A.3.4 Czy anarchizm ma charakter pacyfistyczny?

  faq

Nurt pacyfistyczny od dawna istnieje w anarchizmie, z Lwem Tołstojem
jako jedną z głównych swoich postaci. Ten nurt jest zazwyczaj
nazywany „anarcho-pacyfizmem” (określenie
„anarchizm bez używania przemocy” jest
też czasami używane, ale ta nazwa jest dosyć pechowa, bo zakłada,
że cała reszta ruchu popiera „używanie przemocy”, co
nie jest prawdą!). Związek anarchizmu z pacyfizmem nie jest
zaskoczeniem dla znających fundamentalne ideały i argumenty
anarchizmu. Ostatecznie, przemoc, albo groźba przemocy lub
uszczerbku, jest kluczowym środkiem, przy pomocy którego
niszczona jest wolność osobista. Jak wskazuje Peter Marshall: „znając
szacunek anarchistów dla suwerenności jednostki, na dłuższą
metę to właśnie brak przemocy, a nie przemoc, jest tym, co zakładają
anarchistyczne wartości”
[Demanding the Impossible (Żądanie
niemożliwego)
, s. 637]. Malatesta wyraził to nawet jeszcze
bardziej otwarcie, gdy napisał, że „głównym punktem
programu anarchizmu jest usunięcie przemocy ze stosunków międzyludzkich”
,
i że anarchiści „zwalczają przemoc” [Errico
Malatesta: His Life and Ideas (Życie i idee)
, s. 53].

Jednakże, chociaż wielu anarchistów odrzuca przemoc i ogłasza
pacyfizm, to cały ruch, na ogół, nie jest w zasadzie
pacyfistyczny (w znaczeniu zwalczania wszystkich form przemocy we
wszystkich sytuacjach). Raczej jest on antymilitarystyczny,
skierowany przeciwko zorganizowanej przemocy ze strony państwa,
ale przyznaje, że istnieją ważne różnice między przemocą
ciemiężyciela a przemocą uciemiężonych. To wyjaśnia,
dlaczego ruch anarchistyczny zawsze wkładał dużo czasu i
energii w zwalczanie machiny wojskowej i kapitalistycznych wojen,
podczas gdy równocześnie popierał i organizował zbrojny opór
przeciwko uciskowi (tak jak w przypadku armii machnowców, która
walczyła zarówno z wojskami Białych, jak i Czerwonych podczas
rewolucji rosyjskiej, oraz milicji, jakie zorganizowali anarchiści,
ażeby stawiać opór faszystom podczas rewolucji hiszpańskiej
— zobacz sekcje A.5.4 i A.5.6, do wyboru).

W kwestii niestosowania przemocy, jako sztywnej zasady
praktycznej, ruch dzieli się wzdłuż linii między
indywidualistami a społecznymi anarchistami. Większość
anarchoindywidualistów popiera strategię przemian społecznych
wyłącznie bez przemocy, podobnie, jak czynią to mutualiści.
Ale indywidualistyczny anarchizm nie jest pacyfistyczny jako
taki, gdyż wielu jego przedstawicieli popiera ideę przemocy w
samoobronie przed agresją. Większość społecznych anarchistów,
z drugiej strony, rzeczywiście popiera używanie rewolucyjnej
przemocy, utrzymując, że siła fizyczna będzie niezbędna do
obalenia obwarowań władzy i do stawienia oporu państwowej i
kapitalistycznej agresji (chociaż to właśnie
anarchosyndykalista, Bart de Ligt, był tym, kto napisał
klasyczną pracę pacyfizmu, The Conquest of Violence (Ujarzmienie
przemocy)
). Jak wyłożył to Malatesta, przemoc, chociaż
jest „sama w sobie złem”, to „da się
usprawiedliwić tylko wtedy, gdy jest potrzebna, żeby bronić
siebie samego i innych przed przemocą”
oraz „niewolnik
znajduje się zawsze w stanie obrony koniecznej, i w
konsekwencji, jego przemoc wobec szefa, wobec oprawcy, jest
zawsze moralnie usprawiedliwiona”
[Op. Cit., s.
53, 54 i 55]. Ponadto, podkreślają oni, że jak powiedział
Bakunin, skoro ucisk społeczny „wywodzi się w znacznie
mniejszym stopniu od jednostek niż od organizacji własności i
stanowisk społecznych”
, anarchiści dążą do „bezwzględnego
zniszczenia stanowisk i własności”
raczej niż ludzi,
ponieważ celem rewolucji anarchistycznej jest doczekanie końca
uprzywilejowanych klas „nie jako jednostek, lecz jako
klas”
[cytat z Richarda B. Saltmana, The Social and
Political Thought of Michael Bakunin (Myśl społeczna i
polityczna Michaiła Bakunina)
, s. 121, 124 i 122].

