I.8.7 Czy kolektywy rolnicze stworzono siłą?

Nie, nie stworzono. Mit, że do powstania kolektywów roliczych doprowadził „terror” anarchistycznych milicji został stworzony przez stalinistów z Hiszpańskiej Partii Komunistycznej. W mniej odległej przeszłości niektórzy prawicowi „libertarianie” wyciągnęli te stalinowskie kłamstwa i zaczęli je powtarzać. Anarchiści_stki dementowali_ły te pomówienia od 1936 i warto zdementować je tutaj raz jeszcze. Jak zauważył Vernon Richards: „Choć stalinizm jest dziś mocno zdyskredytowany, nadal utrzymują się stalinowskie kłamstwa o hiszpańskiej wojnie domowej i jej stalinowska interpretacja, zapewne dlatego, że odpowiadają politycznym założeniom historyków, którzy ją obecnie interpretują.” [“Introduction”, Gaston Leval, Collectives in the Spanish Revolution, str. 11]. Tutaj przedstawimy dowody, że kolektywy rolnicze nie zostały stworzone siłą.

Po pierwsze, musimy zauważyć, że koletywy rolicze powstały w wielu częściach hiszpanii, m.in. w Lewancie (900 kolektywów), Kastylii (300) i Estremaderze (30), gdzie nie było anarchistycznych bojówek. W Katalonii na przykład milicje CNT przeszły przez wiele wsi na drodze do Aragonii i powstało tylko około 40 kolektywów, w kontraście do 450 w Aragonii. Inaczej mówiąc, kolektywizacja wsi była procesem niezależnym od obecności wojsk anarchistów, a stanowiące większość 1700 kolektywów rolniczych powstało na terenach, gdzie nie dominowały anarchistyczne milicje.

Jeden historyk, Roland Fraser, wydaje się sugerować, że kolektywy zostały narzucone mieszkańcom Aragonii. Jak mówi, „kolektywizacja, przeprowadzana pod ogólnym nadzorem, jest jeśli nie bezpośrednią kontrolą wojsk CNT, to próba wprowadzenia przez rewolucyjną mniejszość kontroli nie tylko produkcji, ale też konsumpcji w imię równości i zapotrzebowania w czasie wojny.” Zauważmy, że nie sugeruje, by anarchistyczne wojska faktycznie narzucały kolektywizację, na co dowodów jest niewiele lub nie ma wcale. Ponadto Fraser przedstawia narrację nieco sprzeczną z faktami, do jakich się odwołuje. Z jednej strony sugeruje, że „w oczach niektórych wolnościowców przymusową kolektywizację usprawiedliwiały argumenty bliższe komunizmowi wojennemu niż wolnościowemu.” Z drugiej strony prezentuje liczne dowody, że nie wszyscy należeli do kolektywów. Jak kolektywizacja może być przymusowa, jeśli niektórzy pozostają poza kolektywami? Podobnie mówi też o tym, jak niektórzy przywódcy wojskowi CNT usprawiedliwiali „przymusową kolektywizację” potrzebami wojennymi, choć przyjmuje oficjalne stanowisko CNT przeciwne przymusowej kolektywizacji, znajdujące potwierdzenie w praktyce, jako że tylko około 20 (czyli 5%) kolektywów zbierało wszystkich mieszkańców [Blood of Spain, str. 370, 349 i 366]. Widać to w jego własnych książkach, gdzie kolektywy, z którymi przeprowadza wywiady, wielokrotnie wspominają, że nie wszyscy do nich należeli!

Tak więc próby Frasera, by przedstawić kolektywy w Aragonii jako formę “wojennego komunizmu” narzuconą mieszkańcom przez CNT i przymusową dla każdego kłóci się z dowodami, jakie sam przedstawia.

