A.2.20 Dlaczego większość anarchistów to ateiści?

  faq

Faktem jest, że większość spośród anarchistów jest
ateistami. Odrzucają oni ideę Boga i zwalczają wszelkie formy
religii, a zwłaszcza zinstytucjonalizowanej religii. Dzisiaj w
zlaicyzowanych krajach zachodnioeuropejskich religia utraciła
swoją niegdyś dominującą pozycję w społeczeństwie. To zaś
często sprawia, że wojujący ateizm anarchistów wydaje się
dziwny. Jednak kiedy tylko zrozumiemy negatywną rolę religii,
doniosłość wolnościowego ateizmu stanie się oczywista. To właśnie
z powodu roli odgrywanej przez religię i inspirowane przez nią
instytucje anarchiści spędzają część swojego czasu na
obalaniu pojęć religijnych, jak również na uprawianiu
propagandy antyreligijnej.

A więc dlaczego tak wielu anarchistów przyjmuje ateizm?
Najprostszą odpowiedzią jest taka, że większość anarchistów
jest ateistami, ponieważ jest to logiczne rozszerzenie
anarchistycznych idei. Jeżeli anarchizm jest odrzuceniem
nieuzasadnionej władzy, to z tego wynika, że jest też
odrzuceniem tak zwanej Najwyższej Władzy, Boga. Anarchizm jest
zakotwiczony w rozumie, logice i myśleniu naukowym, a nie
religijnym. Anarchiści starają się być sceptykami, a nie
wyznawcami czegokolwiek. Większość anarchistów uważa Kościół
za pogrążony w obłudzie, a Biblię za dzieło fikcji
literackiej, przepełnione sprzecznościami, absurdami i okropieństwami.
W księdze tej nagminnie poniża się kobiety, a seksizm Biblii
przyniósł jej złą sławę. Ale i mężczyźni są traktowani
niewiele lepiej. W żadnym miejscu Biblia nie przyznaje, że
istoty ludzkie mają przyrodzone prawo do życia, wolności, szczęścia,
godności, uczciwości czy samorządności. W Piśmie Świętym
ludzie są grzesznikami, nędznymi robakami i niewolnikami (przenośnie
i dosłownie, gdyż księga ta toleruje niewolnictwo). Bóg ma
prawo do wszystkiego, człowieczeństwo jest niczym.

Nie jest to niespodzianką, jeśli zna się charakter religii.
Bakunin wyłożył to najlepiej:

Idea Boga zakłada rezygnację z
ludzkiego rozumu i sprawiedliwości; jest ona
najostateczniejszym zaprzeczeniem ludzkiej wolności, i
nieuchronnie kończy się zniewoleniem ludzkości, zarówno w
teorii, jak i w praktyce.

„Więc o ile nie pragniemy zniewolenia i upodlenia
ludzkości (…) to nie możemy, nie wolno nam czynić najlżejszego
ustępstwa ani Bogu teologów, ani Bogu metafizycznemu. Ten,
kto w tym mistycznym alfabecie zacznie od A, nieuchronnie skończy
na Z; temu, kto pragnie czcić Boga, nie wolno żywić
dziecinnych złudzeń o całej sprawie, lecz musi on odważnie
wyrzec się swojej wolności i człowieczeństwa.

„Jeżeli jest Bóg, człowiek jest niewolnikiem;
teraz zaś człowiek może i musi być wolny, a zatem Bóg
nie istnieje”
[God and the State (Bóg i państwo),
s. 25].

Zatem zdaniem większości anarchistów ateizm jest konieczny
na skutek charakteru religii. „Ogłaszać boskim wszystko
to, co jest wielkie, sprawiedliwe, szlachetne i piękne w człowieczeństwie”
,
przekonywał Bakunin, „to po cichu przyznawać, że
ludzkość sama z siebie byłaby niezdolna do wytworzenia tego —
czyli jej własna natura pozostawiona sama sobie jest nędzna,
niegodziwa, podła i obrzydliwa. A zatem powracamy do istoty każdej
religii — mówiąc inaczej, do dyskredytowania człowieczeństwa
dla większej chwały bóstwa”
. Anarchiści jako tacy
przekonują, że aby przyznać sprawiedliwość naszemu człowieczeństwu
i zawartemu w nim potencjałowi, musimy poradzić sobie bez
szkodliwego mitu Boga i wszystkiego, co on za sobą pociąga, a
więc na rzecz „ludzkiej wolności, godności i pomyślności
wierzymy, że naszym obowiązkiem jest odebrać niebiosom dobra,
które one skradły, i przywrócić je ziemi”
[Op.
Cit.
, s. 37, s. 36].