Rzeczywiście, problem przemocy jest stosunkowo mało ważny
dla większości anarchistów, gdyż oni jej nie gloryfikują i
uważają, że powinna być ograniczana do minimum podczas
jakiejkolwiek walki czy rewolucji społecznej. Wszyscy anarchiści
zgodziliby się z holenderskim pacyfistycznym anarcho-syndykalistą
Bartem de Ligtem, gdy ten przekonywał, że „przemoc i
działania wojenne to charakterystyczne warunki świata
kapitalistycznego i nie idą w parze z wyzwoleniem jednostki, które
jest misją dziejową klas wyzyskiwanych. Im większa przemoc,
tym słabsza rewolucja, nawet i tam, gdzie przemoc została rozmyślnie
zaprowadzona w służbie rewolucji”
[The Conquest of
Violence (Ujarzmienie przemocy)
, s. 75].

Podobnie, wszyscy anarchiści zgodziliby się dalej z de
Ligtem, czytając tytuł jednego z rozdziałów jego książki, „absurdalność
burżuazyjnego pacyfizmu”
. Zdaniem de Ligta, i
wszystkich anarchistów, przemoc jest przyrodzona ustrojowi
kapitalistycznemu i jakakolwiek próba uczynienia kapitalizmu
pacyfistycznym jest skazana na niepowodzenie. Dzieje się tak
dlatego, że z jednej strony, wojna to często tylko konkurencja
ekonomiczna prowadzona przy pomocy innych środków. Narody często
idą na wojnę gdy doświadczają kryzysu gospodarczego — to,
czego nie mogą uzyskać w walce gospodarczej, próbują zdobyć
przy pomocy konfliktu zbrojnego. Z drugiej zaś strony, „przemoc
jest nieodzowna w nowoczesnym społeczeństwie (…)[ponieważ]
bez niej klasa rządząca zupełnie nie byłaby w stanie utrzymać
swojej uprzywilejowanej pozycji w stosunku do uciskanych mas w każdym
z krajów. Wojsko jest używane przede wszystkim, ażeby zgnieść
robotników (…) kiedy staną się niezadowoleni”
[Bart
de Ligt, Op. Cit., s. 62]. Tak długo, jak długo będzie
istniało państwo i kapitalizm, przemoc pozostanie nieuchronna.
A więc, zdaniem anarcho-pacyfistów, konsekwentny pacyfista musi
być anarchistą, podobnie jak konsekwentny anarchista musi być
pacyfistą.

Zdaniem tych anarchistów, którzy nie są pacyfistami,
przemoc jest postrzegana zarówno jako nieunikniony i nieszczęsny
skutek ucisku i wyzysku, jak też jedyny środek, dzięki któremu
uprzywilejowane klasy wyrzekną się swojej władzy i bogactwa.
Ludzie u steru rzadko ustępują ze swojej władzy, a więc muszą
zostać zmuszeni. Stąd potrzeba „przejściowej”
przemocy „aby położyć kres o wiele większej, i to
nieustannej, przemocy, która utrzymuje większość ludzkości w
niewoli”
[Malatesta, Op. Cit., s. 55].
Koncentrować się na sprawie stosowania bądź niestosowania
przemocy to pomijać prawdziwą sprawę, mianowicie, to, jak
zmieniamy społeczeństwo na lepsze. Jak wskazał Alexander
Berkman, ci anarchiści, którzy są pacyfistami, nie rozumieją
całej sprawy, podobnie jak ci, którzy myślą „tak
samo, jak gdyby zakasanie swoich rękawów do pracy powinno być
uznane za samą pracę”
. Zaprzeczając temu, „zbrojna
część rewolucji jest po prostu zakasaniem swoich rękawów.
Rzeczywiste, prawdziwe zadanie pozostaje przed nami”
[What
is Anarchism (ABC anarchizmu)
, s. 183]. I naprawdę, większość
walk społecznych i rewolucji zaczyna się względnie pokojowo (poprzez
strajki, okupacje, i tak dalej) i dopiero degeneruje w kierunku
przemocy, gdy ci u władzy próbują utrzymać swoje stanowiska (klasycznym
tego przykładem jest to, co stało się we Włoszech w 1920
roku, kiedy to okupacja fabryk przez ich robotników pociągnęła
za sobą faszystowski terror — zobacz sekcję
A.5.5
).