Fraser stwierdza, że „nie było potrzeby przymuszać ich [rolników] groźbą [do wstępowania do kolektywów]: wystarczał klimat przymusu, w którym zabijano ‘faszystów’. Funkcjonowały ‘spontaniczne’ i ‘przymusowe’ kolektywy, podobnie jak istniejące w nich kolektywy osób chętnych i niechętnych kolektywizacji.” [Op. Cit., str. 349]. Zatem jego sugestia, że kolektywy w Aragonii zostały narzucone mieszkańcom wsi opiera się na stwierdzeniu, że był tam wtedy „klimat przymusu”. Oczywiście wojna domowa przeciw faszystom mogła tworzyć „klimat przymusu”, szczególnie w pobliżu frontu. Jednak trudno za to winić CNT. Jak konkluduje historyk Gabriel Jackson, choć takie egzekucje miały miejsce, CNT nie wprowadzało ogólnej fali terroru:

Anarchiści konsekwentnie starali się oddzielać aktywnych wrogów politycznych od tych, którzy należeli do burżuazji po prostu z urodzenia, ideologii czy pełnionej funkcji ekonomicznej. Anarchistyczne komitety polityczne chciały wiedzieć, co zrobili oskarżeni monarchiści czy konserwatyści, nie tylko co myśleli lub jak głosowali… Nie ma sprzeczności w stwierdzeniu faktów, że istniała rewolucyjna przemoc i że społeczne i ekonomiczne skutki… aprobowała większość mieszkańców tamtejszych wsi”. [cytat za Jose Peirats, The CNT in the Spanish Revolution, vol. 1, str. 146]

Trwała walka z faszystami na śmierć i życie, w ramach której faszyści systematycznie mordowali wielkie liczby anarchistów, socjalistów i republikanów na kontrolowanych przez siebie terytoriach. Trudno się dziwić, że niektóre siły anarchistyczne wzięły prawo w swoje ręce i zabiły część tych, którzy faszystów popierali i pomogliby im. Biorąc pod uwagę co działo się w faszystowskiej hiszpanii i doświadczenia faszyzmu w Niemczech i Włoszech wojska CNT dobrze wiedziały, co by się stało z nimi i ich rodzinami, gdyby przegrali.

Powstaje jednak pytanie czy wojna i bliskość wojsk anarchistycznych stworzyły klimat przymusu na tyle silnego, że uniemożliwiał indywidualny wybór. Fakty mówią same za siebie. U swego szczytu kolektywizacja wsi w Aragonii dotyczyła okołu 70% mieszkańców terenów wyzwolonych z faszyzmu. Około 30% populacji czuło się dość bezpiecznie, by nie dołączać do żadnego kolektywu. To spory odsetek. Gdyby kolektywy zostały stworzone przez anarchistów terrorem czy siłą, należałoby oczekiwać udziału 100% osób. Nie było tak, co wskazuje na generalnie dobrowolną naturę eksperymentu (trzeba zwrócić uwagę, że inne dane wskazują niższą skalę kolektywizacji, co jeszcze bardziej podważa twierdzenia o jej przymusowości). Historyk Anthony Beevor (zauważając, że „z pewnością trwała presja i bez wątpienia przemoc była używana w niektórych przypadkach w ferworze po powstaniu”) po prostu stwierdził oczywistość pisząc, że „sam fakt, że każda wieś byłą mieszanką kolektywistów i indywidualistów pokazuje, że rolnicy nie byli do kolektywizacji przymuszani groźbą.” [The Spanish Civil War, str. 206]. Ponadto, gdyby wojska CNT przymuszały mieszkańców wsi, by wstępowali do kolektywów należałoby się spodziewać dużego wzrostu ich liczebności niemal z dnia na dzień, a nie wolnego wzrostu z czasem:

Na regionalnym kongresie kolektywów w Caspe w połowie lutego 1937 reprezentowanych było niemal 80 000 kolektywistów ‘z niemal każdej wsi regionu’. To był jednak dopiero początek. Do końca kwietnia liczba kolektywistów wzrosła do 140 000; do końca pierwszego tygodnia maja do 180 000; a do końca czerwca do 300 000” [Graham Kelsey, “Anarchism in Aragón,”, str. 60-82, Spain in Conflict 1931-1939, Martin Blinkhorn (ed.), str. 61]

Gdyby kolektywy zostały stworzone siłą, liczyłyby 300 000 członków w lutym, a nie stale wzrastały, by osiągnąć tę liczbę po czterech miesiącach. Nie można też twierdzić, że ten wzrost wynikał z kolektywizacji kolejnych wsi, skoro niemal wszystkie wystosowały delegatów w lutym. To wskazuje, że wielu mieszkańców wsi dołączało do kolektywów, kierując się zaletami płynącymi ze wspólnej pracy, zwiększonych zasobów, jakie im dawały i wartości dodanej, jaka w poprzednim systemie była w rękach nielicznych, a teraz stosowano ją, by podnieść standard życia całej społeczności.