Wraz z teoretycznym poniżeniem ludzkości i jej wolności,
religia z anarchistycznego punktu widzenia stwarza też inne,
bardziej praktyczne problemy. Po pierwsze, religie były i są źródłem
nierówności i ucisku. Na przykład chrześcijaństwo (podobnie
jak islam) zawsze było siłą prześladowczą, ilekroć tylko
dostawało jakąkolwiek władzę polityczną czy społeczną (wiara,
że posiada się bezpośredni związek z Bogiem to sprawdzony
sposób tworzenia autorytarnego społeczeństwa). Kościół był
siłą sprawczą społecznych prześladowań, ludobójstwa i
usprawiedliwiania każdego tyrana przez niemal dwa tysiąclecia.
Kiedy tylko dostawał ku temu okazję, rządził tak okrutnie,
jak jakiś monarcha czy dyktator. Nie jest to niespodzianką:

„Bóg jest wszystkim, rzeczywisty świat z człowiekiem
jest niczym. Bóg jest prawdą, sprawiedliwością, dobrocią,
pięknem, siłą i życiem, człowiek jest fałszem,
niegodziwością, złem, brzydotą, nieudolnością i śmiercią.
Bóg jest panem, człowiek jest niewolnikiem. Niezdolnym do
odnalezienia sprawiedliwości, prawdy i życia wiecznego przy
pomocy swojego własnego wysiłku, może uzyskać je tylko
przez Boskie objawienie. Ale ktokolwiek mówi o objawieniu, mówi
też o objawicielach, mesjaszach, prorokach, kapłanach i
prawodawcach natchnionych przez samego Boga; i owi ludzie,
jako święci nauczyciele ludzkości, wybrani przez samego
Boga, aby kierowali nią na drogach zbawienia, z konieczności
sprawują władzę absolutną. Wszyscy ludzie winni są im
bierne i nieograniczone posłuszeństwo; ponieważ przeciwko
boskiemu rozumowi nie może być żadnego ludzkiego rozumu, a
przeciwko sprawiedliwości Boga nie utrzyma się żadna
ziemska sprawiedliwość”
[Bakunin, Op. Cit.,
s. 24]

Chrześcijaństwo okazywało się tolerancyjne i miłujące
pokój jedynie wtedy, kiedy było bezsilne, i nawet wtedy
utrzymywało swoją rolę obrońcy możnych. Jest to drugi powód,
dla którego anarchiści zwalczają Kościół. Kiedy sam nie
jest on źródłem ucisku, usprawiedliwia go i zapewnia jego
kontynuację. Utrzymuje klasy pracujące w niewoli od pokoleń,
zatwierdzając rządy ziemskich potęg i ucząc ludzi pracy, że
walka przeciwko nim jest złem. [O ile owe władze nie walczą z
Kościołem, wtedy sytuacja się radykalnie zmienia i „zło”
staje się wręcz moralnym obowiązkiem]. Ziemscy władcy
otrzymali swoje uprawnienia od Pana niebios, czy to w dziedzinie
polityki (twierdzenie, że władcy są u władzy zgodnie z wolą
Boga), czy też gospodarki (bogaci nagradzani są przez Boga).
Biblia chwali posłuszeństwo, podnosząc je do rangi wielkiej
cnoty. Nowsze interpretacje, takie jak dzieła protestantów, także
przyczyniają się do zniewolenia ludzi pracy.

Patrząc na większą część historii można szybko zauważyć,
że religia jest wykorzystywana do wspierania interesów możnych.
Tak tresuje ona uciskanych, aby pokornie przyjmowali swoje
miejsce w życiu, nakłaniając ich, by byli potulni i oczekiwali
swojej nagrody w niebie. Jak wykazywała Emma Goldman, chrześcijaństwo
(podobnie jak religia w ogóle) „nie zawiera niczego
niebezpiecznego dla reżimu władzy i bogactwa; opowiada się za
samozaparciem i lekceważeniem samego siebie, za pokutą i żalem,
i jest absolutnie bezczynna w obliczu każdej niegodziwości, każdej
zniewagi narzuconej ludzkości”
[Red Emma Speaks (Mówi
czerwona Emma)
, s. 234].