Jak wzmiankowaliśmy wcześniej, wszyscy anarchiści są
antymilitarystami i zwalczają zarówno machinę wojskową (a
zatem i przemysł „obronny”), jak też i państwowe
oraz kapitalistyczne wojny (chociaż kilku anarchistów, takich
jak Rudolf Rocker i Sam Dolgoff, poparło kapitalistyczną
koalicję antyfaszystowską podczas drugiej wojny światowej jako
mniejsze zło). Przesłanie anarchistów i anarchosyndykalistów
przeciwko machinie wojennej było rozpowszechniane na długo
przed wybuchem pierwszej wojny światowej. Syndykaliści i
anarchiści w Wielkiej Brytanii i Ameryce Północnej
przedrukowywali ulotkę francuskiego CGT nawołującą żołnierzy
do niewypełniania rozkazów prześladowania swoich kolegów
robotników. Emma Goldman i Alexander Berkman zostali aresztowani
i wydaleni z Ameryki za organizowanie „Ligi Przeciwko
Poborowi”
w 1917 roku. Podobnie, wielu anarchistów
w Europie było więzionych za odmowę wstąpienia do sił
zbrojnych podczas pierwszej i drugiej wojny światowej. Pozostający
pod wpływem anarcho-syndykalistycznym Robotnicy Przemysłowi Świata
zostali zmiażdżeni przez bezwzględną falę rządowych
represji wywołanych groźbą organizowania wystąpień i
przedstawianiem antywojennego przesłania elitom rządzącym, które
wolały wojnę. W bliższych nam czasach anarchiści (włączając
w to takich ludzi, jak Noam Chomsky i Paul Goodman) zarówno działają
w ruchu na rzecz pokoju, jak też wnoszą swój wkład w opór
przeciwko poborowi tam, gdzie on wciąż ma miejsce. Anarchiści
brali aktywny udział w zwalczaniu takich wojen jak wojna
wietnamska, wojna o Falklandy, jak również wojny w Zatoce
Perskiej w 1991 i 2003 roku (we Włoszech i Hiszpanii obejmowało
to pomoc w organizowaniu strajków i protestów przeciwko niej).
I to właśnie podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku wielu
anarchistów wzniosło hasło „Żadnej wojny prócz
wojny klas”
, które pięknie podsumowuje
anarchistyczny sprzeciw wobec wojny — a mianowicie złego skutku
jakiegokolwiek systemu klasowego, w którym przedstawiciele
uciskanych klas różnych krajów zabijają się nawzajem dla władzy
i zysków swych władców. Zamiast brać udział w tej
zorganizowanej rzezi, anarchiści namawiają ludzi pracy, aby
dbali o swoje własne sprawy, a nie o sprawy swoich panów:

„Bardziej niż kiedykolwiek musimy unikać
kompromisu; pogłębiać przepaść między kapitalistami a płatnymi
niewolnikami, pomiędzy rządzącymi a rządzonymi; głosić
wywłaszczenie własności prywatnej i zniszczenie państw
jako jedyny środek zagwarantowania braterstwa między ludami
oraz Sprawiedliwości i Wolności dla wszystkich; i musimy
przygotowywać się do spełniania tych rzeczy”
[Malatesta,
Op. Cit., s. 251].

(Musimy tutaj zaznaczyć, że te słowa Malatesty zostały
napisane po części przeciwko Piotrowi Kropotkinowi, który, z
powodów najlepiej znanych jemu samemu, odrzucił wszystko, za
czym argumentował przez dziesięciolecia i poparł aliantów
podczas pierwszej wojny światowej jako mniejsze zło w porównaniu
z niemieckim autorytaryzmem i imperializmem. Oczywiście, jak
wskazał Malatesta, „wszystkie rządy i wszystkie klasy
kapitalistów”
popełniają „przestępstwa (…)
przeciwko robotnikom i buntownikom swoich własnych krajów”

