Szukaj

H.1.4 Czy anarchiści “nie mają absolutnie żadnego pomysłu” na to, co proletariat ma ustanowić w miejsce państwa?

Druga teza Lenina jest taka, że anarchiści “chociaż opowiadają się za zniszczeniem aparatu państwowego, to nie mają absolutnie żadnego pomysłu na to, co proletariat ma ustanowić w jego miejsce” i porównuje ich z marksistami, którzy opowiadają się za nowym aparatem państwowym “składającym się z uzbrojonych robotników, na wzór Komuny [Paryskiej]” [Essential Works of Lenin, s. 358].

Zdaniem anarchistów zapewnienia Lenina świadczą po prostu o jego nieznajomości literatury anarchistycznej, toteż nie trzeba ich brać na poważnie — każdy, kto choć troszkę zna teorię anarchistyczną po prostu wyśmiałby takie komentarze. Ale smutne jest to, że większość marksistów nie zna naszej teorii. Więc trzeba, ażebyśmy wyjaśnili dwie rzeczy. Po pierwsze, anarchiści mają bardzo wyraziste koncepcje tego, czym należy “zastąpić” państwo (mianowicie federacją komun opierających się na stowarzyszeniach klasy pracującej). Po drugie, to właśnie ta idea opiera się na zainspirowanym przez Komunę Paryską pomyśle uzbrojenia robotników (chociaż już wcześniej taki rozwój wypadków przewidział Bakunin).

Do tego jeszcze w uszach anarchistów komentarze Lenina brzmią cokolwiek niewiarygodnie. Jak to ujął George Barrett, chcąc odpowiedzieć na pytanie “jeśli obalisz rząd, to co ustanowisz w jego miejsce?” “anarchista poczułby się zupełnie tak samo, jak gdyby usłyszał pacjenta pytającego lekarza »Jeżeli odbierzesz mi moją chorobę, to co dasz mi w jej miejsce?« Argumentacja anarchisty polega na tym, że rząd nie służy żadnym pożytecznym celom (…) Jest to główny sztab czerpiących zyski, pobierających czynsze i wszystkich tych, którzy społeczeństwu zabierają dobra nie dając nic w zamian. Kiedy ta klasa zostanie obalona przez ludzi organizujących się w ten sposób, by kierować fabrykami i zagospodarowywać ziemię z korzyścią dla swoich wolnych społeczności, tzn. z korzyścią dla siebie samych, wtedy rząd też będzie musiał zostać wymazany z powierzchni ziemi, ponieważ cel jego istnienia przeminie. Wtedy jedyną rzeczą, która zostanie ustanowiona w miejsce rządu, będzie wolna organizacja pracowników. Gdy obala się Tyranię, pozostaje Wolność – zupełnie tak jak wtedy, gdy choroba zostaje wypleniona i pozostaje zdrowie” [Objections to Anarchism, s. 356].

Mimo, że odpowiedź Barretta jest dość ogólnikowa, zawiera standardowe anarchistyczne stanowisko w kwestii tego, co będzie stanowiło podstawę rewolucyjnego społeczeństwa, wyrażone w zdaniu: “Wtedy jedyną rzeczą, która zostanie ustanowiona w miejsce rządu, będzie wolna organizacja pracowników”. Jest to bardzo zwięzłe streszczenie teorii anarchistycznej. Lepiej powiedzieć by się już nie dało. Wizję tę, co omawiamy z różnymi szczegółami w sekcji I.2.3, można znaleźć w pracach Bakunina, Kropotkina, Malatesty i całej rzeszy innych anarchistycznych myślicieli. Skoro anarchiści począwszy od Bakunina podkreślali, że federacja stowarzyszeń robotniczych ustanowi ramy wolnego społeczeństwa, to zapewnianie, że tego nie robili (jak robił to Lenin) nie jest niczym innym, jak tylko żartem albo oszczerstwem. Zacytujmy Bakunina:

“Przyszła organizacja społeczeństwa musi być przeprowadzona jedynie oddolnie w górę, przez wolne stowarzyszenia albo federacje pracowników, najpierw w ich związkach zawodowych, potem w komunach, regionach, krajach, i wreszcie w wielkiej federacji, międzynarodowej i powszechnej” [Michael Bakunin: Selected Writings, s. 206].

