrzebują. Te zależności opierałyby się na anarchistycznych zasadach wolnych umów i swobodnych federacji (zobacz sekcję I.3.4). Według anarchistów społecznych byłoby to organizowane przez ciała federacyjne lub rady koordynujące na dwóch poziomach: po pierwsze, pomiędzy wszystkimi firmami w danej branży; i po drugie, pomiędzy wszystkimi branżami (w tym rolniczą) w całym społeczeństwie (sekcja I.3.5). W skład takich federacji mogłyby, zależnie od rodzaju anarchizmu, o jakim mówimy, wchodzić również społeczne instytucje finansowe.

Podczas gdy część anarchosyndykalistów sądzi, że te struktury są wystarczające, większość anarchokomunistów uważa, federacja ekonomiczna powinna być odpowiedzialna przed całym społeczeństwem (tj. ekonomię trzeba skomunalizować). A to dlatego, że nie każda osoba w społeczeństwie jest pracownikiem (np. osoby młode, starsze, chore) i nie każda będzie należeć do syndykatu (np. samozatrudnione), ale ponieważ również będą musiały żyć z rezultatami decyzji ekonomicznych, powinny mieć głos w tych decyzjach. Innymi słowy, w anarchokomunizmie pracownicy podejmują codzienne decyzje dotyczące ich pracy i miejsca pracy, podczas gdy konteksty społeczne stojące za tymi decyzjami są tworzone przez wszystkich. Ponieważ anarchistyczne społeczeństwo opiera się na swobodnym dostępie, a środki są kontrolowane przez tych, którzy z nich korzystają. To zdecentralizowana, partycypacyjna, samozarządzana forma organizacji, której członkowie mogą w każdej chwili z niej odejść i w której wszelka władza i inicjatywa powstaje u podstaw i tam wraca. Takie społeczeństwo łączy wolne zrzeszanie się, federalizm i samozarządzanie ze wspólną własnością. Wolna praca jest jego podstawą, a socjalizacja istnieje, by je uzupełniać i chronić. Ogólnospołeczna federacja ekonomiczna tego typu to nie to samo, co scentralizowana agencja państwowa, taka jak w koncepcji znacjonalizowanego lub państwowego przemysłu.

Dokładna dynamika społecznego systemu samozarządzania różni się zależnie od szkoły anarchizmu. Najbardziej oczywiste są różnice dyskutowane w sekcji I.3.6, indywidualiści nie widzą konkurencji pomiędzy miejscami pracy jako problem a mutualiści widzą jej negatywne aspekty, ale uważają ją za nieuniknioną, podczas gdy kolektywiści i komuniści sprzeciwiają się jej i twierdzą, że wolne społeczeństwo może poradzić sobie bez niej. Ponadto socjalizacji nie należy mylić z przymusową kolektywizacją – jednostki i grupy będą mogły swobodnie nie przyłączać się do syndykatów i eksperymentować z innymi formami ekonomii (zobacz sekcję I.3.7). Na konieć, anarchistki twierdzą, że taki system dałoby się zastosować do wszelkich ekonomii, niezależnie od wielkości i poziomu rozwoju i celują w ekonomię opartą na odpowiedniej technologii (marksistowskie twierdzenia upadają – zobacz sekcję I.3.8).

Niezależnie od pożądanego rodzaju anarchii wszystkie anarchistki i wszyscy anarchiści zgadzają się co do ważności decentralizacji, wolnych umów i dobrowolnych stowarzyszeń. Kropotkinowskie podsumowanie tego, jak wyglądałaby anarchia, pozwala dobrze zrozumieć, jakiego rodzaju społeczeństwa pragną anarchiści:

„porządek w takim społeczeństwie osiąga się nie poprzez uległość wobec prawa czy posłuszeństwo jakiejkolwiek władzy, ale poprzez wolne umowy pomiędzy różnymi grupami, terytorialnymi i zawodowymi, podejmowanymi swobodnie w celu produkcji i konsumpcji, a także dla zaspokojenia nieskończonej różnorodkości potrzeb i aspiracji cywilizowanego człowieka.

„W społeczeństwie zbudowanym na takich podstawach […] dobrowolne stowarzyszenia […] reprezentowałyby splecioną sieć złożoną z nieskończenie różnych licznych grup i federacji wszystkich rozmiarów i stopni, lokalnych, regionalnych, narodowych i międzynarodowych, tymczasowych i mniej lub bardziej trwałych – przeznaczonych do wszystkich możliwych celów: produkcji, konsumpcji i wymiany, komunikacji, kwestii sanitarnych, edukacji, wzajemnej ochrony, obrony terytorium i tak dalej; i, z drugiej strony, dla zaspokojenia stale rosnących potrzeb naukowych, artystycznych, literackich i społecznych.

Ponadto takie społeczeństwo nie byłoby niczym niezmiennym. Przeciwnie – jak widać w życiu zwierząt w ogóle – porządek byłby (jak się twierdzi) efektem nieustającego dostosowywania równowagi licznych sił i wpływów, a to dostosowywanie się byłoby łatwiejsze, bo żadna z sił nie miałaby specjalnej ochrony państwa.” [Anarchism, str. 284]

Jeśli taki system wydaje się „utopijny”, warto pamiętać, że był wprowadzony w życie i działał całkiem sprawnie w kolektywistycznej ekonomii zorganizowanej w czasie Rewolucji Hiszpańskiej w 1936 pomimo wielkich przeszkód trwającej wojny domowej i bezwzględnych (i ostatecznie udanych) prób republikan, stalinistów i faszystów, by go zniszczyć (wprowadzenie do tematu w sekcji I.8).

Poza tym (i innymi) przykładami „anarchii w działaniu” wiele wolnościowosocjalistycznych systemów ekonomicznych zostało opisanych w słowach. Wszystkie je łączą wspólne cechy pracowniczego zarządzania, kooperacji i tak dalej, o czym mówiłyśmy tutaj i w sekcji I.4. Do tych tekstów należą między innymi „Syndicalism” Toma Browna, ” The Program of Anarcho-Syndicalism” G.P. Maksimowa, „Guild Socialism Restated” i „Self-Government in Industry” G.D.H. Cole’a, „After the Revolution” Diego Abada de Santillana, „Anarchist Economics” i „Principles of Libertarian Economy” Abrahama Guillena czy „Workers Councils and the Economics of a Self-Managed Society” Corneliusa Castoriadisa. Krótkie podsumowanie wizji wolnego społeczeństwa hiszpańskich anarchistów można znaleźć w trzecim rozdziale „The Anarchists in the Spanish Civil War (vol. 1)” Roberta Alexandra. Niektórzy anarchiści popierają „ekonomię uczestniącą” (nazywaną też parecon – skrót od angielskiego określenia „articipatory economics”) i warto przeczytać „The Political Economy of Participatory Economics” i „Looking Forward: Participatory Economics for the Twenty First Century” Michaela Alberta i Robina Hahnela, będące dobrym wstępem do tej koncepcji.

Do historii fikcyjnych zaliczają się „News from Nowhere” Williama Morrisa, świetne „The Dispossessed” Ursuli Le Guin, „Women on the Edge of Time” Marge Piercy i „The Last Capitalist” Steve’a Cullena. Powieści Iaina M. Banksa z serii The Culture mówią o społeczeństwie anarchokomunistycznym, ale ponieważ są tak zaawansowane technologicznie mogą dawać wgląd tylko w cele wolnościowego socjalizmu i w mentalność ludzi żyjących w wolności („The State of the Art” i „The Player of Games” kontrastują Kulturę ze społeczeństwami hierarchicznymi, w tej pierwszej z Ziemią w 1977).

LEAVE A COMMENT