H.2.10 Czy anarchiści opowiadają się przeciwko przywództwu?

Powszechnym twierdzeniem marksistów jest to, że anarchiści odrzucają ideę „przywództwa” a więc myślą w kategoriach całkowicie spontanicznej rewolucji. Jest to również powszechnie rozumiane jako fakt, że anarchiści nie widzą potrzeby, aby rewolucjoniści organizowali się razem, aby wpływać na walkę klasową tu i teraz. Stąd Duncan Hallas z brytyjskiego SWP: „To, że konieczna jest organizacja socjalistycznych bojowników, jest wspólne dla lewicy, z wyjątkiem kilku anarchistycznych purystów. Ale jaki rodzaj organizacji? Jednym z poglądów, rozpowszechnionym wśród nowozradykalizowanych studentów i młodych pracowników, jest pogląd, że wolnościowcy […] mają wrogość do scentralizowanej, skoordynowanej działalności i głębokie podejrzenie o cokolwiek, co uderza w przywództwo. Z tego punktu widzenia nic poza luźną federacją grup roboczych nie jest ani konieczne, ani pożądane. Podstawowe założenia są takie, że organizacje scentralizowane nieuchronnie ulegają biurokratycznej degeneracji i że spontaniczna działalność ludzi pracy jest jedyną i wystarczającą podstawą do osiągnięcia socjalizmu […] Niektórzy wolnościowcy dochodzą do wniosku, że rewolucyjna partia socjalistyczna jest sprzecznością. Jest to oczywiście tradycyjne stanowisko anarchosyndykalistyczne”. [Towards a revolutionary socialist party, s. 39]

Ignorując zwyczajowe protekcjonalne odniesienia do wieku i doświadczenia nie-lenininistów, argument ten można zarzucić na wielu płaszczyznach. Po pierwsze, choć jako wolnościowcy odrzucamy struktury scentralizowane, nie oznacza to, że odrzucamy działania skoordynowane. To może być powszechny marksistowski argument, ale to słowa bez pokrycia. Po drugie, anarchiści nie odrzucają idei „przywództwa”. Po prostu odrzucamy ideę hierarchicznego przywództwa. Po trzecie, choć wszyscy anarchiści uważają, że „rewolucyjna partia socjalistyczna” jest sprzecznością, nie oznacza to jednak, że odrzucamy potrzebę istnienia organizacji rewolucyjnych (tj. organizacji anarchistów). Sprzeciwiając się scentralizowanym i zhierarchizowanym partiom politycznym, anarchiści od dawna widzą potrzebę, by grupy i federacje anarchistyczne dyskutowały i rozpowszechniały nasze idee i wpływy. Będziemy omawiać każdą kwestię po kolei.

Pierwszy argument jest najmniej ważny. Dla marksistów koordynacja równa się centralizmowi, a odrzucenie centralizacji oznacza odrzucenie koordynacji, wspólnej działalności. Dla anarchistów koordynacja nie oznacza centralizmu ani centralizacji. Dlatego anarchizm kładzie nacisk na federację i federalizm jako środki koordynacji wspólnych działań. W systemie scentralizowanym, sprawy wszystkich są oddawane w ręce garstki ludzi w centrum. Ich decyzje są następnie wiążące dla masy członków organizacji, których stanowisko polega po prostu na wykonywaniu poleceń tych, których wybiera większość. Oznacza to, że władza spoczywa na górze, a decyzje płyną z góry w dół. Jako taka, partia „rewolucyjna” naśladuje po prostu społeczeństwo, któremu się sprzeciwia (patrz rozdział H.5.6), jak również jest niezwykle nieskuteczna (patrz rozdział H.5.8).