Podobne idee można też łatwo znaleźć w pracach innych anarchistów. Chociaż konkretne nazwy i drobiazgowe szczegóły tych federacji stowarzyszeń pracowniczych mogą się zmieniać (na przykład komitety fabryczne i Rady Delegatów podczas rewolucji w Rosji, kolektywy w Hiszpanii, zgromadzenia dzielnicowe podczas Rewolucji Francuskiej, żeby wymienić tylko niektóre), to podstawowe idee są takie same. Bakunin także zajął stanowisko w sprawie zorganizowania obrony przez milicję robotniczą (czyli uzbrojony lud, tak jak to było w przypadku Komuny Paryskiej – zobacz sekcję H.2.1).

Głowna różnica między anarchizmem a marksizmem, do której odnosi się Lenin, jest oczywistym kłamstwem. Anarchiści są doskonale świadomi tego, czym powinno się “zastąpić” burżuazyjne państwo. I zawsze byli tego świadomi. Prawdziwa różnica jest po prostu taka, że anarchiści mówią to, co naprawdę mają na myśli, podczas gdy mówiąc o swoim “nowym” państwie Lenin faktycznie nie miał na myśli władzy klasy robotniczej, lecz władzę partii.

Jeżeli zaś chodzi o wniosek Lenina, że nie mamy “zupełnie żadnych pomysłów” na to, jak klasa robotnicza “będzie wykorzystywała swoją rewolucyjną władzę”, to sprawia on wrażenie jeszcze większego braku wiedzy, gdyż zawsze nakłanialiśmy ludzi pracy do wywłaszczenia tych, którzy ich okradają z ich własności, zreorganizowania produkcji w warunkach samorządu pracowniczego i rozpoczęcia przebudowy społeczeństwa oddolnie w górę (na przykład szybkie przejrzenie książki Kropotkina Zdobycie chleba niebawem przekonałoby każdego czytelnika o niesłuszności komentarzy Lenina). Poniższe streszczenie, dokonane przez anarchistyczną Federację Jurajską w Szwajcarii (napisane w 1880 r.) daje pewne wyobrażenie o koncepcjach anarchistów w tej kwestii:

“Władza burżuazji nad masami ludowymi wyrasta z przywilejów ekonomicznych, politycznej dominacji i uczynienia tych przywilejów świętością przez system prawa. Musimy więc uderzać i w źródła władzy burżuazji, i w rozmaite przejawy tej władzy”

“Następujące środki przemawiają do naszej wyobraźni jako mające zasadnicze znaczenie dla powodzenia rewolucji, każda cząstka w tym samym stopniu, co zbrojna walka przeciwko jej wrogom:

“Powstańcy muszą skonfiskować społeczny kapitał, posiadłości ziemskie, kopalnie, zasoby mieszkaniowe, budynki sakralne i publiczne, narzędzia pracy, surowce, klejnoty i drogie kamienie oraz wyroby przemysłowe”

“Wszystkie władze polityczne, administracyjne i sądownicze zostaną zniesione (…) Jak powinny wyglądać metody organizacji rewolucji?”

“Natychmiastowe, spontaniczne ustanowienie podmiotów handlu: tymczasowe przejęcie przez nie (…) kapitału społecznego (…) lokalna federacja podmiotów handlu i organizacji świata pracy”

“Ustanowienie grup sąsiedzkich i federacji tychże (…)”

Organizowanie sił buntowniczych (…) Federacja wszystkich sił rewolucyjnych w powstańczych Komunach (…) Federacja Komun i zorganizowanie mas, z czujnym okiem na przetrwanie rewolucji aż do tego czasu, gdy wszelka działalność reakcyjna zostanie całkowicie wytępiona (…) Kiedy podmioty handlu zostaną już ustanowione, następnym krokiem będzie zorganizowanie życia lokalnej społeczności. Instytucją służącą temu życiu ma być federacja podmiotów handlu. To właśnie ta lokalna federacja ma ustanowić przyszłą Komunę” [No Gods, No Masters (Bez Boga i pana), t. 1, s. 246-7].

Jest więc oczywiste, że anarchiści naprawdę mają pewne pomysły dotyczące tego, czym klasy pracujące “zastąpią” państwo i jak będą one wykorzystywały swoją “władzę rewolucyjną”!