Dobrowolną naturę kolektywów podkreśla też ilość kolektywów, jakie pozwalały pozostawać poza nimi. Było „niewiele wsi, które zostały całkowicie skolektywizowane” [Beevor, Op. Cit., str. 94]. Jeden naoczny świadek z Aragonii, nauczyciel i anarchista, zauważa, że przymuszanie drobnych właścicieli ziemskich do wstępowania do kolektywów „nie było problemem na dużą skalę, ponieważ całkowicie skolektywizowanych wsi, gdzie nie wolno było pozostawać poza kolektywem, było nie więcej jak dwadzieścia” [cytat za Fraser, Op. Cit., str. 366]. Zamiast przymuszać mniejszość, by wstępowała do kolektywów, przytłaczająca większość (95%) kolektywów w Aragonii trzymała się swoich wolnościowych założeń i przyzwalała, by ludzie pozostawali poza nimi.

Tak więc było nie więcej jak 20 „całkowitych” kolektywów (z 450), a około 30% ludności czuło się na tyle bezpiecznie, by do nich nie wstępować. Inaczej mówiąc, w przytłaczającej większości kolektywów ci, którzy do nich dołączali widzieli, że ci, którzy nie dołączali, byli bezpieczni. Te liczby wskazują na generalnie spontaniczną i dobrowolną naturę ruchu, jak i skład nowych rad municypalnych powstałych po 19-tym lipca. Jak zauważa Graham Kelsey, „Co rzuca się w oczy w tych danych, to że choć sugerowano kontrolowanie przez anarchistów z kompletnym wykluczeniem innych sił, CNT było dalekie od powszechnej dominacji” [Anarchosyndicalism, Libertarian Communism and the State, str. 198]

W swojej analizie rewolucji wsi Burnett Bolloten zauważa, że „objęła ona ponad 70% mieszkańców” w wyzwolonej Aragonii i że „wiele z 450 kolektywów w regionie było dobrowolnych”, chociaż „trzeba zwócić uwagę, że taki a nie inny obrót wydarzeń w jakimś stopniu wynikał z obecności wojsk w sąsiednim obszarze Katalonii, w przeważającej większości złożonych z członków CNT i FAI” [The Spanish Civil War, str. 74]. Trzeba zauważyć, że anarchiści tego nie podważali. Jak zauważa Gaston Leval, „jest prawdą, że obecność tych sił… wpływała pośrednio na te konstruktywne osiągnięcia, powstrzymując aktywny opór zwolenników burżuazyjnej republiki i faszyzmu.” [Collectives in the Spanish Revolution, str. 90]

Tak więc obecność wojsk zmieniła równowagę sił klasowych w Aragonii obalając kapitalistyczne państwo (tzn. miejscowi szefowie – wodzowie – nie mogli liczyć na pomoc państwa w obronie ich własności) i wielu bezrolnych pracowników przejeło te ziemie. Obecność wojsk gwarantowała możliwość zajmowania ziemi poprzez rozbicie kapitalistycznego „monopolu na przemoc”, jaki istniał przed rewolucją (którego znaczenie zostanie podkreślone dalej) i w ten sposób wojska CNT zapewniły mieszkańcom Aragonii możliwość eksperymentów. Tak wojnę klasową na wsi opisuje Bolloten: „O ile pojedynczy rolnik bał się masowej kolektywizacji agrokultury, rolnicy z anarchosyndykalistycznego CNT i socjalistycznego UGT widzieli w niej początek nowej ery.” [Op. Cit., str. 63] Obie te organizacje były masowe i wspierały kolektywizację.