Po trzecie, religia w społeczeństwie zawsze była siłą
konserwatywną. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż opiera się ona
nie na badaniu i analizie realnie istniejącego świata, ale
raczej na powtarzaniu prawd zaczerpniętych z góry i zawartych w
paru świętych księgach. Teizm jest więc „teorią
spekulacji”
, podczas gdy ateizm jest „nauką
udowadniania”
. Ten „pierwszy fruwa w
metafizycznych chmurach Zaświatów, podczas gdy drugi twardo
trzyma się swoimi korzeniami gruntu. Jeśli człowiek naprawdę
ma zostać zbawiony, to musi uratować właśnie ziemię, a nie
niebiosa”
. Zatem ateizm „wyraża wzrost i rozwój
ludzkiego umysłu”
, podczas gdy teizm „jest
nieruchomy i statyczny”
. To właśnie „absolutyzm
teizmu, jego zgubny wpływ na ludzkość, jego paraliżujący wpływ
na myśli i czyny, jest tym, z czym ateizm walczy z całą swą
mocą”
[Emma Goldman, Op. Cit., s. 243, s. 245,
ss. 246-7].

Jak mówi Biblia, „Poznacie ich po owocach”.
My, anarchiści, się z tym zgadzamy, ale w przeciwieństwie do
Kościoła stosujemy tę prawdę również i do samej religii. I
to właśnie dlatego w ogromnej mierze jesteśmy ateistami.
Przyznajemy, że Kościół odgrywa rolę destruktywną i widzimy
szkodliwy wpływ na ludzi zinstytucjonalizowanego monoteizmu, a w
szczególności chrześcijaństwa. Jak streszcza Goldman, religia
„jest spiskiem ignorancji przeciwko rozumowi, ciemności
przeciwko światłu, podporządkowania i niewolnictwa przeciwko
niezależności i wolności, negacji siły i piękna przeciwko
afirmacji radości i chwały życia”
[Op. Cit., s.
240].

A więc patrząc na owoce wydane przez Kościół, anarchiści
przekonują, że najwyższy czas wyrwać go z korzeniami i
zasadzić nowe drzewa, drzewa rozumu i wolności.

Mówiąc tak, anarchiści wcale nie przeczą, iż religie
zawierają ważne idee i prawdy etyczne. Ponadto wiara może być
podstawą silnych i kochających się społeczności i grup.
Religie mogą dać schronienie przed wyobcowaniem i uciskiem
codziennego życia i stać się przewodnikiem do działania w świecie,
gdzie wszystko jest na sprzedaż. Wiele rzeczy z życia i
nauczania np. Jezusa czy Buddy podbudowuje ludzi, wiele ich czynów
jest wartych naśladowania, a wiele wskazówek podążania za
nimi. Gdyby tak nie było, gdyby religie byłyby po prostu narzędziami
w ręku możnych, to dawno temu już zostałyby odrzucone. Raczej
mają one dwoistą naturę, w której mieszczą się zarówno
idee konieczne, by wieść godne życie, jak i obrona władzy.
Gdyby tak nie było, to albo uciskani wcale nie chcieliby wierzyć,
albo mocarze zniszczyliby je jako niebezpieczne herezje.

I rzeczywiście prześladowania stawały się losem wszelakich
grup, które głosiły radykalne przesłanie. W średniowieczu
liczne chrześcijańskie ruchy rewolucyjne i sekty zostały zmiażdżone
przez ziemskie potęgi, będące solidnym oparciem dla głównonurtowego
Kościoła. Podczas wojny domowej w Hiszpanii Kościół
katolicki popierał faszystów generała Franco, potępiając
zabijanie księży sprzyjających Franco przez zwolenników
republiki, a jednocześnie zachowując milczenie na temat
mordowania przez siły Franco księży baskijskich, którzy
popierali demokratycznie wybrany rząd (papież Jan Paweł II
wynosi zamordowanych profrankistowskich księży na ołtarze, a
zamordowanych księży popierających republikę nie wymienia
wcale). Arcybiskup El Salvador, Oscar Arnulfo Romero rozpoczął
swoją działalność jako konserwatysta, ale ujrzawszy sposób,
w jaki polityczne i ekonomiczne potęgi wyzyskiwały lud, stał
się otwartym orędownikiem jego sprawy. Z tego powodu został
zamordowany przez prawicowe bojówki w 1980 roku. Los ten stał
się udziałem również i wielu innych zwolenników teologii
wyzwolenia, radykalnej interpretacji Ewangelii, próbującej
pogodzić idee socjalistyczne z chrześcijańską nauką społeczną.

