Szukaj

I.4.2 Dlaczego anarchiści pragną znieść pracę zarobkową?

Anarchiści_stki pragną, aby ludzkość uwolniła się od „pracy”. Może to być szokujące dla wielu ludzi i stanowić dla nich „dowód”, że anarchizm jest z gruntu utopijny. Jednakże sądzimy, iż takie wyzwolenie jest nie tylko potrzebne, ale i możliwe. Jest tak dlatego, że praca, jaką znamy dzisiaj, to jedno z głównych zagrożeń dla wolności, z jakimi się mierzymy.

Jeśli przez wolność rozumiemy samo-zarządzanie, wtedy jasne staje się, że bycie przedmiotem hierarchii w miejscu pracy osłabia nasze możliwości samodzielnej oceny i myślenia. Jak każda umiejętność, krytyczna analiza i samodzielne myślenie musi być ciągle trenowane aby mogło utrzymać swój pełny potencjał. Jednakże, tak samo jak hierarchia, środowisko pracy stworzone przez te struktury władzy również wspiera proces osłabiania tych umiejętności. Odkrył to Adam Smith: „Rozeznanie ogromnej części ludzi jest w oczywisty sposób ukształtowane przez ich przeciętną pracę zawodową”. Biorąc pod uwagę, że „człowiek który spędza swoje życie wykonując kilka prostych czynności, których efekty są również, być może zawsze, takie same, nie ma okazji do rozwijania swojej zdolności rozumowania […] i ogólnie staje się tak głupim ignorantem, jak to tylko możliwe. Lecz w każdym rozwiniętym, cywilizowanym społeczeństwie jest to stan, do którego uboga klasa robotnicza, która stanowi znaczną jego część, musi upaść, o ile rząd nie podejmie odpowiednich działań, by temu zapobiec”. [Adam Smith cyt. Noam Chomsky Year 501, s. 18]

Argumentacja Smitha (zwykle ignorowana przez tych_te, którzy_re twierdzą, że kierują się jego ideami) jest poparta obszernymi dowodami. Różne rodzaje struktur władzy i różne rodzaje technologii w różny sposób wpływają na tych_te, którzy_re z nimi pracują. Carole Pateman (w Participation and Democratic Theory) zauważa, iż dowody wykazują że „tylko w pewnych sytuacjach praca może być uznana za dogodną do rozwoju cech psychologicznych” właściwych dla wolności, takich jak „uczucie pewności siebie i skuteczność w działaniu, która jest podstawą skuteczności w polityce” [s. 51]. Cytuje eksperta (R Blauner i jego Freedom and Alienation), który uważa, że w kapitalistycznych firmach opartych o wysoce zracjonalizowane środowisko pracy, szczegółowe podziały pracy i w których „brak kontroli nad tempem oraz techniką swojej pracy, brak przestrzeni do trenowania umiejętności lub przywództwa” [op. cit. s. 51] „Klasa robotnicza, zgodnie z badaniami psychologów, jest pogodzona ze swoim losem […] bardziej zależna niż niezależna, brakuje jej pewności siebie, jest pokorna i bardziej skłonna do odczuwania strachu i gniewu” [s. 52].

Jednakże, w zakładach pracy, gdzie „pracownik w wysokim stopniu kontroluje swoją pracę i jest w dużym stopniu wolny od zewnętrznej kontroli […] lub takie w których obowiązuje zbiorowa odpowiedzialność załogi, [która] kontrolowała tempo i sposób wykonywania pracy, a pracownicy byli mocno zdyscyplinowani wewnętrznie” [s. 52] dostrzegalny jest inny charakter społeczny tej pracy. Charakteryzowała się wysokim poziomem indywidualizmu i autonomii oraz trwałej akceptacji postawy obywatelskiej w społeczeństwie […] oraz wysoki poziom poczucia własnej wartości a zatem także gotowości do brania udziału w społecznych i politycznych procesach danej wspólnoty.” [s. 52] Zauważa, że R. Blauner twierdzi iż „natura pracy człowieka wpływa na jego charakter i osobowość”, i że „środowisko przemysłowe kształtuje odmienny społecznie typ człowieka. [cytowane przez Pateman, Op. Cit., s. 52]

Tak więc, cytując Boba Blacka (który zauważa, że komentarze Smitha przeciwko podziałowi pracy są jego ‘krytyką pracy’), kapitalistyczne miejsce pracy zamienia nas w „zwielokrotnionych poddanych” i umieszcza nas „pod rodzajem nadzoru, który zapewnia służbę”. Z tego powodu anarchiści_stki pragną, używając sformułowania Boba Blacka, „zniesienia pracy”. [The Abolition of Work and other essays, s. 26, s. 22 i s. 19]

Praca, w tym kontekście, nie oznacza jakiejkolwiek formy działalności produkcyjnej. Daleko nam do tego. Praca (w sensie wykonywania niezbędnych rzeczy lub działalności produkcyjnej) zawsze będzie z nami. Nie ma od tego ucieczki; trzeba uprawiać rośliny, budować szkoły, naprawiać domy i tak dalej. Praca w tym kontekście oznacza każdą formę pracy, w której pracownik nie kontroluje własnej działalności. Innymi słowy, praca najemna we wszystkich swoich licznych formach.

Społeczeństwo oparte na pracy najemnej (np. społeczeństwo kapitalistyczne) będzie skutkowało stworzeniem społeczeństwa, w którym typowy-a robotnik_czka korzysta tylko z kilku ze swych umiejętności, doświadcza małej lub żadnej kontroli nad swoją pracą ponieważ w czasie pracy jest rządzony_a przez szefa. Zostało dowiedzione, że w ten sposób zmniejsza się pewność siebie jednostki i poczucie jej własnej wartości, które to cechy pożądane w relacjach społecznych, a są dławione. Kapitalizm jest naznaczony przez radykalny podział klasy robotniczej, zwłaszcza między pracowników umysłowych, a fizycznych. Redukuje robotnika_czkę do zwykłego_łej operatora_ki urządzenia, wykonującej_go rozkazy swojego szefa. Zatem wolnościowiec_czyni, który_a nie deklaruje poparcia dla wolności ekonomicznej (np. możliwości zarządzania swoją pracą), nie jest w ogóle wolnościowcem_czynią.

Kapitalizm opiera swoją logikę na konsumpcji. Jednakże, skutkuje to przyjęciem punktu widzenia, który minimalizuje wagę czasu, jaki spędzamy na aktywności produktywnej. Anarchiści_stki uważają, że jest to rzecz zasadnicza z punktu widzenia jednostki, aby używać i rozwijać swoje indywidualne zdolności i osiągnięcia we wszystkich dziedzinach życia i maksymalizować własne siły. Zatem pomysł, że „praca” powinna być ignorowana na rzecz konsumpcji jest całkowicie nietrafiony. Działalność wytwórcza to ważny sposób rozwijania naszych wewnętrznych sił i wyrażania siebie, innymi słowy, do bycia kreatywnymi. Skupienie się kapitalizmu na konsumpcji pokazuje ubóstwo tego systemu. Jak argumentuje Alexander Berkman:

Nie żyjemy samym chlebem. To prawda że nie nie da się żyć bez możliwości zaspokojenia potrzeb fizycznych, ale zaspokojenie ich nie jest sensem życia. Nasz obecny system wydziedziczania milionów ludzi, czyni, że tak powiem, sprawę pełnego żołądka najważniejszą na świecie. W rozsądnym społeczeństwie uczucia zwykłej ludzkiej sympatii, sprawiedliwości i prawości miały by szansę rozwijać się, rozszerzać i wzrastać[ABC of Anarchism, s. 15]

Zatem kapitalizm oparty na jest stałym procesie wyalienowanej konsumpcji jako że robotnicy_czki starają się znaleźć szczęście związane z produktywną, kreatywną i samodzielnie zarządzaną aktywnością w miejscu w którym jej nie ma – na sklepowych półkach. Może to częściowo tłumaczyć wzrost i bezmyślnego konsumeryzmu i religii, ponieważ jednostki starają się znaleźć sens swojego życia i szczęście będąc sfrustrowanymi pracą najemną i hierarchią.

Kapitalistyczne zubożenie ducha jest mało zaskakujące. Jak pisał William Godwin, Duch opresji, duch poddaństwa i duch oszustwa – oto co bezpośrednio wzrasta jako skutek ustanowionego administrowania własnością. Są wrogo nastawieni do intelektualnego i moralnego postępu”. [The Anarchist Reader, s. 131] Innymi słowy, każdy system oparty na pracy najemnej lub hierarchicznych relacjach w miejscu pracy będzie skutkował brakiem zainteresowania jednostką i tworzeniem „poddańczego” charakteru. Anarchiści_stki pragną to zmienić i stworzyć społeczeństwo oparte na wolności we wszystkich aspektach życia. Toteż pragną zniesienia pracy po prostu dlatego, że ogranicza ona wolność i zniekształca indywidualne cechy tych, którzy_re muszą ją wykonywać. Cytując Emmę Goldman:

Anarchizm chce obedrzeć pracę z jej nudzącego, upośledzającego aspektu przygnębienia i przymusowości. Jego celem jest uczynienie pracy narzędziem radości, siły, koloru, prawdziwej harmonii by nawet najbiedniejszy człowiek mógł w niej znaleźć i aspekt rekreacji i nadzieję[Anarchism and Other Essays, s. 61]

Anarchiści_stki nie uważają że pozbywając się pracy nie będziemy musieli produkować potrzebnych nam rzeczy itp. Absolutnie nie, anarchistyczne społeczeństwo „nie oznacza, że mamy przestać robić rzeczy. Oznacza stworzenie nowego sposobu życia opartego na zabawie, innymi słowy, ludową rewolucję […] zbiorową przygodę w ogólnie panującej radości wolnej współzależnej obfitości. Zabawa nie jest bierna.” Celem jest zniesienie pracy i zastąpienie jej, o ile służy ona pożytecznym celom, wieloma nowymi rodzajami wolnej działalności. Zniesienie pracy wymaga podążania w dwóch kierunkach, ilościowym i jakościowym. Jeśli chodzi o pierwszą z nich, musimy masowo ograniczyć ilość wykonywanej pracy (na szczęście, większość pracy jest bezużyteczna lub gorsza i powinniśmy po prostu się jej pozbyć). Po drugie, musimy wziąć to, co pożyteczne pozostaje i przekształcić to w przyjemną odmianę rozrywki przypominającą grę i rzemiosło, nie do odróżnienia od innych przyjemnych rozrywek, z wyjątkiem tego, że przynoszą one użyteczne produkty końcowe”. [Bob Black, Op. Cit., s. 17 i 28]

Oznacza to, że w anarchistycznym społeczeństwie powinno się podjąć wszelki wysiłek by zmniejszyć znudzenie, nieprzyjemną aktywność do minimum i upewnić się, że jakakolwiek produktywna działalność będzie wymagana, będzie tak przyjemna jak to tylko możliwe i dobrowolna. Jednakże, ważne jest by pamiętać słowa Corneliusa Castoriadisa, który zwrócił uwagę, że „Socjalistyczne społeczeństwo będzie w stanie skrócić dzień pracy i będzie musiało to zrobić, ale to nie powinna być dla niego fundamentalna kwestia. Jego pierwszym zadaniem będzie […] przekształcenie samej natury pracy. Problemem nie jest dawanie jednostkom coraz więcej i więcej wolnego czasu, który mógłby być pustym czasem spożytkowanym zarówno na poezję jak i na rzeźbienie w drewnie. Problem jest w tym by uczynić ten czas czasem wolności i pozwolić konkretnej wolności znaleźć wyraz w kreatywnym działaniu. Właściwie „problemem jest przełożenie poezji na pracę[Workers’ Councils and the Economics of a Self-Managed Society, s. 14 i 15]

To właśnie dlatego anarchiści_stki chcą znieść „pracę” (np. pracę najemną) by mieć pewność że jakakolwiek praca (tzn. ekonomiczna aktywność) byłaby w przyszłości wymagana, będzie pod bezpośrednią kontrolą tych, którzy_re ją wykonują. W ten sposób może ona być wyzwolona i stać się środkiem samorealizacji a nie formą samo-negacji. Innymi słowy, anarchiści_stki chcą znieść pracę, ponieważ życie, sztuka życia stała się pustą formułą, nijaką i bezwładną. [A. Berkman, Op. Cit., s. 166] Anarchiści_stki chcą przywrócić aktywności produkcyjnej spontaniczność i radość i ocalić ludzkość od śmiercionośnej ręki kapitalizmu. Uważają działalność gospodarczą za wyraz ludzkiego ducha, za wyraz wrodzonej ludzkiej potrzeby wyrażania siebie i tworzenia. Kapitalizm zniekształca te potrzeby i sprawia, że działalność gospodarcza staje się zabójczym doświadczeniem z powodu podziału pracy i hierarchii. Uważamy, że przemysł nie jest celem samym w sobie, ale powinien być jedynie środkiem zapewniającym człowiekowi materialne utrzymanie i udostępniającym mu błogosławieństwa wyższej kultury intelektualnej. Tam, gdzie przemysł jest wszystkim, a człowiek niczym, zaczyna się sfera bezwzględnego despotyzmu gospodarczego, którego funkcjonowanie jest nie mniej katastrofalne niż jakiegokolwiek despotyzmu politycznego. Oba wzajemnie się powiększają i są karmione tym samym[Rudolph Rocker, Anarcho-Syndicalism, s. 2]

Ostatnim punktem jest zniesienie pracy. 1 Maja – Międzynarodowy Dzień Pracy który, jak dyskutowaliśmy w sekcji A.5.2, został ustanowiony dla upamiętnienia anarchistycznych męczenników_czek z Chicago. Anarchiści_stki wtedy jak i teraz, powinni_ny być upamiętniani przez strajki i masowe demonstracje. Innymi słowy, dla anarchistów_stek, Międzynarodowy Dzień Pracy powinien być dniem bez pracy! To świetnie podsumowuje anarchistyczny stosunek do pracy – że świętowanie dnia robotników_czek powinno być oparte na odrzuceniu pracy.

I.8.6 Co wprowadziły kolektywy rolnicze?

