C.2.6 Czy odsetki nie są nagrodą za czekanie, a kapitalizm nie jest przez to sprawiedliwy?

  faq

Koncepcja, mówiąca, że odsetki są nagrodą za „wstrzemięźliwość”
ze strony oszczędzających, jest powszechnie przyjęta w
kapitalistycznej ekonomii. Jak przekonuje Alfred Marshall, „jeżeli
przyznamy, że [towar] jest produktem samej tylko pracy, a nie
pracy i czekania, to bez cienia wątpliwości nieubłagana logika
zmusi nas do przyznania, że nie ma usprawiedliwienia dla odsetków,
nagrody za czekanie”
[Zasady ekonomii]. Chociaż
po cichu tu się przyznaje, że praca to źródło całej wartości
w kapitalizmie (i że wstrzemięźliwość nie jest źródłem
zysków), to zarazem się stwierdza, że odsetki są dającym się
usprawiedliwić żądaniem przejęcia wartości dodatkowej
wytworzonej przez robotnika.

Dlaczego tak się dzieje? Kapitalistyczna ekonomia twierdzi,
że „wstrzymując się od konsumpcji” kapitalista
pozwala na rozwój nowych środków produkcji, a więc powinien
być nagrodzony za to poświęcenie. Inaczej mówiąc, w celu
uzyskania kapitału dostępnego jako wkład — tj. poniesienia
kosztów teraz, aby zwróciły się one w przyszłości — ktoś
musi się zgodzić na odłożenie na później swojej konsumpcji.
Jest to rzeczywisty koszt, i to taki, który ludzie poniosą
dopiero jeśli zostaną za to później wynagrodzeni.

Krytykowi kapitalizmu ta teoria zwykle wydaje się
niedorzeczna — mówiąc prosto, czy rzeczywiście właściciel
kopalni poświęca się bardziej od górnika, a bogaty
akcjonariusz od robotnika pracującego w fabryce samochodów, w
której tamten ma udziały? Bogatej osobie o wiele łatwiej
„wstrzymywać się od konsumpcji” niż komuś o przeciętnych
dochodach. Potwierdza to statystyka, ponieważ jak odnotował
Simon Kuznets, „tylko grupy o wyższych dochodach oszczędzają;
całkowite oszczędności grupy poniżej szczytowych dziesięciu
procent są w niezłym przybliżeniu równe zeru”
[Struktura
i wzrost gospodarczy
]. Dlatego pozorna słuszność odsetek
jako zapłaty za ból powstrzymywania się od konsumpcji opiera
się na przesłance, że typowy wkład oszczędnościowy należy
do gospodarstwa domowego o małych lub średnich dochodach. Ale
we współczesnych społeczeństwach kapitalistycznych sprawa tak
się nie przedstawia. Takie gospodarstwa domowe nie są źródłem
większości oszczędności; lwia część wypłat odsetków nie
dla nich jest przeznaczona.

Ujmując tę kwestię inaczej, kapitalistyczni orędownicy
odsetków rozważają „wstrzymywanie się od konsumpcji”
tylko jako abstrakcję, bez przekładania jej na konkrety. Na
przykład kapitalista może „wstrzymywać się od konsumpcji”
48 Rolls Royce’ów, ponieważ potrzebuje pieniędzy na
udoskonalenie niektórych maszyn swojej fabryce; równocześnie
samotna matka może „wstrzymywać się od konsumpcji”
żywności albo odpowiedniego mieszkania, aby spróbować lepiej
zaopiekować się swoimi dziećmi. Te dwie sytuacje są krańcowo
różne, ale kapitalista stawia między nimi znak równości. Zakłada
się przez to, że „niemożność kupienia tego, czego się
tylko chce” jest tym samym, co „niemożność kupienia
rzeczy, których się potrzebuje”, a więc zniekształca
oczywistą różnicę w kosztach takiego odkładania konsumpcji
na później!

Stąd komentarz Proudhona, że pożyczanie kapitału „nie
obejmuje rzeczywistego poświęcenia ze strony kapitalisty”
,
a więc „nie pozbawia on się. . . kapitału, który pożycza.
Przeciwnie, pożycza go dokładnie z tego powodu, że ta pożyczka
nie jest dla niego stratą, bo jest dostatecznie wyposażony w
kapitał i bez tego; w ostateczności, pożycza go, ponieważ ani
nie zamierza, ani nie jest w stanie zrobić z niego użytku osobiście
— bo gdyby musiał go pozostawić w swoich własnych rękach, to
ten kapitał, bezpłodny ze swej natury, pozostałby bezpłodny,
podczas gdy pożyczając i czerpiąc z tego odsetki, zbiera się
zysk, który umożliwia kapitaliście życie bez pracy. Obecnie,
zarówno w ekonomii politycznej, jak i w ekonomii moralnej, życie
bez pracy jest proponowaniem sprzeczności, rzeczą niemożliwą”

[Odsetki a kapitał: pożyczka to służba].

