Szukaj

I.5.3 Czy federacje tworzyłyby biurokratów i polityków?

Oczywiście, każda organizacja niesie ze sobą ryzyko, że nieliczna grupa osób, którym wyznaczono zadania do wykonania, nadużyje swojej pozycji dla osobistego zysku i, z czasem, stanie się biurokracją mającą władzę nad resztą społeczeństwa. Dlatego niektóre krytyczki społecznego anarchizmu sugerują, że system komun i federacji byłby po prostu wylęgarnią polityków i biurokratów. Tak, oczywiście, jest z państwem i wiele osób generalizuje na podstawie tego doświadczenia jak wyglądałyby wszelkie formy organizacji społecznej, w tym anarchistyczna komuna.

Choć przyznajemy, że istnieje takie niebezpieczeństwo, anarchistki są przekonane, że podobny rozwój wypadków jest mało prawdopodobny w anarchii. A to dlatego, że, na podstawie naszej analizy i krytyki państwa, od dawna argumentujemy za różnymi rozwiązaniami instytucjonalnymi, które, w naszej opinii, zmniejszałyby takie zagrożenie. Do tych rozwiązań zalicza się wybieranie delegatów a nie reprezentantów, dawanie tym delegatom wiążących mandatów i poddawanie ich natychmiastowemu odwołaniu przez ich wyborców. Byliby generalnie nieopłacani i, na ile to tylko możliwe, oczekiwano by od nich, by pozostali w swoich społecznościach i wykonywali swoje zadania społeczne po zakończeniu swojej zwykłej pracy. W nielicznych przypadkach odstępstw od tej reguły delegaci otrzymywaliby przeciętną w ich komunie płacę w mutualizmie i kolektywizmie, a w komunizmie nie otrzymywaliby specjalnego dostępu do wspólnych zasobów. Ponadto, wydaje się prawdopodobne, że byłaby stosowana regularna rotacja delegatów_ek i być może wybór losowy, jaki obowiązuje dziś w wielu państwach w wyborze przysięgłych. W końcu, komuny mogłyby opuścić każdą federację, gdyby jej struktura stawała się zdeformowana i biurokratyczna.

Dzięki tym metodom delegaci_tki do ciał komunalnych pozostawaliby_łyby pod kontrolą swoich wyborców, a nie, jak w państwie, stałyby się ich władcami. Ponadto, anarchiści_stki zawsze podkreślali_ły, że każde ciało komunalne musi być organizacją pracującą. Zmniejszałoby to biurokratyczne tendencje, ponieważ zadania byłyby wykonywane przez wybranych delegatów a nie anonimowych (i zwykle niewybieralnych) biurokratów. Znaczy to, jak to ujął Bakunin w 1868, że “Rada Społeczna” (złożona z delegatek_ów “z wiążącymi mandatami, którzy byliby odpowiedzialni i odwoływalni w każdej chwili“) tworzyłaby “oddzielne komitety wykonawcze ze swoich członków dla każdej gałęzi rewolucyjnej administracji Komuny” [Bakunin, No Gods, No Masters, vol. 1, str. 155]. Nie byłoby to już ciało złożone z osób, rząd, niezależne od delegatów mieszkańców. Warto zauważyć, że to powtórzenie komentarzy Proudhona z 1848:

Do Zgromadzenia Narodowego należy realizowanie władzy wykonawczej poprzez organizację swoich komitetów wykonawczych, tak samo, jako wykonuje władzę ustawodawczą […] Poza powszechnym prawem wyborczym i w związku z powszechnym prawem wyborczym chcemy także wprowadzenia wiążących mandatów. Politycy nie chcą tego przyjąć! Co oznacza, że w ich oczach ludzie wybierając reprezentantów nie wyznaczają zadań przedstawicielom a raczej sprzedają swoją niepodległość! To z pewnością nie socjalizm: to nawet nie demokracja.” [Op. Cit., str. 63]