Przede wszystkim samozarządzanie w kolektywach w połączeniu ze współpracą w federacjach wiejskich pozwoliło na poprawę jakości życia na wsi. Z czysto ekonomicznego punktu widzenia, produkcja wzrosła i jak podsumowuje historyk Benjamin Martin: Chociaż nie można generalizować o przejęciach gruntów wiejskich, nie ma wątpliwości, że jakość życia większości chłopów, którzy uczestniczyli w spółdzielniach i kolektywach, znacznie się poprawiła” [The Agony of Modernisation, s. 394] Inny historyk, Antony Beevor, zauważa, że w zakresie produkcji i poprawy standardów dla chłopów, samozarządzane kolektywy wydają się być skuteczne. Wygląda na to, że sprzyjały one również harmonijnym stosunkom społecznym. [The Spanish Civil War, s. 95]

Co ważniejsze jednak, ta poprawa jakości życia obejmowała zarówno wzrost wolności, jak i wzrost konsumpcji. Zacytuję członka kolektywu Beceite w Aragonii: to było wspaniałe […] żyć w kolektywie, wolnym społeczeństwie, gdzie można powiedzieć, co się myśli, gdzie gdyby komitet wiejski wydawał się niezadowalający, można by porozmawiać. Komitet nie podejmował wielkich decyzji bez zwołania całej wioski na walne zgromadzenie. To wszystko było wspaniałe[cytował Ronald Fraser, Blood of Spain, s. 288] Jak sugeruje Beevor, zarządzane przez siebie kolektywy były o wiele szczęśliwsze, nigdy nie było lepiej. Liczyło się to, że robotnicy prowadzili swoje własne kolektywy, co wyraźnie kontrastuje z katastrofami kolektywizacji państwowej w Związku Radzieckim. [Op. Cit., s. 95] Przedstawiamy parę przykładów przywołanych przez Jose Peiratsa:

W Montblanc kolektyw wykopał stare, płonne winorośle i zasadził nowe winnice. Ziemia, udoskonalona przez nowoczesne uprawy ciągników, przyniosły większe i lepsze plony […] Wiele kolektywów z Aragonii zbudowało nowe drogi i naprawiło stare, postawiło nowoczesne młyny, i przetworzyło rolnicze i zwierzęce odpady w użyteczne produkty przemysłowe. Wiele z tych ulepszeń były jako pierwsze zapoczątkowane przez kolektywy. Niektóre wsie, jak Calanda, zbudowały parki i baseny. Prawie wszystkie kolektywy utworzyły biblioteki, szkoły i centra kultury.[cytat z The Anarchist Collectives, s. 116]

Gaston Leval wskazuje, że „Federacja Chłopska Levantu […] produkowała więcej niż połowę całkowitej uprawy pomarańczy w Hiszpanii: prawie cztery miliony kilogramów. Ponad 70% zbiorów było przewożonych i sprzedawanych przez swoje własne organizacje handlowe (bez pośredników). (Organizacje handlowe Federacji miały własne magazyny, samochody ciężarowe i łodzie. Na początku 1938 roku dział eksportu utworzył własne agencje we Francji: w Marsylii, Perpignan, Bordeaux, Cherbourg i Paryżu.) Spośród całej roli w Hiszpanii, 47 000 hektarów przeznaczonych było do uprawy ryżu, a kolektyw w Walencji uprawiał 30 000 hektarów.” [Op. Cit., s. 124] Cytując Peiratsa ponownie:

Troska o kulturalne i pedagogiczne innowacje była bezprecedensowym wydarzeniem we wiejskiej Hiszpanii. Członkowie kolektywu w Ampoście organizowali lekcje dla osób niepiśmiennych, w przedszkolach i nawet dla szkół artystycznych i zawodowych. Szkoły w Seros były darmowe dla wszystkich sąsiadów, członków, jak i tych niebędących członkami kolektywu. Grau zbudowała szkołę nazwaną imieniem ich najznamienitszego mieszkańca, Joaquinie Costa. Kolektyw w Calandzie (gdzie liczba mieszkańców wynosiła tylko 4 500) nauczał 1 233 dzieci. Najlepsi uczniowie byli wysyłani do liceum w Caspe, ze wszystkimi opłatami uiszczonymi przez kolektyw. Szkoła w Alcorizie była uczęszczana przez 600 dzieci (ludność wynosiła 4 000). Wiele szkół było budowanych w opuszczonych konwentach. W Granadelli (liczba mieszkańców 2 000) lekcje były przeprowadzane w opuszczonych koszarach Straży Miejskiej. Graus zorganizował archiwum druków i szkołę artystyczną i zawodową, uczęszczaną przez 60 uczniów. Ten sam budynek mieścił również szkołę sztuk pięknych i wysokiej jakości muzeum. W niektórych miasteczkach po raz pierwszy zostały wybudowane kina. Kino w Penalbie było zbudowane w kościele. Viladecana postawiła eksperymentalne laboratorium rolnicze[Op. Cit., s. 116]

Peirats podsumowuje osiągnięcia rolniczych kolektywów następująco:

W dystrybucji spółdzielnie kolektywów wykluczyły pośredników, drobnych kupców, hurtowników oraz spekulantów, w ten sposób znacznie obniżając ceny towarów konsumpcyjnych. Kolektywy wyeliminowały większość pasożytniczych elementów z wiejskiego życia i mogłyby je wszystkie całkowicie unicestwić, gdyby nie były one chronione przez partie polityczne i skorumpowanych urzędników. Nieskolektywizowane obszary pośrednio skorzystały z niższych cen tak, jak i z darmowych usług wyświadczanych przez kolektywy (pralnie, kina, szkoły, salony fryzjerskie i gabinety kosmetyczne itd.).” [Op. Cit., s. 114]

Leval kładzie nacisk na następujące osiągnięcia (spośród innych):

W kolektywach rolniczych solidarność była praktykowana w najwyższym stopniu. Nie tylko każda osoba miała zagwarantowane swoje potrzeby, ale także okręgowe federacje coraz bardziej stosowały zasadę wzajemnej pomocy na między-kolektywną skalę. Dla tego celu stworzyli oni wspólne rezerwy, by pomóc wsiom o niekorzystnych warunkach. W tym celu w Kastylii utworzone zostały specjalne instytucje. W przemyśle takie działanie zapoczątkowano prawdopodobnie w Hospitalet, na katalońskich kolejach i było później zastosowane w Alcoy. Gdyby polityczne kompromisy nie zakłóciły uspołecznianie, zwyczaj wzajemnej pomocy mógł być o wiele bardziej powszechny […] Zwycięstwem mającym ogromne znaczenie było prawo kobiet do godziwych środków do życia, bez względu na zawód czy funkcję. W około połowie kolektywów rolniczych kobiety otrzymywały takie same płace co mężczyźni; w pozostałych kobiety dostawały mniej, widocznie na zasadzie, że rzadko żyły one samotnie […] We wszystkich rolniczych kolektywach Aragonii, Katalonii, Levantu, Kastylii, Andaluzji i Estremadury, robotnicy tworzyli grupy, aby umożliwić podział pracy lub ziemi; zwykle byli oni przydzielani do określonych obszarów. Delegaci wybrani przez grupy robocze spotkali się z delegatami kolektywu, aby rozplanować pracę rolnictwa. Ta charakterystyczna organizacja powstała dosyć spontanicznie, przez lokalną inicjatywę […] Na dodatek […] kolektyw jako całość spotykał się co tydzień, co dwa tygodnie lub co miesiąc na zgromadzeniu […] Zgromadzenie analizowało działania mianowanych radnych i omawiało specjalne przypadki oraz nieprzewidziane problemy. Wszyscy mieszkańcy — mężczyźni i kobiety, producenci i nie-producenci — brali udział w dyskusji i podejmowanych decyzjach […] W uprawie ziemi najważniejszymi zabiegami były: szybki wzrost użycia maszyn i irygacji; większa dywersyfikacja; oraz zalesienie. W hodowli zwierząt: selekcja i rozmnażanie się ras; adaptacja ras do lokalnych warunków; oraz zakrojone na dużą skalę konstrukcje kolektywnych stodół. [Op. Cit., s. 166-167]

Kolektywizacja, jak zauważa Graham Kelsey, umożliwiła racjonalizację społeczeństw wiejskich i bardziej efektywne wykorzystanie dostępnych zasobów gospodarczych. Zamiast cieśli i murarzy pozostających bezczynnymi, ponieważ żaden zamożny właściciel ziemski nie korzystał z ich usług, zatrudniano ich przy budowie obiektów rolniczych i zapewnianiu wsiom takich udogodnień socjalnych, jakie do tej pory trudno było im sobie wyobrazić. [Anarchosyndicalism, Libertarian Communism and the State, s. 169] Martha A. Ackelsberg dobrze podsumowuje to doświadczenie:

Osiągnięcia tych kolektywów miały szeroki zasięg. W wielu obszarach utrzymały, jeśli nie zwiększyły, produkcję rolną (pamiętając, że wiele młodych ludzi było wtedy na froncie), często wprowadzając nowe modele uprawy i nawożenia […] członkowie kolektywów zbudowali kurniki, stodoły i inne budynki do opieki i wyżywiania zwierząt należących do społeczności. Federacje kolektywów skoordynowały budowę dróg, szkół, mostów, kanałów i zapór wodnych. Niektóre z nich pozostały po dziś dzień jako trwały wkład kolektywów w infrastrukturę wiejskich obszarów Hiszpanii. Kolektywiści organizowali także transfer nadwyżek produkcji z bogatszych kolektywów do tych, które doświadczają niedoborów, albo bezpośrednio z wioski do wioski, albo poprzez mechanizmy tworzone przez komitety regionalne”. [The Free Women of Spain, s. 106-7]

Oprócz tej międzyzbiorowej solidarności, kolektywy wiejskie dostarczały również żywności dla oddziałów na froncie:

Kolektywy dobrowolnie wniosły ogromne zapasy prowiantu i innych zapasów dla walczących oddziałów. Utiel wysłał na front madrycki 1 490 litrów oleju i 300 buszli ziemniaków (oprócz ogromnych zapasów fasoli, ryżu, gryki, itp.). Porales de Tujana wysłał wielkie ilości chleba, oleju, mąki i ziemniaków na front, a jajka, mięso i mleko do szpitala wojskowego.

Wysiłki kolektywów nabierają dodatkowego znaczenia, gdy weźmiemy pod uwagę, że ich najmłodsi i najbardziej energiczni pracownicy walczyli w okopach. 200 członków małego kolektywu Vilaboi było na froncie; z Viledecans, 60; Amposta, 300; i Calande, 500″. [Jose Peirats, The Anarchist Collectives, s. 120]

Stąd oprócz znaczących dokonań ekonomicznych spółdzielnie przyczyniały się też do osiągnięć społecznych i politycznych. Solidarność stosowano, a wcześniej zmarginalizowani ludzie przejęli bezpośrednią i pełną kontrolę nad sprawami swoich społeczności, przekształcając je w celu spełnienia swoich potrzeb i pragnień.

I.8.5 Jak zorganizowano i koordynowano działalność hiszpańskich spółdzielni rolnych?

Jose Peirats opisuje kolektywizację wśród chłopstwa w następujący sposób:

Wywłaszczone ziemie zostały przekazane chłopskim syndykatom, tym syndykatom, które zorganizowały pierwsze kolektywy. Generalnie mienie drobnych właścicieli było respektowane, zawsze pod warunkiem, że tylko oni lub ich rodziny będą pracować na tej ziemi, bez zatrudniania pracowników najemnych. Na obszarach takich jak Katalonia, gdzie tradycja drobnej własności chłopskiej zwyciężyła, posiadane grunty były porozrzucane. Nie było żadnych wielkich posiadłości. Wiele chłopów, razem z C.N.T., zorganizowało kolektywy, łącząc wspólnie własne ziemie, zwierzęta, narzędzia, kurczaki, zboża, nawóz, a nawet własne zbiory.

Prywatnie posiadane gospodarstwa umiejscowione w samym środku kolektywu przeszkadzały w efektywnym rozwoju, z powodu podzielenia kolektywów w oderwane od siebie działki. Aby skłonić właścicieli do przemieszczenia się, dane im było więcej, a nawet lepszej ziemi, która była zlokalizowana na obrzeżach kolektywu.

Kolektywiści, którzy nie mieli nic do zaofiarowania kolektywowi, zostali przyjęci z takimi samymi prawami i obowiązkami, jak inni. W niektórych kolektywach ci przystępujący musieli przekazać swoje pieniądze. (Girondella w Katalonii, Lagunarrotta w Aragonii i Cervera del Maestra w Walencji).” [cytat z The Anarchist Collectives, s. 112]

Dolgoff spostrzega, że „najwyższa władza została nadana, i w rzeczywistości wykonywana, przez członków zgromadzeń ogólnych oraz że cała władza pochodziła i wypływała do oddolnych organizacji ludu” [Op. Cit., s. 119] Peirats zauważa także, że w prowadzeniu ich spraw wewnętrznych, wszystkie kolektywy skrupulatnie i żarliwie obserwowały procedury demokratyczne. Na przykład w Ademuz zgromadzenia odbywały się w każdą sobotę, podczas gdy w Alcolea de Cinca odbywały się w razie potrzeby[Anarchists in the Spanish Revolution, s. 146] Naoczny świadek Gaston Leval podsumował tę eksplozję w samodzielnym zarządzaniu w następujący sposób:

Regularne zebrania ogólne członków były zwoływane co tydzień, co dwa tygodnie albo co miesiąc […] i te zebrania były zupełnie wolne od napięć i wzajemnych oskarżeń, które nieuchronnie się pojawiają, kiedy udział w procesie decyzyjnym jest nadany paru jednostkom — nawet jeśli były one demokratycznie wybrane. Zgromadzenia były otwarte dla wszystkich chcących uczestniczyć w obradach. Demokracja objęła całe życie społeczne. W większości przypadków, nawet „jednostki”, które nie były członkami kolektywu, mogły uczestniczyć w dyskusjach oraz zostać wysłuchane przez członków kolektywów.” [Op. Cit., s. 119]

Praca była zazwyczaj wykonywana w grupach na zasadzie współpracy. W mniejszych kolektywach wszyscy pracownicy zebrali się, aby przedyskutować pracę, którą trzeba było wykonać, by ustalić, jak ją przydzielić. W większych kolektywach przedstawiciele każdej grupy roboczej zbierali się w regularnych odstępach czasu. Walne zgromadzenia kolektywu spotykały się co tydzień, co dwa tygodnie lub co miesiąc i zajmowały się różnymi zagadnieniami, od godzin i płac po dystrybucję żywności i odzieży. [Martha A. Ackelsberg w Free Women of Spain, s. 106] To właśnie na tych bezpośrednich zgromadzeniach podejmowano decyzje o podziale zasobów zarówno w ramach kolektywu, jak i poza nim. Rozważając znaczenie wzajemnej pomocy, odwoływano się do indywidualnego poczucia empatii. Jak pamiętał jeden z aktywistów:

Byli oczywiście tacy, którzy nie chcieli się dzielić oraz którzy twierdzili, że każdy kolektyw powinien zadbać o siebie. Lecz zwykle dawali się przekonać na zgromadzeniach. Próbowaliśmy rozmawiać z nimi w zrozumiały dla nich sposób. Pytaliśmy, ‘Sądzisz, że to było sprawiedliwe, kiedy cacique (miejscowy szef) pozwolił ludziom głodować gdyby brakowało pracy?’ i oni odpowiadali, ‘Oczywiście, że nie.’ Ostatecznie dawali się przekonać. Pamiętaj, że było tam trzysta tysięcy członków kolektywu (w Aragonii), ale tylko dziesięć tysięcy było członkami C.N.T.. Było wiele rzeczy, których musieliśmy ich nauczyć. [Felix Carrasquer, cytat od Marthy A. Ackelsberg w Free Women of Spain, s. 79]