Natomiast w strukturze federalnej decyzje są podejmowane oddolnie przez rady wybieranych, upoważnionych i odwoływalnych delegatów. W rzeczywistości odkrywamy anarchistów takich jak Bakunin i Proudhon, którzy w swoich wyobrażeniach o tym, jak wolne społeczeństwo funkcjonowało lata przed zastosowaniem ich w praktyce przez Komunię Paryską, opowiadają się raczej za delegatami wybranymi, upoważnionymi i odwoływalnymi, niż za przedstawicielami. Struktura federalna istnieje w celu zapewnienia, że każde skoordynowane działanie dokładnie odzwierciedla decyzje członków. Anarchiści zatem „nie negują potrzeby koordynacji między grupami, dyscypliny, skrupulatnego planowania i jedności w działaniu. Wierzą oni jednak, że koordynacja, dyscyplina, planowanie i jedność w działaniu muszą być osiągane dobrowolnie, poprzez samodyscyplinę karmioną przekonaniem i zrozumieniem, a nie przymusem i bezmyślnym, niekwestionowanym posłuszeństwem rozkazom z góry. Oznacza to, że „stanowczo sprzeciwiamy się tworzeniu struktury organizacyjnej, która staje się celem samym w sobie, komitetów, które utrzymują się po zakończeniu swoich praktycznych zadań, ‘przywództwa’, które sprowadza ‘rewolucjonistę do bezmyślnego robota“. Innymi słowy, koordynacja pochodzi z dołu, a nie jest narzucana z góry przez kilku przywódców. Używając analogii, koordynacja federalistyczna jest koordynacją stworzoną w strajku przez robotników opierających się szefom. Powstaje w wyniku debaty pomiędzy równymi sobie i płynie od dołu do góry. Koordynacja scentralizowana to koordynacja narzucona z góry na dół przez szefa. [Murray Bookchin, Post-Scarcity Anarchism, s. 139]

Po drugie, anarchiści nie są przeciwni wszelkim formom „przywództwa”. Jesteśmy przeciwni hierarchicznym i zinstytucjonalizowanym formom przywództwa. Innymi słowy, przekazania władzy przywódcom. To jest kluczowa różnica, jak wyjaśnił Albert Meltzer. „W każdym ugrupowaniu niektórzy ludzie” przekonywał, „naturalnie ‘przewodzą’. Ale to nie powinno oznaczać, że są od innych oddzieleni klasą. To, co zawsze odrzucają, to zinstytucjonalizowane przywództwo, które oznacza, że jego zwolennicy stają się ślepymi wyznawcami, a przywództwo nie jest wzorem ani oryginalnością, ale nieumyślną akceptacją”. Każdy rewolucjonista w fabryce, w której większość nie ma żadnego rewolucyjnego doświadczenia, czasami „przewodzi”. Jednakże, „każdy prawdziwy anarchista […] nie zgodziłby się być częścią zinstytucjonalizowanego przywództwa. Anarchista też nie czekałby na krok, ale postawiłby go”. [Anarchism: Arguments for and against, s. 58 i s. 59]

Oznacza to, jak twierdzimy w sekcji J.3.6, że anarchiści starają się wpływać na walkę klasową jak równy z równym. Zamiast dążyć do pozycji władzy, anarchiści chcą wpływać na ludzi siłą swoich idei wyrażonych w debatach, które odbywają się w organizacjach tworzonych w samej walce społecznej. Dzieje się tak dlatego, że anarchiści zdają sobie sprawę, że istnieje nierówność w poziomie idei w klasie pracującej. Ten fakt jest oczywisty. Niektórzy pracownicy akceptują logikę obecnego systemu, inni są krytyczni wobec pewnych aspektów, inni (zazwyczaj mniejszość) świadomie poszukują lepszego społeczeństwa (i są anarchistami, ekologami, marksistami itp.) i tak dalej. Tylko ciągła dyskusja, zderzenie idei, połączone z walką zbiorową, może rozwijać świadomość polityczną i zmniejszać nierówność idei w uciśnionych: „Tylko wolność lub walka o wolność może być szkołą ku wolności” [Malatesta, Errico Malatesta: His Life and Ideas, s. 59]

Z tej perspektywy wynika, że każda próba stworzenia zinstytucjonalizowanej struktury przywódczej oznacza koniec rewolucyjnego procesu. Takie „przywództwo” oznacza automatycznie strukturę hierarchiczną, w której liderzy mają władzę i podejmują decyzje za resztę. Odtwarza to po prostu stary klasowy podział pracy między tymi, którzy myślą, a tymi, którzy działają (tj. między osobami polecającymi i przyjmującymi polecenia). Zamiast przejmować władzę w takim systemie przez masy rewolucyjne, robią to „liderzy” (tzn. konkretna hierarchia partyjna), a rola mas staje się po prostu realizowaniem tego, co szef mówi im, co mają robić.

