Author: sasza

B.1.4 Dlaczego występuje rasizm, seksizm i homofobia?

Ponieważ rasizm, seksizm i homofobia (nienawiść i lęk
przed homoseksualistami) są zinstytucjonalizowane w całym społeczeństwie,
ucisk z powodów płci, rasy lub orientacji seksualnej jest
powszechny. Pierwotną przyczyną tych trzech złych skłonności
jest potrzeba ideologii usprawiedliwiających wyzysk i dominację,
nieodrodne w hierarchii — innymi słowy, “teorii”, które
“usprawiedliwiają” i “wyjaśniają” ucisk i
niesprawiedliwość. Jak powiedział Tacyt, “Nienawidzimy
tego, kogo krzywdzimy”
. Ci, którzy uciskają innych
zawsze znajdują powody do traktowania swoich ofiar jako “niższe”,
a zatem zasługujące na swój los. Elity potrzebują jakiegoś
sposobu, by usprawiedliwić swoje wyższe pozycje społeczne i
ekonomiczne. Skoro ustrój społeczny jest w oczywisty sposób
nieuczciwy i elitarystyczny, uwaga musi zostać odeń oderwana w
kierunku innych, mniej niewygodnych, “faktów”, takich
jak rzekoma wyższość opierająca się na biologii albo “naturze”.
Z tego powodu doktryny o płciowej, rasowej i etnicznej wyższości
są nieodzowne w hierarchicznym, podzielonym na klasy społeczeństwie.

Zajmiemy się każdą z tych form bigoterii po kolei.

Z ekonomicznego punktu widzenia, rasizm jest związany z
wyzyskiem taniej pracy w rodzinnym kraju i imperializmem na zewnątrz.
Rzeczywiście, rozwój wczesnego kapitalizmu tak w Ameryce, jak i
w Europie został wzmocniony przez branie ludzi, zwłaszcza
pochodzenia afrykańskiego, w niewolę. W obu Amerykach,
Australii i innych częściach świata mordowanie pierwotnych
mieszkańców i wywłaszczanie ich ziemi stanowiły także jeden
z najważniejszych przejawów rozwoju kapitalizmu. Kiedy podporządkowywanie
innych narodów postępuje przy użyciu siły, wtedy wydaje się,
że naród zdobywców zawdzięcza swoje panowanie szczególnym
cechom swej natury; mówiąc inaczej – swojemu charakterowi
“rasowemu”. Dlatego imperialiści często odwoływali
się do Darwinowskiej doktryny “przeżycia najsilniejszego”,
ażeby dać swojemu rasizmowi podstawę wynikającą z “natury”.

W Europie, jedna z pierwszych teorii wyższości rasowej została
zaproponowana przez Gobineau w latach pięćdziesiątych XIX
wieku, ażeby uzasadnić naturalne prawo arystokracji do rządzenia
Francją. Gobineau przekonywał, że francuska arystokracja jest
autentycznie pochodzenia germańskiego, podczas gdy “masy”
– galijskiego, czyli celtyckiego. A skoro rasa germańska jest
“wyższa”, to arystokracja miała naturalne prawo do rządzenia.
Aczkolwiek francuskie “masy” nie uznały tej teorii za
zbytnio przekonującą, to została ona później przejęta przez
orędowników niemieckiej ekspansji i stała się źródłem
niemieckiej ideologii rasistowskiej, wykorzystanej do
usprawiedliwienia nazistowskiego ucisku Żydów i innych “typów
niearyjskich”. [Gobineau nawymyślał też wiele innych
nonsensów, na przykład zaliczając Słowian do rasy żółtej,
co zostało również wykorzystane przez pruskich nacjonalistów
i później przez hitlerowców – przyp. tłum.]. Mniej więcej w
tym samym czasie w Anglii i w mniejszym stopniu w Ameryce rozwinęły
się pojęcia “brzemienia białego człowieka” i “oczywistego
przeznaczenia”, i zostały wykorzystane do uzasadnienia
anglosaskiego podboju i nadania “humanitarnych” podstaw
panowaniu nad światem.

Okazywało się też, że idea wyższości rasowej posiada
ogromną przydatność w polityce wewnętrznej. Jak wskazuje Paul
Sweezy, “nasilanie się konfliktów społecznych w
rozwiniętych krajach kapitalistycznych. . . musi zostać
skierowane tak bardzo, jak to tylko możliwe, do nieszkodliwych
kanałów — nieszkodliwych, ma się rozumieć, z punktu widzenia
klasy kapitalistów, dążącej do utrzymania swej władzy.
Pobudzanie antagonizmów na tle podziałów rasowych to wygodny
sposób odwracania uwagi od walki klasowej”
, która
oczywiście jest niebezpieczna dla interesów klasy rządzącej [Teoria
rozwoju kapitalizmu
]. I rzeczywiście, pracodawcy często
rozmyślnie sprzyjają podziałom na tle rasowym wśród
pracowników w ramach strategii “dziel i rządź”.

Innymi słowy, rasizm (podobnie jak inne formy bigoterii) można
wykorzystać do rozbicia i podzielenia klas pracujących poprzez
doprowadzenie do tego, aby ludzie winili innych ze swojej klasy
za znoszenie przez wszystkich złych warunków życia. Dlatego na
przykład subtelnie zachęca się białych robotników do
winienia Czarnych zamiast kapitalizmu za bezrobocie, a Latynosów
zamiast ubóstwa za przestępczość. Na dodatek, dyskryminacja
przeciwko mniejszościom rasowym i kobietom cieszy się pełną
aprobatą kapitalistycznej ekonomii, “ponieważ w ten
sposób można odmówić miejsc pracy i szans inwestycyjnych
pokrzywdzonym grupom. Ich płace i zyski można obniżyć poniżej
zwyczajowego poziomu, a obłaskawiane grupy ludności mogą
wydzierać dla siebie niezłą materialną odpłatę”
[Ibid.].

Zatem kapitalizm kontynuuje czerpanie korzyści ze swego
rasistowskiego dziedzictwa. Rasizm dostarcza zasobów taniej siły
roboczej, nadających się do pozyskiwania przez kapitalistów (Czarni
wciąż zazwyczaj są opłacani gorzej niż Biali za tę samą
pracę) i pozwala na poddawanie części ludności gorszemu
traktowaniu, zwiększając przez to zyski za pomocą utrzymywania
gorszych warunków pracy i zmniejszania innych kosztów nie związanych
bezpośrednio z płacą.

Wszystko to oznacza, że Czarni są “poddawani
uciskowi i wyzyskowi z podwójnych przyczyn: rasowych i
klasowych, a więc muszą staczać dodatkowe boje przeciwko
rasizmowi i dyskryminacji”
[Lorenzo Kom’boa Ervin, Anarcho-syndykaliści
świata, jednoczcie się
].

Seksizm zaczął wymagać “usprawiedliwienia”
dopiero od czasów, gdy kobiety zaczęły działać na rzecz
siebie samych i żądać równych praw. Aż do tego momentu,
ucisk na tle płci nie potrzebował być “usprawiedliwiany”
— był on “naturalny” (trzeba oczywiście rzec, że równość
płci była bardziej możliwa przed ustanowieniem chrześcijaństwa
jako religii państwowej i przed nastaniem kapitalizmu. Tak więc
“miejsce” kobiety w społeczeństwie pogorszyło się w
ciągu ostatnich stuleci, zanim na nowo się poprawiło dzięki
ruchowi feministycznemu).

Istotę ucisku na tle płci możemy zobaczyć w małżeństwie.
Emma Goldman wskazała, że małżeństwo “opowiada się
za suwerenną władzą mężczyzny nad kobietami”
wraz z
ich “całkowitym podporządkowaniem” mężowskim
“kaprysom i poleceniom” [Mówi czerwona Emma].
Jak odnotowuje Carole Pateman, aż do “schyłku dziewiętnastego
wieku status prawny i położenie żony przypominało sytuację
niewolnika. . . Niewolnik nie miał niezależnego istnienia
prawnego poza swoim panem, zaś mąż i żona stawali się ‘jedną
osobą’, osobą męża”
[Kontrakt seksualny].
Rzeczywiście, prawo “opierało się na założeniu, że
żona jest czymś na kształt własności”
, a tylko
umowa małżeńska “obejmuje jawne zobowiązanie do posłuszeństwa”
[Ibid.].

Natomiast gdy kobiety zaczęły kwestionować założenia męskiej
dominacji, rozwinęły się liczne teorie wyjaśniające,
dlaczego ucisk kobiet i panowanie nad nimi mężczyzn są “naturalne”.
Ponieważ mężczyźni wymuszali swoje rządy nad kobietami siłą,
męska “wyższość” – przekonywano – jest “naturalnym”
wytworem płci, która się kojarzy z większą siłą fizyczną
(w oparciu o przesłankę, że “siła tworzy prawo”). W
XVII wieku przekonywano, że kobiety są bardziej podobne zwierzętom
niż mężczyźni, “dowodząc” w ten sposób, że
kobiety mają dokładnie takie same prawo do równości z mężczyznami,
jak owce. W nowszych czasach elity wysunęły socjobiologię w
odpowiedzi na rozwój ruchów kobiecych. “Wyjaśniając”
ucisk kobiet w kategoriach biologicznych, można pominąć ustrój
społeczny kierowany przez mężczyzn dla mężczyzn.

Służebna rola kobiet ma także ekonomiczną wartość dla
kapitalizmu (powinniśmy odnotować, że Goldman uznawała
kapitalizm za jeszcze jeden “układ paternalistyczny”,
podobnie jak małżeństwo. Obydwa te układy obdzierają ludzi z
ich “przyrodzonych praw”, “hamują”
ich rozwój, “zatruwają” ich ciała i utrzymują
ludzi w “niewiedzy, ubóstwie i zależności” [Op.
Cit.
]). Kobiety często wykonują niezbędną (i nieodpłatną)
pracę, utrzymującą robotnika (zazwyczaj) płci męskiej w
dobrym stanie; i to właśnie przede wszystkim kobiety są tymi,
które wychowują kapitalistycznym właścicielom następne
pokolenie płatnych niewolników przeznaczonych do wyzyskiwania (znowu
nieodpłatnie). Ponadto podporządkowanie kobiet daje mężczyznom
z klas pracujących kogoś, na kogo mogą oni spoglądać z góry,
a czasami też wygodny cel, na którym mogą oni wyładowywać
swoje frustracje (zamiast wywoływania kłopotów w pracy). Jak
wskazała Lucy Parsons, kobieta z klas pracujących to “niewolnica
niewolnika”
.

Ucisk lesbijek, gejów i biseksualistów jest nieodłącznie
powiązany z seksizmem. Patriarchalne, kapitalistyczne społeczeństwo
nie może postrzegać praktyk homoseksualnych jako normalnych
odmian ludzkiego zachowania, jakimi są, ponieważ rozmywają one
sztywną rolę każdej z płci w tymże społeczeństwie oraz
seksistowskie stereotypy. Większość młodych gejów utrzymuje
swoją orientację w tajemnicy wskutek strachu przed wyrzuceniem
z domu. Zaś wszyscy geje odczuwają strach, że jacyś “normalni
ludzie” będą próbować “oduczania” gejów ich
upodobań, jeśli będą oni wyrażać te upodobania swobodnie.

Geje są uciskani nie dla kaprysu, ale z powodu szczególnego
zapotrzebowania kapitalizmu na nuklearną rodzinę. Nuklearna
rodzina, zarówno jako najważniejszy – i mało kosztujący – twórca
uległych ludzi (wzrastanie w autorytarnej rodzinie przyzwyczaja
dzieci do hierarchii i podporządkowania się oraz “odczuwania
szacunku” wobec hierarchicznych instytucji – zobacz sekcję B.1.5), jak też i dostarczyciel oraz
nosiciel siły roboczej, spełnia ważną potrzebę kapitalizmu.
Alternatywna orientacja seksualna przedstawia sobą zagrożenie
dla tego modelu rodziny, ponieważ dostarcza ludziom inne wzorce
ról. Oznacza to, że homoseksualiści będą znajdować się na
pierwszej linii ataków, ilekroć tylko kapitalizm zechce umacniać
“wartości rodzinne” (czyli podporządkowanie się władzy,
“tradycji”, “moralności” i tak dalej).
Wprowadzenie paragrafu 28 w Wielkiej Brytanii jest dobrym tego
przykładem. Rząd uczynił lansowanie homoseksualizmu (tj.
przedstawianie go jako cokolwiek innego niż zboczenie) przez
organa publiczne nielegalnym. Dlatego ucisk ludzi z powodu ich
orientacji seksualnej nie skończy się, dopóki seksizm nie
zostanie wyeliminowany.

Przed omówieniem, jak zdaniem anarchistów można się pozbyć
tych trzech form ucisku, należy uwydatnić, dlaczego są one
szkodliwe zarówno dla tych, którzy je praktykują (i w jakiś
sposób czerpią z nich korzyści), jak i dla uciskanych.

Seksizm, rasizm i homofobia dzielą klasy pracujące, co
oznacza, że biali, heteroseksualni mężczyźni krzywdzą samych
siebie utrzymując zasoby konkurencyjnej wobec nich samych taniej
siły roboczej. Przez to zapewniają niskie płace swoim własnym
żonom, córkom, matkom, krewnym i przyjaciółkom. Takie podziały
stwarzają gorsze warunki i płace dla wszystkich, gdyż kapitaliści
zyskują w konkurencji, wykorzystując ten zasób taniej siły
roboczej, zmuszający wszystkich kapitalistów do obcinania płac
i pogarszania warunków w celu przetrwania na rynku (do tego
jeszcze takie hierarchie społeczne, podkopując solidarność
przeciwko pracodawcy i państwu, mogą stworzyć grupę
wykluczonych robotników, mogących zostać łamistrajkami).
“Uprzywilejowane” grupy klas pracujących także na tym
tracą, ponieważ ich płace i warunki życiowe są gorsze niż
tych, którzy dzięki jedności zdołali wywalczyć lepsze. Tylko
szef naprawdę na tym wygrywa.

Można to zobaczyć w badaniach tego przedmiotu. Badacz Al
Szymanski starał się systematycznie, naukowo sprawdzić tezę,
że biali robotnicy zyskują na rasizmie [“Racial
Discrimination and White Gain”
, w: American
Sociological Review
, vol. 41, no. 3, June 1976, pp. 403-414].
Porównywał położenie “białych” i “kolorowych”
(tj. czarnych, indiańskich, azjatyckich i latynoskich) robotników
w Stanach Zjednoczonych i odkrył kilka kluczowych zjawisk:

  1. (1) im mniejsza różnica między płacami Białych i
    Czarnych w danym stanie, tym wyższe zarobki Białych w
    porównaniu z zarobkami Białych gdzie indziej. To
    znaczy, że “Biali nie czerpią ekonomicznych
    korzyści z dyskryminacji. Biali robotnicy zdają się
    czerpać korzyści ekonomiczne z
    braku
    dyskryminacji. . . zarówno jeśli chodzi o bezwzględny
    poziom ich zarobków,
    jak i względną
    równość wśród Białych”
    [p. 413]. Inaczej mówiąc,
    im dyskryminacja przeciwko czarnym robotnikom pod względem
    płac była mniejsza, tym biali robotnicy dostawali
    lepsze płace.
    (2) im więcej było “kolorowych” w
    populacji danego amerykańskiego stanu, tym większa nierówność
    istniała między Białymi. Mówiąc inaczej, istnienie
    ubogiej, uciskanej grupy robotników obniżało płace
    białych robotników, chociaż zbytnio nie wpływało na
    zarobki Białych spoza klas pracujących (“im większa
    dyskryminacja przeciwko “kolorowym”, tym większa
    nierówność wśród Białych”
    [p. 410]). Zatem
    biali robotnicy wskutek tej dyskryminacji ponosili
    oczywiste ekonomiczne straty.

    (3) Szymanski także odkrył, że “im
    silniejsza jest dyskryminacja na tle rasowym, tym niższe
    są zarobki Białych
    z powodu. . . [jej
    ujemnego wpływu na] solidarność klas pracujących”

    [p. 412]. Innymi słowy, rasizm niekorzystnie wpływa na
    sytuację ekonomiczną białych robotników, ponieważ
    podkopuje solidarność pomiędzy białymi a czarnymi
    pracownikami i osłabia organizacje związków zawodowych.

Tak więc, ujmując rzecz całościowo, ci biali robotnicy
czerpią z rasizmu pewne oczywiste przywileje, ale tak naprawdę
to są oni przezeń tłamszeni. Zatem rasizm i inne formy
hierarchii naprawdę działają przeciwko tym ludziom z klas
pracujących, którzy je praktykują — i osłabiając jedność
w miejscu pracy i w społeczeństwie, dają korzyści klasie rządzącej.

Na dodatek, bogactwa odmiennych punktów widzenia, intuicji,
doświadczeń, kultur, myśli są negowane przez rasistów,
seksistów i homofobów. Ich umysły zostały uwięzione w
klatce, pozostając w zastoju monokultury — a zastój to śmierć
osobowości. Takie formy ucisku odczłowieczają tych, którzy je
praktykują, ponieważ ciemiężyciel żyje jako rola, nie
jako osoba, a więc jest ograniczany przez tę rolę i nie może swobodnie
wyrażać swojej osobowości (a więc czyni to na bardzo
ograniczone sposoby). To wypacza i zubaża jego osobowość oraz
jego własne życie. Homofobia i seksizm także ograniczają giętkość
wszystkich ludzi, gejów i “normalnych”, w wyborze
ekspresji seksualnych i relacji, które by im odpowiadały.
Trudno oczekiwać, że hamowanie się w życiu płciowym seksisty
i homofoba będzie dobre dla ich zdrowia psychicznego, stosunków
międzyludzkich i ogólnego rozwoju.

Z anarchistycznego punktu widzenia, ucisk opierający się na
rasie, płci lub orientacji seksualnej pozostanie na zawsze
trudny do zwalczania w warunkach kapitalizmu czy, zaprawdę, w
warunkach jakiegokolwiek ekonomicznego ustroju opartego na
panowaniu i wyzysku. Podczas gdy pojedynczy członkowie “mniejszości”
mogą prosperować, rasizm jako usprawiedliwienie dla nierówności
jest zbyt pożytecznym narzędziem dla elit, ażeby został
zarzucony. Wykorzystując skutki rasizmu (tj. ubóstwo) jako
usprawiedliwienie rasistowskiej ideologii, krytyczny stosunek
wobec istniejącego stanu rzeczy może jeszcze raz zostać zastąpiony
przez brednie o “naturze” i “biologii”.
Podobnie z seksizmem i dyskryminacją gejów.

Na dłuższą metę rozwiązanie jest oczywiste: rozmontować
kapitalizm i hierarchiczne, podzielone na ekonomiczne klasy społeczeństwo,
z którym jest on związany. Wyzbywając się kapitalistycznego
ucisku i wyzysku oraz wynikających z nich: imperializmu i ubóstwa,
wyeliminujemy także zapotrzebowanie na ideologie rasowej lub płciowej
wyższości, przywykłe usprawiedliwiać ucisk jednej grupy przez
inną lub dzielić i osłabiać klasę robotniczą.

W ramach tego procesu, anarchiści zachęcają i wspierają
wszystkie grupy ludności, ażeby stawały w obronie swego człowieczeństwa
i swojej indywidualności opierając się rasistowskiej,
seksistowskiej i antygejowskiej działalności i rzucając
wyzwania takim poglądom w swoim codziennym życiu, wszędzie (jak
wskazuje Carole Pateman, “seksualna dominacja kształtuje
zarówno miejsce pracy, jak i dom małżonków”
[Op.
Cit.
]). Oznacza to walkę wszystkich ludzi pracy przeciwko
wewnętrznym i zewnętrznym tyraniom, jakich doświadczamy —
musimy walczyć z naszymi własnymi uprzedzeniami, popierając równocześnie
walczących przeciwko naszym wspólnym wrogom, nie patrząc na
ich płeć, kolor skóry czy orientację seksualną. Słowa
Lorenzo Kom’boa Ervina o walce z rasizmem można zastosować do
wszystkich form ucisku:

“Rasizm musi być energicznie zwalczany
gdziekolwiek zostanie dostrzeżony, nawet w naszych własnych
szeregach, a nawet w piersi każdego z nas. Zatem musimy skończyć
z systemem przywilejów z powodu białej skóry, używanym
przez szefów do tworzenia rozłamów w obrębie naszej klasy
i poddawania uciskanych na tle rasowym robotników
dodatkowemu wyzyskowi. Biali robotnicy, szczególnie ci ze świata
zachodniego, muszą opierać się próbie wykorzystywania
jednej części klasy robotniczej, polegającej na pomaganiu
jej w posuwaniu się naprzód przy jednoczesnym cofaniu
zdobyczy innego segmentu z powodu rasy lub narodowości. Ten
rodzaj oportunizmu klasowego i kapitulanctwa ze strony białego
świata pracy musi zostać bezpośrednio wyzwany do walki i
pokonany. Nie może być jedności świata pracy, dopóki nie
położy się kresu systemowi dodatkowego wyzysku i światowej
supremacji Białych”
[Op. Cit.].

Postęp w kierunku równości może zostać i już został
poczyniony. Chociaż wciąż jest prawdą, że (według słów
Emmy Goldman) “nigdzie kobieta nie jest traktowana według
zasług swojej pracy, lecz raczej jako seks”
[Op. Cit.],
i że edukacja jest wciąż patriarchalna. Młode kobiety wciąż
są często zniechęcane do tradycyjnie “męskich”
kierunków studiów i pracy (co uczy dzieci, że mężczyznom i
kobietom przypisano odmienne role w społeczeństwie i tak je
ustawia, aby zaakceptowały te ograniczenia, gdy dorosną). Ale
jest też prawdą, że pozycja kobiet, podobnie jak Czarnych i
gejów, poprawiła się. Zawdzięczamy to rozmaitym,
samodzielnie organizowanym ruchom na rzecz samowyzwolenia, jakie
stale się rozwijały w ciągu dziejów i to jest właśnie klucz
do walki z uciskiem na krótszą metę (tworzący także potencjał
do rozwiązania na dłuższą metę, jakim jest rozkład
kapitalizmu i państwa).