Nie jest też tak, że anarchistyczna argumentacja przeciwko
religii oznacza, iż ludzie wierzący nie biorą udziału w
walkach o poprawę społeczeństwa. Byłaby to zupełna nieprawda.
Ludzie wierzący, łącznie z członkami hierarchii kościelnych,
odgrywali kluczową rolę w amerykańskim ruchu na rzecz praw
obywatelskich w latach sześćdziesiątych. Religijny duch chłopskiej
armii Zapaty podczas rewolucji meksykańskiej wcale nie
powstrzymywał anarchistów przed wstępowaniem do niej (armia ta
w istocie znajdowała się pod silnym wpływem idei
anarchistycznego bojownika Ricardo Floresa Magona). Właśnie owa
dwoista natura religii wyjaśnia, dlaczego wiele ruchów i wystąpień
ludowych (w szczególności chłopskich) wykorzystywało religijną
retorykę, dążąc do podtrzymywania dobrymi składnikami swej
wiary woli walki z ziemską niesprawiedliwością. Dla anarchistów
to właśnie ta chęć do walki przeciwko niesprawiedliwości
jest tym, co się liczy, a nie to, czy ktoś wierzy w Boga, czy
też nie. Uważamy tylko, że społeczna rola religii polega na dławieniu
buntu, a nie na zachęcaniu do niego. Niewielka liczba
radykalnych duchownych w porównaniu ze znajdującymi się w głównym
nurcie albo na prawicy wskazuje na słuszność naszej analizy.

Powinno się podkreślić, że anarchiści, choć w ogromnej
większości wrodzy idei Kościoła i zinstytucjonalizowanej
religii, nie sprzeciwiają się ludziom spełniającym praktyki
religijne samodzielnie czy w grupach, byleby tylko te praktyki
nie kłóciły się ze swobodami innych ludzi. Na przykład kult
wymagający ofiar z ludzi albo niewolnictwa byłby zaprzeczeniem
anarchistycznych idei i byłby przez nas zwalczany. Ale pokojowo
nastawione systemy wierzeń mogłyby istnieć w harmonii z resztą
anarchistycznego społeczeństwa. Z anarchistycznego punktu
widzenia religia jest przede wszystkim sprawą osobistą — jeżeli
ludzie chcą w coś wierzyć, to tylko ich sprawa, i nikogo
innego, oczywiście dopóki nie będą narzucać swoich wierzeń
innym. Wszystko, co można zrobić, to tylko omawiać ich
wierzenia i próbować przekonać ich, że są w błędzie. Oni
oczywiście będą mieli takie samo prawo.

Kończąc, powinno się zwrócić uwagę, że wcale nie
sugerujemy, iż ateizm w jakiś sposób jest obowiązkowy dla
anarchisty. Bynajmniej. W sekcji A.3.7
omawiamy anarchistów, którzy wierzą w Boga lub wyznają
jakiegoś rodzaju religię. Na przykład Tołstoj łączył wolnościowe
idee z żarliwym oddaniem się wierze chrześcijańskiej. Jego
idee, wraz z ideami Proudhona, wywarły wpływ na organizację
Katolickich Robotników, założoną przez anarchistów Dorothy
Day i Petera Maurina w 1933 r., działającą do dzisiaj.
Anarchistyczna aktywistka Starhawk, działająca w obecnym ruchu
antyglobalistycznym, nie widzi żadnego problemu w tym, że jest
także jedną z liderek pogaństwa. Jednakże zdaniem większości
anarchistów ich idee logicznie prowadzą do ateizmu, ponieważ
jak to ujęła Emma Goldman, „zaprzeczając istnieniu bóstw
jest on zarazem najsilniejszą pochwałą człowieka, a poprzez
człowieka odwiecznego dążenia do życia, celowości i piękna”

[Red Emma Speaks (Mówi czerwona Emma), s. 248].

LEAVE A COMMENT