[Op. Cit., s. 246]). Wraz z Berkmanem, Goldman i rzeszą
innych anarchistów podpisał się on pod Międzynarodowym
Manifestem Anarchistycznym przeciwko pierwszej wojnie światowej.
Manifest ten wyrażał zdanie ogromnej większości ruchu
anarchistycznego (w owym czasie i później) na temat wojny i
tego, jak ją powstrzymać. Warto go zacytować:

„Prawda jest taka, że przyczyna wojen (…)
polega jedynie na istnieniu Państwa, które jest formą
przywileju (…) Jakąkolwiek formę by ono mogło przybrać,
Państwo nie jest niczym innym niż zorganizowanym systemem
ucisku dla korzyści uprzywilejowanej mniejszości (…)

„Pechem ludów, głęboko przywiązanych do
pokoju, jest to, że w celu uniknięcia wojny pokładały one
swoją ufność w Państwu wraz z jego dyplomatami knującymi
intrygi, w demokracji i w partiach politycznych (…) To
zaufanie zostało świadomie zawiedzione, i nadal jest
zawodzone, gdy rządy z pomocą całej prasy przekonują
swoje narody, że ta wojna jest wojną wyzwoleńczą.

„Stanowczo jesteśmy przeciwni wszystkim wojnom
między narodami (…) byliśmy, jesteśmy i będziemy
najenergiczniejszymi przeciwnikami wojny.

„Rolą anarchistów (…) jest kontynuowanie głoszenia,
że istnieje tylko jedna wojna wyzwoleńcza: ta, która we
wszystkich krajach jest prowadzona przez uciskanych przeciwko
uciskającym, przez wyzyskiwanych przeciwko wyzyskiwaczom.
Naszym zadaniem jest wezwać zniewolonych do buntu przeciwko
ich panom.

„Czyny i propaganda anarchistów powinny uparcie
i wytrwale dążyć do osłabiania i rozwiązywania poszczególnych
państw oraz kultywowania ducha buntu i wzbudzania
niezadowolenia w narodach i armiach (…)

„Musimy zrobić pożytek ze wszystkich ruchów
buntu, z całego niezadowolenia, w celu wzniecenia powstania,
i zorganizować rewolucję, i przypilnować, by położyła
kres wszystkim społecznym krzywdom (…) Sprawiedliwość
społeczna realizowana poprzez wolną organizację wytwórców;
pozbycie się na zawsze wojen i militaryzmu; i całkowita
wolność wywalczona przez zniesienie Państwa i jego
niszczycielskich organów” [„International
Anarchist Manifesto on the War”,
Anarchy!
An Anthology of Emma Goldman’s Mother Earth
, ss. 386-388].

Zatem urok pacyfizmu dla anarchistów jest jasny. Przemoc jest
autorytarna i zniewalająca, a przez to jej stosowanie istotnie
przeczy anarchistycznym zasadom. W ten sposób anarchiści
zgodziliby się z Malatestą, przekonującym, że „jesteśmy
z zasady przeciwni przemocy i z tego powodu życzymy sobie, aby
walka społeczna była prowadzona tak humanitarnie, jak to tylko
możliwe”
[Op. Cit.]. Większość, jeżeli nie
wszyscy anarchiści, którzy nie są ścisłymi pacyfistami,
zgadza się z anarchopacyfistami, gdy ci przekonują, że przemoc
może często dawać skutki odwrotne do zamierzonych, wyobcowując
ludzi i dając państwu pretekst do prześladowania zarówno
ruchu anarchistycznego, jak i ruchów ludowych na rzecz przemian
społecznych. Wszyscy anarchiści popierają akcje bezpośrednie
bez używania przemocy i obywatelskie nieposłuszeństwo, które
często toruje lepsze drogi radykalnym zmianom.

Zatem, podsumowując, anarchiści, którzy są czystymi
pacyfistami, są rzadcy. Większość zgadza się na stosowanie
przemocy jako na zło konieczne i zaleca minimalizację jej używania.
Wszyscy zgadzają się, że rewolucja, która zinstytucjonalizuje
przemoc, tylko odtworzy państwo w nowej formie. Jednakże
przekonują, że niszczenie władzy nie jest autorytarne,
podobnie jak użycie przemocy, aby opierać się przemocy.
Dlatego, chociaż większość anarchistów nie jest pacyfistami,
większość z nich odrzuca przemoc za wyjątkiem samoobrony, a
nawet wtedy ogranicza ją do minimum.

LEAVE A COMMENT