Tak więc federacja anarchistyczna nie odrzuca potrzeby „przywództwa” w sensie prowadzenia, argumentacji swoich idei i próby pozyskania dla nich ludzi. Odrzuca on ideę, że „przywództwo” powinno zostać oddzielone od masy ludzi. Krótko mówiąc, żadna partia, żadna grupa przywódców nie ma wszystkich odpowiedzi w garści, a więc do pomyślnej rewolucji potrzebny jest aktywny udział wszystkich. Nie jest to kwestia organizacji czy jej braku lub „przywództwa” czy jego braku, ale raczej tego, jaki to rodzaj organizacji i jaki rodzaj przywództwa.

Oczywiste jest więc, że anarchiści nie odrzucają ani nie lekceważą znaczenia świadomych politycznie mniejszości, które organizują i rozpowszechniają swoje idee w ramach walki społecznej. Jak podsumowała Caroline Cahm w swoim doskonałym studium myśli Kropotkina, „Kropotkin podkreślił rolę heroicznych mniejszości w przygotowaniu do rewolucji”. [Kropotkin and the Rise of Revolutionary Anarchism, 1872-86, s. 276] Jednak, jak słusznie przekonywał John Crump, „słowa kluczowe są tutaj w przygotowaniu do rewolucji. Dzięki swojej odwadze i determinacji w przeciwstawianiu się kapitalizmowi i państwu, mniejszości anarchistyczne mogłyby dawać przykład i tym samym wciągać do walki coraz więcej osób. Ale Kropotkin nie był zwolennikiem substytucjonizmu; idea, że mniejszość może przeprowadzić rewolucję w miejsce ludu, była mu tak samo obca jak koncepcja, że mniejszość będzie rządzić po rewolucji. W rzeczywistości, Kropotkin uznał, że ta pierwsza będzie receptą na drugą”. [Hatta Shuzo and Pure Anarchism in Interwar Japan, s. 9] Słowami Kropotkina: „Idea anarchistycznego komunizmu, dziś reprezentowanego przez słabe mniejszości, ale coraz częściej znajdującą popularny wyraz, przebije się wśród masy ludzi. Rozprzestrzeniające się wszędzie, grupy anarchistyczne […] nabiorą siły ze wsparcia, jakie znajdą wśród ludzi, i podniosą czerwoną flagę rewolucji […] W tym dniu to, co obecnie stanowi mniejszość, stanie się ludem, wielką masą, a ta masa, która powstanie przeciwko własności i państwu, pójdzie naprzód w kierunku anarchistycznego komunizmu. [Words of a Rebel, s. 75]

Wpływ ten zostałby uzyskany po prostu dzięki poprawności naszych pomysłów i słuszności naszych sugestii. Oznacza to, że anarchiści szukają wpływów „poprzez porady i przykłady, pozostawiając ludziom[…]zaadaptowanie naszych metod i rozwiązań, jeśli są one, lub wydają się być, lepsze niż te sugerowane i realizowane przez innych”. Dzięki temu każda organizacja anarchistyczna „starałaby się uzyskać przytłaczający wpływ, aby przyciągnąć [rewolucyjny] ruch w kierunku realizacji naszych idei. Ale taki wpływ musi być zdobyty poprzez robienie więcej i lepiej niż inni, i będzie użyteczny, jeśli wygramy w ten sposób”. Oznacza to odrzucenie „przejęcia dowodzenia, czyli stania się rządem i narzucania własnych idei i interesów metodami policyjnymi”. [Malatesta, The Anarchist Revolution, s. 108-9]

Co więcej, w przeciwieństwie do czołowych marksistów, takich jak Lenin i Karl Kautsky, anarchiści uważają, że idee socjalistyczne są rozwijane w ramach walki klasowej, a nie poza nią przez radykalną inteligencję (zob. sekcję H.5). Kropotkin argumentował, że „nowoczesny socjalizm wyłonił się z głębi świadomości ludzi. Jeśli kilku myślicieli wyłaniających się z burżuazji dało jej aprobatę nauki i poparcie filozofii, to podstawa idei, którą sami wyrazili, była jednak wytworem zbiorowego ducha ludzi pracy. Racjonalny socjalizm Międzynarodówki jest po dziś dzień naszą największą siłą i został wypracowany w organizacji klasy robotniczej, pod pierwszym wpływem mas. Nieliczni pisarze, którzy zaoferowali swoją pomoc w pracy nad rozwojem idei socjalistycznych, jedynie nadawali formę aspiracjom, które jako pierwsze ujrzały światło dzienne wśród robotników” [Op. Cit., p. 59] Innymi słowy, anarchiści są częścią klasy pracującej (albo z urodzenia, albo odrzucając swoje wcześniejsze pochodzenie klasowe i stając się jej częścią), częścią, która uogólniła swoje własne doświadczenia, idee i potrzeby w teorię zwaną „anarchizmem” i stara się przekonać resztę o ważności swoich idei i taktyki. Byłby to dialog, oparty zarówno na nauce, jak i nauczaniu.

Oznacza to, że relacje pomiędzy konkretnymi anarchistycznymi grupami i uciskanymi narodami są obustronne. Anarchiści nie tylko starają się wpływać na walkę społeczną, ale także uczą się z walki klasowej i starają się uogólniać na podstawie doświadczeń własnych zmagań i zmagań innych ludzi z klasy robotniczej. Zamiast postrzegać grupę anarchistyczną jako swego rodzaju nauczyciela, anarchiści postrzegają ją po prostu jako część walki społecznej, a jej idee mogą i muszą rozwijać się z aktywnego uczestnictwa w tej walce. Ponieważ anarchiści zgadzają się z Bakuninem i odrzucają ideę, że ich organizacje powinny przejąć władzę w imieniu mas, jasne jest, że takie grupy nie narzucają ludziom obcych idei, ale raczej starają się wyjaśnić idee generowane przez walczących ludzi klasy robotniczej. Obiektywnym faktem jest, że istnieje ogromna różnica w świadomości politycznej w masach uciskanych ludzi. Ten nierównomierny rozwój oznacza, że nie akceptują oni, wszyscy na raz lub w całości, rewolucyjnych idei. Tam są warstwy. Grupy ludzi, po jednym i dwóch, a następnie w większej liczbie, stają się zainteresowane, czytają literaturę, rozmawiają z innymi i tworzą nowe pomysły. Pierwsze grupy, które wyraźnie nazywają swoje idee „anarchizmem”, mają prawo i obowiązek spróbować przekonać innych do przyłączenia się do nich. Nie jest to sprzeczne z samoorganizacją klasy pracującej, lecz z tym, jak ludzie z klasy pracującej organizują się samodzielnie.

Wreszcie, większość anarchistów uznaje potrzebę tworzenia konkretnych organizacji anarchistycznych w celu rozpowszechniania idei anarchistycznych i wpływania na walkę klas. Wystarczy powiedzieć, że koncepcja odrzucenia przez anarchistów tej potrzeby politycznej organizacji w celu osiągnięcia rewolucji nie znajduje się w teorii i praktyce wszystkich głównych myślicieli anarchistycznych, ani w historii i obecnej praktyce samego ruchu anarchistycznego. Jak sami Leniniści, czasami się przyznają. Ostatecznie, gdyby spontaniczność wystarczyła do stworzenia (i zapewnienia sukcesu) rewolucji społecznej, to żylibyśmy w społeczeństwie wolnościowym, socjalistycznym. Fakt, że nie sugerujemy, iż spontaniczność, jakkolwiek ważna, sama w sobie nie wystarczy. Ten prosty fakt historyczny jest rozumiany przez anarchistów i odpowiednio się organizujemy.

Więcej szczegółów na temat tego, jakie organizacje tworzą anarchiści i jaka jest ich rola w anarchistycznej teorii rewolucji (np. sekcja J.3.6 zawiera pełniejsze omówienie roli grup anarchistycznych w walce klasowej). Omówienie roli anarchistów w rewolucji znajduje się w rozdziale J.7.5.

Leave a Reply

Your email address will not be published.