Emma Goldman przekonywała, że emancypacja zaczyna się “w
duszy kobiety”
. Tylko poprzez proces wewnętrznej
emancypacji, w którym uciskani zdobywają się na poznanie
swojej własnej wartości, na szacunek dla siebie samych i swojej
kultury, mogą stworzyć sobie warunki do skutecznego zwalczania
(i pokonania) ucisku i zakus z zewnątrz. Wymagać szacunku od
innych można dopiero wtedy, kiedy się szanuje samego siebie. Ci
spośród białych, heteroseksualnych mężczyzn, którzy są
przeciwni bigoterii, nierówności i niesprawiedliwości, muszą
popierać uciskane grupy i odmawiać wybaczania sobie i innym skłonności
i aktów rasizmu, seksizmu i homofobii. Według anarchistów, “żaden
pojedynczy członek ruchu robotniczego nie może być bezkarnie
dyskryminowany, tłamszony czy ignorowany. . . Organizacje
pracownicze [i inne] muszą być budowane na zasadzie równej
wolności wszystkich swych członków. Ta równość oznacza, że
dopiero, gdy każdy z pracowników jest wolną i niezależną
jednostką, współpracującą z innymi wskutek swych wzajemnych
interesów, wtedy może cała organizacja pracownicza działać
skutecznie i stawać się potężna”
[Lorenzo Kom’boa
Ervin, Op. Cit.].

Wszyscy musimy traktować ludzi jak równych sobie, chociaż
jednocześnie szanować ich odmienność. Zróżnicowanie to siła
i źródło radości, i anarchiści odrzucają koncepcję, by równość
oznaczała dostosowywanie się. Tymi metodami wewnętrznego
samowyzwolenia i solidarności przeciwko uciskowi z zewnątrz możemy
walczyć przeciw bigoterii. Rasizm, seksizm i homofobia mogą
zostać ograniczone, może wręcz wyeliminowane jeszcze przed
wybuchem rewolucji społecznej — przez tych, w których są one
wymierzone — za pomocą organizowania się, samodzielnego
ich zwalczania, i odmawiania uczestnictwa w rasowych, płciowych
czy antygejowskich nadużyciach oraz pozwalania, aby innym
uchodziły one na sucho (co odgrywa zasadniczą rolę w uświadamianiu
innym ich własnych skłonności i czynów, skłonności, których
oni sami mogą nawet nie widzieć!). Dla takich autonomicznych
grup istotną częścią tego procesu jest aktywne wspieranie
innych w walce (włącznie z przedstawicielami dominującej rasy,
płci i orientacji). Taka praktyczna solidarność i kontakt mogą,
gdy są połączone z radykalizującym wpływem samej walki na
ludzi w nią zaangażowanych, pomóc w przełamywaniu uprzedzeń
i bigoterii, podkopując hierarchie społeczne, które uciskają
nas wszystkich. Na przykład, grupom gejowskim i lesbijskim
popierającym strajk brytyjskich górników w 1984 i 1985 roku
został dany zaszczyt udziału w wielu marszach górniczych.

Jedyną anarchistyczną postawą Białych, mężczyzn i
heteroseksualistów jest popieranie walki innych, odmawianie
tolerowania bigoterii u innych i wykorzenianie swoich własnych lęków
i uprzedzeń (ale też odrzucanie bezkrytycznej postawy wobec
walk na rzecz samowyzwolenia — solidarność nie zakłada wcale
wyłączenia swojego mózgu!). To oczywiście obejmuje podjęcie
sprawy ucisku społecznego we wszystkich działaniach i
organizacjach klas pracujących, w celu zapewnienia, że żadna z
uciskanych grup nie zostanie w nich zepchnięta na margines.

Tylko w ten sposób punkt oparcia dla tych chorób społeczeństwa
może zostać osłabiony, i lepszy, niehierarchiczny ustrój
zostać stworzony. Krzywda wyrządzona jednemu to krzywda wyrządzona
wszystkim.

Przykład Mujeres Libres (Wolnych Kobiet) w
Hiszpanii w latach trzydziestych XX wieku pokazuje, co jest możliwe.
Kobiety anarchistki zaangażowane w działalność CNT i FAI
zorganizowały się samodzielnie, podniosły kwestię seksizmu w
szerszym ruchu wolnościowym w celu zwiększenia zaangażowania
kobiet w organizacjach wolnościowych i udzielenia pomocy
procesowi wyzwolenia osobistego kobiet od ucisku ze strony mężczyzn.
Przez cały czas musiały także zwalczać (ciągle zbyt
powszechne) skłonności seksistowskie swoich “rewolucyjnych”
męskich kolegów anarchistów. Książka Marthy A. Ackelsberg Wolne
Kobiety Hiszpanii
to znakomite podsumowanie tego ruchu i
spraw, którymi on zainteresował wszystkich ludzi zatroskanych o
wolność.

Nie trzeba powtarzać, że anarchiści całkowicie odrzucają
taki rodzaj “równości”, który przyzwala na inne
odmiany hierarchii, który akceptuje panujące priorytety
kapitalizmu i państwa oraz wyraża zgodę na dewaluację stosunków
międzyludzkich i indywidualności w imię władzy i bogactwa.
Istnieje pewien rodzaj “równości”, polegający na
posiadaniu “równych szans”, na obecności czarnych,
homoseksualnych, bądź kobiecych szefów i polityków. Ale ten
rodzaj “równości” mija się z sensem. Mówienie
“Ja również!”, zamiast “Co za bałagan!”
nie sugeruje prawdziwego wyzwolenia, a tylko innych szefów i
nowe formy ucisku. Należy patrzeć na sposób, w jaki społeczeństwo
jest zorganizowane, nie zaś na płeć, kolor skóry, narodowość
czy orientację seksualną tych, którzy wydają rozkazy!

B.1.3 Jaką hierarchię wartości tworzy kapitalizm?

Kapitalizm rodzi przewrotną hierarchię wartości — taką,
która stawia człowieczeństwo poniżej własności. Jak
przekonuje Erich Fromm, “wykorzystywanie [tj. wyzysk] człowieka
przez człowieka jest wyrazem systemu wartości stanowiącego podłoże
ustroju kapitalistycznego.
Kapitał, umarła przeszłość,
zatrudnia pracę — działającą siłę życiową i moc teraźniejszości.

Według kapitalistycznej hierarchii wartości, kapitał stoi wyżej
niż praca, nagromadzone rzeczy wyżej niż przejawy życia.
Kapitał zatrudnia pracę, a nie praca kapitał. Osoba, która
posiada kapitał rozkazuje osobie, która ma ‘tylko’ swoje życie,
ludzkie umiejętności, żywotność i twórczą produktywność.
‘Rzeczy’ są ponad człowiekiem. Konflikt między kapitałem a
pracą jest czymś dużo więcej niż tylko konfliktem między
dwiema klasami, więcej niż ich walką o większy udział w
podziale dochodów społeczeństwa. To jest konflikt między
dwiema zasadami wartości: mianowicie pomiędzy światem rzeczy,
i ich nagromadzeniem, a światem życia i jego produktywnością”

[Zdrowe społeczeństwo].

Kapitalizm przyznaje wartość osobie tylko dlatego, że
przedstawia ona sobą określoną ilość towaru zwanego “możliwością
pracy”; mówiąc inaczej, ceni tę osobę jako rzecz.
Zamiast określać jej wartość jako jednostki — wyjątkowej
ludzkiej istoty z jej przyrodzoną wartością moralną i duchową
— liczy się tylko jej metka z ceną.

To poniżanie jednostki w jej miejscu pracy, gdzie spędza się
tak dużo czasu, nieuchronnie wpływa na obraz tej osoby w swych
własnych oczach, który z kolei przenosi się na sposób, w jaki
działa ona w innych dziedzinach życia. Jeśli ktoś w pracy
jest uważany za towar, to ten ktoś dochodzi do traktowania
siebie samego i innych również w ten sposób. Więc wszystkie
stosunki społeczne — i ostatecznie przez to wszystkie
jednostki — zostają obrócone w towar. W kapitalizmie dosłownie
nie ma nic świętego — “wszystko ma swoją cenę” —
czy to godność, czy własna wartość, duma czy honor —
wszystko to staje się towarem przeznaczonym do rozchwytania.

Takie upodlenie rodzi mnóstwo patologii społecznych. “Konsumpcjonizm”
to przykład, który można wyprowadzić bezpośrednio od
przekształcenia jednostki w towar w warunkach kapitalizmu. Cytując
Fromma jeszcze raz, Rzeczy nie mają
jaźni, i ludzie, którzy stali się rzeczami [tj. towarami na
rynku pracy] mogą nie mieć jaźni”
[Zdrowe społeczeństwo].

Natomiast ludzie wciąż czują potrzebę przejawiania
swej osobowości, a więc próbują wypełnić tę pustkę
konsumując. Złudzenie szczęścia, tego, że czyjeś życie będzie
pełne, jeżeli ten ktoś dostanie nowy towar, skierowuje ludzi
na drogę konsumpcji. Na nieszczęście, ponieważ te towary są
tylko jeszcze większą ilością rzeczy, nie są w stanie zastąpić
osobowości, a więc konsumowanie musi zacząć się od nowa.
Oczywiście ten proces jest pobudzany przez przemysł reklamowy,
który próbuje nas przekonać, abyśmy kupili to, czego nie
potrzebujemy, gdyż uczyni to nas popularnymi, seksownymi, szczęśliwymi,
wolnymi itd. (niepotrzebne skreślić!). Lecz konsumpcja nie może
naprawdę zaspokoić potrzeb, w celu zaspokojenia których towary
są kupowane. Te potrzeby mogą jedynie zostać zaspokojone przez
wzajemne oddziaływanie społeczne oparte na naprawdę ludzkich
wartościach oraz przez twórczą pracę, kierowaną przez siebie
samego.

To oczywiście nie znaczy, że anarchiści są przeciw wyższym
standardom życia czy dobrom materialnym. Wręcz przeciwnie,
uznają oni, że wolność i dobre życie są możliwe tylko
wtedy, gdy ktoś nie musi się martwić o wystarczającą ilość
żywności, przyzwoite mieszkanie i tak dalej. Wolność i praca
przez szesnaście godzin dziennie nie idą w parze, podobnie jak
równość i ubóstwo albo też solidarność i głód. Natomiast
anarchiści uważają konsumpcjonizm za wypaczenie konsumpcji
spowodowane przez wyobcowanie i nieludzką etykę “księgi
rachunkowej” promowaną przez kapitalizm, która miażdży
jednostkę i jej poczucie tożsamości, godności i osobowości.

B.1.2 Czy kapitalizm jest hierarchiczny?

Tak. W kapitalizmie pracownicy nie wymieniają wytworów
swojej pracy. Za to wymieniają samą pracę na pieniądze.
Sprzedają samych siebie w określonym przedziale czasu i, w
zamian za płace, zobowiązują się być posłuszni swoim płatnikom.
Ci, którzy płacą i wydają rozkazy — właściciele i
dyrektorzy — znajdują się na szczycie hierarchii, ci którzy słuchają
— na dole. To znaczy, że kapitalizm, z samej swej natury, jest
hierarchiczny.

Jak przekonuje Carole Pateman, “aby zbierać owoce
zdolności czy możliwości pracy, nie można ich wykorzystywać
bez pobudzania woli pracownika, jego zrozumienia i doświadczenia.
Wykorzystywanie możliwości pracy wymaga obecności jej ‘właściciela’,
i pozostaje ona zwykłą teorią, dopóki nie zacznie on działać
w sposób niezbędny do zastosowania jej w praktyce, lub dopóki
nie zgodzi się albo nie zostanie zmuszony tak postąpić; to
jest — pracownik musi pracować. Umowa o wykorzystywaniu możliwości
pracy to marnotrawienie zasobów, o ile nie mogą one zostać użyte
w sposób, którego wymaga nowy właściciel. Fikcyjna ‘możliwość
pracy’ nie może zostać wykorzystana; niezbędne jest, ażeby
pracownik wykonywał to, czego się żąda. Dlatego umowa o pracę
musi tworzyć stosunek panowania i posłuszeństwa między
pracodawcą a pracownikiem. . . W skrócie, umowa, w której
pracownik rzekomo sprzedaje swoje możliwości pracy jest umową,
w której sprzedaje kierowanie wykorzystywaniem swojego ciała i
siebie samego, ponieważ nie może on być oddzielony od swoich
zdolności. Uzyskiwanie prawa do wykorzystywania kogoś innego
jest pełnieniem roli jego (cywilnego) pana”
[Kontrakt
płciowy
— porównaj z cytatem z Proudhona zamieszczonym
powyżej].

Ta hierarchiczna kontrola nad pracą najemną skutkuje
wyobcowaniem pracowników od swej własnej pracy, a więc od
siebie samych. Pracownicy już nie rządzą samymi sobą w
godzinach pracy, a więc nie są już wolni. Kapitalizm, traktując
pracę jak towar analogiczny do wszystkich innych towarów,
neguje kluczową różnicę między pracą a innymi “zasobami”
– a przynajmniej jej nierozdzielność od swego wykonawcy –
praca, w przeciwieństwie do innej “własności”, jest
obdarzona wolą i działaniem. Więc gdy się mówi o
sprzedawaniu pracy, niezbędne jest ujarzmienie woli (hierarchia).
Jak pisze Karl Polanyi:

“Praca to tylko inna nazwa ludzkiej działalności
towarzyszącej samemu życiu, które z kolei nie jest
tworzone na sprzedaż, ale z zupełnie innych powodów. Ta
działalność nie może też zostać oderwana od reszty
samego życia, być gromadzona i uruchamiana”
[Wielka
transformacja
].

Innymi słowy, praca jest czymś o wiele więcej niż towarem,
do którego kapitalizm próbuje ją zredukować. Twórcza,
samodzielnie zarządzana praca to źródło dumy i radości oraz
część tego, czym jest bycie w pełni człowiekiem. Wydarcie
kontroli nad pracą z rąk pracownika głęboko kaleczy jego
zdrowie umysłowe i fizyczne. Zaiste, Proudhon posunął się tak
daleko, że przekonywał, iż kapitalistyczne przedsiębiorstwa “plądrują
ciała i dusze pracowników najemnych”
i są “obrazą
dla ludzkiej godności i osobowości”
[Op. Cit.].

Oddzielanie pracy od innych aktywności życiowych i podporządkowywanie
jej prawom rynku oznacza unicestwienie jej naturalnej,
organicznej formy istnienia — formy, która ewoluowała wraz z
ludzką rasą przez tysiąclecia działalności gospodarczej
opartej na współpracy, dzieleniu się i wzajemnej pomocy — i
zastąpieniu jej przez atomistyczną i indywidualistyczną formę
opartą na kontrakcie i konkurencji.

Stosunek pracy najemnej, który jest bardzo niedawnym
odkryciem, jest więc uważany przez kapitalistów za źródło
“wolności”, podczas gdy tak naprawdę jest to forma
przymusowej służby (zobacz sekcje B.4 i
A.2.14). Dlatego libertarianin, który
nie popiera wolności gospodarczej (tj. samorządności w przemyśle,
socjalizmu) nie jest wcale libertarianinem, ani też zwolennikiem
wolności.

Dlatego kapitalizm opiera się na hierarchii i jest
zaprzeczeniem wolności. Inne przedstawianie tego przeczy naturze
pracy najemnej. Chociaż zwolennicy kapitalizmu próbują forsować
ideę, że praca najemna opiera się na jakiegoś rodzaju “naturalnej”
wolności, to – jak wskazuje Karl Polanyi – idea ta jest fałszywa:

“Przedstawianie tej zasady [pracy najemnej] jako
opartej na nieingerencji [czyli wolności], jak to zwykli
czynić ekonomiczni liberałowie, jest po prostu wyrazem
zakorzenionych uprzedzeń na rzecz określonego rodzaju
ingerencji, mianowicie takiego, który by zniszczył
niezakontraktowane stosunki między jednostkami i zapobiegł
ich spontanicznemu odtworzeniu się”
[Op. Cit.].

Zastąpienie ludzkich stosunków przez ekonomiczne szybko
skutkuje zastępowaniem ludzkich wartości przez ekonomiczne, dającym
nam “etykę” księgi rachunkowej, w której ludzie są
oceniani po tym, ile zarabiają. Prowadzi ono także, jak
przekonuje Murray Bookchin, do deprecjonowania ludzkich wartości:

“Gospodarka rynkowa jest tak głęboko
zakorzeniona w naszych umysłach, że jej parszywy język
zastąpił nasze najświętsze moralne i duchowe wyrażenia.
Obecnie ‘inwestujemy’ w swoje dzieci, małżeństwa i
osobiste stosunki. Jest to określenie zrównane z takimi słowami,
jak ‘miłość’ czy ‘troska’. Żyjemy w świecie ‘towarów’ i
szukamy ‘najniższych kosztów’ jakiejś emocjonalnej
‘transakcji’. Używamy raczej terminologii kontraktów niż
związanej z lojalnością i duchowym pokrewieństwem”

[Nowoczesny kryzys].

Gdy ludzkie wartości zostają zastąpione przez etykę
kalkulacji, a tylko prawa rynku i państwa “wiążą”
ludzi ze sobą nawzajem, załamanie się społeczeństwa jest
nieuniknione. Jak przekonuje Karl Polanyi, “niszcząc potęgę
pracy ludzkiej, system [rynkowy] niechcący pozbyłby się związanej
z tym dodatkiem fizycznej, psychologicznej i moralnej istoty ‘człowieka'”

[Op. Cit.].

Trudno jest więc się dziwić, że w nowoczesnym kapitalizmie
widać gwałtowny wzrost liczby przestępstw i postępujące odczłowieczenie
w warunkach bardziej wolnego rynku, ustanowionego przez “konserwatywne”
rządy, takie jak rząd Thatcher czy Reagana, i ich panów z
ponadnarodowych korporacji. Żyjemy teraz w społeczeństwie, w
którym ludzie przebywają we wzniesionych przez samych siebie
fortecach, “wolni” za ich ścianami i umocnieniami (zarówno
emocjonalnymi, jak i fizycznymi).

Oczywiście niektórzy ludzie lubią “etykę”
matematyki. Ale dzieje się tak głównie dlatego, że —
podobnie jak wszyscy bogowie — daje ona czcicielowi księgę łatwych
nakazów do spełniania. “Pięć to więcej niż cztery,
dlatego pięć jest lepsze” jest ślicznie proste do
zrozumienia. John Steinbeck zauważył to, pisząc:

“niektórzy z nich [właścicieli] nienawidzili
tej matematyki, która kierowała nimi [aby wyrzucali farmerów
precz z ich ziemi], niektórzy byli zaniepokojeni, a niektórzy
czcili matematykę, bo stanowiła dla nich ucieczkę od myślenia
i czucia”
[Grona gniewu].

B.1.1 Jakie są rezultaty autorytarnych stosunków społecznych?

Władza hierarchiczna jest nieodwołalnie związana z
marginalizacją i ubezwłasnowolnieniem nie posiadających władzy.
Ma to niekorzystne skutki dla tych, nad którymi władza jest
sprawowana, gdyż “ci, którzy posiadają te symbole władzy
i ci, którzy z nich korzystają, muszą tłamsić realistyczne,
tj. krytyczne, myślenie ludzi im podporządkowanych i sprawiać,
aby wierzyli w urojenia [że władza irracjonalna jest rozumna i
potrzebna]. . . [przez co] umysł zostaje wyciszony frazesami aż
do podporządkowania się. . . [i] ludzie zostają uczynieni
niemymi, ponieważ stają się zależni i tracą swoją zdolność
do ufania własnym oczom i osądom”
[Erich Fromm, Op.
Cit.
].

Lub, wedle słów Bakunina, “zasada władzy,
zastosowana do ludzi, którzy doścignęli albo przekroczyli większość
[w swym otoczeniu], staje się potwornością, źródłem niewoli
oraz intelektualnej i moralnej deprawacji”
[Bóg i państwo].

Zostaje to powtórzone przez syndykalistycznych górników, którzy
napisali klasyczną pracę Następny krok górników,
gdzie wskazują oni charakter autorytarnych organizacji i ich wpływ
na ludzi w nie zaangażowanych. Przywództwo (tj. władza
hierarchiczna) “zakłada dzierżenie władzy przez przywódcę.
Bez władzy przywódca jest niedorzeczny. Posiadanie władzy
nieuchronnie prowadzi do korupcji. . . pomimo. . . dobrych
intencji. . . [Przywództwo oznacza] siłę inicjatywy, poczucie
odpowiedzialności i szacunek dla samego siebie, które pochodzą
z okazywania męstwa. Zostają one odebrane ludziom i utrwalone w
przywódcy. Suma ich inicjatyw, ich odpowiedzialności, ich
szacunku dla samych siebie staje się jego. . . [a] porządek i
system, który on utrzymuje opiera się na tłamszeniu ludzi,
robieniu z niezależnie myślących ‘pionków’. . . Jednym słowem,
jest on zmuszony stać się autokratą i wrogiem demokracji”
.
Rzeczywiście, dla “przywódcy” taka
marginalizacja może być korzystna, ponieważ przywódca “nie
widzi żadnej potrzeby jakiegokolwiek wysokiego poziomu
inteligencji w szeregach, za wyjątkiem przyklaskiwania jego działaniom.
Naprawdę ta inteligencja, rodząc krytycyzm i opozycję, jest z
jego punktu widzenia przeszkodą i powoduje zamieszanie”

[Następny krok górników].

Anarchiści przekonują, że hierarchiczne stosunki społeczne
będą miały niekorzystny wpływ na poddanych im ludzi, którzy
nie będą już mogli swobodnie ćwiczyć swoich umiejętności
twórczego i krytycznego myślenia. Jak przekonuje Colin Ward,
ludzie “zaiste przechodzą od kołyski do grobu bez
urzeczywistnienia swojego potencjału ludzkiego, dosłownie
dlatego, że władza podejmowania inicjatyw, uczestniczenia we
wprowadzaniu zmian, wybierania, oceniania i decydowania jest
zarezerwowana dla panów na szczycie”
(i zazwyczaj
rzeczywiście to mężczyźni!) [Anarchia w działaniu].
Anarchizm opiera się na spostrzeżeniu, że istnieją wzajemne
powiązania między strukturami władzy w instytucjach a
psychologicznymi cechami i skłonnościami jednostek. Codzienne
wypełnianie poleceń raczej nie zbuduje niezależnej,
samodzielnej, twórczej osobowości. Jak wyjaśniła Emma
Goldman, skoro “skłonności i osądy [danej osoby] są
podporządkowane woli pana”
(takiego jak na przykład
szef, gdyż w kapitalizmie większość ludzi musi sprzedawać
swoją pracę), to nic dziwnego, że taka autorytarna zależność
“skazuje miliony ludzi na bycie zwykłą nicością”
[Mówi czerwona Emma].