Podobnie jest też z oświadczeniem Lenina, że “anarchiści zaprzeczają nawet temu, że rewolucyjny proletariat powinien zrobić użytek ze swojej władzy państwowej, ze swojej rewolucyjnej dyktatury”. Stanowisko anarchistów znowu zostało wypaczone. Jak już przekonywaliśmy w ostatniej sekcji, nasz sprzeciw wobec “władzy państwowej” proletariatu ma miejsce dokładnie z tego powodu, że nie może ona, z samej swej natury, jako władza państwowa pozwolić klasie robotniczej na bezpośrednie kierowanie społeczeństwem (i oczywiście wyklucza też automatycznie inne grupy mas pracujących, takie jak chłopstwo czy rzemieślnicy). Przekonywaliśmy, że w praktyce oznaczałaby ona po prostu dyktaturę małego grona przywódców partyjnych. I musimy podkreślić, że sam Lenin argumentował w ten sam sposób na rzecz właśnie takiego rozwiązania już w rok po dokończeniu pisania dzieła Państwo a rewolucja. Jak na ironię, czołowi bolszewicy także i słowami potwierdzali argumentację anarchistów, że “dyktatura proletariatu” faktycznie stanie się dyktaturą partii nad proletariatem.

Włoski anarchista Camillo Berneri dobrze podsumowuje te wszystkie różnice:

“Marksiści (…) zapowiadają naturalny zanik Państwa w konsekwencji zniszczenia klas środkami »dyktatury proletariatu«, czyli inaczej mówiąc Państwowego Socjalizmu, podczas gdy anarchiści pragną zniszczenia klas przy pomocy rewolucji społecznej, która wraz z klasami wyeliminuje i Państwo. Ponadto marksiści nie proponują zbrojnego wywalczenia Komuny przez cały proletariat, lecz zdobycie Państwa przez partię, która sobie wyobraża, że reprezentuje proletariat. Anarchiści zezwalają na sprawowanie bezpośredniej władzy przez proletariat, ale też rozumieją, że instytucje tej władzy muszą zostać uformowane przez cały organizm składający się z systemów administracji komunistycznej sprawowanej przez organizacje korporacyjne [np. związki zawodowe] i instytucji komunalnych, zarówno na szczeblu regionalnym, jak i krajowym, ustanowionych dobrowolnie poza wszelkimi monopolami politycznymi i wbrew nim, zabiegających o zmniejszenie centralizacji administracyjnej do minimum” [“Dictatorship of the Proletariat and State Socialism”, s. 51-52, Cienfuegos Press Anarchist Review, nr. 4, s. 52].

Jest więc oczywiste, że zapewnienia Lenina to nic innego, jak tylko zwykła mowa-trawa. Anarchiści nie tylko dobrze zdają sobie sprawę z potrzeby zastąpienia państwa przez federację stowarzyszeń klasy robotniczej (rady pracownicze lub sowieckie), ale opowiadali się za tym na długo przed przyjęciem przez Lenina tej perspektywy w 1917 r. (o czym mówimy w sekcji H.3.10). Kluczowa różnica polega oczywiście na tym, że anarchiści mieli to na myśli, podczas gdy Lenin postrzegał to jako sposób na zapewnienie bolszewickiej władzy partyjnej.

Wreszcie, należy również zauważyć, że marksiści, którzy tak długo wyciągali takie same wnioski jak anarchiści tacy jak Proudhon i Bakunin, mieli tendencję do fetyszyzowania rad pracowniczych. Na przykład Chris Harman z brytyjskiego SWP skarży się, że argentyńskie masy zorganizowały się w niewłaściwy sposób w ramach swojego buntu przeciwko neoliberalizmowi, który rozpoczął się w grudniu 2001 roku. Stwierdza on, że komitety sąsiedzkie i zgromadzenia ludowe utworzone przez bunt wyrażają potrzebę organizowania się tych, którzy obalili prezydentów i zauważa, że mają pewne podobieństwa z charakterystycznymi formami masowej samoorganizacji, które powstały w wielkich zmaganiach klas robotniczych XX wieku – rady robotnicze lub sowieckie. Podkreślił jednak, że mają też bardzo ważne różnice. Jednak skargi Harmana pokazują jego własne błędy, poważnie argumentując, że powszechne zgromadzenia nie są jeszcze ciałami delegatów. Ludzie w nich reprezentują samych siebie, ale nie mają organicznego związku z jakąś grupą ludzi, których reprezentują – i którzy mogą ich wspominać, jeśli nie wykonują swojej woli. [“Argentina: Rebellion at the Sharp End of the World Crisis”, s. 3-48, International Socialism, vol. 94, s. 25] O to oczywiście chodzi – są to powszechne zgromadzenia! Powszechne zgromadzenie nie reprezentuje nikogo, ponieważ jego członkowie rządzą sobą, tj. poprzez bezpośrednią demokrację. Są to organy elementarne, które odwołują delegatów, którzy nie wykonują swojego mandatu! Ale biorąc pod uwagę, że leninizm ma na celu władzę partyjną, ta troska o reprezentację jest całkowicie zrozumiała, choć godna pożałowania.