Tak więc wojska anarchistów umożliwiły wiejskiej klasie pracującej obalenie sztucznego niedoboru ziemi stworzonego przez własność prywatną (i utrzymywanego siłą przez państwo). Wiejscy szefowie byli oczywiście przerażeni wizją, że nie mogliby wyzyskiwać codziennej pracy rolników (jak zauważa Bolloten, „kolektywny system rolnictwa grozi[ł] odarciem rolniczego rynku pracy z pracowników najemnych.” [Op. Cit., str. 62]). Trudno się dziwić, że bogatsi rolnicy i właściciele ziemscy nienawidzili kolektywów. Oto relacja z gminy Valderrobres sugerująca szerokie poparcie kolektywów:

Kolektywizacji sprzeciwiali się jednak oponenci na prawicy i przeciwnicy na lewicy. Próżnujący przez całe życie, których wywłaszono, zapytani co myślą o kolektywizacji jedni odpowiedzieliby że to kradzież, inni – że dyktatura. Ale dla osób starszych, pracowników, rolników uprawiających dzierżawioną ziemię i drobnych właścicieli, którzy zawsze byli pod butem wielkich właścicieli ziemskich, bezdusznie wyzyskiwani, była wyzwoleniem” [cytat za Bollotenem, Op. Cit., str. 71]

Jednak wielu historyków pomija istniejące na wsi różnice klasowe i tłumaczy rozwój kolektywów w Aragonii (ignorując inne regiony) obecnością wojsk CNT. Na przykład Fraser:

Bardzo szybko zaczęły powstawać kolektywy. Nie był to skutek instrukcji dowództwa CNT… czy [przemysłowych] kolektywów z Barcelony. Podobnie jak tam, inicjatywa wychodziła od bojowników CNT; jak tam, ‘klimat’ sprzyjający rewolucji społecznej powstał dzięki sile militarnej CNT: przejęcie przez anarchosyndykalistów ulic Barcelony powtórzyło się w Aragonii, gdy zalały ją wojska CNT, złożone w większości z katalońskich anarchosyndykalistycznych pracowników. We wsiach, gdzie istniały grupki anarchosyndykalistów, wykorzystywały one okazję, by przeprowadzić długo oczekiwaną rewolucję i przeprowadzały spontaniczną kolektywizację. Tam, gdzie takich grupek nie było, mieszkańcy wsi mogli odczuć dużą presję kolektywizacji ze strony wojska. [Op. Cit., str. 347]

Fraser sugeruje, że rewolucja została w dużym stopniu zaimportowana do Aragonii z Katalonii. Chociaż, jak sam zauważa, dowódcy kolumn CNT (poza Durrutim) „byli przeciwni” powstaniu Rady Aragonii (federacji kolektywów). Trudno to uznać za przejaw rewolucji społecznej narzuconej przez katalońską CNT! Ponadto, aragońskie CNT było bardzo liczną i popularną organizacją, co sugeruje, że twierdzenie, że idea kolektywów została tam zaimportowana przez katalońskie CNT jest zwyczajnie fałszywa. Fraser stwierdza, że „w niektórych [z aragońskich wsi] kwitła CNT, w innych najsilniesze było UGT, a bardzo wielu nie było uzwiązkowienia w ogóle.” [Op. Cit., str. 350 i str. 348]. Powstaje pytanie, jak poważna była ta siła. Dowody ukazują, że wiejskie CNT w Aragonii było liczne, silne i rozwijało się, co zaprzecza sugestii przymusowej kolektywizacji. W rzeczywistości w latach 30. „prawdziwą proletariacką bazą CNT… była Aragonia.” Rozwój CNT w Saragossie „zapewniał odskocznię dla bardzo efektywnej agitacji wolnościowej w dolnej Aragonii, szczególnie wśród zubożałych pracowników i zadłużonych rolników suchego, stepowego regionu.” [Murray Bookchin, The Spanish Anarchists, str. 203]

Graham Kelsey w swojej społecznej historii CNT w Aragonii między 1930 a 1937 podaje więcej dowodów na ten temat. Zwraca uwagę, że podobnie jak „rozpowszechnianie się wolnościowych grup i rosnąca świadomość wolnościowych teorii wśród członków CNT… dokładały się do rozwoju ruchu anarchosyndykalistycznego w Aragonii” znaczącą rolę odegrały też „niepokoje agrarne”. To wszystko prowadziło do „rewitalizacji sieci CNT w Aragonii.” Dlatego do 1936 CNT budowało „na podstawach położonych w 1933” i „w końcu z sukcesem przełożyło ogromną siłę organizacji związkowej w Aaragossie na regionalną sieć o znacznym zasięgu.” [Op. Cit., str. 80-81, 82 i 134]

Kelsey odnotowuje długą historię anarchizmu w Aragonii, sięgającą późnych lat 60. XIX wieku. Jednak do lat 10. XX wieku nie był bardzo popularny na wsiach ze względu na siłę miejsowych szefów (zwanych caciques):

Miejscowi właściciele ziemscy i mali przemysłowcy, caciques prowincji Aragonii, zrobili wszystko co w ich mocy, by położyć kres działalności tych pierwszych wiejskich komórek anarchosyndykalistycznych [powstałych po 1915]. Gdy doszło do pierwszego kongresu wiejskiego aragońskiego CNT latem 1923, znaczna część rozwoju osiągniętego dzięki dużym wysiłkom agitacyjnym organizacji spotkała się z odpowiedzią w formie represji gdzie indziej.” [“Anarchism in Aragón”, Op. Cit., str. 62]

Działacz CNT wskazywał na siłę tych szefów i na to, jak trudno było być członkiem związku w Aragonii:

Represje wyglądają inaczej niż w dużym mieście, bo na wsiach każdy każdego znał, a Gwardia Cywilna szybko dowiaduje się o najmniejszych działaniach towarzyszy. Nie oszczędzają przyjaciół ani rodziny. Każdy, kto nie służy bezwarunkowo represyjnym siłom państwa jest jest ścigany, prześladowany i od czasu do czasu bity.” [cytat za Kelsey, Op. Cit., str. 74]

Udało się osiągnąć pewne sukcesy w organizacji wiejskich związków, jednak już w 1931 „kampanie agitacyjne, które doprowadziły do powstawania licznych komórek związków zawodowych na wsiach, spotkały się z odpowiedzią kontrofensywy miejscowych caciques, co zmuszało je do zaprzestania działalności.” [Op. Cit., str. 67] Nawet w obliczu tych represji CNT rozwijało się i „od końcówki 1932” można liczyć „pomyślną rozbudowę ruchu anarchosyndykalistycznego w miejscach, gdzie nie był obecny nigdy wcześniej.” [Kelsey, Anarchosyndicalism, Libertarian Communism and the State, str. 185] Na tym rozwoju budowano w 1936, co zwiększyło aktywizm na wsiach, powoli erodując władzę caciques (co po części wyjaśnia ich poparcie dla faszystowskiego przewrotu). Po wybraniu Frontu Ludowego lata anarchistycznej agitacji i organizacji spłaciły się w „wielkim wzroście poparcia anarchosyndykalizmu na wsiach” w pierwszych sześciu tygodniach po ogólnopaństwowych wyborach. “Podkreślono to” w agendzie kwietniowego zjazdu aragońskiej CNT i postanowiono zwrócić „uwagę na problemy wsi”, podczas gdy uzgodniony program był „dokładnie tym, co miało się wydarzyć cztery miesiące później w wyzwolonej Aragonii”. W jego następstwie zorganizowano serię intensywnych kampanii agitacyjnych we wszystkich prowincjach regionalnej federacji. Zorganizowano liczne spotkania we wsiach, które nigdy wcześniej nie słyszały anarchosyndykalistycznej agitacji. Osiągano w ten sposób duże sukcesy i na początku czerwca 1936 ilość związków w Aragonii przekroczyła 400, podczas gdy ledwo miesiąc wcześniej było ich 278. [Kelsey, “Anarchism in Aragón”, Op. Cit., str. 75-76]

Taki wzrost liczebności związków odwierciedlał wzmożone walki społeczne aragońskich pracowników i ich starania o poprawę swojego poziomu życia, który dla większości mieszkańców był bardzo niski. Dziennikarz konserwatywnego, katolickiego Heraldo de Aragón odwiedził niższą Aragonię latem 1935 i odnotował „głód w wielu domach, gdzie mężczyźni nie pracują, zaczyna być zachętą dla młodych, by popierali zwodnicze idee.” [cytat za Kelsey, Op. Cit., str. 74] Trudno się więc dziwić wzrostowi liczebności CNT i walkom społecznym, na które wskazuje Kelsey:

Są też innego rodzaju dowody na rozwój bojowych związków zawodowych w Aragonii. W pięć miesięcy między połową lutego a połową lipca 1936 w prowincji Saragossy miało miejsce ponad siedemdziesiąt strajków, więcej niż odnotowano przez dwanaście miesięcy dowolnego wcześniejszego roku, jest też jasne, że sytuacja w dwóch pozostałych prowincjach była podobna… przytłaczająca większość tych strajków miała miejsce w małych miastach i na wsiach. Strajki wstrząsały prowincjami i w co najmniej trzech przypadkach przerodziły się w strajki generalne.” [Op. Cit., str. 76]

Tak więc pierwszą połowę 1936 charakteryzował wielki wzrost liczebności CNT, co odbijało się we wzroście walki zbrojnej mieszkańców miast i wsi Aragonii. Lata agitacji i organizacji skutkowały wzrostem popularności myśli wolnościowców, co znalazło swoje odbicie w powstawaniu wolnościowych kolektywów w wyzwolonej Aragonii w czasie rewolucji. Tak więc budowa społeczeństwa kolektywów opierała się bezpośrednio na rozwoju masowego ruchu związkowego opartego na anarchistycznych zasadach za drugiej republiki. Kolektywy te budowano w zgodzie z programem przyjętym na kongresie CNT w kwietniu 1936, który wyrażał wolę uzwiązkowionych rolników Aragonii (a biorąc pod uwagę gwałtowny wzrost liczebności CNT po kongresie, widocznie również powszechne odczucia w regionie):

dominacja wolnościowców w Aragonii po powstaniu była odbiciem przewagi, jaką anarchiści zdobyli przed wojną; do lata 1936 CNT z sukcesem zbudowało masowy ruch związkowy w całej Aragonii o stricte wolnościowym podejściu, na którym miał się oprzeć szeroki i cieszący się dużym poparciem eksperyment masowej kolektywizacji.” [Kelsey, Op. Cit., str. 61]

Za dodatkowy dowód wysokiego poparcia dla CNT wiejskiej Aragonii może posłużyć fakt, że to Aragonia była sercem powstania zorganizowanego przez CNT w grudniu 1933. Jak zauważa Bookchin, “tylko w Aragonii miał miejsce postęp na jakkolwiek znaczącą skalę, szczególnie w Saragossie… wiele wsi ogłosiło wolnościowy komunizm, a być może najzacieklejsze walki miały miejsce między pracownikami winnic w Rioja i władzami.” [Op. Cit., str. 238] Jest mało prawdopodobne, było CNT zorganizowało powstanie na terytoriach, gdzie miało niewielkie poparcie i wpływy. Według Kelsey’ego, „to właśnie te miejsca, które były najważniejsze w grudniu 1933” w 1936 „starały się stworzyć nowy model ekonomicznej i społecznej organizacji, leżącej u podstaw wolnościowej Aragonii.” [Anarchosyndicalism, Libertarian Communism and the State, str. 161]

Tak więc większość kolektywów w Aragonii była dziełem pracowników inspirujących się CNT (i UGT), wykorzystujących okazję stworzenia nowej formuły życia społecznego, opartej na woluntaryzmie i demokracji bezpośredniej. Trudno powiedzieć, żeby CNT było mało znane w aragońskich wsiach, wręcz przeciwnie, było tam dobrze zakorzenione i szybko się rozwijało: „Rozszerzając się ze swej miejskiej bazy… CNT w 1933, a później z większą intensywnością w 1936, z sukcesem przebudowało zasadniczo miejską organizację w prawdziwie regionalną federację.” [Kelsey, Op. Cit., str. 184]

Dowody wskazują, że historycy jak Fraser sugerujący, że wojska CNT tworzyły aragońskie kolektywy siłą i utrzymywały je wbrew woli mieszkańców, są w błędzie. Kolektywy Aragonii były naturalną konsekwencją działalności anarchistów w tamtejszych wsiach i wiązały się bezpośrednio ze wzrostem liczebności CNT między 1930 a 1936. Tak więc Kelsey ma rację twierdząc, że wolnościowy komunizm i kolektywizacja wsi „nie były ekonomicznymi warunkami ani społecznymi zasadami narzuconymi wrogiej populacji przez grupy miejskich anarchosyndykalistów.” [Op. Cit., str. 161] Nie ma to sugerować, że nie było przypadków, by ktoś dołączał do kolektywu wbrew woli, na skutek „klimatu przymusu” linii frontu, czy że nie było wsi gdzie nie było wcześniej związków zawodowych CNT, a więc kolektywy powstały w związku z obecnością wojsk CNT. Ma znaczyć, że były to wyjątki od reguły.

Ponadto warto zauważyć, w jaki sposób CNT radziło sobie w tych przypadkach. Fraser wskazuje, że taka sytuacja miała miejsce we wsi Alloza. Jesienią 1936 przedstawiciele regionalnego komitetu CNT przybyli sugerując mieszkańcom kolektywizację (chcemy tu zaznaczyć, że wojska CNT, które przeszły przez wieś nie próbowały zakładać tam kolektywu). Zebrano zgromadzenie mieszkańców, na którym członkowie CNT przedstawili swoje pomysły i sugestie, jak zorganizować kolektyw. Jednak to, kto do niego dołączy i jak byłby organizowany pozostawiono całkowicie mieszkańcom (przedstawiciele CNT „podkreślali, że nikt nie może być przymuszany”). Zasadą w kolektywie było samozarządzanie, a jak wspominał jeden z członków „gdy zawiązano na koleżeńskich zasadach grupy robocze, pracujące na konkretnym kawałku ziemi, wszyscy się dogadywali.”Niepotrzebny był przymus, dyscyplina czy kary… Kolektyw nie był wcale złym pomysłem.” [Fraser, Op. Cit., str. 360] Ten konkretny kolektyw, jak ogromna większość, był dobrowolny i demokratyczny: „Nie mogłem przymusić go, by dołączył; to nie była dyktatura.”[cytat za Fraser, Op. Cit., str. 362] Innymi słowy, nie użyto siły w ogóle, by zawiązać kolektyw, a zarządzany był bezpośrednio przez lokalnych mieszkańców.

Oczywiście, jak to jest z każdym dobrem publicznym (mówiąc ekonomicznym żargonem), wszyscy członkowie społeczności musieli dokładać się do wysiłku wojennego i wyżywienia wojska. Jak zauważa Kelsey, „powstanie wojenne znalazło się w krytycznym momencie rolniczego kalendarza. Dolną aragonią ciągnęły się pola zbóż gotowe do zbiorów… Na zgromaczeniu w Albalate de Cinca uchwalono program, którego pierwszy punkt mówił, że każdy w regionie, czy to niezależni rolnicy czy kolektywiści, musiał po równo dokładać się do wysiłku wojennego, co podkreśla jedną z najważniejszych kwestii w okresie następującym bezpośrednio po rebelii.” [Op. Cit., str. 164] Dodatkowo kolektywy kontrolowały ceny zbóż, by upewnić się, że spekulacje i inflacja są pod kontrolą. Były to jednak stanowiska wymuszone przez wojnę, podobnie jak równe obowiązki indywidualistów i kolektywistów.

Na koniec na dowód oddolnej natury rolniczych kolektywów wskażmy skutki likwidacji kolektywów przez komunistów w sierpniu 1937, konkretnie upadek ekonomii rolnej. Rzuca to dużo światła na pytanie o postawy większości.

W październiku 1937 kontrolowana przez komunistów Regionalna Delegacja Reformy Rolniczej przyznała, że „w większości wsi prace rolnicze były sparaliżowane z wielką szkodą dla naszej ekonomii rolnej.” Potwierdza to Jose Silva, członek partii komunistycznej i sekretarz generalny Instytutu Reformy Rolnej, który skomentował, że po ataku Lístera na Aragonię „niemal całkowicie zawieszono prace w polu, a jedna czwarta ziemi nie była jeszcze przygotowana pod zasiew.” Na spotkaniu komitetu rolniczego Aragońskiej Partii Komunistycznej (9 października 1937) Silva podkreślał, że skutki „braku większego impulsu do pracy dla całej populacji wiejskiej” i rozwiązania kolektywów były „naprawdę krytyczne”. [cytat za Bolloten, Op. Cit., str. 530] Jose Peirats tłumaczył upadek ekonomiczny powszechnym bojkotem:

“Kiedy nadszedł czas przygotowań do następnych zbiorów drobni właściciele ziemscy nie byli w stanie sami uprawiać ziemi, gdzie zostali zainstalowani [przez komunistów]. Wywłaszczeni chłopi i nieugięci kolektywiści odmówi pracy w systemie własności prywatnej i byli jeszcze mniej chętni wynajmować komuś swoją siłę roboczą.” [Anarchists in the Spanish Revolution, str. 258]

Gdyby kolektywy nie miały szerszego poparcia, zostały stworzone przez anarchistów siłą, jak ekonomia mogłaby upaść po ich rozwiązaniu? Jeśli Lister obalił totalitarny system anarchistyczny, dlaczego rolnicy nie zbierali płodów swojej pracy? Może dlatego, że kolektywy zasadniczo powstawały w Aragonii spontanicznie, przy poparciu większości mieszkańców? Taką analizę przedstawia historyk Yaacov Oved:

Odpowiedzialni za tę politykę [atak na aragońskie kolektywy] byli przekonani, że rolnicy będą się z tego cieszyć, bo zostali zmuszeni dołączać do kolektywów. Jak się okazało, byli w błędzie. Z wyjątkiem bogatych właścicieli ziemskich zadowolnych z odzyskania swojej ziemi większość członków kolektywów rolnych sprzeciwiła się i nie mając żadnej motywacji byli niechętni ponowić pracę z równym zaangażowaniem. Było to zjawisko na tyle popularne, że władze i komunistyczny minister rolnictwa byli zmuszeni wycofać się z tej wrogiej polityki.” [“Communismo Libertario” and Communalism in the Spanish Collectivisations (1936-1939), str. 53-4]

Nawet w obliczu komunistycznych represji większość kolektywów działała dalej. Dowodzi to ich popularności. Powszechność niechęci kolektywistów do działania w zgodzie z nową polityką”, twierdzi Oved, “jasno pokazuje, że większość członków dołączyła do kolektywów dobrowolnie, a gdy tylko zmieniono politykę, nastąpiła kolejna fala nowych kolektywów. Jednak nie dało się już cofnąć czasu. Atmosfera nieufności pomiędzy kolekywami a władzą pozostała, podcinając skrzydła wszelkim inicjatywom.” [Op. Cit., str. 54]

Jose Peirats tak podsumował skutki ataku komunistów na kolektywy i ich legalizację:

Bardzo możliwe, że ta druga faza kolektywizacji lepiej odzwierciedla szczere przekonania członków. Przeszli ciężką próbę ci, którzy przetwali, okazali się prawdziwymi kolektywistami. Trudno jednak uznać za anty-kolektywistów tych, którzy opuścili kolektywy w drugiej fazie. Strach, oficjalny przymus i niepewność bardzo ciążyły na decyzjach wielu aragońskich rolników.” [Op. Cit., str. 258]

Za istnienia kolektywów produkcja wzrosła o 20% (i to w porównaniu do przedwojennych “dobrych zbiorów” [Fraser, Op. Cit.str. 370]). Po zniszczeniu kolektywów ekonomia się zawaliła. Nie takiego obrotu spraw należałoby się spodziewać, gdyby kolektywy były narzucone siłą niechętnym rolnikom (przymusowa kolektywizacja w stalinowskiej Rosji skutowała głodem). Tylko dzięki zwycięstwu faszystów udało się przywrócić tak zwany “naturalny porządek” kapitalistycznej własności na hiszpańskiej wsi. Gwarantujemy, że ci sami właściciele, którzy chętnie przyjmowali komunistyczne represje wymierzone w kolektywy z otwartymi ramionami przyjęli też faszystów, zapewniających długotrwałe zwycięstwo własności nad wolnością.

Tak więc podsumowując dowody wskazują, że kolektywy w Aragonii, podobnie jak ich odpowiedniki w Lewancie, Katalonii i tak dalej, były organizacjami ludowymi, tworzonymi przez i dla mieszkańców wsi i zasadniczo były wyrazem spontanicznej i powszechnej rewolucji społecznej. Twierdzenia, że anarchistyczne wojska stworzyły je siłą, mijają się z prawdą. Choć zdarzały się przypadki przemocy czy przymusu (dodajmy, że wbrew polityce CNT), były one wyjątkiem od reguły. Bolloten najlepiej podsumowuje fakty:

Mimo rozdźwięków między teorią a praktyką, jakie dotykały hiszpańskich anarchistów w zderzeniu z realiami władzy, nie sposób przecenić jak mimo przypadków przymusu i przemocy rewolucja lipca 1936 wyróżniała się ze wszystkich innych ogólną spontanicznością i szerokim zasięgiem ruchu kolektywistycznego i obietnicą moralnej i duchowej odnowy. Nic podobnego do tego spontanicznego ruchu nie miało miejsca nigdy wcześniej.” [Op. Cit., str. 78]

Leave a Reply

Your email address will not be published.