Ponieważ ludzki mózg jest narządem cielesnym, należy go używać
regularnie, aby znajdował się w odpowiednim stanie. Władza ześrodkowywuje
podejmowanie decyzji w rękach tych na szczycie, co oznacza, że
większość ludzi zostaje obrócona w wykonawców, spełniających
polecenia innych. Jeśli jakiś mięsień nie jest używany,
zamienia się w tłuszcz; jeśli mózg nie jest używany,
krytyczne myślenie i zdolności umysłowe zostają stępione i
skierowane na sprawy drugorzędne, takie jak sport czy moda.

Dlatego “hierarchiczne instytucje sprzyjają
wyalienowanym i wyzyskującym stosunkom pomiędzy tymi, którzy w
nich uczestniczą, ubezwłasnowolniając ludzi i oddalając ich
od swoich realiów. Hierarchie czynią niektórych ludzi zależnymi
od innych, winią uzależnionych za ich zależność, a potem
wykorzystują tę zależność jako usprawiedliwienie dla
dalszego sprawowania władzy. . . Ci na stanowiskach względnego
panowania starają się wyznaczać nawet sam charakter psychiczny
osób im podporządkowanych. . . Anarchiści przekonują, że
pozostawanie zawsze w stanie, w którym działa się nad kimś, a
nigdy temu komuś nie pozwala się na działanie, musi skazywać
na życie w zależności i rezygnacji. Ci, którym ciągle się
rozkazuje i których się chroni przed samodzielnym myśleniem,
wkrótce dochodzą do zwątpienia w swoje własne zdolności. . .
[i mają] trudności z działaniem według [własnego] wyczucia
wbrew normom społecznym, standardom i oczekiwaniom”
[Martha
Ackelsberg, Wolne kobiety Hiszpanii].

Zatem, według słów Colina Warda, “system tworzy
swoich kretynów, a potem pogardza nimi za ich brak zdolności, i
nagradza ‘nielicznych obdarzonych’ za ich rzadkość”
[Op.
Cit.
].

Oprócz tych ujemnych skutków psychologicznych wynikających
z braku swobody, autorytarne stosunki społeczne także prowadzą
do nierówności społecznych. Dzieje się tak, ponieważ
jednostka podporządkowana władzy kogoś innego musi słuchać
nakazów ludzi stojących wyżej w hierarchii społecznej. W
kapitalizmie oznacza to, że pracownicy muszą wypełniać
polecenia swojego szefa (zobacz następną
sekcję
), polecenia, których przeznaczeniem jest uczynienie
szefa bogatszym (na przykład, jedynie z roku 1994 na 1995,
wynagrodzenie najwyższych dyrektorów wykonawczych (CEO) w
Stanach Zjednoczonych wzrosło o 16 procent, natomiast dla porównania
wynagrodzenie robotników tylko o 2,8 procent, co nawet nie dorównywało
inflacji. Za stagnację płac pracowniczych nie można winić
zbyt niskich zysków przedsiębiorstw, które wzrosły o dobre 14,8
procent tego roku). Nierówność pod względem ilości
posiadanej władzy będzie przekładać się na nierówność pod
względem bogactwa (i na odwrót). Skutki takiej nierówności
społecznej mają szeroki zasięg.

Na przykład ubodzy ludzie obciążeni są większym
prawdopodobieństwem choroby i śmierci w młodszym wieku w porównaniu
z bogatymi. Ponadto ważny jest tutaj stopień tej nierówności
(tj. rozmiar przepaści między biednymi a bogatymi). Według
redakcji British Medical Journal “tym, co ma
znaczenie jako czynnik decydujący o umieralności i zdrowiu w
społeczeństwie jest w mniejszym stopniu całkowite bogactwo
tego społeczeństwa, a bardziej sposób, w jaki to bogactwo jest
rozdzielane. Im bardziej równo jest dzielone bogactwo, tym
lepsza zdrowotność tego społeczeństwa”
[Vol. 312,
April 20, 1996, p. 985].

Badania w Stanach Zjednoczonych dostarczyły przytłaczających
dowodów na to. George Kaplan i jego współpracownicy mierzyli
nierówność w pięćdziesięciu amerykańskich stanach i porównywali
ją z umieralnością uporządkowaną według wieku, niezależnie
od przyczyn śmierci. Wyłonił się wzorzec: im bardziej nierówny
podział dochodów, tym większa umieralność. Mówiąc inaczej,
to właśnie dystans dzielący biednych od bogatych, a nie średni
dochód w każdym ze stanów jest tym, co najlepiej się przybliża
do umieralności [“Inequality in income and mortality in
the United States: analysis of mortality and potential pathways”
,
British Medical Journal Vol. 312, April 20, 1996, pp. 999-1003].

Ten pomiar nierówności dochodów był również sprawdzany w
stosunku do innych społecznych uwarunkowań poza zdrowotnością.
Stany z większymi nierównościami w podziale dochodu miały także
wyższe odsetki bezrobocia, wyższe odsetki więźniów, wyższe
odsetki ludzi odbierających pomoc społeczną i znaczki na żywność,
wyższe odsetki ludzi pozbawionych opieki medycznej, większą częstotliwość
występowania noworodków urodzonych z niską wagą ciała, większą
częstotliwość morderstw, większą częstotliwość przestępstw
z użyciem przemocy, wyższe koszty opieki medycznej w
przeliczeniu na jedną osobę, i wyższe koszty ochrony
policyjnej w przeliczeniu na jedną osobę.

Do tego jeszcze stany z większymi nierównościami w podziale
dochodów wydawały mniej na edukację w przeliczeniu na jedną
osobę, miały mniej książek na osobę w szkołach, i słabiej
realizowały tę edukację, co obejmowało słabsze umiejętności
czytania, słabsze umiejętności matematyczne i niższe odsetki
ukończenia szkół średnich.

Wraz ze wzrostem przepaści między bogatymi a biednymi (wskazującej
na wzrost społecznej hierarchii w miejscach pracy i poza nimi)
pogarsza się zdrowotność ludzi a tkanina, jaką jest społeczeństwo,
strzępi się. Poza jakimikolwiek skutkami wynikającymi z
mieszkania, odżywiania, czystości powietrza, okazji do
rekreacji i opieki medycznej poniżej norm, doświadczanych przez
uboższych, jeszcze i trudności psychologiczne wynikające z
pozostawania na samym dole drabiny społecznej mają szkodliwy wpływ
na ludzi [zobacz artykuł George’a Daveya Smitha, “Income
inequality and mortality: why are they related?”
British
Medical Journal
, Vol. 312 (April 20, 1996), pp. 987-988].

Narastająca przepaść między bogatymi a biednymi nie została
powołana do życia zrządzeniem boga, natury, czy jakiejś innej
nadludzkiej siły. Została stworzona przez specyficzny system
społeczny, jego instytucje i funkcjonowanie – system oparty na
autorytarnych stosunkach społecznych, które mają na nas zarówno
fizyczny, jak i umysłowy wpływ.

Wszystko to przedstawiliśmy nie po to, by sugerować, że ci
na dole hierarchii są ofiarami, ani też że ci na jej szczytach
tylko czerpią korzyści – jesteśmy dalecy od tego. Ludzie na
dole stale stawiają opór ujemnym skutkom hierarchii i tworzą
niehierarchiczne sposoby życia i walki. Ten nieustanny proces
samodzielnej działalności i osobistego wyzwolenia można
dostrzec w ruchu robotniczym, kobiecym i innych – w których, do
pewnego stopnia, ludzie stwarzają swoje własne alternatywy
oparte na swoich własnych nadziejach i marzeniach. Anarchizm
opiera się na tym procesie (z którego zresztą wyrósł) oporu,
nadziei i bezpośrednich akcji.

Jeśli spojrzymy natomiast na tych ze szczytów systemu,
owszem, rzeczywiście często im się bardzo dobrze
powodzi pod względem ilości posiadanych dóbr materialnych,
dostępu do edukacji, wolnego czasu, zdrowotności itd., ale mogą
oni zatracić swoje człowieczeństwo i indywidualność. Jak
wskazał Bakunin, “siła i władza psują tych, którzy
je posiadają w równym stopniu, co tych, którzy są zmuszani się
im podporządkować”
[Polityczna filozofia Bakunina].
Władza działa destruktywnie, nawet na tych, którzy mają ją w
swych rękach, ograniczając ich indywidualność, gdyż “sprawia,
że stają się głupi i brutalni, nawet jeśli początkowo byli
obdarzeni największym talentem. Ten, kto ciągle stara się
zmuszać wszystko do przestrzegania mechanicznego porządku, w końcu
sam staje się maszyną i traci wszelkie ludzkie uczucia”

[Rudolf Rocker, Anarcho-syndykalizm].

Rzecz się sprowadza do tego, że hierarchia niszczy samą
siebie, ponieważ jeżeli “bogactwem są inni ludzie”,
to traktując innych gorzej od siebie samego, ograniczając ich
rozwój, traci się wszystkie potencjalne umiejętności i dary
intuicji, jakie mają te osoby, a przez to zubaża się swoje własne
życie i ogranicza się swój własny rozwój. Na nieszczęście,
w naszych czasach bogactwo materialne (szczególnie wąska forma
“korzyści własnej”) zastępuje troskę o całościowy
rozwój osoby oraz o prowadzenie spełnionego i twórczego życia
(szeroko pojęta korzyść własna, umiejscawiająca jednostkę w
obrębie
społeczeństwa, taka, która uznaje, że stosunki z
innymi kształtują i rozwijają wszystkie jednostki). W
hierarchicznym, klasowym społeczeństwie każdy traci do pewnego
stopnia, nawet ci na “szczycie”.

B.1 Dlaczego anarchiści występują przeciwko władzy i hierarchii?

Po pierwsze, niezbędne jest wskazanie, jakiego rodzaju władzy anarchizm rzuca wyzwanie. Jak wskazuje Erich Fromm w Mieć czy być, “władza” to “szerokie określenie, z dwoma całkowicie odmiennymi znaczeniami: może ona być albo ‘racjonalną’, albo ‘irracjonalną’ władzą. Racjonalna władza opiera się na fachowości, i pomaga wzrastać osobie mającej w niej oparcie. Irracjonalna władza opiera się na sile i służy wyzyskowi osoby jej podporządkowanej”. Ten sam wniosek został wysunięty przez Bakunina sto lat wcześniej (zobacz na przykład Bóg i państwo), gdy ten wskazywał na różnicę między władzą a wpływem.

Ta kluczowa sprawa wyraża się w różnicy między posiadaniem władzy a byciem autorytetem. Bycie autorytetem oznacza, że dana osoba jest na ogół uznawana za kompetentną do wykonywania danego zadania, w oparciu o swoje indywidualne umiejętności i wiedzę. Ujmując to inaczej, jest to społecznie uznana fachowość. Posiadanie władzy, przeciwnie, jest stosunkiem społecznym opartym na ustalonym porządku i sile pochodzącej z hierarchicznej pozycji, nie zaś na osobistych zdolnościach. Oczywiście to nie znaczy, że fachowość nie jest czynnikiem ważnym dla uzyskania pozycji hierarchicznej; to znaczy tylko, że prawdziwa lub rzekoma początkowa fachowość zostaje przekształcona w prawo albo stanowisko władzy, a więc staje się niezależna od jednostek, tj. zinstytucjonalizowana.

Ta różnica jest ważna, ponieważ sposób, w jaki ludzie się zachowują, jest bardziej wytworem instytucji, w których wyrośli, niż jakiejkolwiek wrodzonej natury. Mówiąc inaczej, stosunki społeczne kształtują ludzi nimi objętych. Znaczy to, że różne grupy, jakie tworzą jednostki, w rezultacie uzyskują cechy i zachowania, których nie można zrozumieć sprowadzając je do jednostek w ich obrębie. A zatem grupa składa się nie tylko z jednostek, lecz także stosunków między jednostkami, i te stosunki będą oddziaływać na poddane im osoby. Na przykład, oczywiście “sprawowanie władzy przez niektórych ubezwłasnowolnia innych”, a przez to za pomocą “łączenia fizycznego zastraszania, gospodarczej dominacji i zależności, oraz psychologicznych ograniczeń, instytucje i praktyki społeczne wpływają na sposób, w jaki każdy spogląda na świat i swoje miejsce w nim” [Martha A. Ackelsberg, Wolne kobiety Hiszpanii].

Autorytarne stosunki społeczne oznaczają dzielenie społeczeństwa na (nielicznych) rozkazodawców i (licznych) odbiorców rozkazów, zubażające (umysłowo, emocjonalnie i fizycznie) jednostki objęte tym podziałem oraz społeczeństwo jako całość. Stosunki międzyludzkie, we wszystkich sferach życia, zostają naznaczone władzą, nie wolnością. A ponieważ wolność może zostać stworzona jedynie przez wolność, autorytarne stosunki społeczne (i wymagane przez nie posłuszeństwo) nie uczą i nie mogą nauczyć żadnej osoby życia w wolności – dopiero uczestnictwo (samorządność) we wszystkich dziedzinach życia może to uczynić.

Oczywiście, będzie się przekonywać, że w jakimkolwiek zbiorowym przedsięwzięciu istnieje potrzeba współpracy, i ta potrzeba “podporządkowania” jednostki działaniom grupy jest formą władzy. Tak, ale istnieją dwa różne sposoby koordynowania działalności jednostek w obrębie grup – albo za pomocą metod autorytarnych, albo też za pomocą metod wolnościowych. Proudhon, w odniesieniu do zakładów pracy, wyjaśnia tę różnicę:

“albo robotnik […] będzie po prostu pracobiorcą dla właściciela-kapitalisty-założyciela; albo będzie uczestniczyć […] [i] mieć głos w radzie, jednym słowem stanie się członkiem stowarzyszenia.

W pierwszym przypadku robotnik jest podporządkowany, wyzyskiwany: jego stałym warunkiem życia jest posłuszeństwo […] W drugim przypadku odbiera swoją godność jako człowiek i obywatel […] kształtuje część organizacji produkcji, w której dotąd był nikim jak tylko niewolnikiem; ponieważ, w mieście, formuje część suwerennej władzy, dla której dotąd był tylko poddanym […] nie musimy się wahać, bo nie mamy wyboru […] konieczne jest uformowanie STOWARZYSZENIA wśród robotników […] gdyż bez tego, pozostaną oni w stosunkach niższości i podporządkowania, i z tego wyniknie podział na dwie […] kasty panów i pracowników najemnych, który jest sprzeczny z wolnym i demokratycznym społeczeństwem” [Pierre-Joseph Proudhon, Ogólna idea rewolucji].

Innymi słowy, stowarzyszenia mogą się opierać na racjonalnej formie władzy, polegającej na naturalnych wpływach, a więc odzwierciedlać wolność, zdolność jednostek do myślenia, działania i odczuwania oraz kierowania swoim własnym czasem i działalnością. W innym razie do naszych stosunków z innymi włączamy elementy niewolnictwa. Elementy te zatruwają całość i kształtują nas w negatywny sposób (zobacz sekcję B.1.1). Dopiero reorganizacja społeczeństwa na modłę wolnościową (i, można dodać, umysłowa transformacja, jakiej ta zmiana wymaga i jaką by wytworzyła) pozwoli jednostce “osiągnąć mniej więcej całkowity rozkwit, ciągle wzrastający” i przepędzi “tego ducha podporządkowania, który sztucznie jej narzucono” [Nestor Machno, Walka przeciwko państwu i inne eseje].

Anarchiści zatem “nie pragną niczego bardziej, niż ujrzeć [innych] […] wywierających na nas naturalny i słuszny wpływ, przyjmowany dobrowolnie, i nigdy nie narzucany […] Akceptujemy wszystkie naturalne autorytety i wszystkie faktyczne wpływy, ale nie akceptujemy żadnych jako prawa […] “ [Filozofia polityczna Bakunina]. Anarchistyczne poparcie dla swobodnego stowarzyszania się w bezpośrednio demokratycznych grupach opiera się na takich formach organizacji, które umacniają wpływ i ograniczają bezrozumną władzę w naszym życiu. Członkowie takich organizacji mogą tworzyć i przedstawiać swoje własne pomysły i sugestie, krytycznie oceniać propozycje i sugestie swoich kolegów, przyjmować te, z którymi się zgadzają lub co do których zostali przez nich przekonani, i mają prawo opuszczenia stowarzyszenia, jeśli są niezadowoleni z kierunku jego działalności. Zatem wpływ jednostek i ich swobodne oddziaływanie wzajemne wyznacza charakter podejmowanych decyzji, a nikt nie ma prawa narzucać swoich pomysłów komuś innemu. Jak przekonywał Bakunin, w organizacjach takich “żadna funkcja nie pozostaje niezmienna i nie będzie pozostawać na stałe i nieodwołalnie związana z jedną osobą. Porządek hierarchiczny i awans nie istnieją […] W takim systemie władza, mówiąc właściwie, dłużej nie istnieje. Władza zostaje rozproszona w zbiorowości i staje się prawdziwym wyrazem wolności każdego” [Bakunin o anarchizmie].

Dlatego anarchiści przeciwstawiają się irracjonalnej (tj. bezprawnej) władzy, innymi słowy, hierarchii – hierarchii będącej instytucjonalizacją władzy w społeczeństwie. Hierarchiczne instytucje społeczne obejmują państwo (zobacz sekcję B.2), własność prywatną (patrz w sekcji B.3) i przez to kapitalizm (zobacz sekcję B.4). Anarchiści z pasją zwalczają te instytucje z powodu ich hierarchicznej natury. Ale hierarchia istnieje też poza tymi instytucjami. Na przykład hierarchiczne stosunki społeczne obejmują seksizm, rasizm i homofobię (patrz w sekcji B.1.4), a anarchiści przeciwstawiają się im i walczą z nimi wszystkimi.

Jak zauważyliśmy wcześniej (A.2.8), anarchiści uważają wszystkie hierarchie nie tylko za szkodliwe, lecz i niepotrzebne, i sądzą, że istnieją alternatywne, bardziej egalitarne sposoby organizowania życia społecznego. Przekonują, że tak naprawdę władza hierarchiczna stwarza zjawiska, dla zwalczania których jest przeznaczona w założeniach, a zatem dąży do samoistnej kontynuacji swego istnienia. Tak więc biurokratyczna instytucja rzekomo powołana w celu zwalczania ubóstwa w końcu przyczynia się do przedłużania jego istnienia, ponieważ bez ubóstwa najwyżej opłacani funkcjonariusze na szczycie instytucji pozostaliby bez pracy. To samo dotyczy agencji, które w zamierzeniach mają eliminować nadużywanie narkotyków, walczyć z przestępczością itd. Mówiąc inaczej, władza i przywileje, jakich dostarczają szczytowe stanowiska hierarchiczne stanowią silny bodziec dla tych, którzy je zajmują, aby nie rozwiązywali problemów, które rzekomo mają rozwiązać. (Zobacz dalszą dyskusję w książce Marilyn French, Ponad władzą: o kobietach, mężczyznach i zasadach moralnych, Summit Books, 1985).

Sekcja B – Dlaczego anarchiści zwalczają obecny system?

W tej sekcji FAQ przedstawiamy analizę podstawowych stosunków międzyludzkich nowoczesnego społeczeństwa i struktur, które je wytwarzają, a zwłaszcza tych zjawisk w społeczeństwie, które anarchiści chcą zmienić.

Anarchizm w zasadzie jest buntem przeciwko kapitalizmowi. Zrodził się w tym samym czasie, co kapitalizm, i zdobywał coraz większe wpływy w miarę jak kapitalizm kolonizował coraz większe obszary społeczeństwa. Nie znaczy to, że anarchistyczne idee nie istniały w społeczeństwie przed narodzinami kapitalizmu. Wcale tak nie było. Myśliciele, których koncepcje można by zaklasyfikować jako anarchistyczne, żyli tysiące lat wstecz. Odnajdujemy ich zarówno w cywilizacjach Wschodu, jak i Zachodu. Nie byłoby żadnej przesady w stwierdzeniu, że anarchizm narodził się w momencie, gdy zostało stworzone państwo i własność prywatna.

Natomiast anarchizm jako ruch polityczny był wytworem przekształceń społeczeństwa, które towarzyszyły tworzeniu nowoczesnego (narodowego) państwa i kapitału. Analiza i krytyka przedstawiona w tej sekcji FAQ jako taka będzie się koncentrować na nowoczesnym, kapitalistycznym społeczeństwie.

Anarchiści zdają sobie sprawę, że władza rządów i innych form hierarchii zależy od przyzwolenia rządzonych. Strach nie stanowi pełnej odpowiedzi, dzieje się tak dużo bardziej “ponieważ oni [uciskani] popierają te same wartości, co ich szefowie. Rządzący i rządzeni podobnie wierzą w zasadę władzy, hierarchii, siły” [Colin Ward, Anarchia w działaniu]. Mając to na myśli, przedstawiamy w tej sekcji FAQ nasze argumenty w celu rzucenia wyzwania temu “konsensusowi”, aby przedstawić powody, dlaczego powinniśmy stać się anarchistami, dlaczego autorytarne stosunki społeczne i organizacje nie leżą w naszym interesie.

Dzięki tej dyskusji stanie się oczywiste, dlaczego anarchiści nie są zadowoleni z bardzo ograniczonego zakresu wolności w nowoczesnym społeczeństwie masowym, i dlaczego chcą oni stworzyć naprawdę wolne społeczeństwo. Anarchistyczna krytyka nowoczesnego społeczeństwa oznacza, według słów Noama Chomsky’ego:

“odszukiwać i identyfikować struktury władzy, hierarchii i dominacji w każdej dziedzinie życia, i rzucać im wyzwanie; jeśli nie można dać im usprawiedliwienia, to są one bezprawne, i powinny zostać rozmontowane, ażeby zwiększyć zakres ludzkiej wolności. Obejmują one władzę polityczną, własność i zarządzanie, stosunki między mężczyznami a kobietami, rodzicami a dziećmi, naszą kontrolę nad losem przyszłych pokoleń (podstawowy nakaz moralny stojący za ruchem obrońców środowiska […]) i jeszcze wiele innych spraw” [“Anarchizm, marksizm i nadzieja na przyszłość”, Red and Black Revolution, No. 2].

W sekcji J naszych FAQ będziemy dyskutować, jak anarchiści próbują pobudzać ten proces zaprzeczania usprawiedliwieniom, krytycznej oceny władzy i dominacji, podkopywania tego, co poprzednio było uznawane za “naturalne” lub “zgodne ze zdrowym rozsądkiem” dopóki nie zaczęliśmy tego kwestionować. Częścią tego procesu jest zachęcanie do akcji bezpośredniej (zobacz sekcję J.2) uciskanych przeciwko swoim oprawcom, jak również dodawanie odwagi anarchistycznym tendencjom i świadomości, jaka istnieje (w mniejszym lub większym stopniu) w każdym społeczeństwie hierarchicznym.