Dodatkowo, regionalne federacje kolektywów były utworzone w wielu obszarach Hiszpanii (np. Aragonia i Lewant). Federacje były stworzone na zjazdach, na które kolektywy wysyłały delegatów. Zjazdy te uzgodniły szereg ogólnych reguł odnośnie do funkcjonowania federacji i jakie wzajemne zobowiązania stowarzyszone kolektywy mają między sobą mieć. Zjazd wybrał radę administracyjną, która wzięła odpowiedzialność za wprowadzenie w życie uzgodnionej polityki. Federacja Lewantów została zorganizowana w następujący sposób:

900 kolektywów zebrało się w 54 federacjach okręgowych, które zgrupowały się i jednocześnie podzieliły na pięć federacji prowincjonalnych, które na najwyższym szczeblu kończyły się w Komitecie Regionalnym […] Zostało to powołane bezpośrednio przez coroczne zgromadzenie odpowiadające przed nimi i delegatów chłopskich wybranych przez ich towarzyszy […] Również z ich inicjatywy Federacja Levante została podzielona na 26 sekcji ogólnych, zgodnie ze specjalizacją w pracy i innych działaniach. Te 26 sekcji stanowiło całość, która prawdopodobnie po raz pierwszy w historii objęła poza strukturami państwowymi i rządowymi całe życie społeczne”. [Gaston Leval, Collectives in the Spanish Revolution, s. 154]

Na kongresie założycielskim Federacji Aragońskiej w połowie lutego 1937 roku 500 delegatów uzgodniło statut. Stwierdzili oni, że będzie tyle federacji powiatowych, ile uzna się za konieczne do prawidłowego funkcjonowania kolektywów, a Federacja „będzie organizować swój zwyczajny kongres w odstępach sześciomiesięcznych, w uzupełnieniu do tych nadzwyczajnych […] gdy zajdzie potrzeba”. Nowe kolektywy mogły dołączyć po wyrażeniu zgody na walne zgromadzenie mieszkańców kolektywu. Federacja miała na celu koordynację potencjału gospodarczego regionu i […] rozwój solidarności zgodnie z normami autonomii i federalizmu”. [cytował Jose Peirats, The CNT in the Spanish Revolution, vol. 1, s. 240]

Federacje te realizowały wiele zadań. Zabezpieczały dystrybucję nadwyżki produktów do miast i na linię frontu, wyłączając z tego pośredników oraz zapewniając, że wyzysk zostanie zakończony. Organizowały one także wymiany między kolektywami. Ponadto, federacje zezwalały pojedynczym kolektywom na wspólne korzystanie z zasobów w celu poprawienia infrastruktury obszaru (budowanie dróg, kanałów, szpitali itd.) oraz inwestowanie w środki produkcji, na które żaden pojedynczy kolektyw nie był w stanie sobie pozwolić. W ten sposób pojedyncze kolektywy zebrały swoje zasoby, zwiększyły i ulepszyły środki produkcji, do których miały dostęp, jak i poprawiły społeczną infrastrukturę ich regionów. Wszystko to, połączone ze wzrostem konsumpcji w miejscu produkcji i wyżywieniu bojowników walczących na froncie z faszystami.

Wiejskie kolektywizacje umożliwiły wyzwolenie potencjalnej, twórczej energii, która istniała wśród wiejskich robotników i chłopów, energii, która była marnowana pod prywatną własnością. Powszechne zgromadzenia pozwalały na bezpośrednie rozwiązanie problemów społeczności, jak i umożliwiły identyfikowanie potencjalnych usprawnień, czerpiąc z pomysłów i doświadczeń wszystkich wzbogaconych przez dyskusje i debatę. Cytując jednego z uczestników:Zawsze byliśmy gotowi modyfikować nasze pomysły w każdej dziedzinie życia zbiorowego, jeśli coś nie działało. Taka była przewaga naszych kolektywów nad stworzonymi przez państwo organizacjami, takimi jak te w Rosji. Byliśmy wolni. Każda wioska mogła robić, co chciała. Nastąpił bodziec lokalny, lokalna inicjatywa”. [cytował Ronald Fraser, Blood of Spain, s. 357] Jak omawiamy w następnej części, pozwoliło to przekształcić wiejską Hiszpanię z tej naznaczonej ubóstwem i strachem w taką z dobrobytem i nadzieją na przyszłość.

I.8.4 Jak wyglądała koordynacja hiszpańskich kolektywów przemysłowych?

Metody kooperacji podjęte przez kolektywy znacznie się różniły. Początkowo było tylko kilka prób skoordynowania działalności gospodarczej poza miejscem pracy. Trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę przemożną potrzebę rozpoczęcia produkcji na nowo, przekształcenie cywilnej gospodarki na wojenną oraz zapewnienie, że populacja cywili
i milicji będzie zaopatrzona w niezbędne artykuły. Jak można było się spodziewać, zaprowadziło to do sytuacji rozwijającego się mutualizmu, z wieloma kolektywami sprzedającymi na rynku produkt
y swej własnej pracy.

Doprowadziło to do pewnych problemów gospodarczych, jako że nie istniała żadna struktura instytucji między kolektywami, by zapewnić sprawną koordynację działalności, w konsekwencji prowadząc do bezsensownej konkurencji między kolektywami (co wiodło do jeszcze dalszych problemów). Skoro nie było pierwotnie federacji kolektywów ani wzajemnych czy wspólnych banków, doprowadziło to do nierówności, które początkowo istniały między kolektywami (ze względu na fakt, iż kolektywy przejęły kontrolę nad bogatymi i biednymi firmami kapitalistycznymi), i uczyniło to między nimi wiele doraźnych prób wzajemnej pomocy trudnymi i tymczasowymi.

Biorąc pod uwagę fakt, że wolnościowo-komunistyczny program C.N.T. dostrzegał, że w pełni współpracujące społeczeństwo musi być oparte na produkcji dla potrzeb, bojownicy C.N.T. walczyli o współpracę w obrębie miejsca pracy, a przeciwko mutualizmowi. Udało im się przekonać ich kolegów robotników odnośnie do problemów mutualizmu przez swobodną debatę i dyskusję w obrębie związków i kolektywów. Dlatego, stopień uspołeczniania z biegiem czasu się różnił (jak było do przewidzenia). Wstępnie, po początkowej porażce sił Franco, żadna większa, formalna koordynacja i organizacja nie zaistniała. Najważniejszą sprawą było wznowienie produkcji. Jednakże potrzeba koordynacji wkrótce stała się oczywista (jak przewidziano w teorii anarchistycznej i w programie CNT). W odniesieniu do tego procesu Gaston Leval przedstawia przykład Hospitalet del Llobregat:

Regionalne branże przemysłowe przeszły etapy prawie powszechnie przyjęte w tej rewolucji […] Po pierwsze, organizowane były komisje powoływane przez pracowników (tam zatrudnionych). Produkcja i sprzedaż były kontynuowane w każdym z nich. Lecz wkrótce stało się jasne, że sytuacja ta doprowadziła do konkurencji między fabrykami […] tworząc rywalizację, która była niezgodna z socjalistycznymi i wolnościowymi poglądami. Tak CNT dało początek sloganowi: ‘Wszystkie dziedziny przemysłu muszą przybrać rozgałęzioną formę syndykatów i zostać zupełnie uspołecznione pod wymogami solidarności, za których wprowadzeniem zawsze się opowiadaliśmy’.

Pomysł natychmiast uzyskał poparcie” [Op. Cit., s. 291–2]

Kolejnym przykładem był stolarski związek zawodowy, który po intensywnej dyskusji zdecydował się na uspołecznienie (związek pracowników sklepowych miał podobną debatę, ale większość robotników ją odrzuciła). Według Ronalda Frasera „delegat związku obchodził małe sklepy, zwracając uwagę robotników na niezdrowe i niebezpieczne warunki pracy, które rewolucja odmieniała, upewniając się co do ich zgody na zamknięcie sklepów i przejście do zbudowanych przez związek Double-X i 33 EU.” [Ronald Fraser, Blood of Spain, s. 222]

Posiedzenie plenarne syndykatów odbyło się w grudniu 1936 r. i sformułowało normy socjalizacji, poprzez które analizowano nieefektywność kapitalistycznego systemu przemysłowego. W sprawozdaniu stwierdzono:

Główną wadą większości małych zakładów produkcyjnych jest rozdrobnienie i brak przygotowania technicznego/handlowego. Uniemożliwia to ich modernizację i konsolidację w lepsze i bardziej wydajne jednostki produkcyjne, z lepszym zapleczem i koordynacją […] Dla nas, socjalizacja musi skorygować te braki i systemy organizacji w każdej branży […] Aby uspołecznić przemysł, musimy skonsolidować różne jednostki każdej gałęzi przemysłu zgodnie z ogólnym i ekologicznym planem, który pozwoli uniknąć konkurencji i innych trudności utrudniających dobrą i skuteczną organizację produkcji i dystrybucji. [cytował Souchy, Anarchist Collectives, s. 83]

Jak zauważył Souchy, dokument ten jest bardzo ważny w ewolucji kolektywizacji, ponieważ wskazuje na świadomość, że pracownicy muszą wziąć pod uwagę, że częściowa kolektywizacja z czasem przekształci się w rodzaj burżuazyjnego kooperatywizmu” [Op. Cit., s. 83] Tak więc wiele kolektywów nie konkurowało ze sobą o zyski, ponieważ nadwyżki były łączone i rozdzielane na szerszą skalę niż wśród indywidualnego kolektywu.

Ten proces miał miejsce w wielu różnych związkach i kolektywach oraz w ramach współpracy zgodzono się na przyjęcie różnych form organizacji w różnych obszarach i dziedzinach przemysłu, czego można było się spodziewać od wolnego społeczeństwa. Dwie najważniejsze formy można określić mianem syndykalizmu i federacjonizmu (zignorujemy tutaj formy stworzone przez dekret o kolektywizacji, jako że nie zostały one stworzone przez samych robotników).

Syndykalizacja oznaczała, że związek przemysłowy C.N.T. zarządzał całym przemysłem. To rozwiązanie było użyte przez stolarski związek zawodowy po rozległej dyskusji. Jedna część związku, „zdominowana przez F.A.I. podtrzymywała, że anarchistyczna samorządność oznacza, że to robotnicy powinni zakładać i zarządzać autonomicznymi ośrodkami produkcji, aby uniknąć zagrożenia, jakim jest biurokratyzacja.” I właśnie ci opowiadający się za syndykalizacją wygrali i produkcja została zorganizowana przez związek, ze stanowiskami administracyjnymi i spotkaniami delegatów wybranymi przez szeregowych członków. Jednakże „głównym niepowodzeniem […] (które potwierdziło początkowy zarzut anarchistów) było to, że związek stał się jakby ogromną firmą […] (i jego) struktura stawała się coraz bardziej sztywna.” [Ronald Fraser, Blood of Spain, s. 222] Według pewnego bojownika „Z zewnątrz zaczęło to wyglądać jak amerykański czy niemiecki trust” i dla robotników zaczęło to stanowić trudność do osiągnięcia jakichkolwiek zmian, a także „czuli, jakby nie brali szczególnie żadnego udziału w podejmowaniu decyzji.” [cytuje Fraser, Op. Cit., s. 222 i s. 223] Nie powstrzymało to jednak pracowników przed ponownym wyborem prawie wszystkich stanowisk na pierwszym Dorocznym Walnym Zgromadzeniu.

Ostatecznie, okazało się, że główną różnicą między przemysłem prowadzonym przez związek, a przez przedsiębiorstwo kapitalistyczne pod względem organizacyjnym było to, że robotnicy mogli wybierać (i zwoływać) zarząd przemysłowy na stosunkowo regularnych spotkaniach Zgromadzenia Ogólnego. O ile jest to znaczne polepszenie w stosunku do kapitalizmu, ciężko jest to nazwać najlepszym przykładem samozarządzania opartego na uczestnictwie. Chociaż problemy gospodarcze spowodowane Wojną Domową i stalinowską kontrrewolucją oczywiście miałyby wpływ na wewnętrzną strukturę jakiegokolwiek przemysłu, to nie możemy powiedzieć, że utworzona forma organizacji była całkowicie odpowiedzialna za marginalizację, która miała miejsce.

Inną ważną formą kooperacji był federacjonizm”. System ten opierał się na horyzontalnych powiązaniach między miejscami pracy (poprzez związek zawodowy CNT) i pozwalał na maksymalne samozarządzanie i wzajemną pomoc. Ten rodzaj kooperacji był stosowany przez przemysł tekstylny Badalony (i który został udaremniony przez związek stolarzy). Był on oparty na tym, iż każde miejsce pracy było kierowane przez wybrany zarząd, sprzedawało, to co wytworzyło, samo kierowało swoją działalnością i uzyskiwało z tego przychód. Jednakże wszystko, co każdy zakład przemysłowy zrobił, było przedstawiane związkowi, który śledził postęp i prowadził statystyki. Jeśli związek czuł, że jakaś konkretna fabryka nie działała w najlepszym interesie przemysłu jako całość, była informowana i proszona o zmianę kursu. System ten zapewnił uniknięcie zagrożeń związanych z dużym ‘zaufaniem związkowym’ zatomizowanego kolektywu“. [Fraser, Op. Cit., s. 229] Według jednego bojownika związek „działał bardziej jako socjalistyczna kontrola skolektywizowanego przemysłu niż jako bezpośrednie i hierarchiczne ciało wykonawcze.” Federacja kolektywów stworzyła pierwszy system ubezpieczeń społecznych w Hiszpanii (który obejmował zasiłek emerytalny, bezpłatne leki, zasiłek chorobowy i macierzyński) i zorganizowała fundusz kompensacyjny, aby umożliwić słabszym ekonomicznie kolektywom płacenie swoim pracownikom, przy czym kwota, którą każdy kolektyw wnosił, była bezpośrednio proporcjonalna do liczby zatrudnionych pracowników“. [Op. Cit., s. 229]

Dlatego kolektywy przemysłowe skoordynowały swoją działalność na wiele sposobów, z różnym stopniem demokracji bezpośredniej i powodzenia. Jak można się spodziewać, błędy zostały popełnione, ale i inne rozwiązania zostały odkryte jako że społeczeństwo anarchistyczne nie może powstać z dnia na dzień (jak omówiono w sekcji H.2.5, anarchiści zawsze byli świadomi, że transformacja społeczna wymaga czasu). Nic więc dziwnego, że robotnicy CNT stanęli w obliczu licznych problemów i musieli rozwijać swój eksperyment samozarządzania, ponieważ domyślne warunki im na to pozwalały. Niestety, przez agresję faszystów i podstępy Partii Komunistycznej, eksperyment nie trwał na tyle długo, by w pełni odpowiedzieć na wszystkie pytania, jakie mamy odnośnie do wykonalności rozwiązań przez nich próbowanych. Jednakże, gdyby dany był im czas, jesteśmy pewni, że rozwiązaliby problemy, przed którymi stanęli bo przeprowadzone eksperymenty społeczne były nie tylko bardzo udane, ale i dobrze rokujące na przyszłość.

I.8.3 Jak zostały zorganizowane hiszpańskie kolektywy przemysłowe?

Marta A. Ackelsberg przedstawia nam znakomite, krótkie podsumowanie odnośnie tego, jak zorganizowane były kolektywy przemysłowe:

Istniejące wcześniej struktury organizacji pracowników umożliwiły przejęcie przez pracowników znacznej części gospodarki przemysłowej, zwłaszcza w Katalonii […] Komitety fabryczne utworzone w celu kierowania produkcją i koordynacji z innymi jednostkami w tej samej branży. Organizacje związkowe koordynowały zarówno produkcję, jak i dystrybucję wyrobów przemysłowych we wszystkich gałęziach przemysłu i regionach […] W większości gałęzi przemysłu podlegających kolektywizacji walne zgromadzenia pracowników decydowały o polityce, a wybrane komitety na co dzień zarządzały sprawami. [Free Women of Spain, s. 73]

Kolektywy były oparte na demokratycznej samorządności robotników ich miejsc pracy, korzystając z majątku produkcyjnego, który był pod strażą całej robotniczej społeczności i zarządzany przez federacyjne stowarzyszenia pracowników:

Kolektywy zorganizowane podczas hiszpańskiej wojny domowej były gospodarczymi stowarzyszeniami robotników bez własności prywatnej. Fakt, że kolektywne zakłady były zarządzane przez tych, którzy w nich pracowali, nie oznaczało, że placówki te stały się ich prywatną własnością. Kolektyw nie miał żadnych praw do sprzedania czy wynajęcia całości lub części skolektywizowanej fabryki lub miejsca pracy. Prawowitym dozorcą było C.N.T., Krajowa Konfederacja Pracy. Lecz nawet C.N.T. nie miało prawa postępować według własnego uznania. Wszystko musiało być zdecydowane i zatwierdzone przez samych robotników poprzez narady i zjazdy.” [cytat z The Anarchist Collectives, s. 67]

W Katalonii „każda fabryka wybierała swój komitet administracyjny składający się z najbardziej kompetentnych robotników. Zależnie od wielkości fabryki, funkcja tych komitetów obejmowała wewnętrzną organizację zakładów, statystykę, finanse, korespondencje i relacje z innymi fabrykami i społecznościami […] Kilka miesięcy później, po kolektywizacji, przemysł tekstylny w Barcelonie był w o wiele lepszym stanie niż pod zarządem kapitalistycznym. To był tylko kolejny przykład na to, że obywatelski socjalizm oddolny nie niszczy inicjatywy. Chciwość nie jest jedyną motywacją w relacjach międzyludzkich.” [Op. Cit., s. 95]

Tak więc pojedynczy kolektyw był oparty na masowym zgromadzeniu tych, co tam pracowali. To zgromadzenie nominowało personel administracyjny, który był upoważniony do wprowadzania w życie decyzji podjętych przez zgromadzenie i który musiał informować, jak i odpowiadać przed zgromadzeniem. Na przykład, w Castellon de la Plana każdego miesiąca techniczna i administracyjna rada przedstawiała ogólnemu zgromadzeniu Syndykatu sprawozdanie, które było badane i przedyskutowywane, jeśli zaszła taka potrzeba, oraz ostatecznie wprowadzane, kiedy większość uznała ją za przydatną. Tak oto wszystkie działania były powszechnie znane i kontrolowane przez wszystkich robotników. Odnajdujemy tutaj praktyczny przykład wolnościowej demokracji. [Collectives in the Spanish Revolution, s. 303] Władza opierająca się na bazie kolektywu, z „wszystkimi ważnymi decyzjami podjętymi przez ogólne zgromadzenia robotników […] które były szeroko uczęszczane i regularnie przeprowadzane […] jeśli administrator zrobił coś, na co zgromadzenie ogólne nie zezwoliło, był on prawdopodobnie zdymisjonowany na następnym zebraniu.” Przykład tego procesu jest widoczny w przedsiębiorstwie Casa Riviera. Po klęsce wojskowego zamachu stanu „komisja kontroli została nazwana przez Barceloński Związek Robotników Przemysłu Metalowego (Barcelona Metal Workers’ Union), by przejąć tymczasową kontrolę nad przedsiębiorstwami […] Parę tygodni później 19 lipca, miało miejsce pierwsze zgromadzenie ogólne robotników tej firmy […] Wybrali oni radę pracowników (Comite de Empresa) by kierować firmą na bardziej stałych zasadach […] Każdy z czterech sektorów firmy — trzy fabryki i personel biurowy — przeprowadzał swoje własne zgromadzenia ogólne przynajmniej raz w tygodniu. Tam omawiali oni sprawy, począwszy od najważniejszych do najbardziej trywialnych.” [Robert Alexander, The Anarchists in the Spanish Civil War, vol. 1, s. 469 i s. 532]

Podsumowując, kolektywy w Hiszpanii wyróżniały się samodzielnym zarządzaniem w miejscu pracy. Udało im się zrealizować długoletni wolnościowy cel, jakim było przekształcenie przemysłu z autokracji w demokrację, zastąpienie pracy najemnej wolną pracą opartą na zgromadzeniach równych sobie (patrz sekcja I.3.1). Błędem byłoby jednak założenie (jak czyni wielu, zwłaszcza marksistów), że CNT i FAI uznały tworzenie samodzielnie zarządzanych kolektywów za koniec rewolucji. Zdecydowanie nie. Chociaż były one ucieleśnieniem takich kluczowych zasad wolnościowych, jak samozarządzanie robotnikami, były one zasadniczo produktem zarówno idei anarchistycznych, jak i specyficznej sytuacji, w której zostały stworzone. Zamiast dążyć do rynkowego systemu spółdzielni producenckich, CNT postawiło na pełną socjalizację gospodarki i stworzenie wolnościowego komunizmu. W rezultacie kolektywy były postrzegane jako rozwój w kierunku tego celu, a nie jako cel sam w sobie. Ponadto, jak zauważa historyk Ronald Fraser, istniały wątpliwości, czy CNT poważnie przewidziało kolektywizację przemysłu […] przedwcześnie. [The Blood of Spain, s. 212] Polityka CNT była przeciwna na przykład dekretowi kolektywizacji rządu katalońskiego, który formalizował (i kontrolował) spontaniczne zyski z rewolucji wyrażone przez kolektywy.

Dlatego też kolektywy te były (początkowo) formą samozarządzania rozciągającego się pomiędzy kapitalizmem i socjalizmem, które, jak twierdzimy, nie miałyby miejsca, gdyby rewolucja mogła się w pełni rozwinąć pod kierownictwem naszych syndykatów. Innymi słowy, rewolucja ta doprowadziła do zniesienia systemu płacowego, ale nie systemu wynagrodzeń. W ten sposób kapitalizm został zastąpiony przez mutualizm, a nie pożądany przez większość anarchistów socjalizm (wolnościowy komunizm). Ponieważ rozwój gospodarczy i polityczny są ze sobą ściśle powiązane, fakt, że CNT nie przeprowadziło politycznego aspektu rewolucji, oznaczał, że rewolucja w gospodarce była skazana na niepowodzenie. Jak podkreślił Leval, w spółdzielniach przemysłowych, zwłaszcza w dużych miastach, sprawy potoczyły się inaczej w wyniku sprzecznych czynników i opozycji powstałej w wyniku współistnienia prądów społecznych wywodzących się z różnych klas społecznych [Gaston Leval, Collectives in the Spanish Revolution, s. 227-8 i s. 227]

To, że początkowe formy rewolucji nie były takie, jak się spodziewano, być może nie powinno być zaskoczeniem. Przecież żadna transformacja społeczna nigdy nie dorównała nadziei tych, którzy ją popierali, a były pilniejsze sprawy do załatwienia, takie jak ponowne uruchomienie produkcji i walka z Franco. Jest więc zupełnie zrozumiałe, że kolektywy te ucieleśniły tylko niektóre, a nie wszystkie aspekty celów CNT i FAI! Co więcej, zmiany społeczne nie przynoszą natychmiastowych, doskonałych przekształceń, a robotnicy musieli budować nowe obiegi konsumpcji i dystrybucji, nowe rodzaje relacji społecznych między proletariatem a chłopami, nowe sposoby produkcji. [Abel Paz, Durruti in the Spanish Revolution, s. 451] Proces ten został rozpoczęty, nawet jeśli początkowo był niepełny. O tym, że organizacje te przewidziały szerszy cel, świadczy fakt, że działacze związkowi dążyli do zwiększenia stopnia socjalizacji. Tak więc, i znów zgodnie z teorią wolnościową, kolektywy te wyraziły również chęć współpracy w ramach i pomiędzy branżami (patrz sekcja I.3.5). Te próby federacji i koordynacji zostaną omówione w następnym rozdziale, wraz z niektórymi wnioskami, które można wyciągnąć z tych doświadczeń. Bo, jak można się było spodziewać, ta próba wprowadzenia socjalizmu wolnościowego miała swoje wady, a także sukcesy.

I.8.2. Jak anarchistom udało się zdobyć masowe poparcie w Hiszpanii?

Anarchizm rewolucyjny pojawił się w Hiszpanii w 1868 dzięki Giuseppi Fanelliemu – współpracownikowi Bakunina – gdzie trafił na podatny grunt u pracowników i chłopów. Mimo że niektórzy historycy znajdują przyjemność w wypominaniu Bakuninowi, że w celu szerzenia swoich idei wysłał osobę nieznającą języka, zapominają oni, jak podobne są języki łacińskie. Hiszpanie i Katalończycy przyjmujący Fanelliego nie mieli problemu, by go zrozumieć; ponadto, znali już idee Proudhona.

Kluczową rolę w uzyskaniu poparcia dla koncepcji Bakunina odegrało to, że były one bliskie popularnym tam już wartościom. Chłopstwo wspierało anarchizm ze względu na istniejącą od pokoleń wiejską tradycję kolektywizmu. Pracownicy w miastach popierali go, ponieważ wartości takie jak akcja bezpośrednia, solidarność i wolność uzwiązkowienia pomagały im w walce z kapitalizmem i państwem. Nie trzeba chyba wspominać, że kapitalizm był opresyjny i charateryzował się wyzyskiem, ani że celem istnienia państwa była obrona systemu klasowego. Co więcej, wielu pracowników w Hiszpanii znało zagrożenia, jakie niosła ze sobą centralizacja, a tradycja republikańska była pod dużym wpływem federalizmu (brało się to częściowo z prac Proudhona, które spopularyzował Pi y Margall; ten ostatni wkrótce miał zostać prezydentem pierwszej republiki). Ruch rozprzestrzeniał się zarówno w miastach, jak i na wsi, w miarę jak związkowcy i anarchistyczne bojówki przyjeżdżały do miasta, a chłopi i pracownicy rolni nieposiadający ziemi przyjeżdżali w poszukiwaniu pracy do uprzemysłowionych miast, takich jak Barcelona.

Jak widać, w Hiszpanii anarchizm od początku związany był z ruchem pracowniczym (jak chciał tego Bakunin), dzięki czemu anarchiści mogli zarówno stosować swoje idee w praktyce, jak i docierać do szerszej publiczności. Ze względu na możliwość stosowania swoich wartości w praktyce, anarchiści hiszpańscy sprawili, że te idee przeszły do porządku dziennego i stały się szeroko akceptowane.

Przyjęcie anarchizmu w Hiszpanii jest nierozerwalnie związane ze strukturą i strategią CNT, a także organizacji, z których wyrosła. Stosowanie rozwiązań takich jak solidarność czy akcja bezpośrednia zachęciło pracowników, by samodzielnie rozpoznawali swoje problemy i radzili sobie z nimi. Związki zawodowe, dzięki zdecentralizowanej strukturze, wpływały pouczająco na swoich członków. Dzięki temu, że na spotkaniach dyskutowali o problemach, walkach, strategii, wartościach czy polityce, związkowcy zdobywali wiedzę; dzięki samoorganizacji w walce, mogli się natomiast przygotować do życia w wolnym społeczeństwie. To właśnie dzięki strukturze organizacyjnej CNT wartości anarchistyczne osiągnęły przewagę; umożliwiła ona także polityczny rozwój związkowców. Jak powiedział jeden z członków CNT, nowi członkowie „oczekiwali zbyt wiele, ponieważ brakowało im wiedzy. Sądzili, że mogą sięgnąć nieba wprost z ziemi […] Dopiero zaczynali się uczyć […] Mimo że mieli dobre chęci, nie mieli odpowiedniej edukacji. Żeby sobie z tym poradzić, kierowaliśmy nasze propozycje do zgromadzenia, które odrzucało złe pomysły”. [quoted by Jerome R. Mintz, The Anarchists of Casas Viejas, s. 27]

Anarchiści uzyskiwali wpływ na swoich współpracowników właśnie na spotkaniach związkowych. Nie jest prawdą, by anarchiści mieli kontrolę nad CNT poprzez FAI. Przykładowo, nie wszyscy anarchiści będący w CNT należeli do FAI; członkowie FAI z kolei byli zwykłymi związkowcami z CNT, którzy brali udział w spotkaniach na równi z innymi. Wskazują to anarchiści, którzy nie należeli do FAI. Jose Borras Casacarosa potwierdza, że „należy pamiętać, że FAI nie wywierało odgórnej presji na CNT; nie miało też żadnego autorytarnego wpływu na związek, w odróżnieniu od innych partii politycznych. Wpływ FAI na CNT mial oddolny charakter i pochodził od starań bojowników_czek, co wytyczało strategię CNT”. Jose Campos wspomniał, że bojownicy_iczki FAI „odrzucali kontrolę komitetów konfederacji, z wyjątkiem szczególnych okoliczności. W przypadku gdy ktoś proponował jakieś posunięcie na zgromadzeniu, zwykle uzyskiwał wsparcie innych członków FAI. To członek faisty, jako jednostka, występował na otwartym zgromadzeniu” [cytowane przez Stuart Christie, We, the Anarchists, s. 62]

Powyższe powody pokazują, czemu anarchizm odniósł sukces wewnątrz CNT. Wartości, strategie i idee anarchizmu, skierowane do zgromadzeń związkowych, uznano za dobre i nie odrzucono ich. Innymi słowy, to struktura organizacyjna związku decydowała o tym, jakie podejmowano decyzje, ponieważ to związkowcy dyskutowali idee, taktyki, politykę związku i inne, a następnie wybierali i wprowadzali w życie te, które najbardziej im odpowiadały. Zgromadzenia CNT potwierdzają słuszność tezy Bakunina, że samoorganizujące się związki umożliwiają pracownikom przejęcie kontroli nad swoim losem oraz nad organizacją. Jak napisał, „jest tylko jeden sposób obrony praw i autonomii sekcji [przed biurokracją]: spotkania generalne związkowców […] na takich walnych spotkaniach sekcji, omawiano swobodnie punkty z agendy. Wygrywały najbardziej progresywne opinie” [Bakunin on Anarchism, s. 247] CNT było zbudowane w oparciu o takie „walne zgromadzenia”, które miały ten sam radykalizujący skutek. Na tych spotkaniach stawało się jasne, że zwierzchnicy (zarówno kapitaliści, jak i związkowi przełożeni) nie byli potrzebni – pracownicy mogli sami zarządzać swoimi sprawami. Było to najlepsze pole do edukacji na temat anarchizmu, ponieważ pokazywało, że jego wartości wcale nie są utopijne. Fakt, że CNT działało w oparciu o samoorganizację pracowników w walce klasowej, dawał związkowcom doświadczenie potrzebne do samoorganizacji rewolucji, a następnie nowego społeczeństwa.