Zamiast więc świętować ten wzrost masowego samozarządzania i samoorganizacji, Harman narzeka, że te „powszechne zgromadzenia nie są zakotwiczone w miejscach pracy, w których miliony Argentyńczyków są wciąż na co dzień wciągane do pracy”. Czy trzeba powiedzieć, że taka organizacja zatwierdzona przez SWP automatycznie wykluczy bezrobotnych, gospodynie domowe, osoby starsze, dzieci i inne osoby z klasy robotniczej, które brały udział w tej walce? Ponadto każdy kryzys kapitalistyczny charakteryzuje się rosnącym bezrobociem, zamykaniem firm itd. Podczas gdy miejsca pracy muszą zostać i zostały zajęte przez pracowników, prawo rewolucji stanowi, że zakłócenia gospodarcze, które powodują, prowadzą do wzrostu bezrobocia (w tym argumentacji Kropotkina w Zdobyciu chleba były wielokrotnie potwierdzane). Co istotne, Harman przyznaje, że są wśród nich „organizacje bezrobotnych pracowników”, a także „że w niektórych zgromadzeniach ważną rolę przywódczą odgrywają bezrobotni działacze ukształtowani przez ich rolę w poprzednich zmaganiach przemysłowych”. Nie zauważa jednak, że utworzenie rad pracowników zakończyłoby ich aktywny udział w buncie. [Op. Cit., s. 25]

To, że argentyńska klasa robotnicza utworzyła organy władzy, które nie były całkowicie zależne od miejsca pracy, było dobrym znakiem. Zespoły fabryczne i federacje muszą być tworzone, ale raczej jako uzupełnienie, a nie zamiennik zgromadzeń lokalnych. Harman stwierdza, że zgromadzenia były „bliżej sekcji – nocnych masowych spotkań okręgów – rewolucji francuskiej niż rad robotniczych z 1905 i 1917 roku w Rosji” i skarży się, że „powstanie XXI wieku przybrało formę archetypowej rewolucji XVIII wieku!” [Op. Cit.. s. 25 i s. 22] Czy Argentyńczycy nie zdawali sobie sprawy, że powstanie w XXI wieku powinno naśladować „wielkie zmagania klasy robotniczej XX wieku”, zwłaszcza to, które miało miejsce w przeważnie przedkapitalistycznym reżimie carskim, który ledwie wyszedł z XVIII wieku? Czy nie zdawali sobie sprawy, że przywódcy partii awangardowej wiedzą lepiej niż oni sami, jak powinni organizować i prowadzić swoje zmagania? To, że ludzie XXI wieku wiedzieli najlepiej, jak zorganizować własne rewolty, jest zgubą Harmana, który woli wtłaczać realia współczesnych zmagań do form, które marksiści tak długo rozpoznawali w pierwszej kolejności. Biorąc pod uwagę fakt, że anarchiści od pewnego czasu dyskutują o możliwościach zgromadzeń wspólnotowych, być może możemy się spodziewać, że leniniści uznają ich znaczenie w ciągu kilkudziesięciu lat? W końcu bolszewicy w Rosji powoli zdawali sobie sprawę ze znaczenia sowietów w 1905 r., więc stanowisko Harmana nie dziwi.

Łatwo więc dostrzec, co anarchiści sądzą o twierdzeniu Lenina, że „Anarchizm nie dał niczego, nawet zbliżającego się do prawdziwego rozwiązania konkretnych problemów politycznych, a mianowicie, czy stara machina państwowa musi zostać rozbita i co powinno ją zastąpić?”. [Op. Cit., s. 350] Po prostu wskazujemy, że Lenin całkowicie wypaczył anarchistyczne stanowisko w sprawie rewolucji społecznej. Rewolucyjni anarchiści od lat sześćdziesiątych XIX w. argumentowali, że rady robotnicze (sowiety) mogą być zarówno bronią walki klasowej z kapitalizmem i państwem, jak i ramami przyszłego (libertariańskiego) socjalistycznego społeczeństwa. Lenin doszedł do powierzchownie podobnych wniosków dopiero w 1917 roku. Co oznacza, że kiedy mówił o radach pracowników, Lenin powtarzał tylko po Bakuninie – różnica polega na tym, że my, anarchiści, mówimy poważnie!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *