D.1.2 Czy interwencja państwa jest wynikiem demokracji?

  faq

Nie. Społeczna i gospodarcza interwencja nowoczesnego państwa
zaczęła się na długo zanim rozpowszechnione zostało
powszechne prawo wyborcze. Na przykład w Anglii „kolektywistyczne”
środki były wprowadzane, gdy jeszcze istniały majątkowe i płciowe
ograniczenia praw wyborczych. Centralistyczny i hierarchiczny
charakter „przedstawicielskiej” demokracji oznacza, że
szerokie rzesze ludności mają niewielką rzeczywistą kontrolę
nad politykami, którzy znajdują się pod znacznie większym wpływem
wielkiego biznesu, biznesowych grup nacisku i państwowej
biurokracji. Znaczy to, że naprawdę ludowe i demokratyczne
naciski w państwie kapitalistycznym mają ograniczony zasięg, a
interesy elit mają o wiele bardziej decydujące znaczenie przy
wyjaśnianiu działań państwa.

„Nowy Ład” Franklina Delano Roosevelta w latach
trzydziestych i wprowadzone przez powojenny keynesizm środki
ograniczonej interwencji państwa w celu pobudzenia ożywienia
gospodarczego po depresji były uzasadniane bardziej racjami
materialnymi niż demokracją. Więc Takis Fotopoulos przekonuje,
że „fakt /…/ iż ‚pewność interesów’ znajdowała się
na swoim najniższym poziomie mógłby stanowić sporą część
wyjaśnienia o wiele bardziej tolerancyjnego stosunku kontrolujących
produkcję wobec kroków naruszających zakres ich ekonomicznej władzy
i przywilejów. Faktycznie to dopiero wtedy interwencjonizm państwowy
zdobył poparcie ludzi naprawdę kontrolujących produkcję, tak,
że przyniósł sukces — i dopóty szedł pomyślnie, dopóki
miał je”
[„The Nation-state and the Market”,
p. 55, Society and Nature, Vol. 3, pp. 44-45].

Zasadę tę można dostrzec na przykładzie uchwalonego w 1934
roku w USA Aktu Wagnera, przyznającego amerykańskiemu światu
pracy pierwsze i ostatnie zwycięstwo polityczne. Akt ten
zalegalizował organizowanie się w związkach zawodowych, ale to
umieściło zmagania świata pracy w granicach procedur prawnych,
a więc oznaczało, że będzie można łatwiej je kontrolować.
Na dodatek to ustępstwo było formą dążenia do świętego
spokoju, którego skutkiem było sprawienie, że będzie mniej
prawdopodobne, iż zaangażowani w działalność związkową
zaczną kwestionować fundamentalne podstawy ustroju
kapitalistycznego. A odkąd lęk przed bojowym ruchem robotniczym
minął, Akt Wagnera był podkopywany i czyniony bezsilnym przez
nowe prawa, prawa, które zwiększyły władzę szefów nad
pracownikami i zdelegalizowały takie sposoby działania, jak te,
które na początku zmusiły polityków do wprowadzenia Aktu
Wagnera.

Nie trzeba powtarzać, że konsekwencje klasycznej ideologii
liberalnej, mówiącej, że powszechna demokracja jest zagrożeniem
dla kapitalizmu, są źródłem fałszywego rozumowania, iż
demokracja prowadzi do interwencji państwa. Rozumowanie, że
ograniczając prawa wyborcze bogaci będą wprowadzać prawa dające
korzyści wszystkim mówi więcej o wzruszającej wierze
klasycznych liberałów w altruizm bogatych niż o rozumieniu
przez nich ludzkiej natury i znajomości historii. A to, że mogą
oni się przyłączyć do Johna Locke’a i twierdzić z poważną
miną, że wszyscy muszą obstawać przy regułach, które tworzą
jedynie nieliczni mówi też bardzo wiele o ich pojęciu „wolności”.

Oczywiście niektórzy nowocześniejsi klasyczni liberałowie
(na przykład prawicowi libertarianie) są rzecznikami „państwa
demokratycznego”, nie mogącego interweniować w sprawy
gospodarcze. Nie jest to jednakże żadnym rozwiązaniem, gdyż w
ten sposób tylko pozbywamy się etatystycznych odpowiedzi na
rzeczywiste i palące problemy społeczne powodowane przez
kapitalizm bez dostarczenia w ich miejsce czegoś lepszego.

Anarchiści zgadzają się z tym, że państwo, na skutek
swojej centralizacji i biurokracji, tłumi spontaniczną naturę
społeczeństwa i jest przeszkodą dla postępu i ewolucji społecznej.
Jednakże postulat pozostawienia rynku samemu sobie opiera się
na błędnym założeniu, że ludzie będą siedzieli zadowoleni
i pozwalali siłom rynkowym ogałacać swoje społeczności i środowisko
naturalne. Pozbycie się interwencji państwa bez pozbycia się
kapitalizmu i stworzenia wolnego, komunalnego społeczeństwa
oznaczałoby, że potrzeba społeczeństwa by chronić samo
siebie nadal by istniała, ale byłoby do dyspozycji nawet mniej
środków do jej zaspokojenia niż jest teraz. Rezultaty takiej
polityki, jak uczy nas historia, byłyby katastrofalne dla klas
pracujących (i środowiska, musimy dodać) i dobroczynne jedynie
dla elity (co oczywiście jest jej zamiarem).

Konsekwencją fałszywej przesłanki, że demokracja prowadzi
do interwencji państwa jest teza, że państwo istnieje dla
dobra większości, która wykorzystuje je do wyzyskiwania
bogatej mniejszości! Co jest szokujące, wielu obrońców
kapitalizmu akceptuje to jako istotny wniosek z tej przesłanki,
nawet pomimo tego, że jest to oczywiste reductio ad absurdum,
jak również wniosek wyprowadzony całkowicie wbrew faktom
historycznym.

LEAVE A COMMENT