Rewolucja hiszpańska podkreśla ponadto istotność edukacji i mediów anarchistycznych. Jako że odsetek osób niepiśmiennych był wysoki, na spotkaniach rozpowszechniano i czytano wiele literatury rewolucyjnej, tak by zapoznały się z nią osoby, które nie umiały czytać. Idee anarchistyczne omawiano w szerokim gronie: „dziesiątki tysięcy książek, ulotek i traktatów, [których użyto – przyp. tłum] w szeroko zakrojonych i śmiałych kulturowych eksperymentach (szkoły Ferrera), które dotarły do prawie wszystkich wiosek w całej Hiszpanii” [Sam Dolgoff, The Anarchist Collectives, s. 27]. Dyskusje o polityce, ekonomii i społeczeństwie miały miejsce cały czas. Co więcej „centro [lokalny budynek związku] stało się miejscem spotkań i dyskusji na tematy społeczne, snucia marzeń i planów na przyszłości. Osoby, które miały ambicję nauczyć się czytać i pisać siedziały tam, ucząc się” [Mintz, Op. Cit., s. 160]. Jak pisze pewien rewolucjonista anarchistyczny:

Mówcy byli przyjmowani z ogromną radością na każdym spotkaniu […] Tej nocy, rozmawialiśmy o wszystkim: nierówności rządów w ówczesnym reżimie, o tym, że każdy ma prawo żyć bez samolubstwa, nienawiści, wojen i cierpienia. Pewnego razu wezwano nas i na zgromadzenie przyszły tłumy — dużo więcej osób niż za pierwszym razem. W ten sposób rozwijało się pueblo – poprzez walkę z istniejącym reżimem, by osiągnąć środki do samodzielnego życia; a także poprzez marzenia o stworzeniu społeczeństwa opisywanego zarówno w książkach, jak i ustnych podaniach. Zagorzali do nauki, ludzie czytali wszystko, debatowali, omawiali i dyskutowali na temat różnych aspektów idealnego społeczeństwa”. [Perez Cordon, cytowany przez Mintz, Op. Cit., s. 158]

Gazety i czasopisma odgrywały niezwykle istotną rolę. W 1919, w ponad 50 andaluzyjskich miastach wydawano wolnościowe gazety. W 1934, do CNT należało ponad milion osób, prasa anarchistyczna docierała do całego kraju. W Barcelonie CNT publikowało dziennik Solidaridad Obrera (Solidarność Pracownicza), o nakładzie 30,000. Magazyn wydawany przez FAI Tierra y Libertad (Ziemia i Wolność) miał nakład 20,000. W Gijon wydawano Vida Obrera (Życie Pracownika), w Sewilli El Productor (Wytwórca [dosł. Producent – przyp. tłum]), a w Saragossie Accion y Cultura (Działanie i Kultura). Każde z tych czasopism miało duży nakład; ponadto wydawano wiele innych.

Poza prowadzeniem walki, organizowaniem związków zawodowych czy wydawaniem książek, artykułów oraz czasopism, anarchiści prowadzili również wolnościowe szkoły, centra kulturalne, kooperatywy, grupy anarchistyczne (FAI), grupy młodzieżowe (Wolnościowa Młodzież) i organizacje kobiece (Wolne Kobiety). Stosowali swoje zasady we wszystkich aspektach życia i pokazywali zwykłym ludziom, że anarchizm był potrzebny i praktyczny w ich życiu.

Na tym polegała siła hiszpańskiego ruchu anarchistycznego. Ten ruch „oprócz rewolucyjnej ideologii [sic], potrafił poruszać ludzi do celów osadzonych głęboko w życiu klasy pracującej […] to właśnie zdolność rozpoznawania i wyrażania potrzeb i uczuć mas, w połączeniu z działaniem na poziomie społeczności, stanowiła o sile radykalnego anarchizmu i przyniosła mu masowe poparcie”. [Nick Rider, “The practice of direct action: the Barcelona rent strike of 1931”, s. 79-105, For Anarchism, David Goodway (Ed.), s. 99]

Historyczka Temma Kaplan podkreślała powyższe czynniki w swoich pracach na temat anarchistów andaluzyjskich. Twierdziła, że anarchiści byli “zakorzenieni” w życiu społecznym, a także stworzyli “ruch oparty silnie o kulturę klasy pracującej”. Anarchiści “tworzyli związki zawodowe, grupy wzajemnego wsparcia, np. sekcje gospodyń domowych, a także szersze stowarzyszenia kulturalne, takie jak koła pracownicze, gdzie czytano i omawiano anarchistyczną literaturę”. Ich „ogromna siła leży w połączeniu tradycji komunalistycznych z rewolucyjnymi związkami zawodowymi. W miasteczkach, gdzie większość mieszkańców stanowili rolnicy, rolnicze związki zawodowe łączono z całą społecznością miasta […] anarchizm pokazał, że można połączyć żądania rolników i wsparcie społeczności, żeby doprowadzić do insurekcji. Błędem byłoby twierdzić, że ‘wiejski anarchizm’ w Andaluzji był czymś oddzielnym od rewolucyjnego uzwiązkowienia, czy że ruch stanowił zastępstwo dla religii”. [Anarchists of Andalusia: 1868-1903, s. 211, s. 207 i s. 204-5]

Zarówno przed, jak i po utworzeniu CNT, hiszpańscy anarchiści angażowali się w walkę o sprawy ekonomiczne, społeczne, jak i polityczne; tak w zakładach pracy, jak i poza nimi. Ponieważ nie lekceważyli oni żadnego aspektu życia, mogli trafić do wielu osób z przekazem opartym na ideach wolności jednostki. Ten przekaz mógł jedynie zradykalizować pracowników, gdyż „żądania CNT przekraczały te stawiane przez socjaldemokratów. Ponieważ tak istotna była dla nich prawdziwa równość, samorządność, a także godność klasy pracującej, zatem anarchosyndykaliści żądali tego, czego system kapitalistyczny nie mógł w żadnym razie zaoferować pracownikom.” [J. Romero Maura, “The Spanish case”, s. 60-83, Anarchism Today, D. Apter i J. Joll (ed.), s. 79]

Ponieważ nie istniały wówczas fundusze strajkowe, strajki działały finansowo na zasadzie pomocy wzajemnej, co z kolei rozwijało silną więź opartą o solidarność i świadomość klasową w członkach CNT. Strajki obejmowały nie tylko pracowników. Na przykład, w odpowiedzi na ściąganie pracowników z Malagi, pracownicy w Jerez odpowiedzieli swoim przełożonym „ich własną bronią – bojkotowali mianowicie pracodawców, którzy korzystali z łamistrajków. Na bojkotach najbardziej ucierpieli posiadacze ziemi wokół Jerez, którzy mieli także sklepy w mieście. Pracownicy, a także ich żony nie kupowali u nich, a kobiety przebywały w pobliżu tych sklepów, by zniechęcać innych klientów”. [Mintz, Op. Cit., s. 102]

Zarówno struktura, jak i sposób działania CNT sprzyjały upolitycznieniu, pomagały wyjść z inicjatywą, a także rozwijały zdolność do organizowania się członków. CNT było federalną, zdecentralizowaną organizacją, gdzie decyzje podejmowano oddolnie („Tradycją CNT było dyskutowanie i analizowanie wszystkiego”, jak ujął to jeden bojówkarz). Co więcej, CNT stanowiło realny i praktyczny przykład zastosowania alternatywnego ładu społecznego. Taki ład opierał się na zdolności zwykłych ludzi, by wytyczać kierunki dla społeczeństwa, a także pokazywał, że władze są tak niepotrzebne, jak i niepożądane. Pomogło to wywołać w klasie pracującej nastroje rewolucyjne o rzadko spotykanej intensywności. Jak wskazuje Jose Peirats, „oprócz bycia związkiem zawodowym, CNT działało jako organizacja polityczna […] organizacja społeczna i rewolucyjna której celem była agitacja i insurekcja”. [Anarchists in the Spanish Revolution, s. 239] CNT było zorganizowane tak, by wspierać solidarność i świadomość klasową. Jego struktura opierała się na sindicato unico (jedności związkowej), który zrzeszał pracowników jednego zakładu w jeden związek. Zamiast organizować się na poziomie zawodu, tworząc podziały między związkami, CNT jednoczyło wszystkich pracowników zakładu w ramach tej samej organizacji. Przedstawiciele wszystkich zawodów, zarówno wykwalifikowani, jak i niewykwalifikowani, należeli do jednej organizacji, co wzbudzało większą solidarność, jak i dawało im większą siłę przebicia w walce klasowej, z uwagi na brak podziałów między pracownikami. Wszystkie związki w danym rejonie były zrzeszone w lokalną federację, które z kolei tworzyły regionalne federacje itd. Jak wspomniał J. Romero Maura, „lokalny sposób organizacji zbliżał pracowników z danego miejsca, a także umacniał robotniczą solidarność ponad tę opartą o zawód czy branżę”. [Op. Cit., s. 75]

Wobec tego, widzimy że struktura CNT wzmacniała świadomość i solidarność klasową. Ponadto, jako że głównymi jej wartościami była samoorganizacja i działanie bezpośrednie, pracownicy mogli nauczyć się walczyć o siebie bezpośrednio. Dzięki temu przygotowali się do zarządzania swoimi – zarówno grupowymi, jak i indywidualnymi – interesami w wolnym społeczeństwie. Świadczy o tym sukces samoorganizujących się kolektywów, które powstały w czasie rewolucji. Stąd proces oddolnie zarządzanej walki klasowej, jak i działań bezpośrednich przygotował ludzi na wymagania stawiane przez rewolucję i anarchistyczne społeczeństwo. Zgodnie z poglądami Bakunina, można powiedzieć, że ziarna przyszłości zasiano w bieżącej chwili.

Innymi słowy, „radykalizacja przyszła z zaangażowania się w walkę bezpośrednio i była wpisana w strukturę alternatywnych instytucji społecznych”. Każdy strajk i akcja dawały ich uczestnikom siłę i dowodziły istnienia alternatywy dla obecnego systemu. Przykładowo, mimo że strajki i protesty żywnościowe w Barcelonie pod koniec I Wojny Światowej „nie obaliły rządu, to jednak organizowanie się ludzi w tamtym czasie przetarło drogę ruchowi anarchistycznemu w następnych latach” [Martha A. Ackelsberg i Myrna Margulies Breithart, “Terrains of Protest: Striking City Women”, s. 151-176, Our Generation, vol. 19, Nr. 1, s. 164] . To samo można powiedzieć o każdym innym strajku. Potwierdza to jednocześnie rolę strajku, podkreślaną zarówno przez Bakunina, jak i Kropotkina, w tworzeniu świadomości i zaufania klasowego, ale również w tworzeniu struktur, które nie tylko zwalczą kapitalizm, lecz również go zastąpią.

Podsumowując powyższe rozważania, widzimy że anarchizm uzyskał masowe poparcie dzięki temu, że anarchiści włączali się do masowych walk i ruchów, pokazując, że wartości i idee anarchistyczne stosują się do życia robotników. Szczerze mówiąc, same wątpliwości co do tego, czemu anarchiści uzyskali poparcie w Hiszpanii biorą się po części z milczącego założenia, które przyjmowali różni marksiści, że państwowy socjalizm jest jedynym rozwiązaniem dla klasy pracującej. W rozważaniach, czemu socjaldemokracja czy komuniści nie wyparli anarchizmu w Hiszpanii, historyk J. Romero Maura wskazuje słusznie, że takie pytanie „bierze się z fałszywego założenia, jakoby anarchosyndykalistyczny punkt widzenia walki klasowej w społeczeństwie przed rewolucją nie zgadzał się z prawdziwym stanem rzeczy w społeczeństwie. Ten fałszywy tok rozumowania uzasadnia forsowanie „religijnych” czy „zbawczych” modeli jako prawdziwych”. Po tym, jak rozprawia się z pięcioma czynnikami wskazywanymi często jako przyczyny sukcesu anarchizmu w Hiszpanii, Maura zauważa, że „źródło sukcesu anarchosyndykalizmu w Hiszpanii jako masowego ruchu o trwałym rewolucyjnym duchu leży w sercu pojęcia społeczeństwa i rewolucji, tak jak to rozumieją anarchiści”. [Op. Cit. s. 78 i s. 65]

Dzięki rewolucyjnemu charakterowi CNT, jej członkowie nauczyli się wykazywać inicjatywę, by bronić swojej wolności przez działania bezpośrednie. Zauważmy, że niemieckim pracownikom pod przywództwem marksistów, którzy byli centralnie zorganizowani i posłuszni hierarchii, nie udało się powstrzymać Hitlera. Dla kontrastu, hiszpańska klasa pracująca (podobnie jak ich towarzysze z anarchistycznych związków we Włoszech) wyszła na ulice, by powstrzymać faszyzm.

Rewolucja hiszpańska nie wydarzyła się ot tak – była wynikiem niemal siedemdziesięciu lat ustawicznej agitacji za anarchizmem i rewolucyjnej walki. W skład tych zmagań wchodziło wiele strajków, powstań, protestów, bojkotów, a także innych form akcji bezpośredniej. Dzięki tym doświadczeniom pracownicy i chłopi umieli zorganizować skuteczny ruch oporu przeciw faszystowskiemu zamachowi w czerwcu 1936, a następnie przejąć kontrolę nad społeczeństwem.

I.8.1 Czy Rewolucja Hiszpańska jest nieodpowiednia jako model dla nowoczesnych społeczeństw?

Wręcz przeciwnie. W rewolucji brało udział więcej robotników z miast niż ludności wiejskiej. Prawdą jest, że kolektywizacja była rozległa na obszarach wiejskich, jednak rewolucja wywarła także swój wpływ na terenach miejskich, jak i na przemyśle.

Łącznie, „regionami najbardziej dotkniętymi” przez kolektywizację „były Katalonia i Aragonia, gdzie uczestniczyło około 70 procent siły roboczej. Dla całego terytorium Republiki liczba zatrudnionych w rolnictwie wyniosła niemal 800,000 zaś w przemyśle przekroczyła nieco ponad milion. W Barcelonie komitety robotników przejęły wszelkie usługi, monopol ropy naftowej, firmy żeglarskie, przedsiębiorstwa inżynierii ciężkiej takie, jak Volcano, Ford Motor Company, fabryki chemiczne, przemysł włókienniczy i właścicieli małych przedsiębiorstw […] Usługi takie, jak woda, gaz i energia elektryczna, działały pod nowym kierownictwem w ciągu godzin szturmu na koszary w Atarazanas […] przekształcenie odpowiednich fabryk na produkcję wojenną oznaczało, że metalurgiczne przedsiębiorstwa zaczęły wytwarzać samochody pancerne do 22 lipca. Robotnicy przemysłowi Katalonii byli najbardziej uzdolnieni w Hiszpanii […] Jednym z najbardziej imponujących wyczynów tych wczesnych dni było wskrzeszenie systemu transportu publicznego w czasie, kiedy ulice wciąż były zaśmiecone i zabarykadowane.” Pięć dni po przerwanych walkach 700 tramwajów zamiast zwykle używanych 600, wszystkie pomalowane w barwy CNT-FAI, działało w Barcelonie. [Antony Beevor, The Spanish Civil War, s. 91–2]

Około 75% hiszpańskiego przemysłu było skoncentrowane w Katalonii, gdzie miała miejsce twierdza anarchistycznego ruchu robotniczego, jak i rozległa kolektywizacja fabryk. Jak Sam Dolgoff słusznie spostrzega, „to zdecydowanie obala domniemania mówiące, że anarchistyczne zasady organizacyjne nie dają się zastosować na terenach przemysłowych, a jeśli w ogóle, to tylko w prymitywnych rolniczych społeczeństwach lub w eksperymentalnie izolowanych społecznościach.”[The Anarchist Collectives, s. 7–8] Według Augustina Souchy’ego:

nie jest sprawą prostą skolektywizować i postawić na solidnych fundamentach przemysł zatrudniający prawie ćwierć miliona włókienników w licznych fabrykach porozrzucanych w wielu miastach. Lecz syndykalistyczny związek branży tekstylnej w Barcelonie osiągnęło ten cel w krótkim czasie. To było niezmiernie ważne doświadczenie. Dyktatura szefów została obalona, a płace, warunki pracy i produkcja były ustalane przez robotników i ich wybranych delegatów. Wszyscy funkcjonariusze wypełniają instrukcje wydane przez wszystkich członków i odsyłają raporty do pracujących oraz zebrań związkowych. Kolektywizacja przemysłu włókienniczego rozwiewa raz na zawsze wszelkie legendy, że robotnicy są niezdolni zarządzaniem wielką i złożoną korporacją.” [Op. Cit., s. 94].

Ponadto, Hiszpania w latach trzydziestych XX wieku nie była „zacofanym i chłopskim krajem,” jak to się czasami zakłada. Między 1910 a 1930, przemysłowa klasa robotnicza wzrosła ponad dwukrotnie do przeszło 2 500 000. Stanowi to ponad 26% ludności pracującej (w porównaniu do 16% dwadzieścia lat wcześniej). W 1930 45 procent robotników było związanych z rolnictwem. [Ronald Fraser, The Blood of Spain, s. 38] W samej Katalonii, 200 000, robotników było zatrudnionych w przemyśle włókienniczym i 70 000 w obróbce metalu i maszyn produkcyjnych. Była to sytuacja bardzo odmienna od tej w Rosji pod koniec I wojny światowej, gdzie miejska klasa robotnicza stanowiła tylko 10% populacji.

Kapitalistyczne stosunki społeczne przeniknęły również do gospodarki wiejskiej w latach trzydziestych XX wieku, gdzie rolnictwo było zorientowane na rynek światowy, a około 90% gruntów rolnych znajdowało się w rękach burżuazji. [Fraser, Op. Cit., s. 37] Tak więc w 1936 r. rolnictwo było w przeważającej mierze kapitalistyczne, a hiszpańskie agrobiznes zatrudniał dużą liczbę robotników, którzy albo nie posiadali wystarczającej ilości ziemi, by się utrzymać, albo byli bezrolni. Ruch robotniczy na hiszpańskiej wsi w latach trzydziestych XX wieku opierał się właśnie na tej dużej populacji pracowników rolnych (socjalistyczny związek pracowników rolnych UGT liczył 451 000 członków w 1933 roku, co stanowiło 40% ogółu jego członków). W Rosji — w czasie rewolucji z 1917 r. — rolnictwo składało się głównie z małych gospodarstw rolnych, w których wiejskie rodziny pracowały głównie dla własnego utrzymania, handlu wymiennego czy sprzedaży swoich zapasów.

Dlatego Hiszpańska Rewolucja nie może być odrzucona jako produkt preindustrialnego społeczeństwa. Miejskie kolektywizacje nastąpiły przeważnie w najbardziej uprzemysłowionej części Hiszpanii i wskazują, że anarchistyczne ideały są stosowalne w nowoczesnych społeczeństwach. Rzeczywiście, na przekór mitom marksistowskim, CNT zorganizowało większość związkowej miejskiej klasy robotniczej, a pracownicy rolni stanowili mniejszość jej członków (do 1936 r. CNT wchodziła do Madrytu, wcześniej socjalistycznej twierdzy, podczas gdy głównym obszarem wzrostu UGT w latach 30. byli, jak na ironię, pracownicy wiejscy). Rewolucja w Hiszpanii była pracą (głównie) wiejskich i miejskich robotników (przyłączonych z biednymi chłopami) walczących z systemem kapitalistycznym na wysokim stadium rozwoju.

Dlatego, rewolucja anarchistyczna w Hiszpanii niesie wiele lekcji dla rewolucjonistów w rozwijających się kapitalistycznych państwach i nie może być zlekceważona jako produkt przemysłowego zacofania. Główna siła ruchu anarchistycznego znajdowała się na terenach miejskich i, co nie jest zaskakujące, rewolucja społeczna miała miejsce zarówno na terenach najbardziej uprzemysłowionych, jak i na wsi.

I.8 Czy rewolucyjna Hiszpania jest dowodem na to, że wolnościowy socjalizm może sprawdzić się w praktyce?

Tak. Rewolucyjna Hiszpania „pokazuje jacy są ludzie, gdy mają możliwość bycia ludźmi, a nie trybikami w kapitalistycznej maszynie”. [George Orwell, Orwell in Spain, s. 254] Samo serce transformacji zawdzięczamy CNT (Confederación Nacional del Trabajo — Krajowa Konfederacja Pracy) oraz FAI (Federación Anarquista Ibérica — Iberyjska Federacja Anarchistyczna). Jak to ujął Murray Bookchin:

W Hiszpanii miliony ludzi wzięło w swoje ręce liczne sektory gospodarki, skolektywizowało je, zarządzało nimi, a nawet zniosło płace i żyło podług komunistycznych zasad pracy i dystrybucji – wszystko to w samym środku strasznej wojny domowej, nie tworząc przy tym chaosu czy nawet poważnej dezorganizacji, która była i wciąż jest przepowiadana przez autorytarnych »radykałów«. Co więcej, na wielu skolektywizowanych obszarach wydajność, z jaką pracowało przedsiębiorstwo, w wielkim stopniu przekraczała tę, jaką miały porównywalne przedsiębiorstwa z sektora znacjonalizowanego, czy prywatnego. To »ożywienie w gospodarce« w rewolucyjnej rzeczywistości ma więcej znaczenia dla nas niż najbardziej przekonywający teoretyczny argument mu zaprzeczający. W związku z tym to nie anarchiści są »oderwanymi od rzeczywistości marzycielami«, lecz ich przeciwnicy, którzy odwrócili się do faktów plecami i bezwstydnie je ukryli.” [“Introductory Essay,” The Anarchist Collectives, Sam Dolgoff (ed.), s. XXXIV]

Anarchista i działacz CNT Gaston Leval komentuje, że w tych obszarach, które pokonały powstanie faszystowskie 19 lipca 1936 roku, miała miejsce głęboka rewolucja społeczna, oparta głównie na ideach anarchistycznych:

W Hiszpanii, przez prawie trzy lata, pomimo wojny domowej, która pochłonęła miliony istnień, mimo sprzeciwu partii politycznych … ta idea wolnościowego komunizmu została wprowadzona w życie. Bardzo szybko ponad 60% ziemi było kolektywnie uprawiane przez samych chłopów, bez właścicieli, bez szefów i bez wprowadzenia kapitalistycznej konkurencji mającej dawać impuls dla produkcji. W prawie każdym przemyśle, fabryce, zakładzie przemysłowym, warsztatach, usługach transportowych, usługach publicznych i usługach komunalnych, szeregowi robotnicy, ich komitety rewolucyjne oraz ich syndykaty zreorganizowały i zarządzały produkcją, dystrybucją i usługami publicznymi bez kapitalistów, wysoko wynagradzanych zarządców czy władzy państwowej.

Nawet więcej: różne rolnicze i przemysłowe kolektywy natychmiast wprowadziły równość gospodarczą zgodnie z podstawową zasadą komunizmu, »Każdemu według jego zdolności i każdemu według jego potrzeb«. Skoordynowali oni swoje działania poprzez wolne stowarzyszenia w całych regionach, stworzyli nowy dobrobyt, zwiększyli produkcję (szczególnie w rolnictwie), zbudowali więcej szkół i ulepszyli usługi publiczne. Nie wprowadzili burżuazyjnej demokracji formalnej, lecz oddolnie funkcjonalną demokrację wolnościową, gdzie każda jednostka uczestniczy bezpośrednio w rewolucyjnej reorganizacji życia społecznego. Zamienili oni walkę między ludźmi, »przetrwanie najlepiej przystosowanych«, na powszechny obyczaj wzajemnej pomocy oraz zastąpili oni rywalizację zasadą solidarności.

To doświadczenie, w którym około ośmiu milionów ludzi bezpośrednio lub pośrednio uczestniczyło, otworzyło nową drogę życia tym, którzy szukali alternatywy dla antyspołecznego kapitalizmu z jednej strony, i dla fasadowego socjalizmu totalitarnego państwa z drugiej.” [Op. Cit., s. 6-7]

W ten sposób około ośmiu milionów ludzi bezpośrednio lub pośrednio uczestniczyło w nowej, opartej na zasadach wolnościowych gospodarce, która przez krótki czas była w stanie przetrwać ofensywy zbrojne faszystów oraz ataki i sabotaże Komunistów. To ewidentnie wskazuje, że idee wolnościowego socjalizmu mają w sobie praktyczny charakter.

Na wypadek, gdyby czytelnik myślał, że Leval i Bookchin wyolbrzymiają osiągnięcia oraz ignorują niepowodzenia hiszpańskich kolektywów, w następnej podsekcji zaprezentujemy konkretne informacje i odpowiemy na część zarzutów często stawianych przez niedoinformowanych krytyków. Spróbujemy przedstawić obiektywną analizę rewolucji, jej mnogość sukcesów, jej silne i słabe strony, popełnione błędy i nauki możliwe do wyciągnięcia z doświadczenia, zarówno z dokonań, jak i błędów. To raczej nie odda sprawiedliwości kolektywizacji, ponieważ „zakładała ona nieskończoną różnorodność form z wioski na wioskę, a nawet w różnych firmach kolektywizowanych w miastach […] istniał element improwizacji i wyjątkowych warunków wojennych doświadczanych przez kraj (tj. wojny z faszyzmem), a ustalenia miały swoje wady i zalety. [Jose Peirats, The CNT in the Spanish Revolution, vol. 1, s. 223]

Historycy przeważnie ignorowali lub wspominali tylko mimochodem tę wyrosłą z ideałów wolnościowych rewolucję. Niektórzy tak zwani historycy i »obiektywni badacze« oczerniali i kłamali w sprawie (przy tym nie ignorując) roli, jaką anarchiści w niej odegrali. Komunistyczne historie są szczególnie niepewne (używając kulturalnego określenia na ich działalność), ale zdaje się, że prawie każda polityczna perspektywa tak czyniła (w tym liberalna, prawicowy libertarianizm, stalinowska, trockistowska, marksistowska i tak dalej). Tak więc jakakolwiek próba dochodzenia, co rzeczywiście się wydarzyło w Hiszpanii i jaka była tam rola anarchistów, jest tematem sprawiającym dużo trudności. Poza tym pozytywna rola, jaką Anarchiści odegrali podczas rewolucji, i korzystne rezultaty naszych idei zastosowanych w praktyce są również bagatelizowane, jeśli nie ignorowane. W rzeczy samej fałszywe przedstawienia ruchu hiszpańskich Anarchistów są wręcz zdumiewające (zobacz książkę Jerome’a R. Mintz’a The Anarchists of Casa Viejas i artykuł J. Romero Maura “The Spanish case” [Anarchism Today, J. Joll i D. Apter (ed.)], obie są obowiązkowymi lekturami, by zrozumieć zniekształcenia historyków na temat ruchu hiszpańskich anarchistów). Mity tworzone przez marksistów, o różnych odcieniach są, być może nie trzeba dodawać, najbardziej obszerne.

Wszystko, co możemy tutaj zrobić, to przedstawienie streszczenia dokonanej rewolucji społecznej i próba obalenia kilku mitów, które zostały stworzone wokół działania C.N.T. i F.A.I. Musimy także podkreślić, że sekcja ta jest jedynie wprowadzeniem do Hiszpańskiej Rewolucji. Koncentrujemy się na gospodarczych i politycznych aspektach rewolucji, jako że nie jesteśmy w stanie objąć przemian społecznych, które nastąpiły. W całej niefaszystowskiej Hiszpanii tradycyjne relacje społeczne między mężczyznami a kobietami, dorosłymi a dziećmi, jednostką a jednostką zostały odmienione, zrewolucjonizowane, według zasad wolnościowych. Bojownik C.N.T. Abel Paz dobrze wskazuje na to, pisząc:

Przemysł jest w rękach robotników, a wszystkie ośrodki produkcji wywiesiły w widocznym miejscu czerwone i czarne flagi, jak i również inskrypcje obwieszczające, że oto one naprawdę stały się kolektywami. Rewolucja wydaje się powszechna. Zmiany są także widoczne w relacjach społecznych. Dawne bariery, które były użyte do odgórnego podzielenia mężczyzn i kobiet, zostały zniszczone. W kawiarniach i innych miejscach publicznych następuje mieszanie się płci, co byłoby zupełnie nie do pomyślenia wcześniej. Rewolucja wprowadziła do relacji społecznych braterski charakter, które pogłębiły się w praktyce oraz jasno pokazuje, że stary świat odszedł w zapomnienie.” [Durruti: The People Armed, s. 243]

Przemiana społeczna wzmocniła pozycję jednostek i one kolejno odmieniły społeczeństwo. Bojownik anarchistyczny Enriqueta Rovira przedstawia barwny opis wyzwolenia dokonanego własnymi siłami, które rewolucja wywołała:

Atmosfera wtedy (podczas rewolucji), uczucia były wtedy bardzo wyjątkowe. To było piękne. Uczucie — jak to wyrazić — siły, ale nie w znaczeniu dominacji, ale w sensie, że wszystko jest pod naszą kontrolą, kogokolwiek. Pod kontrolą możliwości. Mieliśmy wszystko. Mieliśmy Barcelonę: Była nasza. Mogłeś wyjść na ulice i one były nasze — tutaj, CNT; tam, komitet tego albo tamtego. To było wszystko zupełnie inne. Pełne możliwości. Uczucie, że możemy, razem, naprawdę zrobić coś. Że możemy wiele rzeczy zmienić.[cytat u Marthy A. Ackelsberg i Myrna Margulies Breithart, “Terrains of Protest: Striking City Women”, s. 151-176, Our Generation, vol. 19, Nr. 1, s. 164-5]

Ponadto, przemiana społeczeństwa, która nastąpiła podczas rewolucji, rozciągnęła się na wszystkie obszary życia i pracy. Na przykład, rewolucja była świadkiem „tworzenia się związku zawodowego służby zdrowia, prawdziwego eksperymentu w uspołecznionej medycynie. Zapewnili oni opiekę lekarską i otworzyli szpitale i przychodnie. [Juan Gomez Casas, Anarchist Organisation: The History of the FAI, s. 192] Szczegółowo omawiamy ten przykład w sekcji I.5.12, więc nie będziemy o nim dyskutować tutaj. Dlatego też musimy podkreślić, że ta sekcja FAQ jest tylko wprowadzeniem do tego, co się wydarzyło i nie omawia ona (istotnie, nie może) wszystkich aspektów rewolucji. Przedstawiamy tylko przegląd, uwydatniając wolnościowe punkty widzenia rewolucji, metod, jakimi samorządność robotników została zorganizowana, jak kolektywy zostały uformowane i co one robiły.

Rzeczą jasną jest, że wiele błędów zostało popełnionych podczas rewolucji. Wskazujemy i omawiamy niektóre z nich w dalszej części. Poza tym wiele z tego, co się wydarzyło, nie zgadza się ściśle z tym, co wiele ludzi uważa za zasadnicze etapy w komunistycznej (wolnościowej lub innej) rewolucji. Nie trzeba też podkreślać, że wiele z nich nie odzwierciedlało deklarowanych przedrewolucyjnych celów samego CNT. Gospodarczo, na przykład, same kolektywy były nieoczekiwanym wydarzeniem, które opierały się na zasadach wolnościowych, ale też odzwierciedlały rzeczywistość sytuacji, w jakiej znaleźli się bojownicy CNT. To samo można powiedzieć o tym, że niewiele kolektywów sięgało poza mutualizm czy kolektywizm, mimo że CNT starało się o wolnościowo-komunistyczną gospodarkę. Politycznie, strach przed zwycięstwem faszystów sprawił, że wielu anarchistów zaakceptowało współpracę z państwem jako mniejsze zło. Jednakże, odrzucenie Hiszpańskiej Rewolucji, ponieważ nie spotkała się ona z ideami przedstawionymi przez garstkę rewolucjonistów, byłoby sekciarskim i elitarystycznym głupstwem. Żadna rewolucja klasy robotniczej nie jest nieskazitelna, żaden masowy bunt nie jest wolny od sprzeczności, żadna próba zmiany społeczeństwa nie jest idealna. „Tylko ci, którzy nic nie robią, nie popełniają błędów” jak celnie wskazał Kropotkin. [Anarchism, s. 143] Kwestią do rozważenia jest, czy rewolucja tworzy system instytucji, który pozwoli tym zaangażowanym rozmawiać o problemach, przed którymi stoją i naprawiać decyzje, które podejmują. W tym Hiszpańska Rewolucja jasno osiągnęła sukces, tworząc organizacje oparte na inicjatywie, autonomii i władzy klasy robotniczej.

Po więcej informacji o rewolucji, zobacz antologię Sama Dolgoffa The Anarchist Collectives na dobry początek. Collectives in the Spanish Revolution Gastona Levala to kolejny kluczowy tekst. Anarchists in the Spanish Revolution Jose Peiratsa i jego trzyczęściowe The CNT in the Spanish Revolution to kluczowe prace. Lessons of the Spanish Revolution Vernona Richardsa jest doskonałą krytyczną pracą anarchistyczną nad rewolucją i rolą anarchistów. Spain 1936-1939: Social Revolution and Counter-Revolution (red. Vernon Richards) to użyteczny zbiór artykułów z tamtych czasów. Durruti in the Spanish Revolution Abela Paza to klasyczna biografia najsłynniejszego hiszpańskiego dowódcy anarchistycznego (jest to wersja rozszerzona wcześniejszego Durruti: The People Armed). Opinie Emmy Goldman nt. Hiszpańskiej rewolucji są zebrane w Vision on Fire.

The Anarchists in the Spanish Civil War Roberta Alexandra to dobry przegląd anarchistycznych działań podczas rewolucji i wojny domowej, tak samo jak w The Spanish Civil War Burnetta Bollotena. Antologia Daniela Guérina No Gods, No Masters zawiera dwie sekcje nt. Rewolucji Hiszpańskiej, jedną zwłaszcza nt. kolektywów. Znakomity esej Noama Chomsky’ego “Objectivity and Liberal Scholarship” wskazuje, jak liberalne książki o hiszpańskiej wojnie domowej mogą być mylące, niesprawiedliwe i zasadniczo ideologiczne (esej można znaleźć w Chomsky on Anarchism, The Chomsky Reader, i American Power and the New Mandarins). W hołdzie Katalonii Orwella to świetny wstęp do tematu (Orwell był w bojówce POUM na froncie w Aragonii i był w Barcelonie podczas Dni Majowych w 1937 r.). Ta klasyczna praca jest zawarta wraz z innymi pracami Orwella w antologii Orwell in Spain. The Spanish Anarchists Bookchina to pożyteczna historia, ale kończy się w momencie wybuchu rewolucji, więc warto się wspomóc jego To Remember Spain oraz esejem “Looking Back at Spain”. We, The Anarchists! Stuarta Christie to ważna praca nt. FAI.

I.7.4 Czy kapitalizm chroni indywidualność?

Ponieważ wiele osób twierdzi, że jakakolwiek forma socjalizmu niszczy wolność (a przez to indywidualność) warto się zastanowić, czy kapitalizm rzeczywiście broni indywidualności. Odpowiedź brzmi nie. Kapitalizm tworzy standardyzację, która służy wypaczaniu indywidualności a to, że indywidualność istnieje w kapitalizmie świadczy raczej o duchu człowieka niż kapitalistycznych relacjach społecznych.

Dlaczego system otwarcie opierający się na idei indywidualnych zysków prowadzi do takiego przytępiania jednostki? Są cztery główne powody:

1) kapitalizm tworzy hierarchiczny system, który niszczy samozarządzanie w wielu obszarach życia;

2) brakuje społeczności dającej niezbędne wsparcie w rozwoju indywidualności

3) pojmowanie “zysku jednostki” wyłącznie w kontekście zysku pieniężnego (jak w kapitalizmie) ma wpływ psychologiczny

4) skutki konkurencyjności w tworzeniu konformizmu i bezmyślego posłuszeństwa władzy.

O pierwszym punkcie mówiliśmy_łyśmy wielokrotnie (zobacz na przykład sekcję B.4). Jak ujęła to Emma Goldman, w kapitalizmie jednostka musi sprzedawać swoją pracę” przez co jej skłonności i opinie podlegają woli władzy.” Naturalnie niszczy to inicjatywę jednostki i umiejętności potrzebne, by rozumieć i wyrażać siebie. Skazuje to miliony ludzi na bycie zaledwie cieniami, chodzącymi trupami pozbawionymi oryginalności i siły inicjatywy […] pracującymi na góry bogactwa dla innych i przypłacającymi to szarą, apatyczną i nędzną egzystencją dla siebie samych.” Nie będzie wolności w szerszym znaczeniu tego słowa”, podkreśla Goldman, tak długo, jak kwestie pieniężne i ekonomiczne odrywają ważną rolę w kierowaniu zachowaniami ludzi.” [Red Emma Speaks, str. 50] Słowami Murraya Bookchina:

Wraz z niszczeniem społeczności przez system rynkowy […] widzimy towarzyszące mu niszczenie jednostki jako takiej. Gdy duchowe i instytucjonalne więzi, które łączyły ze sobą ludzi w silnych relacjach społecznych są niszczone przez masowy rynek siły tworzące podmiotowość, jednostkę i samodeterminację są pozbawiane formy i znaczenia. Odosobnione, wydawałoby się autonomiczne ego ‘nowoczesności’ okazuje się być niczym więcej, jak pamiątką po kiedyś dobrze zorganizowanej jednostce, której pełnia jako ego była możliwa dzięki temu, że opierała się na dobrze zorganizowanej, pełnej społeczności.” [The Ecology of Freedom, str. 211]

Jak wskazuje punkt pierwszy, ze względu na relacje społeczne, na jakich się opiera, kapitalizm nie może sprzyjać indywidualności, a tylko ją krzywdzić. Jak mówił Kropotkin, posłuszeństwo jednostkom lub istotom metafizycznym […] prowadzi do kryzysu inicjatywy i służalczości umysłu.” [Anarchism, str. 285] Jeśli chodzi o punkt drugi, mówiliśmy_łyśmy o nim powyżej i nie będziemy się powtarzać (zobacz sekcję I.7). Warto dokładniej omówić dwa ostatnie punkty i tym się tutaj zajmiemy.

Co do punktu trzeciego, kiedy taka chciwość” staję się tym, czym kieruje się w życiu jednostka (i społeczeństwo, w którym żyje) zazwyczaj kończy się to poświęceniem na jej rzecz własnego ego. Jednostka, zamiast panować nad swoją chciwością”, zostaje opanowana przez nią i podporządkowana jednemu aspektowi siebie. Taki “egoizm” zasłania mizerność jednostki, która go praktykuje. Jak twierdził wolnościowy marksista i psychiatra Erich Fromm:

Egoizm nie jest podobny do miłości samego siebie ale jest jej całkowitym przeciwieństwem. Egoizm to jeden rodzaj chciwości. Jak każda chciwość ma w sobie nienasycenie, przez co nigdy nie można jej naprawdę zaspokoić. Chciwość to studnia bez dna, wyczerpująca jednostkę w niekończącej się pogoni za zaspokojeniem jej nigdy tego zaspokojenia nie osiągając […] taka osoba wcale nie jest z siebie zadowolona, a wręcz głęboko siebie nie lubi.

Zagadkę tej wydawałoby się sprzeczości łatwo rozwiązać. Egoizm opiera się właśnie na tym niezadowoleniu z siebie […] Jednostka nie ma wewnętrznej pewności, jaka może istnieć tylko na podstawie szczerej akceptacji i zadowolenia z siebie.”[The Fear of Freedom, str. 99-100]

Innymi słowy, “egoistyczna” osoba pozwala, by chciwość dominowała nad jej ego i poświęca własną osobowość karmiąc tego nowego boga. Wyraźnie widział to Max Stirner, który potępiał to jako “jednostronny, zamknięty, ograniczony egoizm”, który prowadzi do tego, że ego jest “rządzone przez jedną namiętność, której wszystkie inne składa w ofierze” [The Ego and Its Own, str. 76]. Jak wszystkie “zjawy”, kapitalizm skutkuje samonegacją jednostki i wyjaławianiem jednostkowości. Nie dziwi więc, że system podobno oparty na “egoizmie” i “indywidualizmie” kończy się osłabianiem jednostki.

Jeśli chodzi o punkt czwarty, skutki konkurencji są równie destrukcyjne dla jednostek. „Kultura poświęcona tworzeniu zestandaryzowanych, poświęconych jednej kwestii, przewidywalnych komponentów ludzkich” rzeczywiście “nie mogła znaleźć lepszego sposobu kształtowania ich niż podporządkowanie każdego możliwego aspektu życia konkurencji. ‘Zwycięstwo’ w takim systemie nie skutkuje tworzeniem twardych indywidualistów. Buduje konformistyczne roboty.” [George Leonard cytowany przego Alfiego Kohna, No Contest: The Case Against Competition, str. 129] Dlaczego tak się dzieje?

Konkurencja opiera się na odnoszeniu większych sukcesów od innych, a to można osiągnąć tylko robiąc to samo co oni. Nie istnieje jednak nic bardziej unikalnego jak indywidualność i “z definicji nie da się tworzyć rankingów unikalnych właściwości a udział w tworzeniu takich rankingów wymaga generalnego konformizmu.” Szerokie badania skutków konkurencji sugerują, że istotnie “wspierają konformizm rankingowy” a także podważają “konkretny i autentyczny indywidualizm” związany z takimi wolnomyślicielami, jak Thoreau. [Alfie Kohn, Op. Cit., str. 130 i 129] Podobnie jak umniejsza indywidualność budując konformizm, konkurencja czyni nas też mniej myślącymi i buntowniczymi:

Podejście do autorytetu i ogólne prowadzenie się są brane pod uwagę w formach konkurencji, które widzimy w biurach i salach lekcyjnych. Jeśli chcę zdobyć najwyższe oceny w klasie, małe szanse, żebym podważał wersję nauczyciela na temat tego, czego uczy. Po jakimś czasie mógłbym całkowicie przestać myśleć krytycznie […] Jeśli ludzie mają tendencję, by ‘poddać się, by nie czepiali się’, to jeszcze większa zachęta, by poddać się, kiedy celem jest bycie numerem jeden. W biurze czy fabryce gdzie współpracownicy są konkurentami, pokonywanie się nawzajem w walce o awans cieszy szefa. Konkurencja prowadzi do zagłady prometejskiego ognia buntu.” [Op. Cit., str. 130]

W sekcji I.4.11 zauważyliśmy_łyśmy że gdy zadania artystyczne zostają przekształcone w rywalizację w pracach dzieci widać wyraźnie mniej spontaniczności i kreatywności. Innymi słowy, konkurencja umniejsza kreatywność i przez to jednostkowość ponieważ kreatywność jest “w swej istocie antykonformistyczna: jest niczym innym jak procesem idiosynkratycznego myślenia i podejmowania ryzyka. Konkurencja hamuje ten proces.” Konkurencja skutkuje więc ograniczaniem naszego życia, utratą nowych doświadczeń na rzecz usiłowania wygrania w konkurencji i odniesienia “sukcesu”. Zmienia “życie w serię zawodów [i] czyni nas ostrożnymi, posłusznymi ludźmi. Nie możemy zabłysnąć jako jednostki ani podjąć wspólnych działać, kiedy się ze sobą ścigamy.” [Kohn, Op. Cit., str. 130 i 131]

Tak więc, daleki od ochraniania idywidualności, kapitalizm tworzy wiele barier (zarówno fizycznych jak mentalnych) na drodze jednostek, które starają się wyrażać swoją wolność. Anarchizm istnieje właśnie dlatego, że kapitalizm nie stworzył wolnego społeczeństwa, jakie obiecywali jego zwolennicy.

I.7.3 Czy prawo jest potrzebne, by bronić praw jednostki?

Nie, w żadnym razie. To oczywiste, że, jak ujął to Kropotkin, „[ż]adne społeczeństwo nie jest możliwe bez pewnych ogólnie uznanych zasad moralnych. Gdyby wszyscy przyzwyczaili się oszukiwać innych; gdybyśmy nigdy nie mogli polegać na cudzych słowach i obietnicach; gdyby każdy traktował innych jak wrogów, przeciw którym usprawiedliwione są wszelkie środki wojenne – nie mogłoby istnieć żadne społeczeństwo.” [Anarchism, str. 73] Nie oznacza to jednak, że system prawny (z wynikającą z niego biurokracją, bronionymi przez niego interesami i bestialskością) to najlepszy sposób obrony praw jednostki w społeczeństwie.

To, co anarchiści_stki proponują w zamian obecnego systemu prawnego (czy alternatywnych systemów prawnych opartych na religii lub prawie “naturalnym”) to prawo zwyczajowe – czyli rozwój opartych na praktyce zasad wyrażających to, to dane społeczeństwo uważa za słuszne w danej chwili. Powstaje jednak pytanie, jeśli stosować uznany zbiór zasad do określania, co jest sprawiedliwe, czym różniłoby się to od systemu prawnego?

Różnica polega na tym, że “porządek zwyczajowy” miałby pierwszeństwo wobec “porządku prawnego”. Zwyczaj to zbiór żywych organów mających poparcie społeczeństwa, podczas gdy prawo to skodyfikowany (a więc martwy) zbiór organów oddzielających kontrolę społeczną od moralności. Każdy, kto obserwuje współczesne zachodnie społeczeństwo potwierdzi, że to wszystkich alienuje. Sprawiedliwe rozwiązanie jest prawdopodobnym, choć niekoniecznie pewnym, wynikiem konfliktów międzyludzkich, ponieważ w anarchistycznym społeczeństwie ufa się ludziom, że sami będą je rozwiązywać. W opinii anarchistów ludzie powinni dorastać w środowisku społecznym wolnym od dezorientacji wywoływanej przez fundamentalną sprzeczność pomiędzy moralnością a kontrolą społeczną, by w pełni zrozumieć jej implikacje. Jednak najważniejsze jest, by społeczność zaufała ludziom, że dojdą do funkcjonalnych rozwiązań konfliktów międzyludzkich. Stoi to w ostrym kontraście z obowiązującym stanem rzeczy, gdzie ludzie są infantylizowani przez państwo poprzez ciągłe bombardowanie ustalonymi strukturami społecznymi, niszcząc jakiekolwiek szanse, by ludzie rozwinęli własne, unikalne rozwiązania.

Dlatego anarchiści uznają, że zwyczaje społeczne zmieniają się wraz ze społeczeństwem. To, co kiedyś było uznawane za „normalne” lub „naturalne”, może być widziane jako opresyjne i nienawistne. Jest tak dlatego, że „koncepcje dobra i zła zmieniają się wraz z poziomem zdobytej wiedzy i orientacji w świecie. Nie ma w nich nic niezmiennego.” [Kropotkin, Op. Cit., str. 92] Usunięcie martwych resztek przeszłości to jedyny sposób, by społeczeństwo mogło stworzyć swoją podstawę moralną, rozwijającą się wraz z jednostkami, które to społeczeństwo tworzą (zobacz dyskusję o anarchistycznej etyce w sekcji A.2.19).

Powinniśmy_nyśmy zwrócić tu również uwagę, że prawa (lub “Prawo”) ogranicza również rozwój indywidualnego poczucia etyki czy moralności. Dzieje się tak dlatego, że zdejmuje z nich odpowiedzialność ustalania, czy coś jest dobre czy złe. Muszą wiedzieć tylko, czy jest legalne. Moralność postępowania jest nieistotna. “Nacjonalizacja” etyki jest bardzo wygodna dla niedoszłych kapitalistów, szefów czy innych wyzyskiwaczy. Dodatkowo kapitalizm ogranicza rozwój etyki jednostki również dlatego, że wytwarza warunki, w których tę etykę można kupić. Cytując Ryszarda III Szekspira:

Drugi morderca: Jest we mnie jeszcze resztka sumienia.

Pierwszy morderca: Pamiętaj o nagrodzie, kiedy skończymy robotę.

Drugi morderca: Wow! Umarł. Zapomniałem o nagrodzie.

Pierwszy morderca: Gdzie teraz jest twoje sumienie?

Drugi morderca: O, w portfelu księcia Gloucester.”

Dlatego, co do obrony praw jednostki przez “Prawo”, tworzy ono warunki niezbędne (takie, jak depersonalizacja etyki, koncentracja bogactwa i tak dalej) do podminowywania moralnego zachowania jednostek, a więc i szacunku dla praw innych jednostek. Jak ujął to angielski wolnościowy socjalista Edward Carpenter, “Sądzę, że możemy śmiało stwierdzić, że prawo własności jest po pierwsze negatywne i antyspołeczne i że, jeśli nie jest ograniczane lub odrzucane przez ludzi, jest całkiem pewne, że będzie wywoływało dużo cierpienia. Istotnie, kiedy czyjś szef powołuje się na coś, twierdząc ‘to legalne’ można być pewnym, że planuje coś paskudnego!”. Państwo wymusza na jednostce relację z ciałem rządzącym. Oznacza to, jak powiedział anarchista J. B. Smith, że „odbieranie jednostce bezpośredniego wpływu na życie i otoczenie […] tępienie jej poczucia moralności […] uczenie, że nigdy nie może polegać na sobie […] lecz na małej grupce ludzi wybranych, by robić wszystko […] w dużym stopniu niszczy postrzeganie dobra i zła.” [cytowany przez Williama R. McKerchera, Freedom and Authority, str. 48 i str. 67f]

W opinii anarchistów_tek prawa jednostki są najlepiej chronione w środowisku społecznym opartym na szacunku do samej siebie i na współczuciu. Zwyczaje, ponieważ opierają się na wynikach licznych pojedynczych wydarzeń i myśli odzwierciedlają indywidualne standardy etyczne (zachęcając przez to do jej dalszego rozwoju) a więc i ogólny szacunek do innych. Stąd „w anarchizmie wszelkie zasady i prawa będą niewiele więcej jak sugestiami, którymi mogą kierować się sędziowie oceniający nie tylko fakty ale samo prawo, sprawiedliwość tego prawa, jego adekwatność w danych okolicznościach i kary lub koszta wynikające z jego złamania […] w anarchizmie prawo będzie na tyle elastyczne, by kształtować się odpowiednio na każdą ewentualność i nie będzie trzeba go zmieniać. I będzie uważane za bardziej sprawiedliwe w swojej elastyczności niż dziś w swojej sztywności.” [Benjamin Tucker, The Individualist Anarchists, str. 160-1]. Tucker, podobnie jak inni indywidualistyczni anarchiści, uważał, że sędzie odgrywali bardzo ważną rolę w angielskiej tradycji prawa zwyczajowego i że była ona stopniowo umniejszana przez państwo. Taki system sędziowski oparty na prawie zwyczajowym/zwyczajach mógłby posłużyć jako gwarant sprawiedliwości w wolnym społeczeństwie.

Akceptacja innych jednostek zależy w dużo większym stopniu od podejścia danego społeczeństwa niż od jego systemu prawnego. Innymi słowy, nawet jeśli prawo szanuje prawa jednostki, jeśli innym w społeczeństwie nie podoba się jakieś zachowanie, mogą i będą je ukracać (lub ograniczać prawa jednostki). Prawo może tylko próbować temu zapobiec, ale z powodu siły zwyczajów społecznych udaje mu się to często tylko częściowo i musi czekać, by ludzie dostrzegli potrzebę zmiany. Nie trzeba tłumaczyć, że rządy mogą być i były w pierwszej linii odbierania i ignorowania praw jednostki, więc zwracanie się do nich po sprawiedliwość jest co najmniej problematyczne!

Zdajemy też sobie sprawe, że zwyczaje społeczne mogą być opresyjne i, o czym mówimy w sekcji I.5.6, popieramy akcje bezpośrednie opresjonowanych mniejszości, by zwalczać jakiekolwiek tendencje do “dyktatury większości”. Anarchiści_stki, jak sugerował Kropotkin, “nie umniejszają roli samoakceptacji i walki o wolność wyrażania siebie w ewolucji ludzkości.” To jednak “często bywało i nadal jest zupełnie czym innym i dużo szerszym i głębszym od małostkowości i ograniczoności, jaką wielu pisarzy wnosi do ‘indywidualizmu’ i ‘samostanowienia’.” Są “dwa rodzaje zbuntowanych jednostek“, takie, które mają na celu “ulepszenie starych instytucji [wzajemnej pomocy] lub wypracowanie wyżej formy wspólnoty, opartej na tych samych zasadach Wzajemnej Pomocy” i takie, które chcą “obalić opiekuńcze instytucje wzajemnego wsparcia mając na celu wyłącznie zwiększenia własnego bogactwa i władzy.” [Mutual Aid, str. 18-9] My wspieramy i dopigujemy te pierwsze.

Jednak, choć rozumiemy potencjalną dyktaturę zwyczaju, podkreślamy, że, po pierwsze, jest to naturalna część ludzkiej społeczności i, po drugie, jest niczym w porównaniu z realną dyktaturą państwa i prawa, jakie narzuca społeczeństwu w interesie nielicznych. Nie trzeba tłumaczyć, że elitom rządzącym trudno ukryć te fakty. Jak tłumaczył Kropotkin „cała nasza religijna, historyczna, prawna i społeczna edukacja jest przesiąknięta twierdzeniem, że ludzie, pozostawieni sami sobie, wrócą do barbarzyństwa; że bez władzy zjedzą się nawzajem; bo, jak twierdzą, od ‘tłumu’ można oczekiwać tylko bestialstwa i wojny wszystkich ze wszystkimi. Ludzie zginęliby nie mając nad sobą wybrańców […] mówią nam, że ci zbawcy powstrzymują wojnę każdego z każdym.” Twierdził, że to bzdura, ponieważ „naukowe badania społeczeństw i instytucji prowadzą do zupełnie innych wniosków. Dowodzą, że stosunki i zwyczaje stworzone przez ludzkość na rzecz wzajemnej pomocy, wzajemnej obrony i ogólnie pojętego pokoju zostały dokładnie wypracowane właśnie przez ‘bezimienne tłumy’. I to te zwyczaje pozwoliły ludziom przetrwać i w ich walce o życie w ekstremalnie trudnych warunkach naturalnych.” Mniemanie, że państwo było po prostu narzędziem ludu nie ma oparcia ani w historii ani we współczesnej praktyce, bo to, co zrobiło państwo i jego prawo to “utwalenie, czy raczej wykrystalizowanie w permanentej formie już istniejące zwyczaje” dodając do nich “nowe zasady – zasady nierówności i niewolniczego poddaństwa mas w interesie uzbrojonych bogaczy i wojowniczych mniejszości.” [Evolution and Environment, str. 48-9] Nie dziwi więc, że państwo wypacza zwyczaje społeczne we interesie własnym i tych, którzy mają władzę ekonomiczną i społeczną:

w miarę jak społeczeństwo dzieliło się coraz bardziej na dwie wrogie klasy, jedną chcącą ustanowić swoją dominację i drugą walczącą, by od niej uciec, zaczęła się walka. Władcy chcieli jak najszybciej permanentnie zabiezpieczyć wyniki swoich działań, starali się, by nikt ich nie podważał, chcieli za wszelką cenę uczynić je świętymi i szanowanymi. Pierwotnie prawo zostało usankcjonowane przez religię, a broniła go klasa wojowników. Ich celem było sprawienie, by zwyczaje będące na rękę rządzącej mniejszości stały się niepodważalne […] Jednak gdyby prawo było niczym więcej jak zbiorem zasad będących na rękę władzom trudniej byłoby sprawić, by ludzie je akceptowali i byli mu posłuszni. Prawodawcy połączyli więc w jedno dwa rodzaje zwyczajów […] hasła mówiące o zasadach moralnych i społecznej równości wynikłe z życia we wspólnocie i nakazy i zakazy mające gwarantować nierówności. Zwyczaje, niezbędne do życia w społczeństwie są sprytnie zmieszane w prawie z zasadami narzuconymi przez kastę rządzącą i jedne i drugie mają takie samo poszanowanie wśród ludzi […] Takie było prawo; i zachowało swój dwojaki charakter po dziś dzień.” [Kropotkin, Anarchism, str. 205]

Innymi słowy, prawo “wykorzystało społeczne uczucia ludzi nie tylko, by obejść wyznawane przez nich zasady moralne, ale też narzucać im zachowania będące na rękę tylko będących w mniejszości wyzyskiwaczy, przeciw którym ludzie by się buntowali.” [Kropotkin cytowany przez Malatestę, Anarchy, str. 24-5]

Dlatego twierdzimy, że instytucje państwowe nie tylko nie są potrzebne, by stworzyć moralne społeczeństwo (tj. oparte na szacunku dla jednostki) ale też aktywnie je podważamy. Fakt, że ekonomiczna i polityczna władza twierdzi, że wolne społeczeństwo i przestrzeń osobista nie mogą istnieć bez państwa nie powinno nikogo dziwić, skoro, jak ujął to Malatesta, elita rządząca “nie przetrwała by długo, gdyby nie ukrywała swojej prawdziwej natury udając, że jest generalnie użyteczna […] nie mogłaby narzucać akceptacji przywilejów mniejszości nie udając, że stoi na straży praw ogółu.” [Op. Cit., str. 24] Dlatego prawa “istnieją po to, by zachowywać mechanizmy władzy zabezpieczające kapitał powstały w wyniku wyzysku i koncentracji bogactwa” i “by ułatwiać kapitalistom wyzysk pracowników.” A ludzie “pragnący wolności zaczynają próbować ją zdobyć prosząc swoich władców, by byli uprzejmi bronić ich zmieniająć prawo, które ci sami władcy sami narzucili!” [Kropotkin, Op. Cit., str. 200 i str. 210]

Dlatego ważne jest, by pamiętać, po co państwo istnieje, a więc jakichkolwiek działań i praw by nie podejmowało na rzecz jednostki istnieje po to, by bronić silnych i mających władzę przed słabymi i pozbawionymi władz. Wszelkie prawa człowieka uznawane przez państwa powstały dzięki walce społecznej i przeszłym zwycięstwom w walce klas a nie z uprzejmości elit rządzących. Ponadto kapitalizm sam w sobie podważa etyczne podstawy każdego społeczeństwa, w jakim istnieje, przyzwyczajając ludzi do oszukiwania się nawzajem i traktowania jak rywali, przeciw którym wszelkie działania są uzasadnione. W ten sposób kapitalizm podważa podstawowy kontekst społeczny i zwyczaje, w jakich jednostki się rozwijają i jakich potrzebują, by stać się w pełni ludzkie i wolne. Nic dziwnego, że do wprowadzenia wolnego rynku zawsze potrzeba silnego państwa – po pierwsze, by bronić bogactwa przed tymi, którzy są coraz bardziej wywłaszczani i po drugie, by usiłować nie rozbić społeczeństwa podczas gdy kapitalizm niszczy społeczne struktury społeczne, dzięki którym warto w danym społeczeństwie żyć.

Jeśli chcesz poczytać więcej na ten temat polecamy klasyczny esej Kropotkina “Prawo i władza” (Law and Authority).

Next Page »