Lecz ta sekcja FAQ jest związana bezpośrednio z krytycznymi czy też “negatywnymi” aspektami anarchizmu, obnażając zło przyrodzone każdej władzy, czy to państwu, czy też własności, albo jakiejkolwiek innej. Późniejsze sekcje wskażą jak, po dokonaniu analizy naszego świata, anarchiści planują go zmienić konstruktywnie, ale coś z konstruktywnego rdzenia anarchizmu będzie widoczne nawet w tej sekcji. Po tej obszernej krytyce obecnego systemu, przeniesiemy się na dokładniej określone obszary. Sekcja C objaśnia anarchistyczną krytykę ekonomii kapitalizmu, a sekcja D omawia, jak stosunki i instytucje społeczne opisane w obecnej sekcji odciskają swe piętno na społeczeństwie jako całości.

A.5.7 Majowo-czerwcowy bunt we Francji, 1968 rok

Wypadki majowo-czerwcowe we Francji umieściły anarchizm z powrotem w radykalnym krajobrazie politycznym, po okresie, w którym wielu ludzi opisywało ten ruch jako wygasły. Ten bunt dziesiątek tysięcy ludzi miał skromne początki. Grupa anarchistów (z Danielem Cohn-Benditem), wyrzuconych z uczelni przez władze uniwersytetu Nanterre za działalność przeciwko wojnie wietnamskiej, szybko zwołała protestacyjną demonstrację. Przybycie 80 policjantów rozwścieczyło wielu studentów, którzy opuścili swoje zajęcia, aby przyłączyć się do bitwy i wyprzeć policję z uniwersytetu.

Podbudowani tym wsparciem anarchiści zajęli budynek administracji i przeprowadzili w nim masową naradę. Okupacja rozszerzała się na dalsze budynki, Nanterre zostało otoczone przez policję, a władze zamknęły uniwersytet. Następnego dnia studenci Nanterre zebrali się na Sorbonie, położonej w centrum Paryża. Ciągła presja policji i aresztowanie ponad pięciuset ludzi wywołała wybuch gniewu, który objawił się w postaci pięciogodzinnych walk ulicznych. Policja atakowała nawet przechodniów pałkami i gazem łzawiącym.

Całkowity zakaz demonstracji i zamknięcie Sorbony wyprowadziły tysiące studentów na ulice. Narastająca przemoc ze strony policji sprowokowała demonstrantów do zbudowania pierwszych barykad. Dziennikarz Jean Jacques Lebel napisał, że w ciągu pierwszej godziny po północy “dosłownie tysiące ludzi pomagały budować barykady […] kobiety, robotnicy, gapie, ludzie w piżamach, łańcuchy ludzi ciągnące głazy, drewno, żelazo”. Po całonocnych walkach 350 policjantów zostało rannych. 7 maja potężny, pięćdziesięciotysięczny marsz protestacyjny przeciwko policji przekształcił się w całodniową bitwę w wąskich uliczkach dzielnicy łacińskiej. Odpowiedzią na użycie przez policję gazów łzawiących były koktajle Mołotowa i śpiew “Niech żyje Komuna Paryska!”

10 maja kontynuowanie gwałtownych demonstracji zmusiło ministra edukacji do rozpoczęcia negocjacji. Ale na ulicach pojawiło się sześćdziesiąt barykad i młodzi robotnicy zaczęli przyłączać się do studentów. Związki zawodowe potępiły przemoc policji. Kulminacją potężnych demonstracji w całej Francji był 13 maja, kiedy to milion ludzi protestowało na ulicach Paryża.

Wobec potężnego protestu policja opuściła dzielnicę łacińską. Studenci zajęli Sorbonę i utworzyli masowe zgromadzenie mające na celu rozszerzanie zasięgu walki. Okupacje wkrótce objęły wszystkie francuskie uniwersytety. Z Sorbony płynęła powódź propagandy – ulotki, proklamacje, telegramy i plakaty. ściany zostały zamalowane hasłami typu “Wszystko jest możliwe”, “Bądźcie realistami – żądajcie niemożliwego”, “¯ycie bez martwej przeszłości” i “Zabrania się zabraniać”. “Cała władza w ręce wyobraźni” było na ustach każdego. Jak zauważył Murray Bookchin, “siłą przewodnią dzisiejszej rewolucji […] nie jest po prostu niedostatek i potrzeby materialne, ale też jakość życia codziennego… próba zdobycia kontroli nad swoim własnym losem[Anarchizm ery dobrobytu].

Wiele spośród najsławniejszych haseł tamtych dni ułożyli sytuacjoniści. Międzynarodówka Sytuacjonistyczna została utworzona w 1957 roku przez małą grupkę niepokornych radykałów i artystów. Rozwinęła ona niezwykle wyrafinowaną (przesyconą swoistym żargonem) i spójną analizę nowoczesnego społeczeństwa kapitalistycznego oraz tego, jak je zastąpić nowym, bardziej wolnym. Sytuacjoniści przekonywali, że życie w najnowszych czasach to raczej przetrwanie niż pełnia życia – przetrwanie zdominowane przez ekonomię konsumpcji, w której wszystko i każdy, każde uczucie i więź staje się towarem. Ludzie nie są już tylko wyalienowanymi producentami, ale też wyalienowanymi konsumentami. Sytuacjoniści określili ten rodzaj społeczeństwa jako “Spektakl”. Samo życie zostało ukradzione, a więc rewolucja oznacza odtworzenie życia. Zakresem rewolucyjnej przemiany nie jest już tylko miejsce pracy, ale codzienna egzystencja:

“Ludzie, którzy ględzą o rewolucji i walce klasowej bez wyraźnego odnoszenia ich do codziennego życia, bez zrozumienia, co jest wywrotowego w miłości i jak pozytywne jest odrzucanie przymusów – tacy ludzie mają trupa w ustach” [cytat z Clifforda Harpera, Anarchia: obrazowy przewodnik].

Podobnie jak wiele innych grup, których polityka miała wpływ na wypadki paryskie, sytuacjoniści przekonywali, że “rady robotnicze są jedyną odpowiedzią. Każda inna forma walki rewolucyjnej zakończyła się czymś dokładnie przeciwnym niż to, do czego pierwotnie dążyła” [cytat z Clifforda Harpera, Op. Cit.]. Rady te byłyby samorządne i nie stałyby się środkiem, przy pomocy którego “rewolucyjna” partia przejęłaby władzę. Poparcie sytuacjonistów (tak jak anarchistów z Noire et Rouge i wolnościowych socjalistów z Socialisme ou Barbarie) dla samorządnej, oddolnej rewolucji miało ogromny wpływ na wydarzenia maja 1968 i na idee będące dla nich inspiracją.

14 maja pracownicy Sud-Aviation zamknęli zarząd w jego biurach i zajęli swoją fabrykę. Następnego dnia w ich ślady poszły fabryki Cleon-Renault, Lockhead-Beauvais i Mucel-Orleans. W nocy Teatr Narodowy w Paryżu został zajęty, aby stać się miejscem nieustannych zgromadzeń prowadzących zbiorowe debaty. Później została zajęta największa francuska fabryka – Renault-Billancourt. Decyzje o podjęciu strajku na czas nieokreślony często były podejmowane przez robotników bez pytania o zdanie związkowych urzędników. W dniu 17 maja sto paryskich fabryk znalazło się w rękach swoich pracowników. Podczas weekendu, 19 maja, już 122 fabryki były okupowane. 20 maja strajk okupacyjny stał się powszechny i objął sześć milionów ludzi. Drukarze stwierdzili, że nie chcą pozostawiać monopolu telewizji i radiu na relacje medialne i zgodzili się na drukowanie gazet codziennych, o ile tylko prasa “będzie w sposób obiektywny spełniała swą rolę dostarczania informacji, która jest jej obowiązkiem”. W pewnych przypadkach drukarze nalegali na wprowadzenie zmian w nagłówkach czy artykułach przed ich oddaniem do druku. Przydarzało się to przede wszystkim prawicowym gazetom, takim jak ‘Le Figaro’ albo ‘La Nation’.

Po zajęciu zakładów Renault studenci okupujący Sorbonę podjęli natychmiastowe przygotowania do przyłączenia się do strajkujących. Cztery tysiące studentów z czarno-czerwonymi anarchistycznymi sztandarami na czele udało się do zajętej fabryki. Państwo, przedsiębiorcy, związki zawodowe i Partia Komunistyczna stanęły wobec najczarniejszego koszmaru – sojuszu robotników ze studentami. Do policji powołano dziesięć tysięcy rezerwistów, a rozgorączkowani urzędnicy związkowi pozamykali bramy wejściowe do fabryk. Partia Komunistyczna wezwała swoich członków do stłumienia buntu. Komuniści zjednoczyli się z rządem i szefami, aby chytrze wymyślić szereg reform, ale gdy zwrócili się do załóg strajkujących fabryk, pomysły te zostały wyśmiane przez robotników.

Sama walka i działalność w celu jej rozpowszechniania były organizowane przez samorządne masowe zgromadzenia i koordynowane przez komitety akcyjne. Również zgromadzenia często kierowały strajkami. Murray Bookchin przekonywał, że “nadzieję [dla rewolty] trzeba pokładać w rozszerzaniu samorządności we wszystkich jej formach – powszechnych zgromadzeniach i ich organach administracyjnych, komitetach akcyjnych, fabrycznych komitetach strajkowych – na wszystkie dziedziny gospodarki, a nawet na wszystkie dziedziny samego życia” [Op. Cit.]. W tych zgromadzeniach “gorączka życia zaraziła miliony, ponownie rozbudzając w ludziach zmysły, o których nigdy nie myśleli, że je posiadają” [Op. Cit.]. To już nie był strajk robotniczy czy studencki. To był ludowy strajk, który przeciął prawie wszystkie linie podziałów klasowych.

24 maja anarchiści zorganizowali demonstrację. Trzydzieści tysięcy osób pomaszerowało w kierunku Pałacu Bastylii. Policja ochraniała ministerstwa przy użyciu zwykłych środków – pałek i gazów łzawiących, ale Bourse (Giełda) pozostała bez ochrony i pewna liczba demonstrantów podłożyła pod nią ogień.

Na tym właśnie etapie rozwoju wydarzeń niektóre lewicowe grupy nie wytrzymały nerwowo. Trockistowska JCR zawróciła ludzi z powrotem do dzielnicy łacińskiej. Inne grupy, takie jak UNEF i Zjednoczona Partia Socjalistyczna zablokowały zajęcie ministerstw finansów i sprawiedliwości. Cohn-Bendit powiedział o tym incydencie: “Jeżeli chodzi o nas, to nie potrafiliśmy zdać sobie sprawy z tego, jak łatwo byłoby wymieść tych wszystkich nikczemników […] Teraz jest jasne, że gdyby rankiem 25 maja Paryż obudził się widząc okupację najważniejszych ministerstw, gaullizm by się zawalił natychmiast […] “. Jeszcze tej samej nocy Cohn-Bendit został zmuszony do emigracji.

Ponieważ demonstracje uliczne się nasilały, a okupacje były kontynuowane, państwo czyniło przygotowania do użycia przygniatających sił w celu powstrzymania buntu. W tajemnicy najwyżsi generałowie przygotowali wojsko w liczbie dwudziestu tysięcy lojalnych żołnierzy do działania w Paryżu. Policja zajęła ośrodki komunikacyjne, takie jak stacje telewizyjne i urzędy pocztowe. W poniedziałek, 27 maja, rząd zagwarantował trzydziestopięcioprocentowy wzrost płacy minimalnej w przemyśle i wzrost wszystkich płac o 10%. Dwa dni później przywódcy CGT [największej francuskiej centrali związkowej] zorganizowali marsz pięciuset tysięcy robotników ulicami Paryża. Francuska stolica została zakryta plakatami nawołującymi do ustanowienia “władzy ludowej”. Niestety, większość wciąż rozumowała w kategoriach zmiany swoich władców, a nie przejęcia kontroli przez samych siebie.

Piątego czerwca większość strajków była już zakończona. Atmosfera czegoś, co istniało zamiast normalności w kapitalizmie, cofnęła się znad Francji. Wszelkie strajki, które trwały nadal po tej dacie, zostały zgniecione drogą operacji w stylu wojskowym, z wykorzystaniem karabinów i wozów opancerzonych. 7 czerwca siły rządowe zorganizowały najazd na stalownię Flins, co rozpoczęło nieprzerwaną czterodniową bitwę, w której zginął jeden robotnik. Trzy dni później strajkujące zakłady Renault zostały opanowane przez strzelającą z broni palnej policję, która zabiła dwie osoby. W izolacji te oazy bojowości nie miały żadnych szans. 12 czerwca demonstracje zostały zakazane, radykalne grupy zdelegalizowane, a ich członkowie aresztowani. W warunkach ataku ze wszystkich stron, eskalacji państwowej przemocy i sprzedajności związków zawodowych, strajk powszechny i okupacje rozsypały się.

Więc dlaczego ta rewolta upadła? Oczywiście nie dlatego, że “awangardowe” partie bolszewickie wycofały się. Zostały one też zarażone buntem. Na szczęście sekty tradycyjnej autorytarnej lewicy zostały odosobnione i powstrzymane siłą. Ludzie zaangażowani w bunt nie wymagali awangardy, by mówiła im, co mają robić, i “awangarda robotnicza” rzucała się gorączkowo po tym, jak cały ruch próbował porwać ją za sobą i kontrolować ją.

Nie, to właśnie brak niezależnych, samorządnych organizacji konfederacyjnych powołanych do koordynacji walki był tym, co zaowocowało odizolowaniem strajków okupacyjnych od siebie nawzajem. Dlatego podzielone upadły. Oprócz tego Murray Bookchin przekonuje, że brakowało “świadomości wśród robotników, że w fabrykach musi zostać podjęta praca, a nie tylko okupacja czy strajk” [Op. Cit.].

świadomość ta zostałaby rozbudzona w warunkach obecności silnego ruchu anarchistycznego przed rewoltą. Antyautorytarna lewica, chociaż bardzo aktywna, była zbyt słaba wśród strajkujących robotników, przez co idea samorządnych organizacji i samorządu pracowniczego nie była rozpowszechniona zbyt szeroko. Za to majowo-czerwcowy bunt pokazuje, że wydarzenia mogą się zmieniać bardzo szybko. Klasa robotnicza, rozpalona energią i brawurą studentów, wysunęła żądania, które nie mogły zostać zaspokojone w granicach istniejącego systemu. Strajk generalny ukazuje z wielką wyrazistością potencjalną siłę, jaka spoczywa w rękach klasy robotniczej. Masowe zgromadzenia i okupacje dały znakomity, choć krótkotrwały, przykład anarchii w działaniu i tego, jak anarchistyczne idee mogą szybko się rozpowszechniać i być stosowane w praktyce.

A.5.6 Anarchizm a rewolucja hiszpańska

Hiszpania w latach trzydziestych miała najsilniejszy ruch anarchistyczny na świecie. W chwili wybuchu hiszpańskiej wojny “domowej” ponad półtora miliona robotników i chłopów było członkami CNT (Narodowej Konfederacji Pracy), federacji anarcho-syndykalistycznych związków zawodowych, a 30 tysięcy osób działało w FAI (Iberyjskiej Federacji Anarchistycznej). Cała ówczesna ludność Hiszpanii liczyła 24 miliony.

Rewolucja społeczna, jaka wybuchła w odpowiedzi na faszystowski przewrót 18 lipca 1936 roku, to największy odnotowany dotąd eksperyment libertariańskiego socjalizmu. Oto ostatni masowy syndykalistyczny związek zawodowy, CNT, nie tylko powstrzymał faszystowską rebelię, ale przyczynił się też do powszechnego zajmowania ziemi i fabryk. Ponad siedem milionów ludzi, wliczając w to około dwu milionów członków CNT, wdrożyło samorządność w życie w najtrudniejszych okolicznościach, i nawet polepszyło swoje warunki pracy, jak też i wydajność.

W burzliwych dniach po 19 lipca, władza i inicjatywa naprawdę spoczywały w rękach szeregowych członków CNT i FAI. To właśnie zwyczajni ludzie, bez wątpienia pod wpływem Faistas (członków FAI) i bojowników CNT, byli tymi, którzy po pokonaniu faszystowskiej rebelii uruchomili na nowo produkcję, podział dóbr i ich konsumpcję (oczywiście według bardziej egalitarnych zasad), a także organizowali milicje i zgłaszali się do nich na ochotnika (dziesiątkami tysięcy). Milicje te miały zostać wysłane w celu oswobodzenia tych części Hiszpanii, które znajdowały się pod rządami Franco. Wszystkimi możliwymi sposobami klasy pracujące Hiszpanii tworzyły za pomocą swoich własnych działań nowy świat, oparty na ich własnych ideach sprawiedliwości społecznej i wolności — ideach inspirowanych oczywiście przez anarchizm i anarchosyndykalizm.

Naoczne świadectwo George’a Orwella dotyczące rewolucyjnej Barcelony pod koniec grudnia 1936 roku przedstawia wyrazisty obraz społecznej transformacji, jaka się rozpoczęła:

 

“Anarchiści mieli wciąż faktyczną kontrolę nad Katalonią, a rewolucja znajdowała się jeszcze w pełnym rozpędzie. Każdemu, kto był tutaj od początku, prawdopodobnie zdawało się już w grudniu czy styczniu, że rewolucyjny okres zmierza ku końcowi; ale gdy ktoś przybył prosto z Anglii, to dla niego wygląd Barcelony był nieco wstrząsający i przytłaczający. Po raz pierwszy w życiu znalazłem się w mieście, gdzie klasa robotnicza znajdowała się u steru. Praktycznie każdy budynek, niezależnie od rozmiarów, został przejęty przez robotników i przyozdobiony czerwonymi flagami lub czerwono-czarną flagą anarchistów; na każdej ścianie został namazany sierp i młot oraz inicjały rewolucyjnych stronnictw; niemal w każdym kościele pozostawiono tylko gołe ściany, a obrazy spalono. Tu i ówdzie kościoły były systematycznie demolowane przez bandy robotników. Każdy sklep i kawiarnia posiadały napis, mówiący, że zostały skolektywizowane; nawet miejsca pracy pucybutów zostały skolektywizowane, a ich skrzynki pomalowane na czerwono-czarno. Kelnerzy i nadzorcy sklepowi patrzyli ci prosto w twarz i traktowali cię jak równego sobie. Służalcze, a nawet grzecznościowe formy zwracania się do rozmówców na jakiś czas zanikły. Nikt nie mówił ‘Sentilde’ ani ‘Don’, ani nawet ‘Usted’; każdy zwracał się do każdego ‘towarzyszu’ albo ‘ty’, i mówił ‘Salud!’ zamiast ‘Buenos dias’. . . Przede wszystkim, istniała wiara w rewolucję i przyszłość, uczucie nagłego wyłonienia się ery równości i wolności. Ludzkie istoty próbowały się zachowywać jak ludzkie istoty, a nie jak trybiki w kapitalistycznej maszynie” [W hołdzie Katalonii].

Pełne rozmiary tej historycznej rewolucji nie mogą tu zostać przedstawione. Będą omawiane bardziej szczegółowo w sekcji I.8 tego FAQ. Wszystko, co można zrobić w tym miejscu, to uwypuklić kilka szczególnie interesujących punktów w nadziei, że dadzą one trochę rozeznania o wadze tych wydarzeń i zachęcą ludzi do odszukiwania dokładniejszych informacji na ten temat.

Cały przemysł w Katalonii został poddany albo władzy samorządu pracowniczego, albo kontroli pracowniczej (to znaczy – robotnicy w pierwszym przypadku zupełnie przejęli całokształt zarządzania, zaś w drugim sprawowali kontrolę nad starym kierownictwem). W niektórych przypadkach cała gospodarka danego miasta czy regionu została przekształcona w federację kolektywów. Federację Kolei (która została powołana, aby zarządzać liniami kolejowymi w Katalonii, Aragonii i Walencji) można podać jako typowy przykład. Podstawą federacji były lokalne zgromadzenia:

 

“Wszyscy pracownicy w każdej okolicy będą spotykać się dwa razy w tygodniu, ażeby badać wszystko to, co odnosi się do pracy, jaka ma zostać wykonana… Powszechne zgromadzenie lokalne mianowało komisję w celu kierowania ogółem działalności na każdej stacji i należących do niej torach. Podczas [tych] spotkań decyzje (dirección) tej komisji, której członkowie będą kontynuowali pracę [na swoich dotychczasowych stanowiskach], będą poddawane przyjęciu bądź odrzuceniu przez pracowników, po złożeniu raportów i udzieleniu odpowiedzi na pytania”

 

Delegaci do komisji mogli zostać usunięci przez zgromadzenie w każdej chwili, a najwyższym organem koordynującym Federacji Kolei był “Komitet Rewolucyjny”, którego członkowie byli wybierani przez zgromadzenia związkowe na różnych odcinkach. Kontrola nad liniami kolejowymi, według Gastona Levala “nie funkcjonowała odgórnie w dół, jak to ma miejsce w państwowym i scentralizowanym systemie. Komitet Rewolucyjny nie miał takich uprawnień. . .
Członkowie. . . komitetu byli zadowoleni z nadzorowania działalności ogółu i koordynowania tych spośród rozmaitych linii, które składały się na sieć”
[Gaston Leval, Kolektywy podczas rewolucji hiszpańskiej].

Na wsi dziesiątki tysięcy chłopów i sezonowych robotników rolnych tworzyły dobrowolne, samorządne kolektywy. Jakość życia poprawiła się, gdyż Cupertino pozwolił na wprowadzenie opieki zdrowotnej, oświaty, maszyn rolniczych i inwestycji w infrastrukturę społeczną. Wraz ze wzrostem produkcji kolektywy rozszerzały wolność. Pewien członek ujął to tak: “to było cudowne. . . życie w kolektywie, wolnym społeczeństwie, gdzie każdy mógł mówić, to co myślał, gdzie, jeżeli czuł się niezadowolony z wiejskiego komitetu, mógł to wypowiadać głośno. Komitet nie podejmował żadnych większych decyzji bez zebrania całej wsi razem na powszechne zgromadzenie. Wszystko to było cudowne” [Ronald Fraser, Krew Hiszpanii].

Działanie kolektywów przemysłowych jest omówione bardziej szczegółowo w sekcjach I.8.3 i I.8.4. Wiejskie kolektywy zostały omówione w sekcjach I.8.5 i I.8.6. Musimy podkreślić, że te sekcje to tylko streszczenia szerokiego ruchu społecznego, a więcej informacji można zebrać, czytając takie prace, jak Kolektywy podczas rewolucji hiszpańskiej Gastona Levala, Anarchistyczne kolektywy Sama Dolgoffa, CNT w Rewolucji Hiszpańskiej Jose Peiratsa i mnóstwo innych anarchistycznych opracowań o tej rewolucji.

W dziedzinie społecznej anarchistyczne organizacje tworzyły świeckie szkoły, wolnościową służbę zdrowia, ośrodki społeczne itp. Mujeres Libres (wolne kobiety) zwalczały tradycyjną rolę kobiet w hiszpańskim społeczeństwie, doprowadzając do emancypacji tysięcy kobiet, zarówno w samym ruchu anarchistycznym, jak też i poza nim (patrz Wolne Kobiety Hiszpanii Marthy A. Ackelsberg w celu zdobycia więcej wiadomości o tej niezwykle ważnej organizacji). Ta działalność na polu społecznym była tylko rozwijaniem dzieła rozpoczętego na długo przed wybuchem wojny; na przykład związki często zakładały świeckie szkoły, ośrodki robotnicze itd.

Dobrowolne milicje, które wyruszyły, aby oswobodzić resztę Hiszpanii spod władzy Franco, były organizowane według zasad anarchistycznych i składały się zarówno z mężczyzn, jak i kobiet. Nie było tam starszeństwa, salutowania ani klasy oficerskiej. Wszyscy byli równi. Wyjaśnia to George Orwell, członek milicji POUM [rewolucyjnej partii socjalistycznej opozycyjnej wobec ZSRR – przyp. tłum.]:

 

“Istotnym celem systemu [milicji] była równość społeczna między oficerami a zwykłymi ludźmi. Każdy, od generała do szeregowca, otrzymywał taki sam żołd, jadł te same potrawy, nosił takie same ubrania i przebywał w warunkach całkowitej równości. Jeśli chciałeś poklepać po plecach generała dowodzącego dywizją i poprosić go o papierosa, to mogłeś tak postąpić, i nikt nie widział w tym nic szczególnego. Przynajmniej w teorii każda z milicji była demokracją, a nie hierarchią. To zrozumiałe, że rozkazy musiały być wykonywane, ale rozumiano także, że gdy ktoś wydał rozkaz, to jak towarzysz towarzyszowi, a nie wyższy niższemu. Byli tam oficerowie i podoficerowie, ale nie było rang wojskowych w normalnym znaczeniu; żadnych tytułów, żadnych odznaczeń, żadnego stukania obcasami i salutowania. Próbowano w obrębie milicji stworzyć tymczasowy model funkcjonowania społeczeństwa bezklasowego. Oczywiście nie było doskonałej równości, lecz najbliższy jej stan, jaki kiedykolwiek widziałem czy jaki chociażby byłby dla mnie do pomyślenia w czasie wojny. . . ” [Op. Cit.].

Jednakże ruch anarchistyczny w Hiszpanii, tak jak i gdzie indziej, został rozbity z jednej strony przez stalinizm (partię komunistyczną), a z drugiej przez kapitalizm (Franco). Niestety, anarchiści postawili jedność antyfaszystowską ponad rewolucją, pomagając w ten sposób swym wrogom pokonać zarówno siebie samych, jak i rewolucję. To, czy byli zmuszeni przez zewnętrzne warunki do zajęcia takiego stanowiska, czy też mogli tego uniknąć, pozostaje wciąż sprawą dyskusyjną (zobacz dyskusję o tym, dlaczego CNT-FAI poszło na kolaborację w sekcji I.8.10, a w sekcji I.8.11 o tym, dlaczego ta decyzja nie wynikała z anarchistycznej teorii).

Relacja Orwella o jego przeżyciach w milicji wskazuje, dlaczego rewolucja hiszpańska jest tak ważna dla anarchistów:

 

“W mniej lub bardziej przypadkowy sposób wpadłem do jedynej zachodnioeuropejskiej społeczności jakichkolwiek rozmiarów, gdzie świadomość polityczna i niewiara w kapitalizm były czymś bardziej normalnym niż ich przeciwieństwa. Tutaj, w Aragonii, człowiek znajdował się między dziesiątkami tysięcy innych, głównie, chociaż nie wyłącznie, wywodzących się z klas pracujących. Wszyscy żyli na tym samym poziomie i zadawali się ze sobą jako równi z równymi. W teorii była to doskonała równość, ale nawet w praktyce niedaleko jej było do tego. W moim poczuciu byłoby prawdziwe powiedzenie, że doznawało się przedsmaku socjalizmu, przez co rozumiem, że dominująca atmosfera umysłowa była atmosferą socjalizmu. Wiele spośród normalnych motywów cywilizowanego życia — snobizm, ciułanie pieniędzy, strach przed szefem itp. — po prostu przestało istnieć. Zwyczajny podział społeczeństwa na klasy zanikł do takiego stopnia, jaki chyba wydaje się nie do pomyślenia w skażonym pieniądzem powietrzu Anglii; nie było tutaj nikogo prócz chłopów i nas samych, i nikt nie posiadał nikogo innego jako jego pan. . . Było się w społeczności, gdzie nadzieja była czymś normalniejszym niż apatia i cynizm, gdzie za słowem ‘towarzysz’ kryło się braterstwo, a nie – jak w większości krajów – oszustwo. Oddychało się powietrzem równości. Jestem doskonale świadomy tego, że teraz jest moda na zaprzeczanie temu, że socjalizm ma cokolwiek wspólnego z równością. W każdym kraju na świecie olbrzymie plemię partyjnych najemników i gładkich profesorków daje świadectwo, że socjalizm nie znaczy nic więcej, jak tylko planowy państwowy kapitalizm, w którym bodźce do zachłanności pozostają nietknięte. Ale na szczęście istnieje także całkowicie odmienna wizja socjalizmu. Rzeczą, która przyciąga zwykłych ludzi do socjalizmu i sprawia, że godzą się na ryzykowanie dla niego własnej skóry, jego ‘mistyką’, jest idea równości; dla ogromnej większości ludzi socjalizm oznacza społeczeństwo bezklasowe, albo nie znaczy w ogóle niczego. . . W tej społeczności, gdzie nikt nie szukał zysku, gdzie brakowało wszystkiego, ale nie było lizania niczyich stóp, dostawało się, być może, niedojrzałą zapowiedź tego, jak początkowe stadia socjalizmu mogłyby wyglądać. I, mimo wszystko, zamiast pozbawiać mnie złudzeń, zapowiedź ta mocno mnie pociąga. . .”
[Op. Cit.].

W celu zdobycia dokładniejszych wiadomości o rewolucji hiszpańskiej zalecamy następujące książki: Lekcje hiszpańskiej rewolucji Vernon Richards; Anarchiści w Rewolucji Hiszpańskiej i CNT w Rewolucji Hiszpańskiej Jose Peiratsa; Wolne Kobiety Hiszpanii Marthy A. Ackelsberg; Anarchistyczne kolektywy pod redakcją Sama Dolgoffa; “Obiektywizm a liberalna nauka” Noama Chomsky’ego (w: The Chomsky Reader); Anarchiści z Casas Viejas Jerome’a R. Mintza oraz W hołdzie Katalonii George’a Orwella.

A.5.5 Rola anarchistów w okupacji włoskich fabryk

Po zakończeniu pierwszej wojny światowej nastąpiła gwałtowna radykalizacja nastrojów w całej Europie i na świecie. Członkowie związków zawodowych doprowadzili do wybuchu strajków, demonstracji i agitacji w ogromnych rozmiarach. Częściowo stało się tak wskutek wojny, częściowo zaś wskutek widocznego sukcesu rewolucji rosyjskiej. Ten entuzjazm dla wydarzeń w Rosji dotknął nawet anarchoindywidualistów, takich jak Joseph Labadie, którzy podobnie jak wielu innych antykapitalistów, dojrzeli “czerwień na wschodzie [dającą] nadzieję jaśniejszego dnia“, a bolszewików uznali za czyniących “chwalebne wysiłki, aby co najmniej spróbować jakichś dróg wyjścia z piekła przemysłowego niewolnictwa” [cytowany przez Carlottę R. Anderson, Ogólnoamerykański anarchista].

W całej Europie anarchistyczne idee stawały się coraz popularniejsze, a anarcho-syndykalistyczne związki zawodowe rozrastały się. Na przykład w Wielkiej Brytanii wrzenie doprowadziło do rozwoju ruchu przewodniczących warsztatów i strajków na Clydeside; w Niemczech pod wpływem IWW rozwijał się ruch związków zawodowych w przemyśle i wolnościowa odmiana marksizmu nazwana “komunizmem rad”; Hiszpania ujrzała gwałtowny rozrost anarcho-syndykalistycznego związku CNT. Do tego jeszcze, na nieszczęście, w tym czasie powstawały i rozwijały się partie socjaldemokratyczne i komunistyczne. Włochy nie były tu wyjątkiem.

W Turynie zaczął się tworzyć nowy ruch szeregowych działaczy. Ruch ten powstawał wokół “komisji wewnętrznych” (wybieranych ad hoc komitetów protestacyjnych). Te nowe organizacje opierały się bezpośrednio na grupach ludzi, którzy pracowali w tym samym warsztacie pracy, z instruowanymi i odwoływalnymi przewodniczącymi, wybieranymi przez każdą z grup liczących około 15 do 20 robotników. Zgromadzenie wszystkich przewodniczących warsztatów w danym zakładzie wybierało następnie dla wygody “komisję wewnętrzną”, przez cały czas bezpośrednio odpowiedzialną przed zgromadzeniem przewodniczących, które było nazywane “radą fabryczną”.

Między listopadem 1918 roku a marcem 1919, komisje wewnętrzne stały się ogólnokrajowym zagadnieniem w ramach ruchu związków zawodowych. W dniu 20 lutego 1919 roku Włoska Federacja Pracowników Przemysłu Metalowego (FIOM) wywalczyła umowę, przewidującą wybieranie “komisji wewnętrznych” w fabrykach. Następnie robotnicy próbowali przekształcić te organa pracowniczego przedstawicielstwa w rady fabryczne, sprawujące funkcje kierownicze. Podczas majowego święta w 1919 roku komisje wewnętrzne “stawały się dominującą siłą w przemyśle metalowym, a związki zawodowe znalazły się w niebezpieczeństwie spadnięcia do roli drugorzędnych struktur administracyjnych. W oczach reformistów za tymi alarmującymi zmianami stali wolnościowcy” [Carl Levy, Gramsci a anarchiści]. W listopadzie 1919 wewnętrzne komisje w Turynie zostały przekształcone w rady fabryczne.

Ten ruch w Turynie jest zazwyczaj kojarzony z tygodnikiem L’Ordine Nuovo (Nowy porządek), którego pierwsze wydanie ukazało się w dniu 1 maja 1919. Jak streszcza Daniel Guerin, był on “wydawany przez lewicowego socjalistę, Antonio Gramsciego, z pomocą profesora filozofii Uniwersytetu Turyńskiego wyznającego idee anarchistyczne, piszącego pod pseudonimem Carlo Petri, a także całej śmietanki wolnościowców Turynu. W fabrykach znaczna liczba ludzi popierała grupę Ordine Nuovo, zwłaszcza zaś anarcho-syndykalistyczni bojownicy z zakładów metalowych, Pietro Ferrero i Maurizio Garino. Manifest Ordine Nuovo został wspólnie podpisany przez socjalistów i libertarian, zgadzających się uznać komitety fabryczne za ‘organy przeznaczone do przyszłego komunistycznego zarządzania zarówno pojedynczą fabryką, jak i całym społeczeństwem'” [Anarchizm].

Wydarzeń w Turynie nie powinno się rozpatrywać osobno. W całych Włoszech robotnicy i chłopi przystąpili do działania. Pod koniec lutego 1920 roku wybuchła epidemia okupacji fabryk w Ligurii, Piemoncie i Neapolu. W Ligurii robotnicy zajęli zakłady przemysłu metalowego i stocznie w Sestri Ponente, Cornigliano i Campi po załamaniu się rozmów w sprawie podwyżek. W ciągu najwyżej czterech dni pod wodzą syndykalistów zaczęli kierować zakładami przy pomocy komitetów fabrycznych.

W tym okresie liczba członków Włoskiego Związku Syndykalistycznego (USI) wzrosła do około 800 tysięcy, a wpływy Włoskiego Związku Anarchistycznego (UAI), posiadającego 20 tysięcy członków i dziennik (Umanita Nova) także proporcjonalnie rosły. Walijski historyk marksistowski Gwyn A. Williams pisze: “Anarchiści i rewolucyjni syndykaliści byli najkonsekwentniejszą i najbardziej totalnie rewolucyjną grupą na lewicy […] najbardziej oczywista cecha dziejów syndykalizmu i anarchizmu w latach 1919-20 to szybki i dosłownie nieustanny rozwój […] Syndykaliści nade wszystko zdobyli umysły bojowników klas pracujących, których zdobycie zupełnie nie powiodło się ruchowi socjalistycznemu” [Proletariacki porządek]. W Turynie libertarianie “działali w obrębie FIOM” i byli “poważnie zaangażowani w kampanię Ordine Nuovo od początku” [Op. Cit.]. Jak można było się spodziewać, Ordine Nuovo był potępiany jako “syndykalistyczny” przez innych socjalistów.

I to właśnie anarchiści i syndykaliści jako pierwsi wysunęli ideę okupacji zakładów pracy. Malatesta omawiał ten pomysł na łamach Umanita Nova w marcu 1920 roku. Stwierdzał, że “Powszechne strajki protestacyjne już nie martwią nikogo […] Trzeba poszukać czegoś innego. Wysuwamy taki pomysł: przejęcie fabryk […] ta metoda z całą pewnością ma przyszłość, ponieważ odpowiada ostatecznym celom ruchu robotniczego i stanowi zaprawę przygotowującą każdego do ostatecznego aktu wywłaszczenia” [Życie i idee]. W tym samym miesiącu podczas “intensywnej syndykalistycznej kampanii na rzecz ustanowienia rad w Mila, Armando Borghi [anarchistyczny sekretarz USI] wezwał do masowego zajmowania fabryk. W Turynie właśnie kończyły się ponowne wybory komisarzy w zakładach pracy, przechodząc w dwutygodniową orgię namiętnych sporów, i gorączka ogarnęła robotników. Komisarze [Rad Fabrycznych] zaczęli nawoływać do okupacji“. Rzeczywiście, “ruch rad robotniczych poza Turynem był w istocie anarcho-syndykalistyczny“. Nie dziwi więc, że sekretarz syndykalistycznych pracowników przemysłu metalowego “przynaglał do udzielenia wsparcia radom Turynu, ponieważ reprezentowały one antybiurokratyczną akcję bezpośrednią, dążyły do kontrolowania fabryk i mogły być pierwszymi komórkami syndykalistycznych związków przemysłowych […] Kongres syndykalistyczny przegłosował poparcie dla rad […] Malatesta […] popierał je jako formę akcji bezpośredniej, gwarantującej rodzenie buntowniczości […] Umanita Nova i Guerra di Classe [pismo USI] stały się niemal tak samo przywiązane do rad, jak L’Ordine Nuovo i turyńskie wydanie Avanti” [Williams, Op. Cit.].

Gwałtowny przypływ bojowych nastrojów wkrótce wywołał kontrofensywę pracodawców. Organizacja szefów potępiła rady fabryczne i wezwała do mobilizacji przeciwko nim. Robotnicy buntowali się i odmawiali spełniania poleceń szefów – w fabrykach szerzył się “brak dyscypliny”. Pracodawcy wywalczyli poparcie państwa dla przestrzegania przez przemysł istniejących przepisów. Ogólnokrajowa umowa wywalczona przez FIOM w 1919 roku przewidywała zakaz działalności komisji wewnętrznych w halach fabrycznych i ograniczenie jej do czasu poza godzinami pracy. Znaczyło to, że działania ruchu przewodniczących warsztatów w Turynie – takie jak przerywanie pracy w celu przeprowadzenia wyborów przewodniczącego – stanowiły naruszenie umowy. Ruch w istocie był podtrzymywany dzięki masowemu nieposłuszeństwu. Szefowie wykorzystali to naruszanie uzgodnionego kontraktu jako pretekst do zwalczania rad fabrycznych w Turynie.

Pracodawcy odkryli swoje karty w kwietniu, kiedy to powszechne zgromadzenie przewodniczących warsztatów w koncernie Fiata wezwało do strajków okupacyjnych, aby zaprotestować przeciwko zwolnieniu kilkunastu z nich. W odpowiedzi pracodawcy ogłosili powszechny lokaut. Rząd poparł lokaut, przeprowadzając wielką demonstrację siły. Oddziały wojskowe zajęły fabryki i ustawiły w nich stanowiska dla karabinów maszynowych. Gdy ruch przewodniczących warsztatów po dwóch tygodniach strajku postanowił ustąpić w kwestiach, których spór dotyczył bezpośrednio, odpowiedzią pracodawców było żądanie, aby rady ograniczyły swoją działalność do czasu poza godzinami pracy, według ogólnokrajowej umowy zawartej przez FIOM, i żeby kontrola kierownictwa została przywrócona.

Te żądania godziły w samo serce systemu rad fabrycznych, i ruch robotniczy Turynu odpowiedział potężnym strajkiem generalnym w obronie rad. W samym Turynie strajk był totalny i wkrótce rozprzestrzenił się na cały Piemont, obejmując w szczytowym momencie pół miliona pracowników. Strajkujący w Turynie nawoływali do rozszerzenia protestu na cały kraj, a ponieważ w większości byli kierowani przez socjalistów, zwrócili się do związku zawodowego CGL i przywódców Partii Socjalistycznej, którzy odrzucili ich wezwanie.

Jedyne wsparcie dla strajku generalnego w Turynie nadeszło ze strony tych związków, które znajdowały się pod przeważającym wpływem anarcho-syndykalistycznym, takich jak niezależny związek kolejarzy czy związek portowców (“Syndykaliści byli tymi jedynymi, którzy się ruszyli.” [Williams, Op. Cit.]). Kolejarze w Pizie i Florencji odmówili przewozu wojsk wysłanych do Turynu. Wszędzie dookoła Genui miały miejsce strajki – wśród portowców oraz w zakładach pracy, w których USI posiadało największe wpływy. Jak zauważa Williams, “zdradzony i opuszczony przez cały ruch socjalistyczny” ruch kwietniowy “wciąż znajdował poparcie ludu” razem z “akcjami […] albo bezpośrednio kierowanymi, albo też pośrednio inspirowanymi przez anarcho-syndykalistów“. W samym Turynie anarchiści i syndykaliści “stanowili groźbę, że ruch rad odetnie się” od Gramsciego i grupy Ordine Nuovo [Op. Cit.].

W końcu kierownictwo CGL zakończyło strajk na warunkach, które spełniały główne żądanie pracodawców w sprawie ograniczenia działalności rad przewodniczących warsztatów do czasu poza godzinami pracy. Chociaż działalność rad i ich obecność w halach fabrycznych została teraz bardzo ograniczona, to jeszcze doczekały się one powrotu do życia podczas wrześniowej okupacji fabryk.

Anarchiści “oskarżyli socjalistów o zdradę. Krytykowali ich za to, że to, w co wierzyli, było fałszywym poczuciem dyscypliny, uzależniającym socjalistów od ich własnego tchórzliwego kierownictwa. Dyscyplinie, która stawiała każdy ruch społeczny niżej od ‘kalkulacji, obaw, błędów i ewentualnych zdrad przywódców’ przeciwstawiali inną dyscyplinę – robotników z Sestri Ponente, którzy zastrajkowali na znak solidarności z Turynem, kolejarzy, którzy odmówili przewozu sił bezpieczeństwa do Turynu oraz anarchistów i członków Unione Sindicale, którzy zapomnieli o rozważaniach na temat stronnictw i sekt, aby oddać się do dyspozycji turyńczyków” [Carl Levy, Op. Cit.]. Smutne jest to, że ta odgórna “dyscyplina” socjalistów i ich związków zawodowych powtórzy się podczas okupacji fabryk, co przyniesie katastrofalne skutki.

We wrześniu 1920 roku we Włoszech miały miejsce strajki okupacyjne na szeroką skalę w odpowiedzi na redukcje płac i lokaut ze strony właścicieli. “Atmosfera tego kryzysu tworzyła się wokół wystąpień syndykalistów“. W połowie sierpnia robotnicy przemysłu metalowego z USI “wezwali obydwa związki zawodowe do zajęcia fabryk” i nawoływali do “zapobiegawczych okupacji” w celu obrony przed lokautami. USI postrzegało to jako “wywłaszczenie fabryk przez metalowców” (które musi “być bronione przy użyciu wszystkich niezbędnych środków“) i widziało potrzebę “wezwania robotników z innych gałęzi przemysłu do boju” [Williams, Op. Cit.]. Rzeczywiście, “gdyby FIOM nie przyjęło syndykalistycznej idei okupacji fabryk w celu przeciwstawienia się zastosowanemu przez pracodawców lokautowi, to USI mogłoby zdobyć znaczące poparcie aktywnej politycznie klasy robotniczej Turynu” [Carl Levy, Op. Cit.]. Strajki te rozpoczęły się w zakładach mechanicznych i szybko rozprzestrzeniły się na koleje, transport drogowy i inne gałęzie przemysłu, a chłopi zajmowali ziemię. Jednakże strajkujący uczynili znacznie więcej – nie tylko okupowali swoje zakłady pracy, ale ustanowili w nich pracowniczy samorząd. Wkrótce już ponad pół miliona “strajkujących” było w pracy, produkując dla samych siebie. Errico Malatesta, uczestnik tych wydarzeń, pisze:

Metalowcy rozpoczęli cały ruch wskutek sporu o wysokość płac. To był strajk nowego rodzaju. Zamiast opuszczania fabryk, wymyślono pozostawanie wewnątrz bez podejmowania pracy […] W całych Włoszech miała miejsce rewolucyjna gorączka wśród robotników, i wkrótce żądania zmieniły swój charakter. Robotnicy doszli do wniosku, że sytuacja dojrzała do tego, aby środki produkcji wziąć w posiadanie raz na zawsze. Zbroili się w celu obrony […] i zaczęli organizować produkcję na własną rękę […] Było to faktyczne zniesienie prawa własności […]; to był nowy ustrój, nowa forma życia społecznego, jaką zapoczątkowywano. Zaś rząd przyglądał się bezczynnie, ponieważ czuł się niezdolny do prób sprzeciwiania się” [Życie i idee].

Daniel Guerin przedstawia dobre streszczenie tego, jakie rozmiary miał ten ruch:

Kierowanie fabrykami […] [było] wykonywane przez techniczne i administracyjne komisje pracownicze. Samorządność przyszła dość okrężną drogą: w początkowym okresie otrzymywano pomoc z banków, ale kiedy została ona odcięta, system samorządowy zaczął wypuszczać swoje własne pieniądze w celu płacenia pensji pracowniczych. Wymagano bardzo rygorystycznej samodyscypliny, zabroniono używania napojów alkoholowych, a w celach samoobrony organizowano zbrojne patrole. Została ustanowiona bardzo ścisła solidarność między samorządnymi fabrykami. Rudy i węgiel umieszczono we wspólnych zasobach i dzielono je sprawiedliwie” [Anarchizm].

Włochy zostały “sparaliżowane, a pół miliona robotników okupowało swoje fabryki i wywiesiło na nich czerwono-czarne flagi“. Ruch rozprzestrzenił się po całych Włoszech, nie tylko w sercu okręgów przemysłowych wokół Mediolanu, Turynu i Genui, ale także w Rzymie, Florencji, Neapolu i Palermo. “Bojownicy USI oczywiście przodowali w tym ruchu“, podczas gdy Umanita Nova przekonywała, że “sprawa jest bardzo poważna i musimy zrobić wszystko, co tylko możemy, aby nią pokierować w celu gwałtownego rozprzestrzenienia się“. USI ustawicznie wzywało do “rozszerzenia ruchu na cały przemysł w celu ustanowienia w nim ‘generalnego strajku wywłaszczającego’” [Williams, Op. Cit.]. Kolejarze, znajdujący się pod wpływem wolnościowców, odmawiali przewozu wojsk, robotnicy strajkowali wbrew zaleceniom reformistycznych związków zawodowych, a chłopi zajmowali ziemię. Anarchiści całym sercem popierali ten ruch, czego można było się spodziewać, gdyż “zajęcie fabryk i ziemi odpowiadało doskonale naszemu programowi działania” [Malatesta, Op. Cit.]. Luigi Fabbri opisywał, że okupacje “ujawniły potęgę proletariatu, której był on dotychczas nieświadomy” [cytat z Paolo Spriano, Okupacja fabryk].

Lecz po czterech tygodniach zajmowania zakładów pracy robotnicy zdecydowali się na opuszczenie fabryk. Stało się tak z powodu działań partii socjalistycznej i reformistycznych związków zawodowych. Zwalczały one ten ruch i prowadziły negocjacje z państwem w sprawie powrotu do “normalności” w zamian za obietnicę legalnego rozszerzenia pracowniczej kontroli, wspólnie z szefami. Sprawa rewolucji została rozstrzygnięta przez głosowanie krajowej rady CGL w Mediolanie 10 i 11 kwietnia, bez konsultacji ze związkami syndykalistycznymi, po tym, jak kierownictwo Partii Socjalistycznej odmówiło wydania jednoznacznej decyzji.

Nie trzeba zgadywać, że obietnica “pracowniczej kontroli” nie została dotrzymana. Brak niezależnych międzyzakładowych organizacji uzależnił robotników od związkowych biurokratów w sprawach otrzymywania informacji o tym, co dzieje się w innych miastach. Wykorzystali oni tę władzę, aby izolować miasta i fabryki od siebie nawzajem. To doprowadziło do powrotu do pracy na rzecz właścicieli “pomimo sprzeciwu pojedynczych anarchistów porozpraszanych po fabrykach” [Malatesta, Op. Cit.]. Lokalne konfederacje syndykalistycznych związków zawodowych nie mogły dostarczyć niezbędnego zaplecza dla w pełni skoordynowanego ruchu okupacyjnego, gdyż związki reformistyczne odmawiały współpracy z nimi; i choć anarchiści byli dużą mniejszością, to jednak mniejszością:

Podczas “ogólnoproletariackiej” konwencji, zwołanej 12 września (w której uczestniczyły Unione Anarchia, związki kolejarzy i robotników morskich), syndykalistyczni związkowcy postanowili: ‘nie możemy zrobić tego sami’, bez partii socjalistycznej i CGL, protestując przeciwko ‘kontrrewolucyjnemu głosowi’ Mediolanu, ogłaszając go mniejszościowym, samowolnym i nieważnym, i na koniec wydając nowe, niejasne, lecz płomienne wezwania do działania” [Paolo Spriano, Op. Cit.].

Malatesta zwrócił się do pracowników jednej z fabryk w Mediolanie. Przekonywał, że “ci, którzy sławią porozumienie podpisane w Rzymie [między Confederazione a kapitalistami] jako wasze wielkie zwycięstwo, oszukują was. W rzeczywistości zwycięstwo odniósł Giolitti [ówczesny premier Włoch], rząd i burżuazja, która wydostała się znad skraju przepaści, nad którą wisiała“. Podczas okupacji “burżuazja drżała, rząd nie miał siły, aby stawić czoła sytuacji“. Dlatego:

Mówienie o zwycięstwie, gdy ugoda zawarta w Rzymie poddaje was z powrotem burżuazyjnemu wyzyskowi, którego mogliście się wyzbyć, jest kłamstwem. Jeżeli oddajecie fabryki, róbcie to z przekonaniem o klęsce w wielkiej bitwie i z niewzruszonym zamiarem podjęcia walki na nowo przy pierwszej okazji i prowadzenia jej aż do całkowitego zwycięstwa […] Nic jeszcze straconego, jeśli nie macie złudzeń co do tego oszukańczego zwycięstwa. Sławetny dekret o kontroli fabryk to łgarstwo […] ponieważ ma na celu harmonizację waszych interesów z interesami burżuazji, co jest podobne harmonizacji interesów wilka i owiec. Nie wierzcie tym spośród waszych przywódców, którzy robią z was głupców odraczając rewolucję na coraz późniejszy czas. Musicie sami zrobić rewolucję, gdy tylko okazja sama się nadarzy, nie czekając na polecenia, które nigdy nie nadejdą, lub nadejdą tylko po to, by wam nakazać porzucenie działania. Ufajcie tylko samym sobie, wierzcie w swoją przyszłość, a zwyciężycie” [cytat z Maxa Nettlaua, Errico Malatesta: życiorys anarchisty].

Słowa Malatesty się sprawdziły. Jedynymi zwycięzcami po zakończeniu okupacji byli: rząd i burżuazja. Wkrótce robotnicy staną w obliczu faszyzmu, ale najpierw, w październiku 1920 roku, “po opuszczeniu fabryk“, rząd (oczywiście wiedząc, kto jest prawdziwym zagrożeniem) “zamknął w więzieniu całe kierownictwo USI i UAI. Socjaliści nie zareagowali” i “właściwie ignorowali prześladowanie wolnościowców aż do wiosny 1921 roku, kiedy to sędziwy Malatesta i inni uwięzieni anarchiści podjęli strajk głodowy w swoich celach w Mediolanie” [Carl Levy, Op. Cit.]. Zostali uniewinnieni po czterodniowym procesie.

Wydarzenia 1920 roku pokazują cztery rzeczy. Po pierwsze, że pracownicy potrafią pomyślnie zarządzać swoimi zakładami samemu, bez szefów. Po drugie, potrzebę angażowania się anarchistów w ruch robotniczy. Bez wsparcia ze strony USI ruch turyński byłby jeszcze bardziej odizolowany. Po trzecie, anarchiści powinni się organizować, aby mieć wpływ na walkę klasową. Rozwój UAI i USI zarówno pod względem wpływów, jak i ilości członków wskazuje na doniosłość tej sprawy. Bez wysunięcia pomysłu okupacji fabryk i wspierania tego ruchu przez anarchistów i syndykalistów byłoby wątpliwe, czy byłby on tak powszechny i pomyślny. I wreszcie to, że organizacja socjalistyczna, utworzona jako struktura hierarchiczna, nie wydaje z siebie rewolucyjnych działaczy. Przez ciągłe oglądanie się na przywódców ruch został okaleczony i nie mógł rozwinąć swojego pełnego potencjału.

Ten okres historii Włoch wyjaśnia rozwój faszyzmu w tym kraju. Jak przedstawia Tobias Abse, “narodzin faszyzmu we Włoszech nie można rozpatrywać w oderwaniu od wydarzeń biennio rosso, czerwonego dwulecia 1919 i 1920, jakimi było poprzedzone. Faszyzm był prewencyjną kontrrewolucją […] przeprowadzoną w wyniku nieudanej rewolucji” [“Narodziny faszyzmu w aglomeracji przemysłowej”, w: Nowe spojrzenie na włoski faszyzm, pod redakcją Davida Forgacsa]. Określenie “prewencyjna kontrrewolucja” zostało ukute przez czołowego anarchistę, Luigiego Fabbriego.

Podczas okupacji fabryk Malatesta przekonywał: “jeśli nie doprowadzimy całej sprawy do końca, to za strach, jaki teraz dajemy odczuć burżuazji, zapłacimy krwawymi łzami” [cytat z Tobiasa Abse, Op. Cit.]. Późniejsze wydarzenia udowodniły, że miał rację, gdyż kapitaliści i bogaci właściciele ziemscy poparli faszystów, aby ci nauczyli klasy pracujące znajomości ich właściwego miejsca. Tobias Abse twierdzi:

Cele faszystów i ich zwolenników wśród przemysłowców i ziemian w latach 1921-22 były proste: złamać siłę zorganizowanych robotników i chłopów całkowicie, jak tylko jest to możliwe, wymazać, przy pomocy kul i maczugi, nie tylko zdobycze biennio rosso, ale wszystko, co niższe klasy uzyskały […] od przełomu wieków do wybuchu pierwszej wojny światowej” [Op. Cit.]. Bojówki faszystowskie atakowały i niszczyły anarchistyczne i socjalistyczne miejsca zebrań, ośrodki socjalne, redakcje radykalnych gazet i Izby Pracy (lokalne rady związków zawodowych). Jednak nawet podczas mrocznych dni faszystowskiego terroru anarchiści stawiali opór siłom totalitaryzmu. “Nie jest zbiegiem okoliczności to, że najsilniejszy opór klasy robotniczej wobec faszyzmu istniał w […] miastach i miasteczkach, które miały silne tradycje anarchistyczne, syndykalistyczne, lub anarcho-syndykalistyczne” [Tobias Abse, Op. Cit.].

Anarchiści uczestniczyli w działalności grup (a często je organizowali) Arditi del Popolo, organizacji klas pracujących, mającej na celu samoobronę w sprawach interesów pracowniczych. Arditi del Popolo zachęcały klasy pracujące do oporu wobec faszystowskich bojówek i organizowały ten opór, często odnosząc zwycięstwa nad przeważającymi siłami faszystów (na przykład “całkowite upokorzenie tysięcy bojówkarzy Italo Balbo przez parę setek Arditi del Popolo popartych przez mieszkańców dzielnic robotniczych” w anarchistycznej “fortecy”, Parmie, w sierpniu 1922 roku [Tobias Abse, Op. Cit.]).

Arditi del Popolo były we Włoszech najbliższe idei zjednoczonego, rewolucyjnego frontu klas pracujących przeciwko faszyzmowi, proponowanemu wcześniej przez Malatestę i UAI. Ruch ten “rozwijał się w kierunku antyburżuazyjnym i antyfaszystowskim, i cechowała go niezależność grup lokalnych” [Czerwone lata, czarne lata: opór anarchistów wobec faszyzmu we Włoszech]. Zamiast być organizacją tylko “antyfaszystowską”, Arditi “nie były ruchem broniącym abstrakcyjnej ‘demokracji’, ale przede wszystkim ruchem klas pracujących na rzecz obrony interesów robotników przemysłowych, portowców i dużej części chałupników i rzemieślników[Tobias Abse, Op. Cit.].

Jednak zarówno partia socjalistyczna, jak i komunistyczna wystąpiła z tej organizacji. Socjaliści podpisali “Pakt Spokoju” z faszystami w sierpniu 1921 roku. Komuniści “woleli raczej wycofać swoich członków z Arditi del Popolo, niż pozwolić im pracować z anarchistami” [Czerwone lata, czarne lata]. Jak odnotowuje Abse, “wstrzymanie poparcia przez partię socjalistyczną i komunistyczną na poziomie ogólnokrajowym było tym, co sparaliżowało” Arditi [Op. Cit.]. Przywódcy autorytarnych socjalistów woleli klęskę i faszyzm niż ryzyko, że ich zwolennicy zostaną zarażeni anarchizmem. Dlatego “defetyzm reformistycznych socjalistów i sekciarstwo komunistów uniemożliwiły zbrojny sprzeciw, który byłby powszechny i przez to skuteczny; zaś odizolowane próby ludowego oporu nie były w stanie zjednoczyć się w pomyślną strategię” [Czerwone lata, czarne lata].

W końcu faszystowska przemoc odniosła sukces i władza kapitalistów została utrzymana:

Wola i odwaga anarchistów nie wystarczyła do przeciwstawienia się faszystowskim bandom, potężnie wspomaganym pieniędzmi i bronią, popieranym przez represyjne organy państwa. Anarchiści i anarcho-syndykaliści mieli decydujący wpływ w niektórych rejonach i w niektórych gałęziach przemysłu, ale dopiero podobny wybór akcji bezpośredniej ze strony Partii Socjalistycznej i Powszechnej Konfederacji Pracy [reformistycznego związku zawodowego] mógłby powstrzymać faszyzm” [Op. Cit.].

Marksiści, po tym, jak pomogli pokonać rewolucję, przyczynili się do zapewnienia zwycięstwa faszyzmu.

Nawet po stworzeniu państwa faszystowskiego anarchiści stawiali mu opór, zarówno w samych Włoszech, jak i poza ich granicami. Wielu Włochów, anarchistów i nieanarchistów, udało się do Hiszpanii, aby walczyć przeciwko Franco w 1936 roku (patrz Pamięć o Hiszpanii: włoscy anarchistyczni ochotnicy podczas hiszpańskiej wojny domowej Umberto Marzocchiego w celu zapoznania się ze szczegółami). Podczas drugiej wojny światowej anarchiści odgrywali główną rolę we włoskiej partyzantce. Fakt, że ruch antyfaszystowski był zdominowany przez elementy antykapitalistyczne doprowadził do tego, że Stany Zjednoczone i Wielka Brytania umieszczały znanych faszystów na stanowiskach rządowych w “wyzwalanych” przez siebie okolicach (często tam, gdzie miasto już wcześniej zostało zajęte przez partyzantów, w wyniku czego oddziały alianckie “wyzwalały” to miasto od swoich własnych mieszkańców!).

Znając historię oporu wobec faszyzmu we Włoszech, zaskakujące jest to, że niektórzy twierdzą, iż włoski faszyzm był wytworem lub jakąś formą syndykalizmu. Tak twierdzą nawet niektórzy anarchiści. Zdaniem Boba Blacka “włoscy syndykaliści w większości przeszli na faszyzm“. Podaje on jako źródło studium Davida D. Robertsa z 1979 roku Tradycja syndykalistyczna a włoski faszyzm na poparcie swojej tezy [Anarchia po lewactwie]. Peter Sabatini w swoim przeglądzie w piśmie Social Anarchism wysuwa podobną tezę, twierdząc, że “ostateczną klęską” syndykalizmu było “jego przekształcenie w organ faszyzmu” [Social Anarchism, no. 23, p. 99]. Gdzie leży prawda w odniesieniu do tych tez?

Zapoznając się z podanym przez Blacka źródłem, odkrywamy, że tak naprawdę większość włoskich syndykalistów nie przeszła na faszyzm, jeśli przez syndykalistów rozumiemy członków USI (Włoskiego Związku Syndykalistycznego). Roberts twierdzi, że:

“Ogromna większość zorganizowanych robotników odmówiła odpowiedzi na apele syndykalistów i w dalszym ciągu sprzeciwiała się [włoskiemu] udziałowi [w pierwszej wojnie światowej], wystrzegając się tego, co zdawało się być bezowocną wojną kapitalistyczną. Syndykalistom nie udało się nawet przekonać większości w obrębie USI […] większość popierała neutralizm Armando Borghiego, przywódcy anarchistów w USI. Rozłam nastąpił, gdy de Ambris wyprowadził interwencjonistyczną mniejszość z konfederacji” [Tradycja syndykalistyczna a włoski faszyzm]. A zatem, jeśli użyjemy słowa “syndykaliści” jako oznaczającego niektórych intelektualistów i “przywódców” przedwojennego ruchu, to sprawa przedstawiała się tak, że “czołowi syndykaliści wystąpili, popierając interwencję, szybko i niemal jednogłośnie” [Roberts, Op. Cit.] po rozpoczęciu pierwszej wojny światowej. Wielu z tych przedwojennych “czołowych syndykalistów” rzeczywiście zostało faszystami. Lecz koncentrowanie się na garstce “przywódców” (za którymi większość nawet nie poszła!) i stwierdzanie, iż ukazuje to fakt, że “włoscy syndykaliści w większości przeszli na stronę faszyzmu” nie jest godne wiary. A nawet – co jest jeszcze gorsze – jak zauważyliśmy wcześniej, włoscy anarchiści i syndykaliści byli najofiarniejszymi i najskuteczniejszymi bojownikami przeciw faszyzmowi. W rezultacie tego Black i Sabatini zniesławili cały ruch.

Co jest równie interesujące, owi “czołowi syndykaliści” nie byli anarchistami, a przez to i anarcho-syndykalistami. Roberts zauważa, że “syndykaliści autentycznie pragnęli – i próbowali – działać w ramach tradycji marksistowskiej” [Op. Cit.]. Według opracowania Carla Levy’ego o włoskim anarchizmie, “w przeciwieństwie do innych ruchów syndykalistycznych, włoska odmiana jednoczyła się wewnątrz partii należącej do II Międzynarodówki. Zwolennicy częściowo się odcinali od bezkompromisowych socjalistów […] na Południu syndykalistyczni intelektualiści głosili republikanizm […] Jeszcze innym składnikiem […] była resztka Partito Operaio” [‘’Włoski anarchizm: 1870-1926″ w: Anarchizm: historia, teoria, praktyka, pod redakcją Davida Goodwaya].

Innymi słowy, włoscy syndykaliści, którzy przeszli na stronę faszyzmu byli, po pierwsze, niewielką mniejszością intelektualistów, którzy nie potrafili przekonać większości działaczy związku syndykalistycznego do pójścia za sobą, a po drugie, raczej marksistami i republikanami niż anarchistami, anarcho-syndykalistami czy choćby rewolucyjnymi syndykalistami.

Według Carla Levy’ego, książka Robertsa “skupia się na syndykalistycznej inteligencji” i na tym, że “niektórzy syndykalistyczni intelektualiści […] pomogli się narodzić, lub odnosili się z sympatią do nowego ruchu nacjonalistycznego […] który wykazywał podobieństwa do populistycznej i republikańskiej retoryki syndykalistycznych intelektualistów z Południa”. Levy przekonuje, że “położono zbyt wielki nacisk na syndykalistycznych intelektualistów i organizatorów w skali krajowej“, i że syndykalizm “swoją długoterminową żywotność opierał tylko w małym stopniu na zaufaniu do ogólnokrajowego kierownictwa” [Op. Cit.]. Jeśli rzeczywiście przejrzymy członków USI, to zamiast znaleźć gromadę, która “w większości przeszła na stronę faszyzmu“, odkryjemy gromadę ludzi, która walczyła z faszyzmem zębami i pazurami i była powszechnie poddawana przemocy z jego strony.

Streszczając, włoski faszyzm nie miał nic wspólnego z syndykalizmem i, jak wynika z powyższych źródeł, USI walczyła z faszystami i została zniszczona przez nich wraz z UAI, Partią Socjalistyczną i innymi radykałami. A to, że garstka przedwojennych marksistowskich syndykalistów później stała się faszystami i wezwała do “narodowego syndykalizmu” nie znaczy jeszcze, że syndykalizm jest spokrewniony z faszyzmem (nie bardziej, niż gdyby to, że niektórzy anarchiści stają się później marksistami, miało czynić anarchizm “organem” marksizmu!).

Nie jest niespodzianką, że anarchiści byli najkonsekwentniejszymi i najskuteczniejszymi przeciwnikami faszyzmu. Te dwa ruchy nie mogły dłużej stać obok siebie, zważywszy, że jeden z nich opowiadał się za totalnym etatyzmem w służbie kapitalizmu, a drugi za wolnym, niekapitalistycznym społeczeństwem. Nie jest też niespodzianką to, że kiedy przywileje i władza znalazły się w niebezpieczeństwie, kapitaliści i właściciele ziemscy uciekli się do faszyzmu, aby je ocalić. Proces ten jest powszechnym zjawiskiem historycznym (wymieniając chociażby tylko cztery przykłady: Włochy, Niemcy, Hiszpanię i Chile).

A.5.4 Anarchiści podczas rewolucji rosyjskiej

Podczas rewolucji rosyjskiej 1917 roku następowało ogromne rozpowszechnianie się anarchizmu w tym kraju wraz z licznymi eksperymentami, przeprowadzanymi na podstawie anarchistycznych idei. Jednakże w potocznym mniemaniu rewolucja rosyjska jest postrzegana nie jako masowy ruch zwykłych ludzi walczących o wolność, lecz jako sposób, przy pomocy którego Lenin narzucił Rosji swą dyktaturę. Prawda jest krańcowo odmienna. Rewolucja rosyjska była masowym ruchem oddolnym, w którym istniało wiele różnych prądów myślowych, i w którym miliony ludzi pracy (zarówno robotnicy w miastach, jak i chłopi) próbowały przekształcić swój świat w lepsze miejsce. Bardzo smutne jest więc to, że te nadzieje i marzenia zostały zdławione pod dyktatorskimi rządami partii bolszewickiej – najpierw Lenina, a później Stalina.

Rewolucja rosyjska, podobnie jak większość wydarzeń historycznych, to dobry przykład maksymy “historia jest pisana przez zwycięzców”. Większość kapitalistycznych opracowań historycznych, dotyczących okresu między 1917 a 1921 rokiem pomija to, co anarchista Wolin nazwał “nieznaną rewolucją” – rewolucją wywołaną oddolnie poprzez działania zwyczajnych ludzi. Opracowania leninistów w najlepszym wypadku chwalą tę niezależną działalność robotników, o ile była ona zgodna z linią ich własnej partii, ale ostro ją potępiają (i przypisują jej najpodlejsze motywacje), jeśli tylko odchylała się od tej linii. Dlatego opracowania leninistów będą chwaliły robotników idących naprzód za bolszewikami (jak to było wiosną i latem 1917 roku), ale potępią ich przeciwstawianie się polityce bolszewików, odkąd znaleźli się oni u władzy. W gorszych wypadkach opracowania leninistów przedstawiają cały ruch i prowadzone przez masy walki jako niewiele więcej niż tylko ozdobę działalności partii awangardy.

Natomiast anarchiści patrzą na rewolucję rosyjską jako na klasyczny przykład rewolucji społecznej, w której samodzielna działalność ludzi pracy odgrywała kluczową rolę. W swoich sowietach, komitetach fabrycznych i innych organizacjach klasowych rosyjskie masy próbowały przekształcać społeczeństwo wywodzące się z podzielonego na klasy, hierarchicznego państwowego reżimu w kierunku społeczeństwa opierającego się na wolności, równości i solidarności. Początkowe miesiące rewolucji jako takie zdawały się potwierdzać przepowiednię Bakunina, że “przyszła organizacja społeczna będzie tworzona jedynie oddolnie w górę, poprzez wolne stowarzyszenia czy federacje robotników, najpierw w ich związkach, następnie w komunach, regionach, narodach, i na koniec w wielkiej federacji, międzynarodowej i powszechnej” [Michaił Bakunin: Pisma wybrane]. Rady Delegatów i komitety fabryczne w konkretny sposób wyrażały idee Bakunina, a anarchiści odgrywali ważną rolę w tej walce.

Początek rewolucji – obalenie cara – był wynikiem bezpośredniej akcji mas. W lutym 1917 roku kobiety Piotrogrodu spowodowały wybuch zamieszek chlebowych. 18 lutego pracownicy Zakładów Putiłowa zastrajkowali. 22 lutego strajk rozprzestrzenił się na inne fabryki. Dwa dni później już 200 tysięcy robotników strajkowało, a 25 lutego strajk stał się dosłownie powszechny. Tego samego dnia nastąpiły pierwsze zbrojne starcia między protestującymi a armią. Dzień 27 lutego stanowił punkt zwrotny. Wtedy to niektóre oddziały przeszły na stronę rewolucyjnych mas, porywając za sobą następne jednostki wojskowe. To pozostawiło rząd bez środków przymusu, car abdykował i został utworzony Rząd Tymczasowy.

Ten ruch był tak spontaniczny, że wszystkie partie polityczne pozostały w tyle. Nie wyłączając bolszewików: “Piotrogrodzka organizacja bolszewików przeciwstawiała się wywoływaniu strajków jeszcze w przeddzień rewolucji, której przeznaczeniem było skończyć z caratem. Na szczęście robotnicy zignorowali bolszewickie ‘dyrektywy’ i zastrajkowali pomimo tego […] Gdyby robotnicy postępowali według bolszewickich wytycznych, to możliwość doprowadzenia do rewolucji w tym momencie byłaby bardzo wątpliwa” [Murray Bookchin, Anarchizm ery dobrobytu].

Rewolucja niosła ze sobą usposobienie do oddolnych akcji bezpośrednich, dopóki nowe, “socjalistyczne” państwo nie stało się na tyle silne, aby je powstrzymać.

Dla lewicy koniec caratu to kulminacja wieloletnich wysiłków socjalistów i anarchistów na całym świecie. Chwila ta pokazała zwycięstwo postępowego odłamu myśli ludzkiej nad tradycyjnym uciskiem, i jako taka była sławiona przez lewicowców we wszystkich krajach. Ale w samej Rosji sprawy szły coraz dalej. W miejscach pracy, na ulicach, na wsi coraz więcej ludzi zyskiwało przekonanie, że polityczne obalenie feudalizmu nie wystarczy. Obalenie cara nie uczyniło wielkiej różnicy, skoro feudalny wyzysk wciąż miał miejsce w gospodarce, więc robotnicy zaczęli zajmować swoje zakłady, a chłopi ziemię. We wszystkich częściach Rosji zwykli ludzie zaczęli budować swoje własne organizacje, związki zawodowe, spółdzielnie, komitety fabryczne i rady delegatów (czyli po rosyjsku “sowiety”). Te instytucje początkowo były tworzone na modłę anarchistyczną, z odwoływalnymi delegatami oraz jako sfederowane ze sobą nawzajem.

Nie trzeba powtarzać, że liczne partie i organizacje polityczne odgrywały poważną rolę w tym procesie. Aktywne były dwa skrzydła marksistowskich socjaldemokratów (mieńszewicy i bolszewicy), podobnie jak eserowcy (populistyczna partia opierająca się na chłopstwie) i anarchiści. Anarchiści uczestniczyli w tych ruchach, wspierając wszelkie dążenia do samorządności i przynaglając do obalenia Rządu Tymczasowego. Przekonywali, że konieczne jest przekształcenie rewolucji z czysto politycznej w rewolucję społeczną i ekonomiczną. Aż do powrotu Lenina z wygnania, pozostawali jedyną orientacją polityczną rozumującą w taki sposób.

Lenin przekonał swą partię do przyjęcia hasła “Cała władza w ręce Rad” i pchnął rewolucję naprzód. Oznaczało to gwałtowne zerwanie z poprzednim, marksistowskim stanowiskiem, co doprowadziło pewnego ex-bolszewika, który stał się mieńszewikiem do wniosku, że Lenin “uczynił z siebie kandydata na europejski tron, pusty od trzydziestu lat – tron Bakunina!” [cytat z Aleksandra Rabinowicza, Początek rewolucji]. Ten zwrot w polityce bolszewików spowodował, że zaczęli oni zdobywać masowe poparcie, zalecając akcje bezpośrednie i popierając radykalne działania mas. Taka polityka w przeszłości kojarzyła się z anarchizmem (“bolszewicy rozpowszechniali […] hasła, które do tej pory były szczególnie zawzięcie głoszone przez anarchistów” [Wolin, Nieznana rewolucja]). Wkrótce też zaczęli zdobywać coraz więcej głosów w wyborach do Rad Delegatów i komitetów fabrycznych. Jak przekonuje Alexander Berkman, “Myśli przewodnie anarchistów, głoszone przez bolszewików, nie zawiodły i przyniosły rezultaty. Masy zawierzyły ich sztandarom” [Co to jest komunistyczny anarchizm?].

Anarchiści też posiadali spore wpływy w tym czasie. Szczególnie aktywni byli w ruchu na rzecz samorządowej organizacji produkcji przez robotników, istniejącej wokół komitetów fabrycznych (patrz M.Brinton, Bolszewicy a pracownicza kontrola w celu zapoznania się ze szczegółami). Przekonywali robotników i chłopów, ażeby wywłaszczyli klasy posiadające, obalili wszelkie formy rządu i zreorganizowali społeczeństwo oddolnie w górę, wykorzystując swoje własne organizacje klasowe – sowiety, komitety fabryczne, spółdzielnie, i tak dalej. Powinny one wpływać też na kierunek walki. Aleksander Rabinowicz w swoim studium o lipcowym powstaniu w 1917 roku odnotowuje:

Na poziomie szeregowych działaczy, zwłaszcza w piotrogrodzkim garnizonie i w bazie marynarki wojennej w Kronsztadzie, tak naprawdę bardzo niewiele różniło bolszewika od anarchisty […] Anarchokomuniści i bolszewicy rywalizowali o poparcie tych samych niewykształconych, przygnębionych i niezadowolonych elementów populacji, a prawda jest taka, że latem 1917 roku anarchistyczni komuniści, ze swoim poparciem, jakim się cieszyli w kilku ważnych fabrykach i pułkach, posiadali niezaprzeczalną możliwość wpływania na bieg wypadków. Doprawdy, siła anarchistów w niektórych fabrykach i jednostkach wojskowych była wystarczająco wielka, aby wpływać na działania samych bolszewików” [Op. Cit.].

Rzeczywiście, jeden z bolszewickich przywódców stwierdził w czerwcu 1917 roku (w odpowiedzi na wzrost wpływów anarchistycznych): “odgradzając się od anarchistów, możemy odgrodzić się od mas” [cytowany przez Aleksandra Rabinowicza, Op. Cit.].

Anarchiści działali razem z bolszewikami podczas rewolucji październikowej, która obaliła Rząd Tymczasowy. Ale sprawy przybrały odmienny obrót, odkąd autorytarni socjaliści z partii bolszewickiej dorwali się do władzy. Chociaż zarówno anarchiści, jak i bolszewicy używali wielu takich samych haseł, to istniały ważne różnice między nimi. Jak przekonywał Wolin, “na ustach anarchistów i spod ich piór te hasła brzmiały szczerze i konkretnie, ponieważ zgadzały się z ich zasadami i nawoływały do działań w całkowitej zgodzie z tymi zasadami. Ale u bolszewików te same hasła oznaczały zupełnie inne rozwiązania praktyczne, niż te proponowane przez wolnościowców, takie, które nie pokrywały się z ideami, jakie te hasła zdawały się wyrażać” [Nieznana rewolucja].

Weźmy na przykład hasło “Cała władza w ręce Rad”. Dla anarchistów ono znaczyło dokładnie to – żeby organy klas pracujących bezpośrednio kierowały społeczeństwem, w oparciu o poinstruowanych, odwoływalnych delegatów. Dla bolszewików to hasło było po prostu środkiem do uformowania bolszewickiego rządu ponad sowietami. Różnica jest ważna, “ponieważ anarchiści głosili, że jeżeli ‘władza’ naprawdę powinna należeć do Rad, to nie może należeć do partii bolszewickiej, a jeżeli powinna należeć do tej partii, jak to wyobrażali sobie bolszewicy, to nie może należeć do Rad” [Wolin, Op. Cit.]. Ograniczenie roli sowietów po prostu do wykonywania dekretów rządu centralnego (bolszewickiego) i przyznanie prawa ich Ogólnorosyjskiemu Zjazdowi do odwoływania rządu (tj. tych, którzy posiadają prawdziwą władzę) nie równa się “całej władzy”, a wręcz przeciwnie.

Podobnie rzecz się ma z określeniem “robotnicza kontrola produkcji”. Przed rewolucją październikową Lenin widział “robotniczą kontrolę” wyłącznie w kategoriach “powszechnej, wszechogarniającej kontroli robotników nad kapitalistami” [Czy bolszewicy utrzymają władzę?]. Nie postrzegał jej wcale w kategoriach kierowania samą produkcją przez robotników (tj. zniesienia pracy najemnej) przy pomocy federacji komitetów fabrycznych, jak to czynili anarchiści i kierowane przez robotników komitety fabryczne. S.A. Smith prawidłowo zauważa, że Lenin używał “tego terminu [‘kontrola robotnicza’] w zupełnie innym znaczeniu niż komitety fabryczne”. Faktycznie wysunięte przez Lenina “propozycje […] [miały] charakter całkowicie etatystyczny i centralistyczny, podczas gdy praktyka komitetów fabrycznych była z natury lokalna i autonomiczna” [Czerwony Piotrogród]. Zdaniem anarchistów, “jeżeli organizacje robotnicze nadawały się do sprawowania skutecznej kontroli [nad swoimi szefami], to w takim razie też nadawały się do zagwarantowania całej produkcji. W tym wypadku, prywatny przemysł mógłby zostać usunięty szybko, ale stopniowo, i zastąpiony przez kolektywny przemysł. W konsekwencji anarchiści odrzucili niejasne, mgliste hasło ‘kontroli produkcji’. Opowiadali się za wywłaszczeniem – stopniowym, lecz nieuchronnym – prywatnego przemysłu przez organizacje kolektywnej produkcji“ [Wolin, Op. Cit.].

Odkąd znaleźli się u władzy, bolszewicy systematycznie podkopywali kontrolę robotniczą w rozumieniu ludu i zastępowali ją przez “kontrolę” w swoim własnym, państwowym rozumieniu. “Trzykrotnie”, pisze pewien historyk, “w pierwszych miesiącach władzy radzieckiej, przywódcy komitetów [fabrycznych] chcieli wprowadzić swój model w życie. Za każdym razem partyjne kierownictwo ich przemogło. Skutek był taki, że zarówno władza kierownicza, jak i kontrola dostała się w ręce organów państwa, które były podporządkowane władzom centralnym, i przez nie uformowane” [Thomas F. Remington, Budowa socjalizmu w bolszewickiej Rosji]. Ten proces w końcu doprowadził Lenina do argumentacji na rzecz “jednoosobowego kierownictwa” wyposażonego w “dyktatorską” władzę (sprawowaną przez dyrektora wyznaczonego odgórnie przez państwo), co zostało wprowadzone w życie w kwietniu 1918 roku. Ten proces został udokumentowany w książce Maurice’a Brintona Bolszewicy a pracownicza kontrola, która także wskazuje na jasne powiązania między praktyką bolszewików a ich ideologią, a także na to, czym obydwie się różniły od idei i działalności ludu.

Stąd wzięły się uwagi rosyjskiego anarchisty Piotra Arszynowa:

Jeszcze inną, nie mniej ważną, osobliwością jest to, że Październik ma dwa znaczenia – to, które mu zostało dane przez masy pracujące, uczestniczące w rewolucji społecznej, a z nimi przez anarchistycznych komunistów, oraz to, które zostało mu nadane przez partię polityczną [marksistowskich komunistów], która zdobyła władzę w wyniku tego dążenia do rewolucji społecznej, a która je zdradziła i zdusiła wszelki dalszy rozwój. Istnieje olbrzymia przepaść między tymi dwoma interpretacjami Października. Październik robotników i chłopów to usunięcie władzy pasożytniczej klasy w imię równości i samorządności. Bolszewicki Październik to zdobycie władzy przez partię rewolucyjnej inteligencji, wprowadzenie jej ‘państwowego socjalizmu’ i jego ‘socjalistycznych’ metod rządzenia masami” [Dwa oblicza Października].

Początkowo anarchiści popierali bolszewików, ponieważ bolszewiccy przywódcy ukrywali swoją państwowotwórczą ideologię za parawanem poparcia dla sowietów (jak zauważa socjalistyczny historyk Samuel Farber, anarchiści “naprawdę byli nieformalnym partnerem koalicyjnym bolszewików w dniach rewolucji październikowej” [Przed stalinizmem]). Jednak to poparcie szybko “obumarło”, gdyż bolszewicy pokazali, że faktycznie nie pragną prawdziwego socjalizmu, lecz zamiast tego zabezpieczają władzę dla siebie samych, i forsują nie kolektywną własność ziemi i środków produkcji, lecz ich posiadanie przez rząd. Bolszewicy, jak zauważyliśmy, systematycznie nadwątlali robotniczą kontrolę i podkopywali ruch na rzecz samorządności pracowniczej na korzyść podobnych do kapitalistycznych form kierowania zakładami pracy, opartych na “jednoosobowym kierownictwie” wyposażonym w “dyktatorską władzę”.

Jeżeli zaś chodzi o Rady Delegatów, to bolszewicy systematycznie podkopywali ich ograniczoną niezależność i demokrację, jaką jeszcze miały. W odpowiedzi na “wielkie straty bolszewików w wyborach do Rad” wiosną i latem 1918 roku “uzbrojone oddziały bolszewickie zazwyczaj unieważniały wyniki tych wyborów na prowincji”. Oraz “rząd stale odkładał nowe wybory powszechne do piotrogrodzkiej Rady Delegatów, której kadencja się skończyła w marcu 1918 roku. Jest oczywiste, że rząd bał się, iż partie opozycyjne zdobędą więcej miejsc” [Samuel Farber, Op. Cit.]. W piotrogrodzkich wyborach bolszewicy “stracili bezwzględną większość w Radzie Delegatów, jaką wcześniej posiadali “, ale pozostali największą partią. Jednak wyniki wyborów do piotrogrodzkiej Rady Delegatów były bez znaczenia, gdyż “zwycięstwo bolszewików zostało zapewnione przez całkiem znaczną liczebnie reprezentację, daną teraz związkom zawodowym, komitetom zakładowym, radom dzielnicowym, dzielnicowym zjazdom robotniczym, Armii Czerwonej i jednostkom marynarki wojennej, w których bolszewicy mieli przygniatającą siłę” [Aleksander Rabinowicz, “The Evolution of Local Soviets in Petrograd”, pp. 20-37, Slavic Review, Vol. 36, No. 1, p. 36f]. Inaczej mówiąc, bolszewicy podkopali demokratyczny cA.5.4harakter Rady Delegatów, zasypując ją swoimi własnymi przedstawicielami. W obliczu odrzucenia w sowietach, bolszewicy udowodnili, że “władza radziecka” równa się dla nich władzy partii. Aby pozostać przy władzy, bolszewicy musieli zniszczyć Rady Delegatów, co uczynili. Ustrój sowiecki pozostał “sowiecki” tylko w nazwie. Istotnie, począwszy od 1919 roku Lenin, Trocki i inni przywódcy bolszewiccy przyznawali, że stworzyli dyktaturę partii, a co więcej, że taka dyktatura jest niezbędna dla każdej rewolucji (Trocki popierał dyktaturę partii nawet po nastaniu stalinizmu).

Również i Armia Czerwona nie była już dłużej demokratyczną organizacją. W marcu 1918 roku Trocki zniósł obieralność oficerów i komitety żołnierskie:

zasada obieralności jest bezcelowa politycznie i niewygodna technicznie, i w praktyce została zniesiona dekretem” [Praca, dyscyplina, porządek].

Maurice Brinton słusznie podsumowuje:

Trocki, mianowany Komisarzem Spraw Wojskowych po traktacie pokojowym w Brześciu Litewskim, szybko zabrał się za reorganizację Armii Czerwonej. Przywrócono karę śmierci za nieposłuszeństwo podczas działań wojennych. Tak samo, choć bardziej stopniowo, stało się z salutowaniem, specjalnymi formami zwracania się do dowódców, oddzielnymi kwaterami i innymi przywilejami oficerskimi. Szybko wyzbyto się demokratycznych form organizacji, łącznie z wyborem oficerów” [Bolszewicy a pracownicza kontrola].

Nic więc dziwnego, że Samuel Farber zauważa, iż “nie ma żadnych dowodów wskazujących na to, że Lenin czy którykolwiek z liczących się bolszewickich przywódców rozpaczał nad utratą robotniczej kontroli czy demokracji w sowietach, albo przynajmniej uważał te straty za krok wstecz, tak jak Lenin to deklarował w przypadku zastąpienia komunizmu wojennego przez NEP w 1921 roku” [Przed stalinizmem].

Dlatego po rewolucji październikowej anarchiści zaczęli wysuwać oskarżenia pod adresem bolszewickiego reżimu i nawoływać do “trzeciej rewolucji”, która ostatecznie uwolni masy od szefów (kapitalistycznych czy socjalistycznych). Obnażali fundamentalne różnice między retoryką bolszewizmu (wyrażoną na przykład w dziele Lenina Państwo i rewolucja) a jego rzeczywistością. Bolszewizm u władzy spełnił przepowiednię Bakunina, że “dyktatura proletariatu” stanie się “dyktaturą nad proletariatem”, sprawowaną przez przywódców partii komunistycznej.

Wpływy anarchistów zaczęły rosnąć. Jacques Sadoul (francuski oficer) zauważył w początkach 1918 roku:

Anarchistyczne stronnictwo jest najaktywniejsze, najbardziej bojowe wśród grup opozycyjnych, i prawdopodobnie też najpopularniejsze […] Bolszewicy są zaniepokojeni” [cytat podany przez Daniela Guerin, Anarchizm].

W kwietniu 1918 roku bolszewicy rozpoczęli fizyczne prześladowania swoich anarchistycznych rywali. 12 kwietnia 1918 CzeKa (tajna policja uformowana przez Lenina w grudniu 1917 roku) zaatakowała anarchistyczne ośrodki w Moskwie. Wkrótce potem zaatakowano podobne ośrodki w innych wielkich miastach. Równocześnie z prześladowaniem swoich najgłośniejszych oponentów na lewicy, bolszewicy ograniczali wolność mas, o których twierdzili, że je chronią. Demokratyczne Rady Delegatów, wolność słowa, opozycyjne partie i grupy polityczne, samorządność w zakładach pracy i na wsi – wszystko to zostało zniszczone w imię “socjalizmu”. Musimy podkreślić, że wszystko to wydarzyło się jeszcze przed rozpoczęciem wojny domowej pod koniec maja 1918 roku. (Większość zwolenników leninizmu wini wojnę domową za autorytaryzm bolszewików). Podczas wojny domowej nastąpiło przyśpieszenie tego procesu, a bolszewicy systematycznie prześladowali opozycję ze wszystkich stron – włącznie ze strajkami i protestami tej samej klasy, o której twierdzili, że sprawuje ona swą “dyktaturę”, gdy oni znajdują się u władzy!

Ważne jest, aby podkreślić, że ten proces rozpoczął się na długo przed rozpoczęciem wojny domowej, potwierdzając anarchistyczną teorię, że “państwo robotnicze” to sprzeczność pojęciowa. Dla anarchistów dokonane przez bolszewików zastąpienie władzy robotników władzą partii (i konflikt między tymi dwoma) nie było żadną niespodzianką. Państwo to przekazanie władzy w ręce garstki – i jako takie oznacza, że idea “państwa robotniczego”, wyrażającego “władzę robotników”, jest logiczną niemożliwością. Jeśli robotnicy kierują społeczeństwem, to władza spoczywa w ich rękach. A jeśli istnieje państwo, to władza spoczywa w rękach garstki ludzi na szczycie, nie zaś w rękach wszystkich. Przeznaczeniem państwa są rządy mniejszości. Z powodu swej zasadniczej natury, struktury i przeznaczenia żadne państwo nie może być organem samorządności klas pracujących (tj. większości). Z tego powodu anarchiści argumentują na rzecz oddolnej federacji rad robotniczych jako sprawcy rewolucji i sposobu zarządzania społeczeństwem po obaleniu kapitalizmu i państwa.

W sekcji H omawiamy to, że zwyrodnienie bolszewików, wcześniej ludowej partii klas pracujących, polegające na ich przemianie w dyktatorów panujących nad klasami pracującymi nie było zjawiskiem przypadkowym. Połączenie idei politycznych z rzeczywistością władzy państwowej (i stosunków społecznych, jakie ona rodzi) nie mogło nie doprowadzić do takiej degeneracji. Idee polityczne bolszewizmu, z jego awangardyzmem, lękiem przed spontanicznością i utożsamianiem władzy partii z władzą klasy robotniczej oznaczały, że nastąpi nieuchronny rozdźwięk z tymi, o których bolszewizm twierdził, że ich reprezentuje. Ostatecznie, jeżeli partia jest awangardą, to każdy inny automatycznie staje się elementem “wstecznym”. Znaczyło to, że jeśli klasa robotnicza sprzeciwia się polityce bolszewików albo odrzuca ich w wyborach do Rad Delegatów, to klasa ta jest “chwiejna” i ulega wpływom elementów “drobnomieszczańskich” i “wstecznych”. Awangardyzm rodzi elitaryzm, a w połączeniu z władzą państwową – dyktaturę.

Władza państwowa, co zawsze podkreślali anarchiści, oznacza przekazanie władzy w ręce nielicznych. To automatycznie tworzy podział społeczeństwa na klasy – mających władzę i jej nie mających. Bolszewicy jako tacy odizolowali się od klas pracujących, odkąd znaleźli się u władzy. Rewolucja rosyjska potwierdziła argument Malatesty, że “rząd, czyli grupa ludzi, którym powierzono tworzenie praw i których upoważniono do wykorzystywania zbiorowej władzy w celu zmuszania każdej osoby do posłuszeństwa tym prawom, sam w sobie jest już uprzywilejowaną klasą, odciętą od ludu. Jak każde instytucjonalne ciało, rząd będzie instynktownie dążył do rozszerzania swoich uprawnień, do wydostania się spod publicznej kontroli, do narzucenia swojej własnej polityki i do dawania pierwszeństwa swoim szczególnym interesom. Już tylko zajmując uprzywilejowaną pozycję, rząd stoi w sprzeczności z ludem, którego siłę niszczy” [Anarchia]. Silnie scentralizowane państwo, takie jak to, które budowali bolszewicy, ogranicza odpowiedzialność rządzących do minimum, a równocześnie przyśpiesza ich izolację od rządzonych. Masy nie były już źródłem natchnienia i siły, lecz raczej obcą grupą, której brak “dyscypliny” (tj. zdolności do spełniania rozkazów) postawił rewolucję w niebezpieczeństwie. Jak przekonywał pewien rosyjski anarchista:

Proletariat jest stopniowo hołdowany państwu. Ludzie są przekształcani w sługi, nad którymi wyrosła nowa klasa zarządców – nowa klasa, zrodzona głównie z łona tak zwanej inteligencji […] Nie zamierzamy mówić, że partia bolszewicka została ustanowiona, aby stworzyć nowy ustrój klasowy. Ale naprawdę mówimy, że nawet najlepsze zamiary i dążenia muszą nieuchronnie zostać rozbite przez zło, przyrodzone jakiemukolwiek systemowi scentralizowanej władzy. Oddzielenie kierownictwa od pracy, podział na administratorów i robotników wypływa logicznie z centralizacji. Nie może być inaczej” [Anarchiści w rewolucji rosyjskiej].

Z tego powodu anarchiści, chociaż zgadzają się z opinią, że rozwój idei politycznych wśród klas pracujących jest nierówny, to odrzucają ideę, że “rewolucjoniści” powinni przejąć władzę w imieniu ludzi pracy. Dopiero gdy ludzie pracy naprawdę będą sami kierować społeczeństwem, rewolucja odniesie sukces. Według anarchistów, znaczy to, że “skuteczna emancypacja może zostać osiągnięta dopiero przez bezpośrednie, powszechne i niezależne działanie […] samych robotników, zrzeszonych […] w swoich własnych organizacjach klasowych […] w oparciu o konkretne akcje i samorządność, wspomaganych, ale nie rządzonych przez rewolucjonistów pracujących pośród samych mas, a nie ponad nimi, oraz przez specjalistów z branży technicznej, obronnej i innych” [Wolin, Op. Cit.]. Zastępując władzę robotników władzą partii, rosyjska rewolucja popełniła swój pierwszy fatalny błąd. Trudno się więc dziwić, że następująca prognoza (z listopada 1917 roku), wypowiedziana przez anarchistów w Rosji, okazała się prawdziwa:

Odkąd ich władza zostanie umocniona i “zalegalizowana”, bolszewicy, którzy są […] ludźmi centralistycznego i autorytarnego działania, zaczną poprawiać życie ludu i kraju metodami rządowymi i dyktatorskimi, narzucanymi z centrum […] Będą dyktować wolę partii całej Rosji, i komenderować całym narodem. Wasze Rady Delegatów i inne wasze lokalne organizacje będą stopniowo umniejszane do roli organów wykonujących wolę rządu centralnego.W miejsce zdrowej, konstruktywnej pracy mas robotniczych, w miejsce swobodnego, oddolnego jednoczenia się, ujrzymy zakładanie autorytarnego, państwowego aparatu, który będzie działał odgórnie i puszczał w ruch swą żelazną rękę, aby zetrzeć wszystko, co stoi mu na drodze” [cytat z Wolina, Op. Cit.].

Tak zwane “państwo robotnicze” nie może uwłasnowolniać ludzi z klas pracujących, ani dawać im szans uczestnictwa w rządzeniu (jak twierdzą marksiści), po prostu dlatego, że struktury państwowe nie do tego są przeznaczone. Stworzone jako narzędzia rządów mniejszości, nie mogą zostać przekształcone w środek wyzwolenia klas pracujących (ani też nie mogą nim zostać struktury wytworzone “na nowo”). Kropotkin wyłożył to tak: anarchiści “utrzymują, że organizacja państwowa, będąc siłą, do której uciekały się mniejszości w celu ustanowienia i zorganizowania swojej władzy nad masami, nie może być siłą, która posłuży do zniszczenia tych przywilejów” [Wspomnienia rewolucjonisty]. A oto słowa anarchistycznej broszury, napisanej w 1918 roku:

Bolszewizm, dzień po dniu i krok po kroku, udowadnia, że władza posiada swoje nieodrodne cechy; może ona zmieniać swoją etykietkę, swoją ‘teorię’ i swoje sługi, ale w istocie pozostaje po prostu władzą i despotyzmem w nowych formach” [cytat z Paula Avricha, “The Anarchists in the Russian Revolution,” pp. 341-350, Russian Review, vol. 26, issue no. 4, p. 347].

Dla krajowców rewolucja umarła kilka miesięcy po tym, jak bolszewicy przejęli władzę. Wobec świata zewnętrznego bolszewicy i Związek Radziecki starali się reprezentować “socjalizm”, nawet gdy systematycznie niszczyli podstawy prawdziwego socjalizmu. Przekształcając Rady Delegatów w instytucje państwa, zastępując ich władzę przez władzę partii, osłabiając komitety fabryczne, usuwając demokrację z sił zbrojnych i zakładów pracy, prześladując opozycję polityczną i robotnicze protesty, bolszewicy skutecznie zepchnęli klasy pracujące na margines ich własnej rewolucji. Bolszewicka ideologia i praktyka same w sobie były ważnymi, a czasami decydującymi czynnikami procesu zwyrodnienia rewolucji i ostatecznych narodzin stalinizmu.

Jak anarchiści zapowiadali już kilka dziesięcioleci wcześniej, na przestrzeni kilku miesięcy, i jeszcze przed wybuchem wojny domowej, bolszewickie “państwo robotnicze” stało się, podobnie jak każde państwo, obcą siłą ponad klasami pracującymi i narzędziem rządów mniejszości (w tym przypadku, partii). Wojna domowa przyśpieszyła ten proces i wkrótce wprowadzono dyktaturę partii (doprawdy, czołowi bolszewicy zaczęli przekonywać, że jest ona niezbędna dla każdej rewolucji). Bolszewicy usunęli wolnościowo-socjalistyczne elementy ze swojego kraju. Stłumienie powstania w Kronsztadzie i ruchu machnowszczyzny na Ukrainie stało się ostatnim gwoździem do trumny socjalizmu i zakończeniem procesu podporządkowywania sowietów.

Powstanie kronsztadzkie w lutym 1921 roku miało ogromne znaczenie dla anarchistów (zobacz sekcję H.5 w celu zapoznania się z pełną dyskusją na ten temat). Powstanie zaczęło się, gdy marynarze Kronsztadu poparli robotników strajkujących w Piotrogrodzie w lutym 1921 roku. Uchwalono piętnastopunktową rezolucję, w której pierwszym punkcie znalazło się wezwanie do odtworzenia sowieckiej demokracji. Bolszewicy oczerniali kronsztadzkich buntowników jako kontrrewolucjonistów i stłumili bunt. Miało to doniosłe znaczenie dla anarchistów, gdyż represje nie mogły już być usprawiedliwiane wojną domową (która skończyła się kilka miesięcy wcześniej) – oraz dlatego, że było to główne powstanie zwykłych ludzi walczących o prawdziwy socjalizm. Wolin ujmuje to tak:

Kronsztad był pierwszą całkowicie niezależną próbą, podjętą przez lud, aby uwolnić się ze wszystkich brzemion i przeprowadzić rewolucję społeczną: ta próba została poczyniona bezpośrednio […] przez same masy pracujące, bez politycznych pasterzy, bez przywódców czy nauczycieli. Był to pierwszy krok w kierunku trzeciej, prawdziwie społecznej rewolucji” [Wolin, Op. Cit.].

Na Ukrainie anarchistyczne idee doczekały się najpomyślniejszej realizacji. Na obszarach znajdujących się pod opieką ruchu machnowszczyzny, ludzie z klas pracujących organizowali swoje własne życie bezpośrednio, opierając się na swoich własnych pomysłach i potrzebach – prawdziwym społecznym samostanowieniu. Ruch ten, pod dowództwem chłopa-samouka Nestora Machno, walczył nie tylko zarówno przeciwko Czerwonej i Białej dyktaturze, ale też stawiał zbrojny opór ukraińskim nacjonalistom. W opozycji do ich apeli o “samostanowienie narodu” (tj. o nowe państwo ukraińskie), Machno nawoływał do samostanowienia klas pracujących na Ukrainie i na całym świecie. Machno natchnął swych kolegów chłopów i robotników do walki o rzeczywistą wolność:

Zwyciężyć albo umrzeć – oto jest dylemat, któremu ukraińscy chłopi i robotnicy stawiają czoła w tej dziejowej chwili […] Ale nie zwyciężymy po to, aby powtarzać błędy minionych lat, błędy polegające na powierzaniu naszego losu w ręce nowych panów; po to zwyciężymy, aby wziąć swe przeznaczenie w swoje własne ręce, aby wieść swoje życie według swej własnej woli i swojego własnego rozumienia prawdy” [cytat z Piotra Arszynowa, Dzieje ruchu machnowszczyzny].

Ażeby zapewnić osiągnięcie tego celu, machnowcy odrzucali ustanawianie władz w miastach i miasteczkach, które wyzwalali, a zamiast tego namawiali do tworzenia wolnych sowietów, tak, aby ludzie pracy mogli rządzić samymi sobą. Podając jako przykład Aleksandrowsk [obecnie Zaporoże, prawie milionowe dzisiaj miasto na wschodnim łuku Dniepru – przyp. tłum.], gdy tylko machnowcy wyzwolili miasto, “natychmiast zaprosili pracującą ludność do uczestnictwa w generalnej konferencji […] zostało zaproponowane, żeby robotnicy zorganizowali życie miasta i funkcjonowanie fabryk swoimi własnymi siłami, przy pomocy własnych organizacji […] Po pierwszej konferencji nastąpiła druga. Masy robotników badały i omawiały z ożywieniem problemy organizacji życia według zasad samorządności pracowniczej. Wszyscy robotnicy przywitali te idee z największym entuzjazmem […] Kolejarze zrobili pierwszy krok […] Powołali komisję zajmującą się organizacją sieci kolejowej w regionie […] Od tego momentu, proletariat Aleksandrowska zaczął systematycznie zajmować się tworzeniem organów samorządności” [Op. Cit.].

Machnowcy przekonywali, że “wolność robotników i chłopów jest ich własnością, i nie podlega żadnym ograniczeniom. Do robotników i chłopów należy działanie, samoorganizowanie się, porozumiewanie się między sobą we wszystkich dziedzinach życia, jak im się podoba i jak tego pragną […] Machnowcy nie mogą robić niczego więcej, jak tylko udzielać pomocy i rad […] W żadnym wypadku nie mogą oni, ani też nie chcą rządzić” [Piotr Arszynow, cytowany przez Guerina, Op. Cit.].

W Aleksandrowsku bolszewicy zaproponowali machnowcom podział wpływów – bolszewicki Rewkom (Komitet Rewolucyjny) będzie kierować sprawami politycznymi, a machnowcy wojskowymi. Machno im poradził: “Idźcie sobie i zajmijcie się jakimś uczciwym handlem zamiast dążyć do narzucania swej woli robotnikom” [Piotr Arszynow w Wypisach anarchistycznych].

Machnowcy organizowali także wolne komuny rolne, które “według powszechnej opinii […] nie były liczne, i obejmowały tylko niewielką część ludności […] Ale najcenniejsze było to, że te komuny zostały założone przez ubogich chłopów samodzielnie. Machnowcy nigdy nie wywierali na nich żadnego nacisku, ograniczając się do propagowania idei wolnych komun” [Arszynow, Dzieje ruchu machnowszczyzny]. Machno odegrał ważną rolę w rozparcelowaniu posiadłości ziemiańskich. Lokalne Rady Delegatów oraz ich okręgowe i regionalne zjazdy dały równe prawa do użytkowania ziemi wszystkim grupom chłopskiej społeczności [Op. Cit.].

Machnowcy ponadto włożyli dużo czasu i energii w angażowanie całej ludności w omawianie rozwoju rewolucji, działalności armii i polityki społecznej. Organizowali zarówno liczne konferencje robotniczych, żołnierskich i chłopskich delegatów w celu omawiania spraw społecznych i politycznych, jak też wolne sowiety, związki zawodowe i komuny. Po wyzwoleniu Aleksandrowska [dzisiaj nazywającego się Zaporożem – przyp. tłum.] zorganizowali regionalny zjazd chłopów i robotników. Gdy próbowali zwołać trzeci regionalny zjazd chłopów, robotników i powstańców w kwietniu 1919 roku i nadzwyczajny zjazd kilku regionów w czerwcu 1919, bolszewicy uznali ich za kontrrewolucjonistów, próbowali zabronić zwoływania zjazdów i ogłosili, że ich organizatorzy i uczestnicy zostaną wyjęci spod prawa.

Odpowiedzią machnowców było utrzymanie terminów zgromadzeń tak czy owak, i zadanie pytania: “Czy mogą tu istnieć prawa, ustanowione przez grupkę ludzi, nazywających siebie rewolucjonistami, które pozwalają im na wyjmowanie spod prawa całego ludu, bardziej rewolucyjnego niż oni sami?” i “Czyich interesów powinna bronić rewolucja: partii, czy też ludu, który puścił tę rewolucję w ruch własną krwią?” Sam Machno stwierdził: “uznałem, że robotnicy i chłopi mają nienaruszalne prawo, wywalczone przez rewolucję, do zwoływania konferencji w swoim własnym interesie, do omawiania swoich spraw” [Op. Cit.].

Do tego jeszcze machnowcy “w pełni zastosowali rewolucyjne zasady wolności słowa, myśli, prasy i stowarzyszeń politycznych. We wszystkich miastach przez nich zajmowanych zaczynali swoje urzędowanie od usuwania wszystkich zakazów i odwoływania ograniczeń, narzucanych prasie i organizacjom politycznym przez taką czy inną władzę”. Naprawdę “jedynym ograniczeniem, którego narzucenie bolszewikom, lewicowym eserowcom i innym państwowcom machnowcy uznali za konieczne, był zakaz tworzenia owych ‘komitetów rewolucyjnych’, pragnących narzucić ludowi swą dyktaturę” [Op. Cit.].

Machnowcy odrzucali bolszewickie manipulowanie sowietami, a zamiast niego proponowali “wolny i całkowicie niezależny system rad ludzi pracy bez władz i ich samowolnych praw”. Ich odezwy stwierdzały, że “ludzie pracy muszą sami swobodnie wybierać swoje własne rady, które będą spełniać wolę i pragnienia samych ludzi pracy – to znaczy rady ADMINISTRUJĄCE, a nie rządzące”. Jeśli zaś chodzi o sprawy ekonomiczne, to kapitalizm miał zostać obalony razem z państwem – ziemia i warsztaty pracy “muszą należeć do samych ludzi pracy, do tych, którzy tam pracują, to znaczy – muszą zostać uspołecznione” [Op. Cit.].

Samo wojsko, jaskrawo kontrastując z Armią Czerwoną, zachowało zasadniczo demokratyczny charakter (chociaż oczywiście potworności wojny domowej istotnie spowodowały kilka odstępstw od tego ideału – ale w porównaniu z reżimem narzuconym w Armii Czerwonej przez Trockiego, machnowszczyzna była o wiele bardziej demokratyczna).

Krwawy koniec anarchistycznych eksperymentów na Ukrainie w dziedzinie samorządności nastąpił wtedy, gdy bolszewicy zwrócili się przeciwko machnowszczyźnie (swojemu dotychczasowemu sojusznikowi przeciwko “Białym”, czyli zwolennikom caratu), która już dalej nie była im potrzebna. Pełną dyskusję na temat tego ważnego ruchu społecznego przedstawiamy w sekcji H.6 naszego FAQ. Jednak musimy tutaj podkreślić jeden oczywisty wniosek z dziejów machnowszczyzny, mianowicie to, że prowadzona przez bolszewików dyktatorska polityka nie wynikała z konieczności, narzuconej im przez obiektywne okoliczności. To raczej idee polityczne bolszewizmu miały wyraźny wpływ na podejmowane decyzje. Przecież machnowszczyzna działała podczas tej samej wojny domowej i wcale nie wprowadziła takiej samej polityki jednopartyjnej władzy, jak to zrobili bolszewicy. Zamiast tego machnowcy pomyślnie rozbudzali wolność, demokrację i władzę klas pracujących w krańcowo trudnych warunkach (i w obliczu silnego sprzeciwu bolszewików wobec takiej polityki). Powszechnie przyjętym na lewicy frazesem jest to, że nie było żadnej alternatywy, którą można by było przeciwstawić bolszewikom. Doświadczenie machnowszczyzny dowodzi, że to nieprawda. To, co zarówno ludzkie masy, jak też i ci u władzy, robią i myślą w dziedzinie polityki w takim samym stopniu jest częścią procesu wyznaczającego przyszły kształt historii, jak obiektywne przeszkody, ograniczające możliwości wyboru. Jest oczywiste, że idee naprawdę się liczą, a machnowszczyzna jako taka pokazuje, że była (i jest) praktyczna alternatywa wobec bolszewizmu – anarchizm.

Ostatni anarchistyczny pochód w Moskwie przed 1987 rokiem miał miejsce podczas pogrzebu Kropotkina w 1921 roku. Wówczas to ponad dziesięć tysięcy ludzi podążało za jego trumną. Nieśli oni czarne sztandary głoszące “Tam, gdzie istnieje władza, nie ma wolności” i “Wyzwolenie klasy robotniczej to zadanie samych robotników”. Kiedy pochód mijał więzienie na Butyrkach, więźniowie śpiewali anarchistyczne pieśni i trzęśli kratami swoich cel.

Anarchistyczna opozycja wobec bolszewickiego reżimu w Rosji zaczęła działać w 1918 roku. Anarchiści byli pierwszą grupą na lewicy, która została poddana represjom ze strony nowego, “rewolucyjnego” reżimu. Poza granicami Rosji anarchiści w dalszym ciągu popierali bolszewików, zanim nie dotarły do nich wieści z anarchistycznych źródeł o represyjnym charakterze bolszewickiego reżimu (do tego czasu, wielu odrzucało nieprzychylne relacje, jako pochodzące z prokapitalistycznych źródeł). Gdy nadeszły te wiarygodne wiadomości, anarchiści na całej kuli ziemskiej odrzucili bolszewizm i jego ustrój, oparty na jednopartyjnej władzy i represjach. Doświadczenie bolszewizmu potwierdziło Bakuninowską przepowiednię, że marksizm oznacza “bardzo despotyczne rządy nad masami, sprawowane przez nową, bardzo wąską arystokrację rzeczywistych lub rzekomych uczonych. Lud jest niewykształcony, więc zostanie wykluczony z trosk rządu i włączony w całości do rządzonego stada” [Ustrój państwowy i anarchia].

Od około 1921 roku, anarchiści poza granicami Rosji zaczęli opisywać Związek Radziecki jako kraj “państwowo-kapitalistyczny”, aby wskazać, że chociaż indywidualni szefowie mogli zostać usunięci, to biurokracja państwa sowieckiego odgrywała taką samą rolę, jaką odgrywają indywidualni szefowie na Zachodzie (anarchiści w samej Rosji używali takiej nazwy już od roku 1918). Zdaniem anarchistów, “rewolucja rosyjska […] próbuje osiągnąć […] równość ekonomiczną […] ten wysiłek został podjęty w Rosji w warunkach silnie scentralizowanej partyjnej dyktatury […] ten trud budowy komunistycznej republiki w oparciu o silnie scentralizowany państwowy komunizm, rządzony żelaznym prawem partyjnej dyktatury, dąży do niepomyślnego końca. W Rosji uczymy się wiedzy o tym, jak nie należy wprowadzać komunizmu” [Wspomnienia rewolucjonisty].

Więcej wiadomości o rewolucji rosyjskiej i o roli, jaką odgrywali w niej anarchiści, możesz znaleźć w sekcji H.4 naszego FAQ. Wskazane jest też przejrzenie sekcji H.5 o powstaniu kronsztadzkim oraz sekcji H.6 o machnowszczyźnie.

Polecamy także następujące książki: Nieznana rewolucja Wolina; Gilotyna w akcji G.P. Maksimowa; Bolszewicki mit i Rosyjska tragedia, obie Alexandra Berkmana; Bolszewicy a pracownicza kontrola M. Brintona; Powstanie kronsztadzkie Idy Mett; Dzieje ruchu machnowszczyzny Piotra Arszynowa.

Wiele z tych książek zostało napisanych przez anarchistów działających podczas rewolucji, z których liczni byli więzieni przez bolszewików i wydalani na Zachód wskutek międzynarodowego nacisku wywieranego przez anarchosyndykalistycznych delegatów w Moskwie, których bolszewicy próbowali pozyskać dla leninizmu. Większość tych delegatów pozostawała wierna swoim wolnościowym poglądom i przekonywała swoje związki do odrzucenia bolszewizmu i zerwania z Moskwą. We wczesnych latach dwudziestych wszystkie konfederacje związków anarcho-syndykalistycznych przyłączyły się do anarchistów, odrzucając “socjalizm” w Rosji jako państwowy kapitalizm i dyktaturę partii.

Next Page » « Previous Page