Proudhon kontynuuje:

„Weźmy właściciela, który posiada dwa majątki
– jeden koło Tours, a drugi pod Orleanem, i jest zobowiązany
do utrzymywania swojej siedziby w tym z nich, z którego
korzysta, i w konsekwencji do opuszczenia swojej siedziby w
drugim – czy taki ktoś może twierdzić, że pozbawia się
czegokolwiek, ponieważ nie może, jak Bóg, być obecny i
działać wszędzie? Równie dobrze możemy powiedzieć, że
my, którzy żyjemy w Paryżu, jesteśmy pozbawieni
mieszkania w Nowym Jorku! Wyznajcie zatem, że straty
kapitalisty są pokrewne stracie pana, któremu uciekł
niewolnik, stracie księcia wygnanego przez swoich poddanych,
stracie rabusia, który pragnąc włamać się do domu
zastaje psy na straży i mieszkańców w oknach”
[Ibid.].

W świecie kapitalisty, przemysłowiec, który nie może sobie
kupić trzeciego domu letniskowego „cierpi” wyrzeczenia
równoważne wyrzeczeniom kogoś, kto odkłada na później
nabycie czegoś naprawdę potrzebnego. Podobnie – jeżeli przemysłowiec
„zarabia” odsetki sto razy większe od pensji górnika
węglowego, pracującego w jego kopalni, to „cierpi”
stokroć większą niewygodę żyjąc w swoim pałacu niż górnik,
naprawdę pracujący na wyrobisku w niebezpiecznych warunkach.
„Niedogodność” wstrzymywania się od konsumpcji, gdy
się żyje w luksusie, jest oczywiście sto razy większa niż
„niedogodność” harowania na życie, a więc powinna
zostać wynagrodzona właśnie w takiej proporcji. Oczywiście,
jest sprzecznością, że orędownicy kapitalizmu odczuwają, iż
kapitaliści zasługują na rekompensatę za swoją „wstrzemięźliwość”
w cieszeniu się przyszłą zdobyczą, a równocześnie odmawiają
uznania dwuznaczności tej tezy.

Ujmując rzecz całościowo, jak stwierdziła Joan Robinson, „‚czekanie’
oznacza tylko posiadanie bogactwa”
[Przyczynek do
nowoczesnej ekonomii
]. Odsetki nie są nagrodą za „czekanie”,
raczej są jedną z wielu nagród za bycie bogatym.

Trudno się więc dziwić, że neoliberalni ekonomiści
wprowadzili termin czekanie jako „wyjaśnienie”
zwrotów dla kapitału (takich jak odsetki). Przed tą zmianą w
ekonomicznym żargonie, głównonurtowi ekonomiści używali pojęcia
„wstrzemięźliwość” (terminu wynalezionego przez
Nassau Seniora) do tłumaczenia (a więc usprawiedliwiania)
odsetek. „Teoria” Seniora została skwapliwie
wykorzystana do obrony zwrotów dla kapitału, i tak samo stało
się z terminem „czekanie” po jego wprowadzeniu w 1887
roku. Co ciekawe, „czekanie”, chociaż dotyczy dokładnie
tej samej sprawy, stało się zalecanym terminem po prostu
dlatego, że miało mniej obronny wydźwięk niż „wstrzemięźliwość”.
Zdaniem Marshalla, określenie „wstrzemięźliwość”
„podlegało błędnemu rozumieniu”, ponieważ było
zdecydowanie zbyt wielu bogatych ludzi dookoła, którzy
otrzymywali odsetki i dywidendy, a nie zdarzyło się nigdy, aby
ci ludzie powstrzymywali się od czegokolwiek (jak zauważył
Marshall, „bardzo bogate osoby najbardziej gromadzą
dobra, a niektórzy [!] z nich żyją w luksusach”
[Op.
Cit.
]). Dlatego opowiedział się za określeniem „czekanie”,
ponieważ jego używanie miało „zaletę”, zwłaszcza
wobec faktu, że socjaliści od dawna wykazywali oczywisty fakt,
iż kapitaliści nie „powstrzymują się” od
niczego. Lekcja jest oczywista – jeżeli w głównym nurcie
ekonomii rzeczywistość kłóci się z teorią, nie należy
rewidować teorii, a tylko zmienić jej nazwę!

Rzeczywiście, jak to ukazuje Joan Robinson,
prokapitalistyczne teorie o tym, kto wykazuje wstrzemięźliwość,
są błędne, „ponieważ oszczędzanie w głównej mierze
bierze się z zysków, a płace realne dążą do tym większego
obniżania się, im wyższa jest stopa zysku, to wstrzemięźliwość
związana z oszczędzaniem dotyczy głównie pracowników, którzy
potem nie otrzymują żadnego udziału w ‚nagrodzie'”
[Akumulacja
kapitału
].

Mówienie, że ci, którzy dzierżą kapitał mogą rościć
sobie pretensje do części produktu społecznego dzięki
powstrzymywaniu się albo czekaniu nie dostarcza żadnego wyjaśnienia
na temat tego, co czyni produkcję rentowną, a więc jak duże
odsetki i dywidendy mogą być wypłacane. Opieranie się na
teorii o „czekaniu” na temat przyczyn występowania
zwrotów kapitałowych nie przedstawia niczego więcej, jak tylko
niechęć ekonomistów do krytycznego badania źródeł tworzenia
wartości w gospodarce oraz do analizowania stosunków społecznych
między pracownikami a szefami czy dyrektorami w halach
fabrycznych. Uczynienie tego podałoby w wątpliwość całą
istotę kapitalizmu i jakiekolwiek tezy, że opiera się on na
wolności.

LEAVE A COMMENT