Dzięki mandatom i odwołaniom każdy delegat i delegatka, która zacznie nadużywać swojej pozycji czy nawet głosować w sposób, z jakim nie zgadza się zgromadzenie społeczne szybko zostałaby odwołana i zastąpiona. Taka osoba może być wybranym delegatem społeczności, ale to nie oznacza, że ma władzę lub autorytet (tzn. nie jest reprezentantem, lecz delegatem). W istocie jest agentem lokalnej społeczności, kontrolowanym przez tą społeczność i przed nią odpowiedzialnym. Tacy ludzie z pewnością nie są podobni do polityków. Nie podejmują i nie mogą podejmować decyzji politycznych w imieniu (tj. rządzić) ludzi, którzy ich wybrali – nie dostają władzy podejmowania decyzji za ludzi. Dodatkowo ludzie w konkretnych organizacjach lub wykonujący konkretne zadania często by się zmieniali, by zapobiec profesjonalizacji polityki i problemowi, jakim jest duża niezależność polityków po tym, jak zostaną już wybrani. I, oczywiście, nadal pracowaliby i mieszkali z tymi, którzy ich wybrali i nie otrzymywaliby żadnych szczególnych przywilejów w związku ze stanowiskiem (takich, jak większe przychody, lepsze warunki mieszkanione i tak dalej). Oznacza to, że tacy delegaci mieliby bardzo niewielkie szanse przekształcić się w polityków czy biurokratów, ponieważ byliby pod ścisłą kontrolą organizacji, które ich wyznaczyły. Jak twierdził Kropotkin, ogólne zgromadzenie społeczności “spotykające się regularnie – forum zawsze otwarte – to jedyny sposób […] by zagwarantować uczciwą i rozsądną administrację“, ponieważ opiera się na “braku zaufania wobec wszelkiej władzy wykonawczej” [The Great French Revolution, Vol. 1, str. 211].

Obecne sposoby koordynacji działań na większą skalę – centralizm państwowy – to zagrożenie dla wolności, ponieważ, cytując Proudhona, “obywatele rezygnują ze swojej niepodległości” a komuna, departament i województwo “zostają wchłonięte przez władzę centralną, stając się niczym więcej jak agencjami podlegającymi bezpośredniej władzy ministerstw“. Konsekwencje są oczywiste: “obywatel i komuna zostają pozbawieni jakiejkolwiek godności, państwowe napastowanie narasta […] Rząd nie jest już tworzony dla ludzi, ludzie istnieją dla rządu. Władza nachodzi wszystkie aspekty życia, przejmuje wszystko, rości sobie prawo do wszystkiego.” [Property is Theft!, str. 706] W takim reżimie powstanie szczególnej kasty polityków i biurokratów jest niemożliwe do uniknięcia.

Ponadto, “zasada politycznego centalizmu jest otwarcie przeciwna wszelkim prawom społecznego postępu i naturalnej ewolucji. Leży w naturze rzeczy, że każdy postęp kulturowy zostaje wpierw osiągnięty w małej grupie i jest stopniowo przyjmowany przez całe społeczeństwo. Dlatego polityczna decentralizacja jest najlepszym gwarantem nieograniczonych możliwości nowych eksperymentów. Bo w takich warunkach każda społeczność może realizować to, co potrafi osiągnąć nie narzucając tego innym. Eksperymenty praktyczne są źródłem każdego rozwoju w społeczeństwie. Tak długo, jak długo każda dzielnica jest w stanie wprowadzać na własnym terenie zmiany, jakie mieszkańcy uznają za stosowne, ich przykład staje się owocnym wpływem na inne części społeczności, ponieważ będą one miały możliwość ocenić płynące z nich korzyści, a nie będą zmuszone ich wprowadzać, nie będąc przekonane o ich użyteczności. W rezultacie społeczności progresywne służą innym za model, efekt końcowy usprawiedliwiony naturalną ewolucją spraw.” [Rudolf Rocker, Pioneers of American Freedom, str. 16-7] Trudno, żeby kontrast z państwowym centralizmem był bardziej wyraźny. Rocker kontynuuje:

W silnie scentralizowanym państwie sytuacja jest całkowicie odwrotna i najlepszy system reprezentacji nie może nic zrobić, by to zmienić. Reprezentant[ka] danej dzielnicy mogą mieć po swojej stronie przytłaczającą większość mieszkańców dzielnicy, ale w centralnym zgromadzeniu ustawodawczym państwa pozostanie w mniejszości, bo leży w naturze rzeczy, że w takim ugrupowaniu większość reprezentują nie najbardziej aktywne intelektualnie a najbardziej zacofane okręgi. Ponieważ pojedynczy okrąg rzeczywiście ma prawo wyrazić swoją opinię, ale nie może wpływać na zmiany bez zgody rządu centralnego, najbardziej postępowe okręgi będą skazane na stangnację, podczas gdy najbardziej zacofane będą ustalały standardy.” [Op. Cit., str. 17]

Trudno się dziwić, że anarchistki_ści zawsze podkreślały to, co Kropotkin nazwał “działalnością lokalną” i argumentował, że rewolucja wolnościowosocjalistyczna “ogłosiłaby niepodległe Komuny“, które “dążyłyby do osiągnięcia transformacji ekonomiczne … na ich terytoriach.” [Act For Yourselves, str. 43] W ten sposób zaawansowane społeczności zainspirują resztę, by podążała za nimi, pokazując im w praktyce, co jest możliwe. Tylko decentralizacja i federalizacja mogą rozwijać wolność i skutkować eksperymentami społecznymi, które zapewnią społeczny rozwój i uczynią społeczeństwo dobrym miejscem do życia.

Ponadto, federalizacja jest potrzebna, by maksymalizować samozarządzanie i minimalizować prawdopodobieństwo, że delegaci_tki staną się odizolowane_i od ludzi, którzy je wyznaczyli. Jak tłumaczy Rocker:

W mniejszej społeczności jednostkom dużo łatwiej jest obserwować scenę polityczną i zapoznać się z kwestiami, które trzeba rozwiązać. To kompletnie niemożliwe dla reprezentanta w scentralizowanym rządzie. Ani pojedynczy obywatel ani jego [lub jej] reprezentant nie jest całkowicie ani nawet w przybliżeniu gotowy kierować pracą wielkiej, centralnej machiny państwowej. Deputowany jest zmuszony codziennie podejmować decyzje w sprawach, o których nie ma osobistej wiedzy i w których ocenie musi więc polegać na innych [tj. biurokratach i lobbystach]. To oczywiste, że taki system z konieczności prowadzi do poważnych błędów i pomyłek. A ponieważ obywatel z tych samych przyczyn nie może kontrolować i krytykować poczynań swojego reprezentanta, klasa profesjonalnych polityków dodatkowo dostaje możliwość zarzucania wędki na niespokojnych wodach.” [Op. Cit., str. 17-18]

Trzeba podkreślić, że te zasady były z sukcesem wprowadzane na masową skalę. Przykładowo, w ten sposób działają anarchosyndykalistyczne związki zawodowe i, jak pokazała hiszpańska CNT w latach 30., taki system funkcjonował dobrze przy ponad milionie członków. Zostały również z sukcesem wprowadzone w czasie rewolucji hiszpańskiej i federacjach kolektywów, jakie ona stworzyła.

A więc sposób, w jaki zorganizowane są komuny i federacje, chroni społeczeństwo i jednostkę przed niebezpieczeństwem centralizacji, przed zmianą delegatów w reprezentantów i biurokratów. Jak podkreślał Bakunin, są dwa sposoby organizacji społeczeństwa, “tak, jak jest to robione dzisiaj, z góry na dół i z centrum do obrzeży poprzez wymuszoną jedność i koncentrację” i droga przyszłości, federalizmu “zaczynający się od wolnej jednostki, wolnego stowarzyszania się i autonomicznej komuny, z dołu do góry i z obrzeży do centrum, poprzez dobrowolną federację.” [Michael Bakunin: Selected Writings, str. 88] Innymi słowy, “oddolna organizacja społeczeństwa.” [The Basic Bakunin, str. 131] Sugeruje to, że wolne społeczeństwo nie będzie musiało się za bardzo obawiać, że jego delegatki staną się polityczkami i biurokratami, ponieważ obowiązywałyby niezbędne zabezpieczenia (wybory, mandaty, odwołania, decentralizacja, federalizm, itd.) bardzo zmniejszające prawdopodobieństwo takiego rozwoju wypadków (jeśli nie eliminujące go kompletnie).

1 comment on I.5.3 Czy federacje tworzyłyby biurokratów i polityków?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *